Witajcie!
Tak się miło złożyło, że mimo dużej ilości wolnego czasu, konsekwentnie, postanowiłam odpocząć od internetu i tworzenia wierszowatych potworków.
Wakacje to czas odpoczynku i podróży, również tych w głąb siebie.
I właśnie to robię i delektuję się namiastką wolności.
Od ponad miesiąca nic nie napisałam (i dobrze, bo jak się nie ma o czym, to nie powinno się tworzyć na siłę), za to dużo obejrzałam i przeczytałam i poznałam kolejne mroki własnej, skomplikowanej osobowości.
Poznałam też kilka nowych miejsc i pewnie jeszcze kilka w ciągu najbliższych tygodni poznam. Najważniejsze jednak w tym momencie jest dla mnie bycie ze sobą. Nie musicie rozumieć, co chcę przez to powiedzieć, tego trzeba doświadczyć.
Ostatnio cieszę się też byciem z bliskimi. Mojej córce udało się nawet zrobić fotę całej naszej rodzinki:
Ostatnio cieszę się też byciem z bliskimi. Mojej córce udało się nawet zrobić fotę całej naszej rodzinki:
Pozdrawiam serdecznie, słonecznie, ciepło i życzę wam cudownego lata!
Na koniec podaję kilka propozycji książkowo - filmowych, które mnie ostatnio może nie tyle zachwyciły, co dały mi radość obcowania ze sztuką.
Do zobaczenia za jakiś czas!
Teraz już nie musiała myśleć o nikim. Mogła być sobą i sama dla siebie. Tego właśnie często ostatnio pragnęła – móc myśleć, a może nawet nie tyle myśleć, co siedzieć samotnie w ciszy. Powłoczka istnienia – chłonna, hałaśliwa, lśniąca – odpadała i człowiek kurczył się do własnych rozmiarów; z nabożnym skupieniem zwracał się w głąb siebie, ku klinowatemu trzonowi ciemności, niewidocznemu dla innych.
Virginia Woolf
Dzisiaj urządziłam sobie samotność, najsłodszą samotność przez cały dzień; książki (...); a potem do tego jeszcze Beethoven (...) Jak mogą istnieć ludzie, którzy się nudzą, Boże drogi! Jak może starczyć czasu! Jak, na Boga, zdążyć przeczytać wszystkie książki, wysłuchać całej muzyki, zobaczyć wszystkie miejsca na świecie; nie, to było kłamstwo, ja nie chcę oglądać wszystkich miejsc, ale zamiast tego chcę mieć czas na niezwykłe przeżywanie natury i ludzi, i sztuki, które oferuje ta krótka chwilka życia. I jeszcze trzeba mieć kilka minut na to, aby tylko posiedzieć i pogapić się bezmyślnie!
Astrid Lindgren
Teraz już nie musiała myśleć o nikim. Mogła być sobą i sama dla siebie. Tego właśnie często ostatnio pragnęła – móc myśleć, a może nawet nie tyle myśleć, co siedzieć samotnie w ciszy. Powłoczka istnienia – chłonna, hałaśliwa, lśniąca – odpadała i człowiek kurczył się do własnych rozmiarów; z nabożnym skupieniem zwracał się w głąb siebie, ku klinowatemu trzonowi ciemności, niewidocznemu dla innych.
Virginia Woolf
Dzisiaj urządziłam sobie samotność, najsłodszą samotność przez cały dzień; książki (...); a potem do tego jeszcze Beethoven (...) Jak mogą istnieć ludzie, którzy się nudzą, Boże drogi! Jak może starczyć czasu! Jak, na Boga, zdążyć przeczytać wszystkie książki, wysłuchać całej muzyki, zobaczyć wszystkie miejsca na świecie; nie, to było kłamstwo, ja nie chcę oglądać wszystkich miejsc, ale zamiast tego chcę mieć czas na niezwykłe przeżywanie natury i ludzi, i sztuki, które oferuje ta krótka chwilka życia. I jeszcze trzeba mieć kilka minut na to, aby tylko posiedzieć i pogapić się bezmyślnie!
Astrid Lindgren
Filmy:
Książki:
Tomiki Ani i Jarka czytam po raz drugi, kawał dobrej poezji, który szczerze polecam!
Plus jeszcze taki stosik, czytany już nie wiem, który raz:
A tego słucham w samochodzie, bo na czytanie szkoda mi czasu:
Wyczytałam też w bolesławieckich ciekawostkach, że wieszcz, który "kudłaty był jak litewski łoś", miał swoją ukochaną filiżankę, z której pił ulubioną kawę z mlekiem, tworząc swoje wiekopomne dzieła. Filiżankę nazywał czule "bunzlówką" lub "bunzlóweczką", od nazwy miasta, w którym została wykonana.
Oto kilka moich nowych "bunzlówek":
Jeszcze raz mocno i serdecznie pozdrawiam wszystkich, którzy do mnie zaglądają, życzę wszystkiego, co najlepsze i najpiękniejsze!
Serdeczności, j.
Tomiki Ani i Jarka czytam po raz drugi, kawał dobrej poezji, który szczerze polecam!
Plus jeszcze taki stosik, czytany już nie wiem, który raz:
A tego słucham w samochodzie, bo na czytanie szkoda mi czasu:
Wyczytałam też w bolesławieckich ciekawostkach, że wieszcz, który "kudłaty był jak litewski łoś", miał swoją ukochaną filiżankę, z której pił ulubioną kawę z mlekiem, tworząc swoje wiekopomne dzieła. Filiżankę nazywał czule "bunzlówką" lub "bunzlóweczką", od nazwy miasta, w którym została wykonana.
Oto kilka moich nowych "bunzlówek":
Jeszcze raz mocno i serdecznie pozdrawiam wszystkich, którzy do mnie zaglądają, życzę wszystkiego, co najlepsze i najpiękniejsze!
Serdeczności, j.





























































