Translate

niedziela, marca 16, 2025

"Azylem dla prawdy niebezpiecznej jest milczenie". ***

Witajcie!


Mam dzisiaj dla Was mój stary wiersz o postaci, która od wielu lat bardzo mnie intryguje i inspiruje jednocześnie. Już kiedyś - 12 lat temu - poświęciłam jej na blogu duży post, w którym zebrałam wiersze i obrazy o tej ciekawej i tajemniczej postaci, tylko wtedy praktycznie nie miałam czytelników,więc jeśli ktoś ma ochotę, może zajrzeć TUTAJ.
 

ja Magdalena

 "Panie mój, nie możemy dłużej znosić tej kobiety. Ona pozbawia nas wszelkiej sposobności do powiedzenia czegokolwiek. Wciąż zabiera głos".

św. Piotr o Marii Magdalenie *

uporczywie tęsknię za twoim milczeniem
milcząc wypędzasz ze mnie złe okrutne demony
jest ich siedem jak piekła kręgów gorących
i najcięższych grzechów
popełnianych z nieuzasadnionym pietyzmem
o cudach świata nie wspomnę

biesy gnębione bezgłosem
uciekają na cztery wiatry
błąkają się po przestworzach ciszy
szukają ukojenia w ocieraniu potu
z moich cudzołożnych myśli
wplątują się w miękką bujność włosów

śmiejesz się drwiąco
kpisz
taka Maria Magdalena
z ciebie
jak ze mnie apostoł

jesteś zazdrosny jak święty Piotr
speszony jej erotyczną obecnością
o to że ja
namiętnie spijam z niej słodycz
jak ze Świętego Graala


* Hubertus Mynarek, Jezus i kobiety. Miłosne życie Nazarejczyka, Gdynia 1995, ss. 54-55 
 
 JoAnna Idzikowska-Kęsik, 26/27 XII 2013

        Moi Drodzy, polecam Wam również jeden z nowszych filmów o Marii Magdalenie z 2018 roku. Bardzo ciekawy, z dobrymi rolami Rooney Mary w roli Marii i Joaquina Phoenixa w roli Jezusa, który dla mnie jest obecnie najwybitniejszym aktorem średniego pokolenia, tym bardziej mi bliskim, że prywatnie jest weganinem. W filmie gra także jeden z moich ulubionych aktorów tureckiego pochodzenia, Tchéky Karyo. Moja ocena filmu: 7/10. A poniżej Maria Magdalena w wersji innego weganina, Leonarda da Vinci:

       Godna uwagi jest również książka Hubertusa Mynarka (1929 - 2024), niemieckiego filozofa, teologa, religioznawcy, byłego duchownego, z której pochodzi cytat w moim wierszu. Nie jest to książka łatwa w odbiorze, nie jest też napisana lekkim piórem, ale warto ją znać, przeczytać. Zacytuję tu jeszcze słowa Mynarka z innej publikacji: "Faktem pozostaje, że bez kobiet nie byłoby chrześcijaństwa. Maria Magdalena i inne kobiety były pierwszymi misjonarkami zmartwychwstałego Jezusa. Apostołowie nie chcieli wierzyć kobietom, które twierdziły, że widziały żyjącego Jezusa. Ewangelie apokryficzne, których Kościół później zakazał, opisały wielką rolę kobiet u progu chrześcijaństwa. Później patriarchalne, zdominowane przez mężczyzn struktury Kościoła likwidowały ślady matriarchatu w pierwotnym Kościele".


        Pozdrawiam Was serdecznie, życzę udanego nowego tygodnia. Serdecznie dziękuję za każdy komentarz, za każde słowo - dzięki Waszej obecności mam siłę pisać i tworzyć nowe posty. 

Obrazy:  

Carlo Crivelli, Maria Magdalena, detal | ok. 1480, Rijksmuseum
Lucas Cranach Starszy, Maria Magdalena | 1525, Wallraf-Richartz-Museum
Plakat do polskiej wersji filmu Mary Magdalene | 2018, USA, reż. Garth Davis
Leonardo da Vinci, Mary Magdalene | 1515
Jules Lefebvre Maria Magdalena w grocie | 1876, Ermitaż

Cytat w tytule postu Pierre Beaumarchais 

czwartek, marca 13, 2025

UWAGA KSIĄŻKA, czyli kobieca natura pełna pasji

Witajcie!

        Dzisiaj naprawdę krótko o książce, do której bardzo często wracam i która fascynuje mnie od dawna. Myślę, że wiele kobiet ją zna i lubi, ponieważ jest to światowy bestseller, a te, które jej nie czytały niech po prostu szybko nadrobią zaległości, bo każda z nas w tej książce znajdzie coś dla siebie!

        Moja ocena książki 8/10  - jest to niesamowita, osobliwa książka, która łączy psychologię, mity, baśnie, opowieści, legendy, literaturę po to, aby ukazać nam pełnię kobiecości. Poniżej cytaty z książki, polecam! Bo chociaż jest pisana prozą, czuje się poetyckość tej książki, lekkie pióro autorki.

Clarissa Pinkola Estés
 
Biegnąca z wilkami
 
*
Będąc sobą skazujemy się na wygnanie przez wiele osób. Jeżeli jednak dopasowujemy się do woli innych ludzi, skazujemy się na wygnanie przez nas samych.
 
Być silną nie oznacza ćwiczyć mięśnie bądź sprężystość ciała. Oznacza raczej odkrycie naszej jasnej strony bez uciekania przed nią. Oznacza żyć aktywnie w zgodzie z naszą dziką, nieokiełznaną naturą i w zgodzie z samą sobą, na swój własny sposób. Oznacza umieć uczyć się i bronić tego, co wiemy. Oznacza utrzymać się przy życiu.
 
