Translate

niedziela, września 24, 2023

Czas Zodiakalnej Wagi

 Waga chce wieść rajskie życie
Hulać, spać i jeść obficie!
Nie ma nawet ciut ochoty
Na zmartwienia i kłopoty!

Zanim jakąś myśl wysmaży,
Wszystko dobrze zmierzy, zważy...
Za to potem nie ma mowy,
By tę myśl jej wybić z głowy!


Małgorzata Strzałkowska 

     Witajcie!

        W sobotę, 23 września o godzinie 8:49 Słońce opuściło znak ziemskiej Panny i wkroczyło do powietrznego (obok Wodnika i Bliźniąt) Znaku Wagi, przynosząc równonoc i dając początek nowej porze roku - jesieni. Astronomiczna jesień przejdzie przez Wagę, Skorpiona i Strzelca. Będą też miały miejsce zaćmienia Słońca i Księżyca. Słońce w Wadze będzie gościć w tym roku do 23 października. Wszystkim Wagom z całego serca życzę wspaniałego nowego roku od urodzin do kolejnych urodzin, bądźcie szczęśliwe!



        A jaka jest Waga? Wyjątkowa nawet w Zodiaku, który przecież jest głównie zwierzęcy, ma cztery postaci: Wodnika, Bliźniąt, Panny i Strzelca, zaś Waga jest jedynym w Zodiaku przedmiotem. Wagą zarządza druga planeta od Słońca - Venus. Planeta miłości, międzyludzkich relacji, związków, dobrobytu, pieniędzy i sztuki oraz harmonii. Jest to siódmy znak Zodiaku, a siedem to liczba duchowa.

     Wagi lubią otaczać się pięknem i bywają piękne. Jak ta poniżej na obrazie Pierre'a Subleyrasa. Jednak bywają również kapryśne i niezdecydowane, często się wahają, bo starają się być sprawiedliwe. Mityczną opiekunką tego znaku jest Afrodyta (Venus) - bogini piękna, dlatego Wagi lubią otaczać się pięknem, często kolekcjonują piękne przedmioty. Lubią radość, luz i zabawę, nie przepadają za żmudną i ciężką pracą, bywają za to niezwykle zmysłowe jak narodzona z piany Venus z przepięknego obrazu mistrza Botticellego.

      Niewiele znam Wag w realu i przyznam szczerze, że ciężko mi o nich napisać obiektywnie. Wagą była moja babcia ze strony mamy - Stanisława, która odeszła gdy miałam 15 lat, ale zapamiętałam ją jako niezwykle elegancką, zgrabną kobietę z zawsze nienaganną fryzurą, choć nieco chłodną w kontaktach. 

*

 Co niesie Waga jako Wiedźma ?

 Waga 🥀 rzemieślnicza Wiedźma 🧙‍♀️
Mam dar postrzegania ludzi takimi, jakimi naprawdę są, bez konieczności ich dokładnego poznawania i nigdy się nie mylę 🧙‍♀️🕉 Mam dar używania potężnej białej magii, ale przyciągam również ciemne istoty, które próbują się odżywiać moją mocą.... Niosę moc zaklęć za pomocą ziół i tworzę tarcze przeciwko czarnej magii 🔥☀💜

        Moi ulubieni przedstawiciele tego znaku, to wymienieni na chybił - trafił znani i lubiani ludzie (co ciekawe jest ich dużo więcej niż w realu):


             Tadeusz Różewicz (9 X 1921 - 2014) - najgenialniejszy polski poeta, mój ulubiony od zawsze i na zawsze...
        Brigitte Bardot (28 września 1934) - francuska ikona, była gwiazda, symbol seksu lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku, która zrezygnowała z kariery, przeszła na wegetarianizm i zaczęła walczyć o prawa zwierząt.
        Agata Kulesza (27 IX 1971) - jedna z najlepszych polskich aktorek.

            Agnieszka Osiecka (9 X 1936 - 1997) - poetessa!

            Cyprian Kamil Norwid (24 IX 1821 - 1883) - dla mnie jeden z najwybitniejszych poetów jakich wydała nasza Ojczyzna.

        Mahatma Gandhi (2 X 1869 - 1948) - indyjski filozof i pacyfista, wegetarianin.

            Matt Damon (8 X 1970) - świetny aktor, którego cenię od wielu lat. Jeden z najlepszych światowych aktorów mojego pokolenia.

