kompleks blondynki
w przerwach między miłościami zawieszam się
zastygam jak Marilyn w obiektywach natrętnych paparazzi
również niespełniona choć podziwiana i pożądana
blond włosy przesłaniają jasnowidzenie rozsądek odmawia
intensywności doznań nadwątlonych przereklamowaniem
platynowa MM cierpiała na rozdwojenie końcówek
mnie boli dychotomiczne niespełnienie intelektualne
chciałabym kochać zadziornie z burzą blond loczków
wylądować na Marsie eksplodować jak wulkan
Freud doznałby psychozy natchniony moją czynnością pomyłkową
do diabła z nim psychoanalizą Marilyn i tym czymś co sprawia
że jestem zbyt dziewczynkowata demonicznie kobieca jakbym
grała główną rolę w marzeniach sennych Witkacego uwikłanych
w czystą bebechową formę metafizycznych marzeń o bydlądynkach
w przerwach między miłościami zawieszam się
zastygam jak Marilyn w obiektywach natrętnych paparazzi
również niespełniona choć podziwiana i pożądana
blond włosy przesłaniają jasnowidzenie rozsądek odmawia
intensywności doznań nadwątlonych przereklamowaniem
platynowa MM cierpiała na rozdwojenie końcówek
mnie boli dychotomiczne niespełnienie intelektualne
chciałabym kochać zadziornie z burzą blond loczków
wylądować na Marsie eksplodować jak wulkan
Freud doznałby psychozy natchniony moją czynnością pomyłkową
do diabła z nim psychoanalizą Marilyn i tym czymś co sprawia
że jestem zbyt dziewczynkowata demonicznie kobieca jakbym
grała główną rolę w marzeniach sennych Witkacego uwikłanych
w czystą bebechową formę metafizycznych marzeń o bydlądynkach
* tytuł notki: Sigmund Freud, obrazy Theo Danella


















































