Translate

czwartek, kwietnia 24, 2014

Odszedł Tadeusz Różewicz

Nawet najgorszy wiersz może być dobrym wierszem dla kogoś, kiedyś, gdzieś.

Tadeusz Różewicz, Matka odchodzi
 
*
No i stało się - mój ulubiony Poeta na umieranie wybrał kwiecień... 




Teraz

dawniej
czuwałem
w każdej chwili
mogła mnie napaść poezja
biegłem do utraty tchu
za obrazem który się poruszył

teraz
pozwalam wierszom
uciekać ode mnie
marnieć zapominać
zamierać

żadnego ruchu
w stronę realizacji


Tadeusz Różewicz
Na zdjęciu: Tadeusz Różewicz w Księgarni Agora w Bolesławcu, fot. p.Gerard Augustyn, dziękuję!

Z twórczością Tadeusza Różewicza zetknęłam się jako mała dziewczynka, wychowana na dobrych, ale rymowanych wierszach Jana Brzechwy, Juliana Tuwima, Wandy Chotomskiej.
Poezja Rózewicza, którą przeczytałam w miesięczniku Odra, zafascynowała mnie i zaczarowała od razu, od pierwszego... zaczytania. Zakochałam się w białych wierszach, w prostocie, w niesamowicie przenikliwym zmyśle obserwacji, zawartej w twórczości tego Poety. Zakochałam się w Poecie, człowieku skromnym, mądrym, nie lubiącym poklasku. Poecie, który do samego końca uczył nas, że prawdziwa wielkość pozostaje skromna...


A dziś, gdy wróciłam z pracy, na biurku czekał na mnie tomik Grupy Poetyckiej Skrzydlaci, do którego wybrano też kilka moich wierszy... Zadowolona włączyłam laptop, weszłam, jak zawsze, najpierw na Filmweb... I przeczytałam newsa, że nie żyje człowiek, którego stronę na tym portalu współtworzyłam, ponieważ był autorem kilku scenariuszy filmowych (jego młodszy brat, Stanisław Różewicz, był reżyserem, uwielbiam "Głos z tamtego świata", scenariusz napisany wspólnie z wieloletnim przyjacielem Wisławy Szymborskiej, Kornelem Filipowiczem)...

Nieczęsto pozwalam sobie na łzy ("Nie wstydźcie się łez młodości poeci"-a co ze starszymi?). Naprawdę. Kiedyś wmówiłam sobie, że muszę panować nad emocjami, bo wówczas panuję nad życiem po prostu... Ale dziś mogę się wypłakać...Tadeusz Różewicz w roku mojego urodzenia był człowiekiem starszym niż ja teraz, dobiegał pięćdziesiątki, przez całe moje życie był więc starszym panem, Śmiesznym Staruszkiem, jak zwykł mawiać, a mimo to dziwnie jest usłyszeć wiadomość o śmierci kogoś, kto był zawsze... Wiem jednak, że nadal jest...



Jeszcze wczoraj koleżanka na NK, która napisała mi świetny komentarz w postaci własnego wiersza o poetyckiej wenie, dostała ode mnie odpowiedź w postaci wiersza Tadeusza Różewicza... Jeszcze wczoraj, mój zdezelowany tomik jego poezji, po raz en-ty wertowałam w tę i wewtę, nawet nie przypuszczając, co wyczytam dzisiaj...

Wśród wielu zajęć

Wśród wielu zajęć

bardzo pilnych
zapomniałem o tym
że również trzeba
umierać

lekkomyślny
zaniedbałem ten obowiązek
lub wypełniałem go
powierzchownie

od jutra
wszystko się zmieni

zacznę umierać starannie
mądrze optymistycznie
bez straty czasu

Tadeusz Różewicz


Mam kilka tomików poezji Różewicza, ale najbardziej lubię dwutomowe wydanie wierszy Poety z 1988, ciągle je czytam z sentymentem...