            Michael Douglas (25 IX 1944) - wybitny aktor, którego znam od zawsze, rewelacyjny w "Wielkim Liberace". Na szczęście nie gra już słabych przygodówkach i komedyjkach romantycznych.

        Brigitte Bardot (28 IX 1934) - gwiazda i ikona francuskiego kina, niezwykle piękna i nieco wyniosła kobieta, która od lat walczy o sprawiedliwe traktowanie zwierząt i która miała wielką siłę, aby w chwale odejść ze sceny.


         Christoph Waltz (4 X 1956) -wybitny austriacki aktor o światowej renomie.

              Clive Owen (3 X 1964) - brytyjski aktor, kocham od filmu "Bliżej".

            Andrzej Stasiuk (25 IX 1960) - pisarz, którego bardzo cenię.

            Viggo Mortensen (20 X 1958) - świetny aktor i dobry poeta oraz fotograf, którego uwielbiam. Rewelacyjny w filmie pt. "Captain Fantastic" i "Green Book".

        Catherine Zeta - Jones (25 IX 1969) - cudna i niezwykle zdolna aktorka. Jej rola w "Chicago" jest genialna.

        Kate Winslet (5 X 1975) - brytyjska piękna aktorka i modelka, która mnie zachwyciła kilku rolach, zwłaszcza w niesamowitym filmie pt. "Lektor".

  

 Martyna Wojciechowska (28 X 1974) - osobowość, dziennikarka, podróżniczka, piękna kobieta.

            Sting (2 X 1951) - i wszystko w temacie!

        Romy Schneider (23 IX1938 - 1982) - jedna z najpiękniejszych aktorek ever.


        Tim Robbins (16 X 1958) - jeden z moich bardzo ulubionych aktorów i scenarzystów, znany m.in. ze świetnej adaptacji opowiadania Stephena Kinga pt. "Skazani na Shawshank". Wieloletni partner pani poniżej.

 
            Susan Sarandon (4 X 1946) - cudna aktorka amerykańska, modelka, śliczna kobieta. Uwielbiam za mnóstwo filmów, zwłaszcza za "Biały Pałac".
 

         Switłana Łoboda (18 X 1982) - ukraińska piosenkarka, którą lubię, zwłaszcza za hicior pt. Твои Глаза.
 

            Dominic West (15 X 1969) - światowej sławy brytyjski aktor z mojego rocznika, którego cenię i bardzo lubię.

        Czas panowania Znaku Wagi bywa pięknym czasem początku kolorowej, nieraz też jeszcze ładnej i ciepłej jesieni. Zatem życzę Wam dobrego czasu, kreatywnego i zrównoważonego, zanim nadejdzie tajemniczy i nieco mroczny Skorpion, ale o nim za miesiąc! Uściski i pozdrowienia! 

        Sama mam na razie nadmiar obowiązków i pracy, więc ten post chyba potraktowałam po macoszemu. Może macie coś do dodania, znacie ludzi spod tego znaku?

*obrazy z internetu, nie znam Autorów

niedziela, września 17, 2023

I o czym by tutaj napisać?



WITAJCIE!

     Wpadłam w wir. Wielki, szumiący wir pracy. Na półtora etatu (bo tak mi się najlepiej i najefektywniej pracuje) i z nową klasą. W umniejszonej o zaplecze sali lekcyjnej, bo mamy dużo dzieci i brakuje nam sal na zajęcia rewelacyjne.

    Minęło zaledwie dwa tygodnie, a ja nie pamiętam już, że były jakieś wakacje. Nie pamiętam, jak całe dwa miesiące - z krótką przerwą pod koniec lipca i na początku sierpnia, żeby się zająć w domu kotami (swoim i córki, która pojechała że swoim tatą do Warszawy na koncert Depeche Mode i zwiedzanie stolicy) - spędziłam w mojej przekochanej Gdyni, nad moim ukochanym morzem, a potem dwa dni byłam jeszcze w pięknej Pradze.


 Nie pamiętam tego, ponieważ teraz myślę już znowu tylko o pracy... Praca wciąga mnie i pochłania. A we wrześniu zawsze mam jej bardzo dużo. 

    Pogoda wciąż nas rozpieszcza, u mnie jest pięknie, zwłaszcza, że poranki i wieczory są bardzo ciepłe, jak na tę porę roku... Wiem też od Jurka, że w Gdyni również jest ładna słoneczna pogoda. Ale powoli kończy się czas zodiakalnej Panny. Mieliśmy parę dni temu, w nocy z 14 na 15 września ostatni letni nów Księżyca w znaku Panny, teraz wypada nam czekać na równonoc jesienną i kolejną porę roku, którą lubię połowicznie, czyli do listopada. Jeszcze spotykam ukochane maczki...

