Translate

niedziela, marca 09, 2025

UWAGA SZTUKA, czyli Mariusz Mikołajek i jego osobliwa działalność artystyczna

Witajcie!

        Jak wiecie często na moim blogu piszę o sztuce, ale najczęściej są to posty tzw. mieszane, z miksem sztuk: poezją, cytatami, piosenką, filmem, malarstwem. Dzisiaj postanowiłam przybliżyć Wam sylwetkę znanego wrocławskiego artysty Mariusza Mikołajka, który moim zdaniem, zasługuje na osobny, duży artykuł. Nie będzie to pierwszy post z cyklu li tylko o sztuce, ale pierwszy ważny po prawie roku,  wcześniej pisałam o Banksym


        O artyście, na którym skupię się dzisiaj, pisałam już niejednokrotnie na moim blogu (wystarczy kliknąć w etykiety), jednak nie przybliżyłam Wam jego sylwetki, co niniejszym uczynię. Mam nadzieję, że posty o twórcach z cyklu UWAGA SZTUKA spodobają Wam się i będą sprawiać radość tak samo, jak i mnie. 

        Dlaczego akurat Mikołajek? Byłam w piątek we Wrocławiu na wycieczce z moimi klasowymi chłopakami i na wystawie obrazów tego artysty we wrocławskiej Katedrze, odwiedzamy też dość często wrocławskie kolorowe podwórka, których Mariusz jest pomysłodawcą i współtwórcą, o których również pisałam już na moim blogu. Byliśmy także w Galerii prowadzonej przez Mariusza i jego siostrę Annę - kulturoznawczynię.

        No i nigdy też nie ukrywałam, że jest to mój ukochany, starszy cioteczny braciszek, który - zaraził mnie miłością do sztuki, gdy byłam małą dzieweczką i buszowałam w jego albumach z malarstwem, malowałam bohomazy jego farbami - oczywiście głównie maki, a Mona Lisa gapiąca się na mnie z kredowych kart albumów z dziełami wielkich mistrzów malarstwa, wydawała mi się brzydkim facetem. Uwielbiałam jego pokój pełen obrazów, albumów ze sztuką sprowadzanych z zagranicy, dziwnie pachnących farb. Fascynowały mnie cykle jego młodzieńczych obrazów przedstawiające postaci zmumifikowanych faraonów, oceany i inne cuda.

         Mariusz Mikołajek (ur. 5 lutego 1958 w znaku Wodnika we Wrocławiu) to polski bardzo zdolny i pracowity artysta plastyk i animator kultury, który zainicjował ideę kolorowych podwórek, aktywując mieszkańców starych, poniemieckich kamienic i wraz z nimi, odmienił smutne, szaro - bure i ponure oblicze tych podwórek. Z brudnych, zaniedbanych, cuchnących moczem miejsc, przez które strach było wieczorem przejść, wyczarował kolorowy, wręcz baśniowy, piękny świat (wiem o czym mówię, bo na studiach mieszkałam w tej dzielnicy, na podobnym podwórku)! Typowy Wodnik - niezależny, indywidualista, ale jednocześnie wielki społecznik.

        Absolwent Liceum Plastycznego we Wrocławiu, od dziecka zdobywający nagrody i wyróżnienia w polskich i międzynarodowych konkursach plastycznych. Studia w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych we Wrocławiu zakończył w 1984 roku, obroną dyplomu w pracowni wybitnego prof. Konrada Jarodzkiego (1927-2021). Miejscem obrony była Kolegiata Świętego Krzyża na Ostrowie Tumskim. Obrazy zostały zarekwirowane przez SB, która próbowała doprowadzić do unieważnienia dyplomu artysty. Wcześniej próbowano usunąć go z uczelni za udział w manifestacji antykomunistycznej. W obu przypadkach pomogła mu zdecydowana postawa pedagogów. 

        W latach osiemdziesiątych brał udział w niezależnym obiegu sztuki. Do oficjalnej działalności wrócił w 1991 kiedy wraz z Christosem Mandziosem, Czesławem Chwiszczukiem i Zbigniewem Milem oraz przy współpracy z PKP zaprezentował wystawę pt. „Popatrz kiedy przechodzisz... popatrz każdy przechodzi...” w hali Dworca Głównego we Wrocławiu. 

        Mikołajek przez kilkanaście lat współpracował z niedawno zmarłym artystą Witoldem Liszkowskim w szerokim projekcie „Budujemy miasto sztuki”. 

