Translate

sobota, października 22, 2016

Słówka na sobotę...



W necie krąży wiele grafik (memów) z Lilli My (u nas: Małą Mi, postacią z "Muminków" - cóż kolor włosów ponoć zobowiązuje)...

Jeden z takich obrazków głosi:

Nie żyję po to, aby spełniać oczekiwania innych!


Zgadza się.

Żyję, aby spełniać siebie, a jeżeli przy okazji, bez żadnego wysiłku, udaje mi się pomagać innym i być dla nich przyjazną, dobrą, coś im przekazać, czegoś ich i od nich się nauczyć, czymś się podzielić z własnego wyboru, z własnej nieprzymuszonej woli, to jest to pozytywne i dla nich i dla mnie, daje świetne skutki, wspaniałe rezultaty. Kosmiczne prawo przyczyny i skutku robi swoje.

Spełnianie oczekiwań innych ludzi do niczego dobrego nie prowadzi, a poświęcanie niszczy tego, kto się poświęca, bo już samo to słowo ma jakiś wymuszony, negatywny, niefajny wydźwięk, jakiś ciężki ładunek emocjonalny...

Najważniejsze to być sobą i żyć w zgodzie ze sobą, swoją intuicją i wewnętrznym głosem serca. Nikogo nie krzywdzić ze zwierzętami i Matką Ziemią włącznie (a może przede wszystkim z nimi?), okazywać wdzięczność za każdy, nawet najmniejszy sygnał dobra, za cuda codzienności, piękno wokół graniczące z magią.

 I otaczać się dobrymi, pozytywnymi, przyjaznymi ludźmi, a nie malkontentami (którzy bardzo często są jednocześnie świetnymi manipulantami i wampirami energetycznymi), którym wiecznie coś nie pasuje, nawet, jeśli staniemy na uszach i zaklaszczemy rzęsami. ;-)

Pamiętajcie, że najważniejszym związkiem w życiu każdego z nas jest związek z samym sobą. Jedni ludzie pojawiają się na dłużej, inni są z nami krótko - jedynie ze sobą jesteśmy od pierwszej do ostatniej chwili naszego życia - a jeśli wierzyć w reinkarnację - pływamy w wieczności zupełnie samotnie...

Bądźmy dla siebie dobrzy, a ludzie zaczną nas szanować bo i dla nich tacy będziemy... Lubienie siebie to nie egoizm - to obowiązek wobec siebie i innych. Kto nie kocha siebie nie jest w stanie naprawdę pokochać drugiego człowieka.



*gify z netu

czwartek, października 20, 2016

" Jeżeli zbierają się we mnie jakieś negatywne uczucia, po prostu wyrzucam je z siebie." ***


jesienne  katharsis





odkąd od niego odeszła uspokoiła się

lubi spoglądać ukradkiem na szczęśliwe pary

i w październikowe noce wypatrywać Oriona



zapach przechodzącego obok mężczyzny

nie rozbudza wspomnień o miłosnych ekscesach

a jej własny przypomina kwitnącą łąkę



pełną maków oczekujących na letnie spełnienie

od momentu gdy odpuściła wysłuchiwanie wiecznych pretensji

nie boi się listopadowych smutków tęsknot i szarości


wtulona w myśli i kubek imbirowej herbaty

wizualizuje wewnętrzne słońce aby rozświetlić i ogrzać

zmęczoną twarz zastałe serce zbyt krótkie dni



przy nim było ciemno nawet w środku lata

od kiedy przestała przejmować się toksycznymi słowami

odżyła a czerwona nić oskarżeń i podejrzeń nareszcie pękła



czuje się świetnie nie czeka na telefon list maila znak

wie że tej jesieni poskromi własne ogniste demony

bo nie pozwoli się tłamsić omamiać i szpiegować

  

wysyłanym przez niego duchom przeszłości  

klucz nie otworzył zaryglowanych drzwi zaufania

 uciekła stukając obcasami szkarłatnych pantofelków



do lodowego pałacu który nie stopnieje po koniec końców

iluzje zaskakują wyjątkowo długim terminem przydatności

niespełnienia 

  

JoAnna Idzikowska - Kęsik, 20 X 16


***cytat w tytule notki, Halle Berry
*gify z netu