*
Choć wygnanie nie jest czymś, czego pragniemy, niesie ze sobą pewne korzyści. Tak naprawdę obdarowuje nas wieloma cennymi darami. Bolesnymi ciosami pozbawia nas naszych słabości, wyostrza wewnętrzne postrzeganie, wzmacnia intuicję, umożliwia nam dogłębną obserwację…
 
*
 Nasz ukryty głód bycia kochaną nie jest niczym pięknym. Nasz brak robienia użytku z miłości bądź niewłaściwe używanie jej to również nic pięknego. Nasz brak lojalności i oddania świadczy o braku miłości, nasze własne oddzielenie się od naszego wnętrza jest szpetne, są to psychologiczne skazy, świadczące o brakach i infantylnych fantazjach.
 
*
Miłość w swojej najpełniejszej formie stanowi serię śmierci i ponownych narodzin. Porzucamy jedną fazę, jeden aspekt miłości i wkraczamy w inną fazę. Namiętność umiera, a później wraca.
 
*
 Najlepsza ziemia aby sadzić i sprawić, by wyrosło coś nowego znajduje się na samym dnie. W tym sensie dotknąć dna – choć bardzo bolesne – jest najlepszym, co może się nam przydarzyć, stanowi bowiem żyzną glebę gotową do sadzenia.
 
*
 Jeżeli żyjemy tak jak oddychamy, biorąc i oddając, nie możemy się pomylić.
 
*
 
Wilczyca, Stara, Wiedząca, jest wewnątrz nas. Kwitnie w najgłębszych zakamarkach kobiecej psychiki. To właśnie jest esencja starodawnej Kobiety Dzikiej. Odkrywa ona, że jej dom to miejsce, w którym spotykają się duchy kobiet i duchy wilków, wchodząc ze sobą w kontakt. To tam właśnie całują się postacie Ja i Ty, to tam właśnie kobiety biegną z wilkami…
 
*
Kobieta udomowiona to taka, która zagubiła gdzieś swój talent, pasję, tkwiący w niej ogień; zostawiła za sobą, zaniedbała to, co kochała, co pragnęła robić, to, kim chciała być. (...) Zrezygnowała z dziecięcych marzeń, ponieważ na jej drodze pojawiła się złota kareta, obietnica łatwego życia, bogaty kochanek, dobrze płatna, choć nudna praca.
 
*
Z a c z n i j. Tak się czyści zatrutą rzekę. Jeśli się boisz niepowodzenia, zacznij mimo to, a jeśli nie można inaczej, to ponieś klęskę, pozbieraj się i zacznij od nowa. Jeśli znów się nie uda, to co z tego? Zacznij jeszcze raz. To nie porażka powstrzymuje- to niechęć do zaczynania od początku powoduje stagnację. Co z tego, że się boisz? Jeśli się obawiasz, że coś wyskoczy i cię ugryzie, to niech się to wreszcie stanie. Niech twój strach wyjrzy z ciemności i cię ukąsi, żebyś miała to już za sobą i mogła się posuwać dalej. Przezwyciężysz to. Strach minie. Lepiej, żebyś wyszła mu naprzeciw, poczuła go i pokonała, zamiast mieć w nim wieczną wymówkę do czyszczenia rzeki.
 
*
Nie możemy pozwolić by skonfiskowano nam życie.
 