    
        Najbardziej znane realizacje z tego cyklu to dwutygodniowy happening na rynku wrocławskim (2011), Kid’s Guernika – olbrzymi obraz namalowany przez wrocławskie dzieci pod artystyczną opieką obu twórców (2011), czy akcja plastyczna związana z Euro 2012 na dziedzińcu Muzeum Współczesnego we Wrocławiu zatytułowana „Pokoje sztuki kibica”. W 2012 roku wraz z Witoldem Liszkowskim i Janem Mikołajkiem stworzył Fundację OK. Art., która działa głównie na terenie rewitalizowanej dzielnicy Nadodrze.

        Wynikiem tej działalności są m.in. dwa powszechnie odwiedzane nadodrzańskie murale przy ul. Roosevelta "Podwórko odkrywanie sztuki” i "Podwórko nasze atelier”. 


         Kolorowe podwórka odwiedziło wielu znanych twórców, m.in. niemiecki reżyser Wim Wenders, który był nimi oczarowany.


Murale na kolorowych podwórkach są po prostu niesamowite! Na pierwszym podwórku na muralach zobaczycie m.in. portrety mieszkańców i wszystkich podwórkowych piesków, wiersz jednego z mieszkańców, pawie, pławikoniki, bajkowe krainy tworzone z pasją; na drugim: ciekawe sentencje - cytaty, portrety znanych i cenionych kobiet: Ireny Sendlerowej, Marii Skłodowskiej - Curie, Anny Walentynowicz, repliki dzieł Chagalla, Wyspiańskiego, Fridy, anioły i inne ciekawe obrazy. Na wielu ścianach widnieją również ceramiczne, malowane figurki.
Naprawdę jest co oglądać i co podziwiać.
 

        Malarstwo Mariusza Mikołajka sytuuje się między sztuką przedstawieniową, a abstrakcją. Tematem jest człowiek, jego ciało, emocje i relacje. Artysta podkreśla rolę światła w budowaniu swojej twórczej wypowiedzi. jest też świetnym kolorystą. Jest autorem kilkudziesięciu wystaw indywidualnych w kraju i zagranicą, brał udział w wielu wystawach zbiorowych. Prace jego zostały zakupione do wielu kolekcji prywatnych i instytucjonalnych w kraju (Muzeum Narodowe w Krakowie, Dolnośląskie Towarzystwo Zachęty Sztuk Pięknych) i za granicą. Jest członkiem Związku Polskich Artystów Plastyków. 

        Buntownik i malarz – Mariusz Mikołajek jest jedną z najbardziej wyrazistych postaci polskiej sztuki współczesnej - tak pisze o artyście Anna Niemczycka - Gottfierd, a sam artysta twierdzi, że w sztuce najważniejsza jest prawda i uczciwość:

 “Tym, co uruchamia machinę sztuki, która w swojej istocie jest doskonała, jest uczciwość. Brzmi to może naiwnie. Setki, tysiące, miliony uczciwych, a więc poszukujących decyzji twórczych, które dzieją się w pracowniach, miejscach działań twórczych, są jądrem i jednocześnie spoiwem sztuki”.

" Nigdy nie przedkładałem pieniędzy i posiadania ponad to, co robię. Malowanie jest dla mnie naturalne. Jest moim źródłem".


        Mariusz jest skromnym, pogodnym i ciepłym człowiekiem, bardzo inteligentnym; synem pisarza, dziennikarza oraz scenarzysty Tadeusza Mikołajka i Gabrieli Idzikowskiej - Mikołajek, która była aktorką wrocławskiej operetki oraz poetką. Prywatnie żonaty, ojciec siedmiorga dorosłych dzieci. 

        Wystawa prac artysty we wrocławskiej Katedrze trwa jeszcze kilka dni, do 18 marca, więc jeśli ktoś ma możliwość, niech odwiedzi i wystawę i tę piękną świątynię na Ostrowie Tumskim, bo naprawdę warto. Podwórka przy ulicy Roosevelta możecie odwiedzać codziennie, o każdej porze roku.

Większa część fotografii umieszczonych w poście pochodzi z moich zbiorów, a część z Internetu. Poniżej Mariusz w swojej małej Galerii przy ulicy Jedności Narodowej we Wrocławiu.

Życzę Wam ciepłego, kreatywnego i udanego nowego tygodnia z całkowitym zaćmieniem pełni Krwawego Księżyca w ziemskim, zmiennym znaku Panny (14. 03., kolejne zaćmienie, tym razem Słońca, będzie mieć miejsce 29 marca - jest to bardzo silny energetycznie miesiąc)! Natomiast 26 marca odbędzie się wernisaż prac Mariusza w Poznaniu, zatem zapraszam w imieniu artysty!


czwartek, marca 06, 2025

UWAGA KSIĄŻKA, czyli jak się podnieść po toksycznym związku

         Witajcie! 