     Przy okazji nowiu w lubiącej czystość Pannie, posprzątałam dom i pozbyłam się wielu niepotrzebnych już rzeczy. Myślę też nad zerwaniem kilku znajomości, które nic nie wnoszą do mojego życia, a wręcz ściągają mnie w dół. Czasem trzeba uaktualnić i przemieszać energię, żeby przyszło nowe i lepsze. Ludzie przychodzą i odchodzą, a życie weryfikuje każdą znajomość, przyjaźń, relację. C'est la vie. Nic nie jest nam dane na zawsze. Wszystko się kończy, mija albo po prostu wypala i to jest najlepsze, co zostało nam dane: zmiany, dzięki którym uczymy się i dojrzewamy. Idziemy dalej bogatsi w doświadczenia.

    Podam wam dzisiaj przepis, który gdzieś kiedyś znalazłam, ale go - jak zawsze i wszędzie (bo wszystko robię po swojemu) zmodyfikowałam. Przepis jest prosty i łatwy do wykonania. Na pewno danie to będzie smakowała osobom, które lubią placki, sernik, słodycze... Mnie one bardzo smakują i robi się je szybko, więc korzystam z tego przepisu, kiedy mam ochotę na słodki obiad.


SYRNICZKI -  PLACUSZKI ROSYJSKIE:

POTRZEBNE PRODUKTY

 

* dwie kostki białego sera - czyli 0,5 kg (ja kupuję ten z Biedronki, bo jest dobry, może być chudy, półtłusty, jaki chcecie, robię z tego, który aktualnie mam w lodówce)

* trzy budynie w jakimkolwiek smaku, mogą być malinowe, wtedy ładnie zabarwią ciasto na różowo

*łyżka gęstego jogurtu greckiego lub naturalnego

*trzy duże jajka

*duża garść rodzynek

*dwie łyżki migdałów w płatkach 

*cztery łyżki cukru, może być biały kryształ lub trzcinowy, mogą być też inne słodzidła (ostatnio posłodziłam stewią)

*dwa cukry wanilinowe

*odrobina olejku waniliowego lub cytrynowego albo pomarańczowego

*dobry olej do smażenia placków

 

WYKONANIE

 

Do miseczki wrzuć ser biały i rozgnieć go widelcem, dodaj jajka i jogurt i wrzuć na to garść opłukanych rodzynek, lekko przemieszaj a potem odstaw na 15 minut, żeby rodzynki zmiękły. Po tym czasie wszystko dobrze wymieszaj, dodaj budynie, cukry i płatki migdałowe i znowu wymieszaj, ale grudki mogą zostać.

Rozgrzej na patelni dobry olej i łyżką nakładaj placki (jedna czubata łyżka ciasta = jeden placek), smaż z każdej strony do zarumienia na bardzo małym ogniu, żeby placki się nie przypaliły.  Podawaj z czym chcesz: z owocami, konfiturą, powidłami, bitą śmietaną lub po prostu posyp cukrem pudrem.

Placuszki są smaczne i wysoko białkowe, pożywne. Jak się komuś nie chce, lub nie ma czasu piec sernika, są dobrą alternatywą, żeby zaspokoić apetyt na to ciasto. Są też bardzo syte i nie da się ich dużo zjeść.

SMACZNEGO!

    Dwa najładniejsze zdjęcia placuszków (pierwsze i ostatnie) zapożyczyłam z internetu, bo mam problem z wrzuceniem własnych, gdyż zawiesiłam konto na Facebooku, na którym złapałam kolejny raz takiego wirusa, że szkoda gadać. Zawsze było tak, że z telefonu wrzucałam foty na FB tylko dla siebie, a potem je zapisywałam na pulpicie i wrzucałam tutaj na blog, teraz nie chce mi się podłączać kabli, bo nie mam na to czasu... Ale mimo wszystko, dobrze mi bez tego FB. Nie tracę czasu na przeglądanie niepotrzebnych stron i głupich niekiedy treści. Czytam i piszę. Chociaż wciąż brakuje mi weny do tworzenia wierszy, ale nie ponaglam natchnienia - przyjdzie, kiedy zechce.

    Dodam na koniec o moich ukochanych istotkach: staruszeczkach Balbinie i Nikosiu, o których bardzo już dawno nie pisałam na tym blogu, że wciąż ze mną są i mają się dobrze. Mają oba skończone dwanaście lat i kocham je bardziej niż mocno.