****************
 
Rzęsa z oka wilka
 
Jeśli nie wejdziesz do lasu, to nic Ci się nie przydarzy i nigdy nie zaczniesz naprawdę żyć.
- Nie idź do lasu, nie zapuszczaj się w gęstwinę - ostrzegali.
- Dlaczego? Dlaczego nie mogę iść dzisiaj do lasu? - pytała dziewczyna.
- Mieszka tam groźny wilk, który pożera takie osóbki. Słuchaj dobrych rad, nie idź do lasu, nie zapuszczaj się w gęstwinę.
Oczywiście poszła. Poszła mimo przestróg i naturalnie spotkała tam wilka, tak jak ją ostrzegano.
- A nie mówiliśmy? - zrzędzili.
- To moje życie, nie żadna bajka, wy głupcy - odparła dziewczyna. - Muszę chodzić do lasu i muszę spotkać wilka, bo inaczej nigdy nie zacznę naprawdę żyć.
Ale wilk, którego spotkała, miał łapę we wnykach.
- Pomóż mi, pomóż - skowyczał. - Sowicie się za to odwdzięczę. - Tak zawsze mówią wilki w bajkach.
- Skąd mam wiedzieć, czy mnie nie skrzywdzisz? - spytała.
Taka była z kolei jej rola. - Skąd mogę wiedzieć, czy mnie nie pożresz i nie rozwleczesz moich kości?
- Złe pytanie - wilk na to. -Musisz uwierzyć mi na słowo. I znów zaczął wyć i lamentować.
Ojojojoj, ajajajaj,
Jest tylko jedno ważne pytanie,
które warto zadać,
piękna dziewczyno,
gdzie jest dusza?
- Dobrze, zaryzykuję. Tak! - Rozciągnęła wnyki, wilk wyjął obolałą łapę. Przyłożyła na nią zioła i trawy lecznicze, obwiązała.
- Dzięki ci, piękne dziewczę - westchnął wilk, a dziewczyna, ponieważ naczytała się wielu głupich bajek, krzyknęła - Teraz mnie zabij i niech już będzie po wszystkim.
Nic podobnego się nie stało. Wilk położył jej łapę na ramieniu.
- Jestem wilkiem z innego miejsca i czasu - rzekł. I wyrwawszy sobie rzęsę z oka, podał ją dziewczynie, mówiąc - Weź to i stań się mądra. Od tej pory zawsze poznasz, kto jest dobry, a kto zły, popatrz tylko moim okiem i zobaczysz to wyraźnie.
Za to, że uratowałaś mi życie,
ja każę Ci żyć tak,
jak nigdy dotąd nie żyłaś.
Pamiętaj, piękne dziewczę,
jest tylko jedno ważne pytanie -
gdzie jest dusza?
Wróciła dziewczyna do wioski
szczęśliwa, że nie postradała życia.
Odtąd, kiedy słyszała:
"Zostań ze mną i bądź moją żoną"
albo "Rób, jak ci każę",
albo "Mów to, czego ja sobie życzę,
bądź jak niezapisana karta,
niczym w dniu, w którym przyszłaś na świat",
brała rzęsę wilka
i patrząc przez nią,
widziała niecne zamiary,
których wcześniej nie dostrzegała.
A kiedy rzeźnik ważył dla niej mięso,
spojrzała przez wilczą rzęsę
i zobaczyła, że waży też swój kciuk.
A patrząc na zalotnika,
który mówił "Jestem dla ciebie bardzo dobry",
rozumiała, że to nicpoń.
W ten sposób
ocaliła siebie
nie od wszystkich,
ale od wielu niedoli.
Ten nowy, niezwykły dar pozwalał widzieć nie tylko okrucieństwo i zło. Dzięki niemu stała się silna i sprawiedliwa, bo patrząc na każdego człowieka, oceniała go na nowo, przez dar widzenia otrzymany przez wilka, którego uratowała.
Poznawała tych, którzy byli naprawdę dobrzy,
i zbliżała się do nich,
znalazła mężczyznę,
z którym przeżyła całe życie.
Rozpoznawała odważnych
i zbliżała się do nich.
Widziała wiernych
i łączyła się z nimi.
Pod maską gniewu widziała zagubionych
i pocieszała ich,
widziała miłość w oczach nieśmiałych
i rozmawiała z nimi,
widziała cierpienie zamkniętych w sobie
i przynosiła im uśmiech,
widziała niedolę milczących
i przemawiała za nich,
widziała ukrytą wiarę kobiet,
które twierdziły,że już jej nie mają,
i rozniecała ją własną wiarą.
Widziała wszystko
dzięki rzęsie z wilczego oka,
wszystko, co prawdziwe,
i wszystko, co fałszywe,
wszystko, co niszczy życie,
i wszystko, co życiu sprzyja,
wszystkie rzeczy widziane tylko
oczami tego, co serce mierzy sercem,
a nie samym rozumem.
I tak dowiedziała się, że prawdą jest powiedzenie, że wilk ma wielką mądrość. Kto uważnie słucha, ten usłyszy w wyciu wilka to najważniejsze pytanie - nie, gdzie następne jedzenie, nie, gdzie następna walka, nie, gdzie następny taniec -
ale pytanie najważniejsze z ważnych,
żeby zobaczyć to, co ukryte,
żeby poznać wartość wszystkiego, co żyje -
gdzie jest dusza? gdzie jest dusza?
Idź w las, idź w las. Jeśli nie wejdziesz do lasu, to nic ci się nie przydarzy i nigdy nie zaczniesz naprawdę żyć.
Idź w las, idź w las.

*
 
Fragmenty książki pt. "Biegnąca z wilkami. Archetyp dzikiej kobiety w mitach i legendach", 1992
Przełożyła Agnieszka Cioch
 
*
Clarissa Pinkola Estés (1945) – amerykańska poetka i pisarka, wielokrotnie nagradzana za swoją twórczość, dyplomowana psychoanalityczka szkoły Junga. Urodziła się w małej amerykańskiej wiosce w pobliżu Wielkich Jezior Północnoamerykańskich, w rodzinie imigrantów i uchodźców, w większości niepiśmiennych, uzyskała doktorat z badań międzykulturowych oraz psychologii klinicznej.
 

Pozdrawiam Was serdecznie i życzę dobrego, ciepłego, kreatywnego nadchodzącego weekendu! Mój będzie pracowity, ale dam radę. Na koniec niebo z moich stron, bo jak mawiał Mały Książę: Gdy jest bardzo smutno, to kocha się zachody słońca...
 

wtorek, marca 11, 2025

UWAGA POEZJA, czyli sześć wierszy, które bardzo lubię

 Witajcie!

            Po wczorajszym Dniu Mężczyzny, który ma swoje granice w moim odczuciu, w dzisiejszym poście przedstawię Wam wiersze pięciu polskich poetów, których cenię i będą to moje ulubione wiersze tych twórców, a niektóre już nawet prezentowałam kiedyś na tym blogu. A szósty wiersz - znaleziony przypadkiem - skłoni mnie do poznania utworów poety, którego nie znam zbyt dobrze.

            Zapraszam bez większych wstępów, napiszcie, który wiersz najbardziej przypadł Wam do gustu. Zdjęcia poetów z Internetu. Uściski i dobrej lektury!

Jerzy Hordyński

***

Domy wznosiłem w powietrzu
gotowe do podróży
umiałem przenosić miasta,
zabiłem odległości,
lepiłem z deszczu nuty,
wywoływałem ptaki.