Z życiorysu

rok urodzenia
miejsce urodzenia
Radomsko 1921

tak
na tej kartce
ze szkolnego zeszytu syna
mieści się mój życiorys
zostało jeszcze trochę miejsca
zostało kilka białych plam

tylko dwa zdania wykreśliłem
ale jedno dopisałem
po pewnym czasie
dorzucę parę słów

pytasz o ważniejsze
wydarzenia daty
z mojego życia
spytaj o to innych

mój życiorys kończył się
już kilka razy
raz lepiej raz gorzej

Tadeusz Różewicz

Wierzę, że twórczość Tadeusza Różewicza, będzie we mnie trwać... Że ludzie będą czytać jego wiersze, dramaty, prozę poetycką...



DUSZYCZKA to jeden z moich ukochanych tekstów W OGÓLE. Po raz pierwszy przeczytałam go w Odrze, gdy miałam jakieś 9,10 lat, potem zrobiłam z tego monodram, za który na ogólnopolskim KR otrzymałam Nagrodę za Sprawność Aktorską. Teraz wciąż do niego wracam, choć znam na pamięć, wciąż bazgrolę po książkach - swoich - one wtedy żyją...


Zachowałam na pamiątkę tekst monodramu, który przepisywałam ręcznie (rok 1990, studia, nie miałam komputera), tych kilka stron formatu A4, pisane piórem,przeleżało w książce z poezją Poety już 24 lata! Monodram oparty na "Duszyczce"(1977) i wierszach Różewicza z tomu "Opowiadanie traumatyczne. Duszyczka" (1979), otwierał wiersz Czesława Miłosza pt. "Do Tadeusza Różewicza, poety", napisany po kolejnym debiucie T.R., a zamykał wiersz Ernesta Brylla pt. "Ogród ziemi".

(...) wszyscy lądują wreszcie w bełkocie odzyskują się dopiero w dziennikach jakże często fałszowanych (...) jaka droga prowadzi do poezji nie ma drogi ziemia jałowa wyschły również podziemne rzeki to ożywcze morze zanurzenie się (...) do poezji dochodził tak nie można susza na piaskach słów więc bóg zbyt wielki żeby go czcić wielką literą przecież woda ogień ziemia powietrze nigdy (...) ale za jakie grzechy to grzech nowatorstwa a wszelkie nowatorstwo jest pychą zły duch pokazuje kusi 8 wziął go zasię dyjabeł na górę bardzo wysoką i pokazał mu wszystkie królestwa świata i sławę ich (...) nie z tego jałowego piasku nie wypłynie woda więc jaki strumień to z jałowości (...) jak on przemieniał tamto w poezję zadziwiająca przemiana (...) z tego robili poezję płynęła krew więc z krwi z miłości ze strachu ale nie ze słów poezja impotentów wylizywanie poezji językiem (...) ta straszliwa pustka która napada poetów XX wieku obrzydzenie całe gromady kalibalów na poziomie przedszkola (...)


Tadeusz Różewicz, Duszyczka


  Wisława Szymborska powiedziała o T. Różewiczu: „Nie mogę sobie nawet wyobrazić, jak wyglądałaby powojenna poezja polska bez wierszy Tadeusza Różewicza. Wszyscy mu coś zawdzięczamy, choć nie każdy z nas potrafi się do tego przyznać.” („Poeci o Różewiczu...”, „Śląsk” 1996, nr 10)
------------------------  


Czas na mnie

Pamięci Konstantego Puzyny

czas nagli
co ze sobą zabrać
na tamten brzeg

nic

więc to już
wszystko
mamo
tak synku
to już wszystko

a więc to tylko tyle
tylko tyle
więc to jest całe życie

tak całe życie

Tadeusz Różewicz



Powyżej fragment "Z kroniki życia Lwa Tołstoja", a więcej wierszy Poety przeczytacie TUTAJ.