    Towarzyszą mi praktycznie wszędzie w domu i bardzo sobie cenię ich ciche, kochane bycie ze mną. A że muszę odkurzać białe kłaczki Balbiny z dywanów i podłóg co najmniej dwa razy dziennie to szczegół, ważne że są u mnie dwie cudowne istoty, piękne i bardzo inteligentne oraz empatyczne.
 

    Życzę Wam dobrego, kreatywnego nowego tygodnia, pełnego miłości, dobroci i ciepła. Pozdrawiam serdecznie, j.

                                                            Chcę być kotem!!!


sobota, września 09, 2023

„Dzieciństwo to miejsce, gdzie mieszka się przez całe życie". ***

Witajcie! Dzisiaj trudny temat dla mnie...
tamta dziewczynka

z zachwytem patrzyła na świat, z naiwnością w wyrazistych
oczach. pochylała się nad każdym kwiatkiem, trawką, głaskała
bezpańskie koty i psy, zanosiła im pyszne kanapki, które mama
codziennie wkładała jej do tornistra. chłonęła słowa, spijała

wzrokiem ich czar, znajdowała sens w przygodach baśniowych
bohaterów. jednak najciekawsze były jej spotkania z przyjacielem.
on zjawiał się codziennie przed snem. przybierał postać konika
morskiego. wpływał w jej myśli i stawał się realny jak zadrapania

na kolanach, które pojawiały się po desperackich, nieudanych próbach
przeskoczenia przez płot. rozmawiała z nim o wszystkim, opowiadała
o szkole, przeczytanych książkach i młodszym bracie, przez którego
bezpowrotnie straciła miłość najważniejszej w życiu kobiety - swojej

matki. trwało to wiele lat. stało się nawykiem. łączyło ją z bogiem,
podświadomością, wewnętrznym dzieckiem. przyjaciel był wyrozumiały,
empatyczny. nie ganił, nie krzyczał, słuchał, udzielał dobrych rad.
aż pewnego razu poznała anioła o niebieskich oczach i zapomniała

o pławikoniku. starał się jeszcze być, rozmawiać, pocieszać,
szeptać. uciekł donikąd w momencie defloracji.
nie pojawił się nigdy więcej, bo prawdziwa kobieta

sama
potrafi urodzić dziecko.


JoAnna Idzikowska - Kęsik, 1 VI 15

         Dzieciństwo to wbrew pozorom niełatwy okres w życiu wielu ludzi, który na dodatek ma ogromny wpływ na resztę naszego życia. 

    Byłam bardzo wrażliwym dzieckiem, które codziennie gadało z pławikonikiem. Był niebieski i miał kolorowe łuski, pięknie błyszczał. Przychodził przed snem i pytał, jak się mam... Wszystko odbywało się na poziomie mentalnym, ale bardzo wyraźnie, codziennie czekałam na nasze spotkania.

    Jak opowiadałam o nim rodzicom, śmiali się, że mam bogatą wyobraźnię, myśleli, że widzę smoka albo że po prostu zmyślam. 

    A jak go dopiero po kilku latach wieczornych rozmów, zobaczyłam w akwarium we wrocławskim ZOO, wiedziałam, że jest moim przewodnikiem duchowym.

 Był ze mną bardzo długo i dopiero po wielu latach, stosunkowo niedawno wyczytałam, że jest to duchowe zwierzę osób niezwykle wrażliwych, kreatywnych i uzdolnionych artystycznie. Kiedy nie mam weny, noszę srebrno - bursztynowego konika morskiego na łańcuszku lub jako broszkę.

    Macie podobne wspomnienia z dzieciństwa? Jakie ono było? Czy czujecie jego oddech w dorosłym życiu? 

    Mnie do dzisiaj fascynują koniki morskie i wciąż się czegoś nowego dowiaduję o tych niesamowicie pięknych, tajemniczych istotach...

     Ale niestety, mój pławikonik z dzieciństwa odpłynął już dawno do innej dziewczynki.

https://us.123rf.com/450wm/tinofotografie/tinofotografie2004/tinofotografie200401045/145303654-pi%C4%99kny-konik-morski-w-p%C5%82ywaj%C4%85cym-akwarium-%C5%BC%C3%B3%C5%82to-czarnym.jpg?ver=6

 *** cytat w tytule postu Rosa Montero

*zdjęcia z internetu, nie znam Autorów