Lądy i morza spełniały
każde moje życzenie.
Zasypywałem cmentarze,
umarłych zmieniałem w kwiaty,
najokrutniejsze słowa
skazałem na nieistnienie.

Wszystko było prawdziwe,
chociaż zupełnie różne,
lecz nikt nie szukał więcej
dawnej dosłowności.

Pewnie potrafiłbym jeszcze
dokonać większych cudów
dla ciebie -
głupia kurewko. 

Jerzy Witold Maria Hordyński (1919 -1998) – polski poeta, tłumacz i publicysta. Absolwent polonistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim. Ze względów zdrowotnych (przebywał w łagrze) mieszkał w Rzymie, gdzie zmarł. Powyższy wiersz poety przeczytałam w "Odrze" jako mała dziewczynka i mam ten egzemplarz do dziś.

Tomasz Jastrun

Niepamięć

Jeśli po takiej bliskości
jesteśmy sobie obcy
to znaczy
że nawet czułość
nie jest bezinteresowna
a między
na zawsze i na chwilę
miłość się przemknie
jak mysz
by zniknąć
w niebie niepamięci

*

Tomasz Jastrun (1950) – polski poeta, prozaik, eseista, felietonista, krytyk literacki, autor książek dla dzieci, długoletni współpracownik paryskiej „Kultury”, a także dziennikarz radiowy. Syn poetów: Mieczysława Jastruna (1903–1983) i Mieczysławy Buczkówny (1924–2015). Studiował polonistykę na Uniwersytecie Warszawskim. Debiutował w 1973 wierszami publikowanymi w miesięczniku „Nowy Wyraz”. 

Jarosław Borszewicz 

List do Nieobecnej (Rozmowa z Nieobecną)

Nie odchodź!
Zabierzesz co najwyżej ciało,
ale przecież reszta
i tak zostanie ze mną.

Nazostawiałaś siebie, Nieobecna!
Wszędzie tam, gdzie cię nie ma,
jest mi ciebie za dużo.

Wybacz, Nieobecna, ale musiałem odejść.
Musiałem odejść, by przekonać się że byłaś
najmądrzejsza
najpiękniejsza
najpotrzebniejsza!

Przecież gdybym nie odszedł
nigdy bym tego nie wiedział

Nieobecna,
odezwij się czasem!
Ciekawy jestem, gdzie i z kim teraz
umierasz ?

*

 Jarosław Borszewicz (1956-2016) – polski poeta, pisarz, dziennikarz. W czerwcu 1980 roku rozpoczął naukę w Państwowej Wyższej Szkole Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi. Ukończył również Międzynarodowe Studium Dziennikarskie w Poznaniu. Był wykładowcą i dyrektorem programowym na niepublicznych uczelniach dziennikarskich. Wydał dwa tomiki wierszy: Zezowaty duet (1981) i Zezowaty duet oraz nowe wiersze (2016), powieści: Mroki (1983, 2015) i Pomroki (2016). 

 

Michał Zabłocki

 ***
Patrzę na tę kobietę i mam dosyć
Ledwo ją zobaczyłem i mam dosyć
Przebiegam cały scenariusz od początku do końca
I widzę że także w tym przypadku nie da się uniknąć klęski
Myślenie całkiem zaplątane
Niestety piękna
Niestety piękna


Michał Wojciech Zabłocki (1964) – polski poeta, autor tekstów piosenek, scenarzysta, reżyser i producent spektakli i widowisk muzycznych. Jest synem Wojciecha Zabłockiego (1930–2020), architekta oraz szermierza i Aliny Janowskiej (1923–2017), aktorki. Absolwent Wydziału Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego (1987) oraz Wydziału Reżyserii PWSFTviT w Łodzi (1992). Od 1987 współpracował z kabaretem „Piwnica pod Baranami”, przede wszystkim z Grzegorzem Turnauem, Anną Szałapak, Beatą Rybotycką, Agnieszką Chrzanowską, Jackiem Wójcickim. Jego teksty śpiewa także Czesław Mozil, Kuba Badach, Sławek Uniatowski, Maciej Balcar, Golec uOrkiestra, Ania Rusowicz i wielu innych artystów. Zadebiutował w 1982 roku publikacją trzech wierszy w czasopiśmie „Radar”. Wydał kilkanaście tomików wierszy.

Piotr Macierzyński

 ***

myślałam że się za mną oglądają
że mówią ale dupa idzie
aż zaczęłam przeglądać się w kałuży

i co tere-fere kuku ja z dwiema torbami
dzieciak mi słonia nakleił na żakiet
mąż utrwala schemat

powiedziałam o kurwa tak to nie będzie
dopiero mam dwie zmarszczki
idziemy do kina

sama poszłam bo w telewizji był mecz bokserski
jeszcze mi powiedział że ma dość tej mojej filozofii
a ze mnie Sokrates jest najlepszy w kuchni

i zrobiłam mu takie kino że wyłączył telewizor
zdjęłam słonia krzyżyk i żakiet
i byłam jak gwiazda filmów porno aż mi kupił kwiaty

i zrobił drugie dziecko

*  
Piotr Macierzyński (1971) - poeta, laureat ponad stu konkursów poetyckich, literackich. Debiutował w 1993 roku, publikował w wielu czasopismach, wydał kilka tomów poetyckich. Jego wiersze tłumaczono na wiele języków.

*
 Tomasz Różycki (ur. 29 maja 1970 w Opolu) – polski poeta, tłumacz, romanista, mieszkający w Opolu.