        Dzisiaj napiszę Wam naprawdę krótko i zwięźle o grubej objętościowo i treściwej książce, która na pewno jest ważna dla tych, którzy kiedykolwiek byli w toksycznym związku lub relacji z osobą z  NPD (Narcissistic Personality Disorder), ale może być przydatna dla wszystkich, którzy chcą poszerzyć wiedzę psychologiczną, lubią nad sobą pracować i potrzebują więcej rozumieć po prostu. Przyda się także psychologom i coachom w celu zgłębienia wiedzy o tym zaburzeniu, bo niestety, osób zaburzonych jest coraz więcej i trzeba sobie z nimi radzić, a wiedzy wciąż jest za mało. Owszem, mnóstwo się mówi i pisze o narcyzach, owszem - ale mało kto robi to merytorycznie, większość internetowych portali i mówców powiela tylko utarte, bardzo schematyczne regułki, nie wgłębiając ani tematu tego zaburzenia, ani problemu, jakim są zawłaszczenia narcystyczne. Uważam, że zbyt często przypina się łatkę narcystyczną ludziom, którzy są egocentryczni, skupieni na sobie zapominając, że jest to poważne zaburzenie osobowości, które może stwierdzić jedynie biegły psychiatra.

        Książka psycholożki i terapeutki p. Katarzyny Loreckiej jest kontynuacją bestsellera pt. "Kolekcjoner krzywd", jednak teraz, w tej nowej pozycji, oprócz bardzo ciekawego i szczegółowego opisu zaburzenia osobowości NPD, czytelnik znajdzie  w bonusie wiele konkretnych porad i ćwiczeń, jak dojść do siebie po toksycznej relacji z narcyzem ukrytym. Autorka pisze głównie o relacjach romantycznych, ale może to dotyczyć także przyjaźni, relacji w pracy czy - niestety - również relacji rodzić/dziecko. Autorka, z właściwą sobie wrażliwością, empatią, sympatią i zrozumieniem, kieruje i zachęca czytelnika do pracy nas sobą po tym - niewątpliwie traumatycznym przeżyciu. Motywuje do tego, aby nie załamywać się i wyjść z tego doświadczenia jeszcze silniejszym, niż się było kiedyś, znaleźć w sobie moc i światło, które zgasił w nas toksyk. 

        O "Kolekcjonerze krzywd" i innych wartych uwagi książkach na temat narcystycznego zaburzenia osobowości, dość szczegółowo i obszernie pisałam w poście z października ubiegłego roku TUTAJ. Poprzednio stwierdziłam, że narcyz to typ jadowity i bezwzględny jak wąż, gdyż w swoim znajomym narcyzie, w jego zawistnej twarzy, widziałam właśnie węża i proszę - jaki mamy obraz na okładce omawianej dzisiaj książki? 

        "Ku sobie" wnosi jeszcze więcej niż "Kolekcjoner krzywd" do naszego postrzegania osób zaburzonych, ale przede wszystkim do postrzegania siebie jako dobrego, wrażliwego człowieka i docenienia samego siebie. Na ponad sześciuset stronach Autorka tłumaczy nam w jakiej relacji byliśmy (lub możemy być), kim są narcyzi, gdzie możemy ich spotkać i jak bardzo na nas oddziałują i jakie spustoszenia sieją w naszej psychice, pisze: "Twórczy wysiłek ludzi, którzy po narcystycznej przemocy odzyskują siebie prawdziwego i swoje życie, ukazuje to, co w życiu jest naprawdę ważne. Jednak odzyskanie siebie po narcystycznym  związku to złożony i wielowymiarowy proces, który często jest źle rozumiany. Ta książka przybliża narcystyczny styl osobowości w typie narcyzmu ukrytego oraz to, jak zachowania cechującego się nim partnera miłosnego korodują relacje i wpływają na funkcjonowanie współpartnera. Wprowadza w ciemność narcystycznej relacji i jej skutków, jednocześnie torując drogę do siebie prawdziwego".

        Z każdej sytuacji jest wyjście, po każdej nocy przychodzi dzień jak słońce po burzy, więc nie ma co załamywać rąk, trzeba zdobywać wiedzę i dbać o siebie, własny dobrostan. Ta książka daje nadzieję wszystkim, którzy poturbowani po związku z narcyzem myślą, że już nic dobrego ich w życiu nie spotka.

        Cytaty, które utkwiły mi w pamięci i z którymi się zgadzam: 

”Ukryty narcyz jest patologicznym kłamcą, ale okłamuje też samego siebie ”.