Poeta kilka razy gościł w moim mieście, powyżej na zdjęciu autorstwa p. Marcina Zabawy autograf T.R.: wpis do Księgi Pamiątkowej Księgarni Agora.



W poezji Różewicza fascynowała mnie także znajomość Biblii i sztuki (historię sztuki Poeta studiował); któryś krytyk powiedział, że jest "najbardziej biblijnym wśród poetów-ateistów".



(...) Zuzanna w kąpieli i starcy duże piękne alabastrowe ciało kobiety zieleń podglądają dostojni wspaniali szanowani starcy zupełnie jak sztubacy to tak jakby podglądali drogę mleczną albo ogień albo wodę (...)  

Tadeusz Różewicz, Duszyczka, fragment
 , obraz Rembranta: Zuzanna i starcy




Gdy otrzymał Złote Berło za całokształt twórczości, powiedział m.in.:

"Ja postaram się być równie dobrym władcą, jak był Król Maciuś Pierwszy."

Zimą 1995 T.R. gościł w Karpaczu, u Henryka Tomaszewskiego; wycięłam z jakiejś gazety jego wiersz i włożyłam do "Nożyka Profesora", oto on (dowiedziałam się, że Poeta spocznie właśnie w Karpaczu):

W gościnie u Henryka Tomaszewskiego w Muzeum Zabawek

Jak cicho jest spotkać mima
jak dobrze że Pan nie mnoży słów
odbyła się taka piękna pantomima

Starych artystów dwóch - aktor i poeta -
spotkało się pod koniec wieku
i mówią o zabawkach
milczą o Człowieku

Dwie siwe głowy dwie zabawki
znalazły dla siebie cudowny kąt
na progu wielkiego cienia

- ja miałem
celuloidowego murzynka - od Taty -
spał w pudełku po gilzach "Solali"

- a ja drewnianego pajaca
który poruszał się za sprawą sznurka
- to od Mamy -
Pan Henryk powiedział słowo "mama"
i otworzyła się niebieska brama
potem
zamknęła się

Staliśmy na śniegu
dwaj uśmiechnięci chłopcy
zatrzymani w biegu -
w biegu do czego?
może do radości a może...
do Boga który nie gra w kości

Tadeusz Różewicz

Domowe ćwiczenie na temat aniołów 

Anioły
strącone

są podobne
do płatków sadzy
do liczydeł
do gołąbków nadziewanych
czarnym ryżem
są tez podobne do gradu
pomalowanego na czerwono
do niebieskiego ognia
z żółtym językiem

anioły strącone
są podobne
do mrówek
do księżyców, które wciskają się
za zielone paznokcie umarłych
anioły w raju
są podobne do wewnętrznej strony uda
niedojrzałej dziewczynki

są jak gwiazdy
świecą w miejscach wstydliwych
są czyste jak trójkąty i koła
mają w środku
ciszę

strącone anioły
są jak otwarte okna kamienicy
jak krowie oczy
jak ptasie szkielety
jak spadające samoloty
jak muchy na płucach pad łych żołnierzy
jak struny jesiennego deszczu
co łączą usta z odlotem ptaków

milion aniołów
wędruje
po dłoniach kobiety

są pozbawione pępka
piszą na maszynach do szycia
długie poematy w formie
białego żagla

ich ciała można szczepić
na pniu oliwki

śpią na suficie
spadają kroplą po kropli


 Tadeusz Różewicz 
Zawsze mnie obchodziły opinie czytelników (i recenzentów, choć czasem się od tego czułem chory). Ale ja sam wiem najlepiej, czy wiersz jest zły, mierny, czy dobry.

Tadeusz Różewicz




Do widzenia na drugim brzegu...

poniedziałek, kwietnia 21, 2014

Nowa, autorska piosenka Moniki! Zapraszam do posłuchania!


