Translate

piątek, lipca 17, 2015

Nicnierobienie


Witajcie!

Tak się miło złożyło, że mimo dużej ilości wolnego czasu, konsekwentnie, postanowiłam odpocząć od internetu i tworzenia wierszowatych potworków.
Wakacje to czas odpoczynku i podróży, również tych w głąb siebie.
I właśnie to robię i delektuję się namiastką wolności.
Od ponad miesiąca nic nie napisałam (i dobrze, bo jak się nie ma o czym, to nie powinno się tworzyć na siłę), za to dużo obejrzałam i przeczytałam i poznałam kolejne mroki własnej, skomplikowanej osobowości. 
Poznałam też kilka nowych miejsc i pewnie jeszcze kilka w ciągu najbliższych tygodni poznam. Najważniejsze jednak w tym momencie jest dla mnie bycie ze sobą. Nie musicie rozumieć, co chcę przez to powiedzieć, tego trzeba doświadczyć.
Ostatnio cieszę się też byciem z bliskimi. Mojej córce udało się nawet zrobić fotę całej naszej rodzinki:



Pozdrawiam serdecznie, słonecznie, ciepło i życzę wam cudownego lata!
Na koniec podaję kilka propozycji książkowo - filmowych, które mnie ostatnio może nie tyle zachwyciły, co dały mi radość obcowania ze sztuką.
Do zobaczenia za jakiś czas!

Teraz już nie musiała myśleć o nikim. Mogła być sobą i sama dla siebie. Tego właśnie często ostatnio pragnęła – móc myśleć, a może nawet nie tyle myśleć, co siedzieć samotnie w ciszy. Powłoczka istnienia – chłonna, hałaśliwa, lśniąca – odpadała i człowiek kurczył się do własnych rozmiarów; z nabożnym skupieniem zwracał się w głąb siebie, ku klinowatemu trzonowi ciemności, niewidocznemu dla innych.

Virginia Woolf


Dzisiaj urządziłam sobie samotność, najsłodszą samotność przez cały dzień; książki (...); a potem do tego jeszcze Beethoven (...) Jak mogą istnieć ludzie, którzy się nudzą, Boże drogi! Jak może starczyć czasu! Jak, na Boga, zdążyć przeczytać wszystkie książki, wysłuchać całej muzyki, zobaczyć wszystkie miejsca na świecie; nie, to było kłamstwo, ja nie chcę oglądać wszystkich miejsc, ale zamiast tego chcę mieć czas na niezwykłe przeżywanie natury i ludzi, i sztuki, które oferuje ta krótka chwilka życia. I jeszcze trzeba mieć kilka minut na to, aby tylko posiedzieć i pogapić się bezmyślnie!

Astrid Lindgren




Filmy:












Książki:
















Tomiki Ani i Jarka czytam po raz drugi, kawał dobrej poezji, który szczerze polecam!

Plus jeszcze taki stosik, czytany już nie wiem, który raz:



A tego słucham w samochodzie, bo na czytanie szkoda mi czasu:



Wyczytałam też w bolesławieckich ciekawostkach, że wieszcz, który  "kudłaty był jak litewski łoś",  miał swoją ukochaną filiżankę, z której pił ulubioną kawę z mlekiem, tworząc swoje wiekopomne dzieła. Filiżankę nazywał czule "bunzlówką" lub "bunzlóweczką", od nazwy miasta, w którym została wykonana.
Oto kilka moich nowych "bunzlówek":



Jeszcze raz mocno i serdecznie pozdrawiam wszystkich, którzy do mnie zaglądają, życzę wszystkiego, co najlepsze i najpiękniejsze!
Serdeczności, j.

środa, czerwca 24, 2015

Polscy aktorzy, których lubię z wielu dziwnych względów


EDMUND FETTING, za świetny głos, piosenki i za to, że widzę w nim podobieństwo do Witkacego.



BRONISŁAW PAWLIK za całokształt i za role u boku Pacułki.



JERZY TRELA za świetny głos, rolę ojca w "Mojej córeczce" i za to,  że równie świetnie gra króla i kloszarda.