" Ludzie mają różną odporność psychiczną i w różnym stopniu powstają po narcystycznej relacji, która ciągnie w dół psychologicznie, emocjonalnie, fizjologicznie, duchowo - życiowo".  

"Najistotniejsze jest poszerzanie świadomości i zrozumienie, które nie oznacza tłumaczenia czy usprawiedliwiania czyichś zachowań".

"Zdrowienie przebiega niesekwencyjnie w wielu wymiarach. Jest długotrwałym procesem, który ewoluuje i unikalną mentalną podróżą każdej osoby, która szuka własnych odpowiedzi w sobie. To właśnie tam, w sercu partnera, dokonuje się przemiana, a wiedza przemienia się w mądrość. A po przywróceniu siebie światu nowa mądrość może być utrwalana w relacjach z innymi ludźmi i można uczyć się dalej". 

"Nie da się kontrolować wszystkiego na zewnątrz, żeby czuć się silniejszym i mieć wewnętrzne poczucie bezpieczeństwa. Potrzebne jest zwrócenie się do wewnątrz, tam gdzie jest psychiczna rana i wejrzenie w siebie - bo życie jest w sobie. Choć można tego tak nie doświadczać, to partner ma w sobie wszystkie potrzebne zasoby, żeby przejść przez to doświadczenie i wyjść z niego wracając na ten świat wzmocniony wewnętrznie i pełniejszy.
Kiedy psychikę zalewa chaos i poczucie wewnętrznej agonii, chciałoby się zamknąć serce przed przytłaczającym cierpieniem i bólem, własną wrażliwością na zranienie. Ale właśnie wtedy potrzeba je mieć otwarte, między innymi po to, żeby regulować rytm serca i oddychanie, które spłyca się w stresie, oraz umożliwić cyrkulację energii świadomości. Poprzez niebywałą zdolność oddzielenia nieopisanie bolesnej traumy psychika zadbała o przeżycie człowieka. Co więcej, w warunkach traumatycznego stresu mobilizowane są psychiczne siły wyższej świadomości, które są dostępne przy wysiłkach uzdrawiania traumy. To naturalne, że w tym czasie człowiek bardziej niż zwykle wycofuje się z życia społecznego (oczywiście na tyle, na ile pozwalają bieżące obowiązki), żeby pobyć samemu ze swoimi przeżyciami, które potrzebuje się zrozumieć, i emocjami, o które trzeba zadbać".

        Moja ocena  książki: 7/10 - Katarzyna Lorecka, KU SOBIE. Jak rozpoznać ukryty narcyzm partnera i odzyskać siebie, impuls, Kraków, 2024, cena 90-125 zł.  Polecam, zachęcam do wgłębiania tematu i poszerzania wiedzy.

*

        Jeśli chodzi o poezję, często piszę wiersze przeciwko przemocy wobec kobiet i dużo na ten temat czytam, ponieważ wspieram kobiety, wysłuchuję ich opowieści, ich - czasem bardzo smutnych - historii. Wspieram też siebie po dwóch pseudo przyjaźniach z zaburzonymi osobami, poza tym lubię się uczyć i wiedzieć, jak działają pewne mechanizmy. Lubię sama wgłębiać temat, zwłaszcza, że wokół narcyzmu narosło wiele mitów i opowieści dziwnej treści, a "ekspertów" mamy wysyp.

   Myślę, że wiersz, który Wam przedstawię w tym poście, pasuje do tematu relacji z osobą narcystyczną, bo taka relacja od początku jest zła. Najpierw narcyz osacza zdobycz, na którą polował, którą sobie upatrzył (często w Internecie), bombarduje komplementami, udawaną miłością, potem, po zwykle krótkim okresie wywyższania, jest już tylko gorzej, bo narcyz nie potrafi długo udawać i stwierdza, że czas zalotów minął, że zdobył, co chciał i teraz może się na ofierze po prostu wyżywać, czerpać energię z jej emocji, a robi wszystko, aby były skrajne. Dla mnie najsmutniejsze jest to, że ludzie potrafią tkwić w takich chorych relacjach całymi latami, ponieważ pamiętają pierwszą, romantyczną fazę i myślą naiwnie, że ona wróci. Chociaż zaburzenie NPD ma wiele odsłon - jest ich całe spektrum, bo narcyzi dla każdego odgrywają inną rolę, zmieniają się jak w kalejdoskopie: np. w domu cię szmacą, a dla obcych ludzi bywają słodcy do wyrzygania, z ciebie ciągną kasę, a innym pomagają, żeby udawać dobrych, bo nic się dla niech tak nie liczy, jak wizerunek. Generalnie są to antyludzie pozbawieni uczuć wyższych czyli w pewien sposób upośledzeni. Narcyzi dla mnie to wredni, chorzy na przerost ego przemocowcy, którzy nie mają szacunku dla nikogo i nic oprócz ich samych się dla nich nie liczy, nawet własne dzieci. Nie wiedzą, co znaczy słowo "kocham", a potrafią nim szastać jak dziwka torebką, nie rozumieją słowa "odpowiedzialność", bo jest im zupełnie obce, a ciągle go nadużywają, a jak mają zerową wiedzę o czymś, to i tak się puszą i czują się ekspertami w dziedzinach, o których nie mają bladego pojęcia, uwielbiają też plotki, obgadywanie, negatywne opinie. I chociaż często są zwykłymi popaprańcami, którzy do niczego w życiu nie doszli - puszą się jak koguty i wszystkich mają za nic. Wielu z nich posiada psychopatyczne, aspołeczne i sadystyczne cechy. Generalnie - typy, od których należy uciekać.