Laureat Nagrody Kościelskich, którą otrzymał za poemat Dwanaście stacji (2004). Za poemat ten był również nominowany do Nagrody Literackiej Nike 2005[1]. Publikował w licznych czasopismach w Polsce i za granicą. Jego wiersze tłumaczone były na wiele języków europejskich.
Szósty wiersz w bonusie, dla mnie mega świetny! Już szukam tomów p. Różyckiego.
 

niedziela, marca 09, 2025

UWAGA SZTUKA, czyli Mariusz Mikołajek i jego osobliwa działalność artystyczna

Witajcie!

        Jak wiecie często na moim blogu piszę o sztuce, ale najczęściej są to posty tzw. mieszane, z miksem sztuk: poezją, cytatami, piosenką, filmem, malarstwem. Dzisiaj postanowiłam przybliżyć Wam sylwetkę znanego wrocławskiego artysty Mariusza Mikołajka, który moim zdaniem, zasługuje na osobny, duży artykuł. Nie będzie to pierwszy post z cyklu li tylko o sztuce, ale pierwszy ważny po prawie roku,  wcześniej pisałam o Banksym


        O artyście, na którym skupię się dzisiaj, pisałam już niejednokrotnie na moim blogu (wystarczy kliknąć w etykiety), jednak nie przybliżyłam Wam jego sylwetki, co niniejszym uczynię. Mam nadzieję, że posty o twórcach z cyklu UWAGA SZTUKA spodobają Wam się i będą sprawiać radość tak samo, jak i mnie. 

        Dlaczego akurat Mikołajek? Byłam w piątek we Wrocławiu na wycieczce z moimi klasowymi chłopakami i na wystawie obrazów tego artysty we wrocławskiej Katedrze, odwiedzamy też dość często wrocławskie kolorowe podwórka, których Mariusz jest pomysłodawcą i współtwórcą, o których również pisałam już na moim blogu. Byliśmy także w Galerii prowadzonej przez Mariusza i jego siostrę Annę - kulturoznawczynię.

        No i nigdy też nie ukrywałam, że jest to mój ukochany, starszy cioteczny braciszek, który - zaraził mnie miłością do sztuki, gdy byłam małą dzieweczką i buszowałam w jego albumach z malarstwem, malowałam bohomazy jego farbami - oczywiście głównie maki, a Mona Lisa gapiąca się na mnie z kredowych kart albumów z dziełami wielkich mistrzów malarstwa, wydawała mi się brzydkim facetem. Uwielbiałam jego pokój pełen obrazów, albumów ze sztuką sprowadzanych z zagranicy, dziwnie pachnących farb. Fascynowały mnie cykle jego młodzieńczych obrazów przedstawiające postaci zmumifikowanych faraonów, oceany i inne cuda.

         Mariusz Mikołajek (ur. 5 lutego 1958 w znaku Wodnika we Wrocławiu) to polski bardzo zdolny i pracowity artysta plastyk i animator kultury, który zainicjował ideę kolorowych podwórek, aktywując mieszkańców starych, poniemieckich kamienic i wraz z nimi, odmienił smutne, szaro - bure i ponure oblicze tych podwórek. Z brudnych, zaniedbanych, cuchnących moczem miejsc, przez które strach było wieczorem przejść, wyczarował kolorowy, wręcz baśniowy, piękny świat (wiem o czym mówię, bo na studiach mieszkałam w tej dzielnicy, na podobnym podwórku)! Typowy Wodnik - niezależny, indywidualista, ale jednocześnie wielki społecznik.

        Absolwent Liceum Plastycznego we Wrocławiu, od dziecka zdobywający nagrody i wyróżnienia w polskich i międzynarodowych konkursach plastycznych. Studia w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych we Wrocławiu zakończył w 1984 roku, obroną dyplomu w pracowni wybitnego prof. Konrada Jarodzkiego (1927-2021). Miejscem obrony była Kolegiata Świętego Krzyża na Ostrowie Tumskim. Obrazy zostały zarekwirowane przez SB, która próbowała doprowadzić do unieważnienia dyplomu artysty. Wcześniej próbowano usunąć go z uczelni za udział w manifestacji antykomunistycznej. W obu przypadkach pomogła mu zdecydowana postawa pedagogów. 

        W latach osiemdziesiątych brał udział w niezależnym obiegu sztuki. Do oficjalnej działalności wrócił w 1991 kiedy wraz z Christosem Mandziosem, Czesławem Chwiszczukiem i Zbigniewem Milem oraz przy współpracy z PKP zaprezentował wystawę pt. „Popatrz kiedy przechodzisz... popatrz każdy przechodzi...” w hali Dworca Głównego we Wrocławiu. 

        Mikołajek przez kilkanaście lat współpracował z niedawno zmarłym artystą Witoldem Liszkowskim w szerokim projekcie „Budujemy miasto sztuki”. 

    
        Najbardziej znane realizacje z tego cyklu to dwutygodniowy happening na rynku wrocławskim (2011), Kid’s Guernika – olbrzymi obraz namalowany przez wrocławskie dzieci pod artystyczną opieką obu twórców (2011), czy akcja plastyczna związana z Euro 2012 na dziedzińcu Muzeum Współczesnego we Wrocławiu zatytułowana „Pokoje sztuki kibica”. W 2012 roku wraz z Witoldem Liszkowskim i Janem Mikołajkiem stworzył Fundację OK. Art., która działa głównie na terenie rewitalizowanej dzielnicy Nadodrze.

        Wynikiem tej działalności są m.in. dwa powszechnie odwiedzane nadodrzańskie murale przy ul. Roosevelta "Podwórko odkrywanie sztuki” i "Podwórko nasze atelier”. 