„DOTKNĄĆ LEGENDY…”

W legendarnych murach o przygasłym blasku
patrzę w niebo, co spowite w brzasku.
Średniowiecza tchnienie zewsząd mnie spowija.
Przez mgły wspomnień światłość się przebija.
W lśnieniu dnia nowego chcę raz jeszcze spotkać cię,
choć nie wiesz, że… obchodzisz mnie…

W cieniu ścian ciebie wypatruję, od dawna czekam, aż
znów się zmaterializuje… ta postać, którą masz…
twe oczy, twoja twarz… Czy je ujrzeć mi dasz,
mimo ,iż tak słabo mnie znasz…?

Gdy w półmroku pusty dziedziniec przemierzasz
krokiem pewnym… dzielnego rycerza,
ciemna peleryna na wietrze faluje.
Ja do skrzydeł wręcz ją przyrównuję.
Jesteś niczym ktoś ze snu, co raptem przybył tu.
Zza wieków bram… wyszedłeś sam…

Powiedz, co w to miejsce cię sprowadza, wciąż każe wracać i…
zapomnieć duszy przeszkadza… Swój sekret wyznaj mi!
Ja pomóc pragnę ci, nawet jeśli ty… wyzwolisz w sercu łzy…

Dziś nie wiem, już nie wiem, gdzie mam szukać ciebie.
Tak, nie wiem… Jak? Nie wiem… W którym siódmym niebie?
Daleko, za rzeką… za łąką, lasami…
za wielką doliną, siedmioma górami…

Nie wiem już… cóż… błąkam się wśród głusz.
Ciernie róż, jak nóż, ranią mnie w noc burz!
Znajdę cię, tam gdzie… przestał płynąć czas.
Tyle dni… wciąż mi moment ten się śni… a w nim my…

Monika Szczypior


Zasłuchałam się w pięknym tekście i w głosie anioła, który ma na imię Monika i Was też zapraszam do posłuchania!!!



*obrazy: Władysław Czachórski: Dama w liliowej sukni, Jan Matejko: Kasztelanka, Monika
*** żeby posłuchać głosu Moniki i piosenki, której tekst umieściłam, musicie kliknąć w tytuł 

https://www.youtube.com/watch?v=oOS4VSuR9Sc

piątek, kwietnia 18, 2014

Słowa deszczem szeptane...


xXx

motto: "Bywałem ja - od Boga nagrodzonym,
Rzeczą - mniej wielką :
Spadłym listkiem, do szyby przyklejonym,
Deszczu kropelką..."

Cyprian Kamil Norwid


deszcz
ogrzewa moje serce
kiedy wpatrzona w szarość
łączę się ze swoim wnętrzem

woda
ożywia zmęczone dłonie
gdy krople płyną po szybach
jak myśli po weny komnatach

słodycz
napływa ciszą drgającą
w realnej nicości która bywa

w s z y s t k i m

JoAnna Idzikowska-Kęsik, 18 IV 14

I żeby spadł deszcz, tutaj we mnie, i żeby w końcu zaczęło padać i pachnieć ziemią, czymś żywym - nareszcie.

Julio Cortázar

XxX


nic mi nie sprawia tak ekstatycznej frajdy
jak lekki dotyk rosy na bosych stopach
zimnej ożywczej jak łyczki wszechwiedzy
 sokiem spływające na usta wszechświata

w tych chłodnych kroplach wysycha wilgoć
ciężkich emocji ze snów  nielirycznych
co świeżej wody żywotnością zmyte
wzlatują w słodki półblask zapomnienia

rosa poranna
anielskich łez 
przejrzysty dar

rosa
magia olśnienia
eureka

 czar


JoAnna Idzikowska - Kęsik, 12/13 IV 14



***

szczypta poezji
zapach smak dotyk wiosny

i serce lata 


jik, haiku o lataniu


szczęście



słucham deszczu

krople płyną po szybie

leniwie
a ja
sama ze sobą rozmawiam
deszczem
i wciąż mi mało

chcę jeszcze

tak mówić sobie
a muzom do kropli
i słuchać jak moknie
wszechświat

magia dudnienia spływania

wody szemrania
niech ukołysze ciszę

niech trwa

zawieszona w Czasie
unoszona skrzydłem
szczęśliwej miłości

jak ja


kropla

w potoku wieczności


JoAnna Idzikowska-Kęsik, 21/22 IV 14



Cytat na dziś z Testamentu Gabriela Garcii Marqueza, który wczoraj odszedł:

Mów zawsze, co czujesz, i czyń, co myślisz.