        Zapraszam zatem serdecznie do lektury wiersza i bardzo dobrego popularnonaukowego poradnika p. Loreckiej.

 

*

 nierozumność

"Przemoc to upadek rozumu".
- Margit Sandemo

to przecież była wielka miłość szalone zakochanie
którego nie przekreśliły rysy karczemnych awantur
powstałych w wyniku irracjonalnej zazdrości
to była niebotyczna namiętność tak wielka
jak siniaki pieczętujące żarliwe uczucia
obsesyjne wielbienie w zaciszu domowego ogniska
spopielonego stekami wyzwisk rodem ze slumsów
to naprawdę była gorąca zmysłowość
koloryzowana juchą płynącą z nosa i głębokimi zadrami
a że toksyczna nic to ludzie uparcie twierdzą
że lepsza taka niż żadna że lepiej razem niż osobno
że przynieś podaj pozamiataj i daj kobieto
bo od tego jesteś bo tak było jest będzie i musi być
że zamknij oczy i myśl o Polsce bo do Anglii
to możesz jedynie na zmywak

niestety większość z nich pieprzy od rzeczy
a drzazgi w psychice jątrzą się całymi latami
i jak Etna czekają by wybuchnąć ze zdwojoną siłą

chora pokaleczona tak zwana miłość
kona w szarych pokojach u babek
które uczyły by siedzieć cicho i nie narzekać
łka w schroniskach dla samotnych matek
w więziennych celach obskurnych psychiatrykach
zapleśniałych śmierdzących melinach
albo ucieka w seksoholizm pracoholizm
alkoholizm konsumpcjonizm i inne patologizmy
a wszyscy zestresowani zainteresowani
od wieków uparcie robią swoje
rozdrapują strupy rozcinają blizny
zaplątują supły nie potrafią inaczej
w przestrzeni w której od zawsze
dzieci ryby i kobiety głosu nie mają

nadzieja w grzmotach błyskawicach
piorunach i runie Sowilo

JoAnna Idzikowska - Kęsik, 22 II 16/2020


Wszystkim Kobietom z miłej okazji Międzynarodowego Dnia Kobiet, życzę udanego, efektywnego bycia ze sobą i w sobie, zdrowej miłości własnej i spełnienia w życiu! 🌺❤️🌷🪻🌷Autorką obrazu poniżej jest wspierająca kobiety ilustratorka i autorka książek, w tym biografii - Maria Hesse.


Życzę Wam wszystkim udanego, wiosennego weekendu!

 Do miłego następnego postu!

sobota, marca 01, 2025

UWAGA POEZJA, czyli trzy kobiece wiersze i piosenka na dziś


*
Mary Oliver 
 
Podróż

Pewnego dnia wreszcie się dowiadujesz
Co musisz zrobić i zaczynasz
Pomimo, że wszystkie głosy wokół Ciebie
Ciągle wykrzykują złe rady.
Pomimo, że cały dom zaczął drżeć
I ciągle czujesz kulę przyczepioną do Twojej kostki.
„Napraw moje życie”
Krzyczą te głosy
Ale Ty wyruszasz.
Wiesz co musisz zrobić
Mimo, że wiatr atakuje swoimi zawziętymi palcami
Same fundamenty Twojej egzystencji i pomimo, że jego melancholia
Jest taka straszna.
Było już i tak dosyć późno,
A noc jakaś taka dzika,
Pełna połamanych konarów i kamieni.
Ale krok za krokiem, pomału,
Głosy za Tobą zaczynają cichnąć
I gwiazdy na niebie zaczynają świecić,
Przebijając się przez płaszcz chmur.
I pojawił się nowy głos,
Który rozpoznałaś jako swój własny.
Dotrzymuje Ci on towarzystwa, kiedy
Idziesz dalej i dalej w świat,
Zdeterminowana aby zrobić
Jedyną rzecz jaką zrobić możesz.
Zdeterminowana aby ocalić jedyne życie jakie możesz ocalić
 