         Kolorowe podwórka odwiedziło wielu znanych twórców, m.in. niemiecki reżyser Wim Wenders, który był nimi oczarowany.


Murale na kolorowych podwórkach są po prostu niesamowite! Na pierwszym podwórku na muralach zobaczycie m.in. portrety mieszkańców i wszystkich podwórkowych piesków, wiersz jednego z mieszkańców, pawie, pławikoniki, bajkowe krainy tworzone z pasją; na drugim: ciekawe sentencje - cytaty, portrety znanych i cenionych kobiet: Ireny Sendlerowej, Marii Skłodowskiej - Curie, Anny Walentynowicz, repliki dzieł Chagalla, Wyspiańskiego, Fridy, anioły i inne ciekawe obrazy. Na wielu ścianach widnieją również ceramiczne, malowane figurki.
Naprawdę jest co oglądać i co podziwiać.
 

        Malarstwo Mariusza Mikołajka sytuuje się między sztuką przedstawieniową, a abstrakcją. Tematem jest człowiek, jego ciało, emocje i relacje. Artysta podkreśla rolę światła w budowaniu swojej twórczej wypowiedzi. jest też świetnym kolorystą. Jest autorem kilkudziesięciu wystaw indywidualnych w kraju i zagranicą, brał udział w wielu wystawach zbiorowych. Prace jego zostały zakupione do wielu kolekcji prywatnych i instytucjonalnych w kraju (Muzeum Narodowe w Krakowie, Dolnośląskie Towarzystwo Zachęty Sztuk Pięknych) i za granicą. Jest członkiem Związku Polskich Artystów Plastyków. 

        Buntownik i malarz – Mariusz Mikołajek jest jedną z najbardziej wyrazistych postaci polskiej sztuki współczesnej - tak pisze o artyście Anna Niemczycka - Gottfierd, a sam artysta twierdzi, że w sztuce najważniejsza jest prawda i uczciwość:

 “Tym, co uruchamia machinę sztuki, która w swojej istocie jest doskonała, jest uczciwość. Brzmi to może naiwnie. Setki, tysiące, miliony uczciwych, a więc poszukujących decyzji twórczych, które dzieją się w pracowniach, miejscach działań twórczych, są jądrem i jednocześnie spoiwem sztuki”.

" Nigdy nie przedkładałem pieniędzy i posiadania ponad to, co robię. Malowanie jest dla mnie naturalne. Jest moim źródłem".


        Mariusz jest skromnym, pogodnym i ciepłym człowiekiem, bardzo inteligentnym; synem pisarza, dziennikarza oraz scenarzysty Tadeusza Mikołajka i Gabrieli Idzikowskiej - Mikołajek, która była aktorką wrocławskiej operetki oraz poetką. Prywatnie żonaty, ojciec siedmiorga dorosłych dzieci. 

        Wystawa prac artysty we wrocławskiej Katedrze trwa jeszcze kilka dni, do 18 marca, więc jeśli ktoś ma możliwość, niech odwiedzi i wystawę i tę piękną świątynię na Ostrowie Tumskim, bo naprawdę warto. Podwórka przy ulicy Roosevelta możecie odwiedzać codziennie, o każdej porze roku.

Większa część fotografii umieszczonych w poście pochodzi z moich zbiorów, a część z Internetu. Poniżej Mariusz w swojej małej Galerii przy ulicy Jedności Narodowej we Wrocławiu.

Życzę Wam ciepłego, kreatywnego i udanego nowego tygodnia z całkowitym zaćmieniem pełni Krwawego Księżyca w ziemskim, zmiennym znaku Panny (14. 03., kolejne zaćmienie, tym razem Słońca, będzie mieć miejsce 29 marca - jest to bardzo silny energetycznie miesiąc)! Natomiast 26 marca odbędzie się wernisaż prac Mariusza w Poznaniu, zatem zapraszam w imieniu artysty!


czwartek, marca 06, 2025

UWAGA KSIĄŻKA, czyli jak się podnieść po toksycznym związku

         Witajcie! 

        Dzisiaj napiszę Wam naprawdę krótko i zwięźle o grubej objętościowo i treściwej książce, która na pewno jest ważna dla tych, którzy kiedykolwiek byli w toksycznym związku lub relacji z osobą z  NPD (Narcissistic Personality Disorder), ale może być przydatna dla wszystkich, którzy chcą poszerzyć wiedzę psychologiczną, lubią nad sobą pracować i potrzebują więcej rozumieć po prostu. Przyda się także psychologom i coachom w celu zgłębienia wiedzy o tym zaburzeniu, bo niestety, osób zaburzonych jest coraz więcej i trzeba sobie z nimi radzić, a wiedzy wciąż jest za mało. Owszem, mnóstwo się mówi i pisze o narcyzach, owszem - ale mało kto robi to merytorycznie, większość internetowych portali i mówców powiela tylko utarte, bardzo schematyczne regułki, nie wgłębiając ani tematu tego zaburzenia, ani problemu, jakim są zawłaszczenia narcystyczne. Uważam, że zbyt często przypina się łatkę narcystyczną ludziom, którzy są egocentryczni, skupieni na sobie zapominając, że jest to poważne zaburzenie osobowości, które może stwierdzić jedynie biegły psychiatra.