JERZY RADZIWIŁOWICZ za głos, Birkutów, "Glinę" i "Bez tajemnic".


KRZYSZTOF STROIŃSKI za bezbłędną rolę ojca w "Lęku wysokości".



TADEUSZ ŁOMNICKI za uroczy epizodzik w "Kronice wypadków miłosnych".



JANUSZ ZAKRZEŃSKI za powalający głos i za cudowną rolę Witkacego.



JERZY BIŃCZYCKI nie tylko za Bogumiła i Znachora ale też za Dulskiego.



BOGUSŁAW SOCHNACKI za bezbłędne role na drugim planie i świetny głos.


JERZY KAMAS za to, że nie umiem sobie wyobrazić innego Wokulskiego!



IGOR PRZEGRODZKI za mistrzowskie role w Teatrze Polskim we Wrocławiu.


ZBIGNIEW ZAPASIEWICZ za rolę w "C.K.Dezerterzy" i w "Iwonie, księżniczce Burgunda".



ROMAN WILHELMI za iście anielską osobowość.



ADAM FERENCY za "Klejnocie koronny serca mego Fiono, wybacz, że cię olśniewam!" w "Shreku" i za rolę w "Przesłuchaniu".



ANDRZEJ ZIELIŃSKI za wszystko.



WOJCIECH PSZONIAK - oczywiście - za Korczaka.



MARIUSZ BONASZEWSKI, bo urodził się w ten sam dzień, co ja, tylko parę lat wcześniej. ;-)



KAZIMIERZ KACZOR za Janka z wielkim Sercem. ;)



KRZYSZTOF PIECZYŃSKI za to, jak uroczo "zachwycił się" w Pacułce w serialu "Dom", za "Jezioro Bodeńskie", "Wielki bieg", Kamila Kuranta, za świetną angielszczyznę i walkę z wiatrakami.



JAN ENGLERT za Ferdynanda Lipskiego.



KRZYSZTOF KOLBERGER za absolutnie niezwykły głos i Romea.



BRONISŁAW WROCŁAWSKI za "Seks, prochy i rock and roll".



PIOTR FRONCZEWSKI za dubbing, Pana Kleksa i świetny epizod w serialu "Lalka".



JANUSZ GAJOS za "Epitafium dla frajera" na PPA we Wrocławiu.



JERZY NOWAK za to, że go zapamiętałam.



GUSTAW LUTKIEWICZ za to, jak śpiewał wiersze Bułata.



HENRYK BISTA za talent bycia wielkim w małych rolach.



ALEKSANDER BEDNARZ za "Tosz to Szopę, jakszesz go nie sluchać?" w "Dniu Świra"


JACEK BOŃCZYK za role głosowe i "Nie dorosłem do swych lat" a także za bezbłędną interpretację "Autoportretu Witkacego".



MICHAŁ BAJOR za Nerona w "Quo Vadis" i niezwykłe koncerty.



BARTŁOMIEJ TOPA  za wspieranie kampanii na rzecz osób dotkniętych autyzmem.



ARKADIUSZ JAKUBIK za "Dom zły", "Drogówkę" i śpiewanie. Ach! I jeszcze za to, że tylko on zachwycił mnie w "Chce się żyć".



KRZYSZTOF DRACZ.:))



Po sugestii Królowej Karo:

ANDRZEJ CHYRA, jak dla mnie za to, że był jedyną iskrą w gniocie pod durnym polskim tytułem Sponsoring. ;-)



WIESŁAW MICHNIKOWSKI za piosenki Starszych Panów, za Jej Ekscelencję, za SĘK, za wszystko!



WOJCIECH POKORA za Maryśkę, Papkina i rolę w "C.K. Dezerterzy"


IGNACY GOGOLEWSKI na wniosek Alinki i Malinki. :)



Jednak. MARCIN DOROCIŃSKI za niebieskie oczy i film pt. "Serce, Serduszko", który obejrzałam, bo nic innego nie było i byłam... oczarowana!