Przełożył Czesław Miłosz
 
*
Mary Oliver (1935 - 2019) – amerykańska poetka i eseistka, laureatka wielu prestiżowych nagród literackich, czerpiąca natchnienie głównie z natury, uwielbiała długie, samotne spacery. W 1992 zdobyła National Book Award, a wcześniej, w 1984 roku otrzymała nagrodę Pulitzera za jej najbardziej znaną kolekcję wierszy American Primitive. W 2007 The New York Times określił ją jako „zdecydowanie najlepiej sprzedającą się poetkę”. Oliver była lesbijką. Podczas wizyty w Austerlitz pod koniec lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku, poznała fotografkę Molly Malone Cook , która została jej partnerką i agentką na ponad 40 lat (zmarła w 2005). Jej wiersze bardzo cenił i tłumaczył Czesław Miłosz.
 
*
 
Ewa Lipska
 
Sen
 
 Sen dawał mi piętnaście możliwości.
Trzy wyjścia z dosyć trudnej sytuacji.
Przy jednym z nich należało użyć klucza
który trzymałam w ręce.

We śnie wyświetlano film o końcu świata.
Nikt z obecnych na sali nie spytał: co dalej?
Wiersze pisane we śnie były bardzo dobre.
Nie napisane wcale – też nie były gorsze.
Pogoda była taka jaka miała być.

Należało z tym wszystkim iść w kierunku jawy.
Wyprzedziła mnie grupa zawodników
która biegła ponad-czasowo.
Jakaś staruszka zażyła środek nasenny
i zawróciła z drogi.

Jawa nadeszła nieoczekiwanie.
Doniosłam do niej jedynie ból głowy
źle ułożonej na białej poduszce.
 
*
 
Ewa Lipska (1945) – polska poetka, autorka tekstów piosenek i felietonistka, absolwentka krakowskiej ASP. Debiutowała w 1967, wydała ponad 20 tomów poezji i powieść pt. Sefer. Jest laureatką wielu prestiżowych nagród poetyckich i jedną z najwybitniejszych współczesnych polskich poetek. Z tekstami Pani Lipskiej uwielbiam dwie piosenki: Biały latawiec Jana Wojdaka z zespołem Wawele i Zabawę Michała Bajora.
 
 
JoAnna Idzikowska - Kęsik

 ucieleśnienie

" ja twoje ciało
nie przestanę widzieć"


Tadeusz Różewicz

i tak to się zaczęło

rozum podpowiadał dramat
w jednym kiepskim akcie
serce nawet nie drgnęło
dumne nieprzejednane
ale ciało zrobiło swoje
wyrwało się z uprzęży prawa
gwiaździście niemoralnego
pobiegło sobie tylko znaną dróżką
mając w perspektywie
widnokręgi zespołu nienasyconego
dotyku w transie

i tak to się skończyło

rozum warczał że to musiało nastąpić
było nieuniknione i banalnie realne
serce migotało nierytmicznie
a ciało wykonało test na którym
zalśniły dwie niepożądane kreski
pobiegło do lekarza położyło się drżące
na niewygodnej kanapie u terapeuty
mając w perspektywie
nieuleczalną dwubiegunową chorobę
kochania w afekcie


 23 VIII 17

*

 JoAnna Idzikowska - Kęsik (1969) - autorka wierszy, blogerka, sporadycznie recenzentka książek i filmów, redaktorka Babińca Literackiego. Debiutowała w 2013 roku w antologii poezji wydanej w Kanadzie na Uniwersytecie w Toronto.

Witajcie moi drodzy!

        Krótko i na temat: w marcu na moim blogu będzie więcej poezji, bo bardzo za nią tęsknię i czuję taką potrzebę. W marcu jest Dzień Kobiet, Dzień Poezji i wytęskniona Wiosna, więc to dobry czas na wiersze. Mam nadzieję, że poetyckie posty przypadną Wam do gustu.

        Miałam okrutnie ciężki tydzień (urodziłam się w pełnię księżyca, więc one są dla mnie łagodne, za to nowie mnie trochę pobudzają, nie mogę spać, czytam, piszę, oglądam), więc postaram się w weekend nadrobić zaległości na Waszych i na swoim blogu. 