        Książka psycholożki i terapeutki p. Katarzyny Loreckiej jest kontynuacją bestsellera pt. "Kolekcjoner krzywd", jednak teraz, w tej nowej pozycji, oprócz bardzo ciekawego i szczegółowego opisu zaburzenia osobowości NPD, czytelnik znajdzie  w bonusie wiele konkretnych porad i ćwiczeń, jak dojść do siebie po toksycznej relacji z narcyzem ukrytym. Autorka pisze głównie o relacjach romantycznych, ale może to dotyczyć także przyjaźni, relacji w pracy czy - niestety - również relacji rodzić/dziecko. Autorka, z właściwą sobie wrażliwością, empatią, sympatią i zrozumieniem, kieruje i zachęca czytelnika do pracy nas sobą po tym - niewątpliwie traumatycznym przeżyciu. Motywuje do tego, aby nie załamywać się i wyjść z tego doświadczenia jeszcze silniejszym, niż się było kiedyś, znaleźć w sobie moc i światło, które zgasił w nas toksyk. 

        O "Kolekcjonerze krzywd" i innych wartych uwagi książkach na temat narcystycznego zaburzenia osobowości, dość szczegółowo i obszernie pisałam w poście z października ubiegłego roku TUTAJ. Poprzednio stwierdziłam, że narcyz to typ jadowity i bezwzględny jak wąż, gdyż w swoim znajomym narcyzie, w jego zawistnej twarzy, widziałam właśnie węża i proszę - jaki mamy obraz na okładce omawianej dzisiaj książki? 

        "Ku sobie" wnosi jeszcze więcej niż "Kolekcjoner krzywd" do naszego postrzegania osób zaburzonych, ale przede wszystkim do postrzegania siebie jako dobrego, wrażliwego człowieka i docenienia samego siebie. Na ponad sześciuset stronach Autorka tłumaczy nam w jakiej relacji byliśmy (lub możemy być), kim są narcyzi, gdzie możemy ich spotkać i jak bardzo na nas oddziałują i jakie spustoszenia sieją w naszej psychice, pisze: "Twórczy wysiłek ludzi, którzy po narcystycznej przemocy odzyskują siebie prawdziwego i swoje życie, ukazuje to, co w życiu jest naprawdę ważne. Jednak odzyskanie siebie po narcystycznym  związku to złożony i wielowymiarowy proces, który często jest źle rozumiany. Ta książka przybliża narcystyczny styl osobowości w typie narcyzmu ukrytego oraz to, jak zachowania cechującego się nim partnera miłosnego korodują relacje i wpływają na funkcjonowanie współpartnera. Wprowadza w ciemność narcystycznej relacji i jej skutków, jednocześnie torując drogę do siebie prawdziwego".

        Z każdej sytuacji jest wyjście, po każdej nocy przychodzi dzień jak słońce po burzy, więc nie ma co załamywać rąk, trzeba zdobywać wiedzę i dbać o siebie, własny dobrostan. Ta książka daje nadzieję wszystkim, którzy poturbowani po związku z narcyzem myślą, że już nic dobrego ich w życiu nie spotka.

        Cytaty, które utkwiły mi w pamięci i z którymi się zgadzam: 

”Ukryty narcyz jest patologicznym kłamcą, ale okłamuje też samego siebie ”.

" Ludzie mają różną odporność psychiczną i w różnym stopniu powstają po narcystycznej relacji, która ciągnie w dół psychologicznie, emocjonalnie, fizjologicznie, duchowo - życiowo".  

"Najistotniejsze jest poszerzanie świadomości i zrozumienie, które nie oznacza tłumaczenia czy usprawiedliwiania czyichś zachowań".

"Zdrowienie przebiega niesekwencyjnie w wielu wymiarach. Jest długotrwałym procesem, który ewoluuje i unikalną mentalną podróżą każdej osoby, która szuka własnych odpowiedzi w sobie. To właśnie tam, w sercu partnera, dokonuje się przemiana, a wiedza przemienia się w mądrość. A po przywróceniu siebie światu nowa mądrość może być utrwalana w relacjach z innymi ludźmi i można uczyć się dalej". 

"Nie da się kontrolować wszystkiego na zewnątrz, żeby czuć się silniejszym i mieć wewnętrzne poczucie bezpieczeństwa. Potrzebne jest zwrócenie się do wewnątrz, tam gdzie jest psychiczna rana i wejrzenie w siebie - bo życie jest w sobie. Choć można tego tak nie doświadczać, to partner ma w sobie wszystkie potrzebne zasoby, żeby przejść przez to doświadczenie i wyjść z niego wracając na ten świat wzmocniony wewnętrznie i pełniejszy.
Kiedy psychikę zalewa chaos i poczucie wewnętrznej agonii, chciałoby się zamknąć serce przed przytłaczającym cierpieniem i bólem, własną wrażliwością na zranienie. Ale właśnie wtedy potrzeba je mieć otwarte, między innymi po to, żeby regulować rytm serca i oddychanie, które spłyca się w stresie, oraz umożliwić cyrkulację energii świadomości. Poprzez niebywałą zdolność oddzielenia nieopisanie bolesnej traumy psychika zadbała o przeżycie człowieka. Co więcej, w warunkach traumatycznego stresu mobilizowane są psychiczne siły wyższej świadomości, które są dostępne przy wysiłkach uzdrawiania traumy. To naturalne, że w tym czasie człowiek bardziej niż zwykle wycofuje się z życia społecznego (oczywiście na tyle, na ile pozwalają bieżące obowiązki), żeby pobyć samemu ze swoimi przeżyciami, które potrzebuje się zrozumieć, i emocjami, o które trzeba zadbać".

        Moja ocena  książki: 7/10 - Katarzyna Lorecka, KU SOBIE. Jak rozpoznać ukryty narcyzm partnera i odzyskać siebie, impuls, Kraków, 2024, cena 90-125 zł.  Polecam, zachęcam do wgłębiania tematu i poszerzania wiedzy.