        Życzę wszystkim udanego, relaksacyjnego weekendu, rewelacyjnego, ciepłego marca i posyłam serdeczne, ciepłe, kobiece pozdrowienia! Ja już czekam na wiosnę i nawet pazury mam wiosenne. Wy też wyczekujecie wiosny lub - na drugiej półkuli - jesieni?

        W bonusie bardzo piękna i zdolna kobieta - Anita Lipnicka - w niezwykle kobiecej piosence pt. Jak na filmach, słuchajcie! Moim zdaniem p. Lipnicka pięknieje mimo upływu lat i pisze coraz lepsze teksty:

"Siedem długich lat nie widziałam CięCzasem myślę, że to był tylko sen...Nikt prócz nas nie dzielił tamtych chwil
Nie zostało nic, zniknął po nas śladŻadnych listów, zdjęć... Czasu było brakNikt go nigdy nie miał mniej, niż my" (...)
***


*Obrazy z Internetu, nie znam Autorów.

niedziela, lutego 23, 2025

"Luty to miesiąc niepewny, ani czarny, ani biały, wszystkie odcienie pomiędzy". ***



xXx

Ten miesiąc jest pasywnie agresywny, labilny,
czasem podobny do brutalnie oschłego Listopada.
Mogłabym go nazwać brzydką, kapryśną, marudną
starą panną z nudnych, wiktoriańskich powieści.

Minęły: Imbolc, Dzień Świstaka i infantylne,
ale przyjemne i kolorowe Walentynki... Mijają dni -
szare, mgliste, ponure, niekiedy mroźne - oprószone
śniegiem jak lukrem błyszczącym na pączkach
w Tłusty Czwartek, którego nie zamierzam celebrować.

Brakuje mi siły na osładzanie rzeczywistości,
motywacji do działania, pisania, tworzenia wierszy
o pięknie, o cudownych, wyskakujących spod śniegu
rannikach, przebiśniegach, krokusach i fiołkach.

Tylko las mnie koi i przytula, bo ptaki przeczuwają
nadejście ciepła, skaczą po gałęziach i śpiewają coraz głośniej.
Jedynie w lesie czuję puls ziemi, powiew leciutkich,
wiosennych zefirów, które budzą się z letargu.

Czekam na pozytywną energię, dynamikę, ożywienie, światło.

Żegnam Luty z zapasem nasion, z których wyrosną
bujne, kwiatowe łąki, tak obłędnie pachnące i pełne kolorów,
że naprawdę warto było przetrwać ten cyniczny czas
i z wdzięcznością w sercu posiać nowe, niezwykle cenne,

 kwiatowe życia. 

 JoAnna Idzikowska - Kęsik, 23 II 25 

Witajcie! 

        Przywitałam Was nowym wierszem z cyklu, który tworzę o miesiącach; zaczęłam od najgorszego - Listopada, jest to zatem czwarty wiersz tego cyklu i mam nadzieję - nie ostatni. A na zdjęciu poniżej lutowa, przemarznięta DżoAna make up free z czerwonym nosem.

        W poniedziałek skończyły się ferie, laba i słodkie nieróbstwo i znowu wpadłam w kołowrotek praca - dom i naprawdę zabrakło mi czasu na blogowanie, na komentowanie, zwłaszcza, że miałam też ciekawe książki do przeczytania. W nowym semestrze czeka mnie wiele wyzwań i dużo pracy, jednak mam nadzieję, że dam radę, że będę też miała siłę na pisanie wierszy i postów na blogu.

        Życzę Wam udanego tygodnia, niech już będzie cieplejszy i przedwiosenny, bo ostatnie silne mrozy u mnie były bardzo ciężkie dla zwierząt, mój psiak bardzo marzł na spacerach, mimo, że wkładałam mu sweterek i kurteczkę, ptakom nosiłam do lasu i wieszałam na krzakach kule smalcu z nasionami lnu, słonecznika i dyni, a bezdomnym kotom na opuszczonych działkach pod lasem, karmę! 

        Uściski i serdeczności! Na ożywienie szarości tego postu: moja nowa mikrofalówka, której nie widać, z puzderkami na przyprawy, mlecznikami, maselniczką i innymi rękodziełami z Bolesławca, a na przedostatnim zdjęciu moje nowe nabytki z 24 lutego - dwa kubaski i mlecznik, na ostatnim z 27 lutego - nie mogłam się oprzeć.


*Cytat w tytule postu Gladys Hasty Carroll 
 *Wszystkie zdjęcia w poście są z lutego i są mojego autorstwa.

poniedziałek, lutego 17, 2025

Kot - najlepszy domowy terapeuta

 Witajcie w Międzynarodowy Dzień Kota!


Cytaty o kotach
 
*
W tej chwili istnieję tylko dlatego, że kot na mnie patrzy. A jednak ludzie potrzebują cudzych spojrzeń. Przecież ktoś, na kogo nikt by nie patrzył, nie istniałby. Mnie określa spojrzenie kota.
 
Anna Bolecka
 
*
- Zna pani na pewno taki nastrój, kiedy człowiek, siedząc samotnie i przyglądając się kotce liżącej na dywaniku swoje małe, tak się tym przejmuje, że jest poważnie zirytowany, jeżeli jedno uszko zostanie pominięte.
- To okropnie leniwy nastrój.
- Przeciwnie, nieznośnie czynny.
 
Emily Jane Brontë
 
*
Psy mają swoich panów, koty – służących.
 
Rita Moe Brown
 
*
Koty doskonale wiedzą, jak żyć chwilą teraźniejszą, a przy odrobinie szczęścia, mogą nauczyć nas, jak znaleźć dla siebie miejsce w promieniach słońca.
 
Ellen Perry Berkeley
 
*
Czas spędzony z kotami nigdy nie jest czasem straconym.
 
Colette 
 
*
Ludzie, którzy nie lubią kotów, widocznie jeszcze nie spotkali tego właściwego.
 
Deborah A. Edwards
 
*
Kot nauczył mnie, że najlepsze, co można ofiarować bliskim, to swój czas.
 
 Joanne Liu
 
*
Budzi mnie łapka, jego mokry nos.
Niech wlezie pod koc, tu przy ścianie.
Zwija się, mruczy, zapada w sen. Kot -
mniej dokuczliwy jest niż kochanek.
 
Ursula K. Le Guin
 
*
Im lepiej poznawałam mężczyzn, tym bardziej lubiłam koty.
 
Lucy Maud Montgomery
 
*
Kot – twierdziła – nie ogranicza człowieka i nie potrzebuje go. W istocie uważa go po prostu za kilka różnych kotów: jeden kot to ręka, która głaszcze kota właściwego, drugi to głowa, która przesuwa się na tle lampy, trzeci-noga wsuwająca się właśnie do buta.
 
Agnieszka Osiecka
 
*
Za to koty – wydaje mi się, że koty mają aspergera. Są bardzo inteligentne, tak jak ja. I tak jak ja czasami potrzebują, żeby zostawić je sam na sam ze sobą.
 
Jodi Picoult
 
*
Myślałam, że jesteś jednym wielkim kłopotem, ale szybko okazało się, że jesteś futrzaną kulką szczęścia, która każdego dnia nieodmiennie rozgrzewa moje serce. 
 
Nela Nielsen

*
Mruczenie to jedyna muzyka, która pasuje do wszystkich sytuacji.
 
Monika Sajdak
 
*
Umrzeć, tego nie robi się kotu. Bo co ma począć kot w pustym mieszkaniu.
 
Wisława Szymborska
 
*
Koty wyczuwają, że nie lubisz śladów ich łap na maśle, ale będą wchodziły na nie za każdym razem, kiedy nikt nie patrzy.
 
Kathy Young
 
 
            Autorką obrazów jest Meta Plückebaum, z domu Meta Weber (1876 -1945) - niemiecka malarka zwierząt, kwiatów i portretów, a także graficzka i ilustratorka książek dla dzieci, która zasłynęła głównie z tego, że malowała bawiące się koty. 
 

o moich kotach 

 

koty przyszły się wygrzać 

w półcieniu moich rzęs

 i patrzą beznamiętnie

 w moje nie-kocie oczy

 

 mruczą z nudy bezbrzeżnej

 pieszczone miłością własną 

i moszczą się rozkosznie

 na moim terytorium

 

 koty lubią być ze mną

 ja uwielbiam być przy nich

mamy cichą umowę

na spokojną obecność

 

chociaż bywają trudne

nieco nieodgadnione

 kocham ich fanaberie

 foszki niedozwolone

 

 bo żaden z moich przyjaciół

 nie tuli zespołów napięć 

 i absolutnie żaden

 nie milczy tak mądrze 

 

jak one

 

JoAnna Idzikowska - Kęsik,  2011

 
Moja Bablinka skończyła niedawno 14 lat! Powinna mieć na imię Walentyna, bo dostałam ją na Walentynki.
Bazyl ma już ok. 8 (dokładnie nie wiem, bo był dziki, adoptowany, znaleziony na opuszczonych działkach pod lasem).

Shih tzu w dosłownym tłumaczeniu znaczy lwi pies, więc Niko też jest troszkę kotem i 1 kwietnia skończy 14 lat.