*

        Jeśli chodzi o poezję, często piszę wiersze przeciwko przemocy wobec kobiet i dużo na ten temat czytam, ponieważ wspieram kobiety, wysłuchuję ich opowieści, ich - czasem bardzo smutnych - historii. Wspieram też siebie po dwóch pseudo przyjaźniach z zaburzonymi osobami, poza tym lubię się uczyć i wiedzieć, jak działają pewne mechanizmy. Lubię sama wgłębiać temat, zwłaszcza, że wokół narcyzmu narosło wiele mitów i opowieści dziwnej treści, a "ekspertów" mamy wysyp.

   Myślę, że wiersz, który Wam przedstawię w tym poście, pasuje do tematu relacji z osobą narcystyczną, bo taka relacja od początku jest zła. Najpierw narcyz osacza zdobycz, na którą polował, którą sobie upatrzył (często w Internecie), bombarduje komplementami, udawaną miłością, potem, po zwykle krótkim okresie wywyższania, jest już tylko gorzej, bo narcyz nie potrafi długo udawać i stwierdza, że czas zalotów minął, że zdobył, co chciał i teraz może się na ofierze po prostu wyżywać, czerpać energię z jej emocji, a robi wszystko, aby były skrajne. Dla mnie najsmutniejsze jest to, że ludzie potrafią tkwić w takich chorych relacjach całymi latami, ponieważ pamiętają pierwszą, romantyczną fazę i myślą naiwnie, że ona wróci. Chociaż zaburzenie NPD ma wiele odsłon - jest ich całe spektrum, bo narcyzi dla każdego odgrywają inną rolę, zmieniają się jak w kalejdoskopie: np. w domu cię szmacą, a dla obcych ludzi bywają słodcy do wyrzygania, z ciebie ciągną kasę, a innym pomagają, żeby udawać dobrych, bo nic się dla niech tak nie liczy, jak wizerunek. Generalnie są to antyludzie pozbawieni uczuć wyższych czyli w pewien sposób upośledzeni. Narcyzi dla mnie to wredni, chorzy na przerost ego przemocowcy, którzy nie mają szacunku dla nikogo i nic oprócz ich samych się dla nich nie liczy, nawet własne dzieci. Nie wiedzą, co znaczy słowo "kocham", a potrafią nim szastać jak dziwka torebką, nie rozumieją słowa "odpowiedzialność", bo jest im zupełnie obce, a ciągle go nadużywają, a jak mają zerową wiedzę o czymś, to i tak się puszą i czują się ekspertami w dziedzinach, o których nie mają bladego pojęcia, uwielbiają też plotki, obgadywanie, negatywne opinie. I chociaż często są zwykłymi popaprańcami, którzy do niczego w życiu nie doszli - puszą się jak koguty i wszystkich mają za nic. Wielu z nich posiada psychopatyczne, aspołeczne i sadystyczne cechy. Generalnie - typy, od których należy uciekać.

        Zapraszam zatem serdecznie do lektury wiersza i bardzo dobrego popularnonaukowego poradnika p. Loreckiej.

 

*

 nierozumność

"Przemoc to upadek rozumu".
- Margit Sandemo

to przecież była wielka miłość szalone zakochanie
którego nie przekreśliły rysy karczemnych awantur
powstałych w wyniku irracjonalnej zazdrości
to była niebotyczna namiętność tak wielka
jak siniaki pieczętujące żarliwe uczucia
obsesyjne wielbienie w zaciszu domowego ogniska
spopielonego stekami wyzwisk rodem ze slumsów
to naprawdę była gorąca zmysłowość
koloryzowana juchą płynącą z nosa i głębokimi zadrami
a że toksyczna nic to ludzie uparcie twierdzą
że lepsza taka niż żadna że lepiej razem niż osobno
że przynieś podaj pozamiataj i daj kobieto
bo od tego jesteś bo tak było jest będzie i musi być
że zamknij oczy i myśl o Polsce bo do Anglii
to możesz jedynie na zmywak

niestety większość z nich pieprzy od rzeczy
a drzazgi w psychice jątrzą się całymi latami
i jak Etna czekają by wybuchnąć ze zdwojoną siłą

chora pokaleczona tak zwana miłość
kona w szarych pokojach u babek
które uczyły by siedzieć cicho i nie narzekać
łka w schroniskach dla samotnych matek
w więziennych celach obskurnych psychiatrykach
zapleśniałych śmierdzących melinach
albo ucieka w seksoholizm pracoholizm
alkoholizm konsumpcjonizm i inne patologizmy
a wszyscy zestresowani zainteresowani
od wieków uparcie robią swoje
rozdrapują strupy rozcinają blizny
zaplątują supły nie potrafią inaczej
w przestrzeni w której od zawsze
dzieci ryby i kobiety głosu nie mają

nadzieja w grzmotach błyskawicach
piorunach i runie Sowilo

JoAnna Idzikowska - Kęsik, 22 II 16/2020


Wszystkim Kobietom z miłej okazji Międzynarodowego Dnia Kobiet, życzę udanego, efektywnego bycia ze sobą i w sobie, zdrowej miłości własnej i spełnienia w życiu! 🌺❤️🌷🪻🌷Autorką obrazu poniżej jest wspierająca kobiety ilustratorka i autorka książek, w tym biografii - Maria Hesse.


Życzę Wam wszystkim udanego, wiosennego weekendu!

 Do miłego następnego postu!