****obrazki z netu

Do posłuchania fajna, stara PIOSENKA w aranżacji zmarłego 11 m-cy temu Marka Jackowskiego (nie mogę wkleić teledysku)z tekstem Mistrza K.I.G. ;-)


niedziela, kwietnia 06, 2014

Makowe wierszyki


XxX

niechaj zakwitną już maki
okraszą polany i łąki 
złagodzą tęsknotę za pięknem
głaskaną dotykiem wiatru

niech już wybuchną jak wulkan
wśród traw szemrzących szmaragdem
 wprawiając w osłupienie
roje motyli i pszczół

rubin mi zalśni na palcu
jak maków wiosenna poświata
w czerwieniach wyśpiewam wiersz nowy
i spłynę nim w twoje serce

aby poemat makowy

kołysał miłość do snu

JoAnna Idzikowska-Kęsik, 6 IV 14



xXx

wtedy lubiłam czerwone sukienki
długie do ziemi z gładkiego jedwabiu
pieściły uda jak czuły zalotnik

kochałam biegać po makowej łące
śmiać się jak tylko dzierlatki potrafią
i świat rozjaśniać blaskiem ciemnych oczu

teraz uwielbiam siedzieć nieruchomo
uciszać usta czerwoną pomadką
taplać się w myślach jak mucha w oleju

kiedyś

nastanie cudowne zamglone
wejdę tam w białej sukni
piękna nieprzytomnie

będzie jak wtedy
jak teraz
jak zawsze

nie wyjdę stamtąd

z(g)asnę

JoAnna Idzikowska-Kęsik, 27 II 14



 

* zdjęcie: Mak w Ogrodzie Botanicznym we Wrocławiu mojego autorstwa
** obrazek:z netu i obraz pt. Pani Wiosna patrzy na świat, który namalował Aleksander S.
*** obraz dla Czarownicy z Bagien: Claude Monet-Maki w pobliżu Argenteuil


piątek, kwietnia 04, 2014

Poezja pędzlem malowana, czyli słów kilka o twórczości Mariusza Mikołajka



Mariusz Mikołajek urodził się i mieszka we Wrocławiu. 
Absolwent Liceum Plastycznego i wrocławskiej Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych (1984), syn dziennikarza i pisarza Tadeusza Mikołajka.

Jak byłam mała, uwielbiałam przesiadywać w jego pokoju. Bo teraz, gdy jesteśmy ludźmi w średnim wieku, różnica 11 i pół roku zatarła się w czasie. Kiedyś, gdy byłam dziewczęciem z wczesnej podstawówki, on studiował. Chyba drażniły go rozmowy z przemądrzałą, natrętną gówniarą, która zabierała mu farby i malowała nimi maki na klatce schodowej. W tym swoim magicznym pokoju, Mariusz miał mnóstwo albumów z reprodukcjami dzieł sztuki. Albumów zagranicznych,pięknie wydanych na kredowym papierze, ukazujących z detalami największe dzieła światowego malarstwa.Potrafiłam oglądać je godzinami, odkrywać, że np. Mona Lisa to autoportret Leonarda da Vinci (czasem tak myślę do dziś), że do sławnych dzieł z madonnami pozowały głównie kurtyzany.
Teraz lubię rozmawiać z Mariuszem o jego twórczości i o Bogu, który jest inspiracją wielu jego dzieł.


Oto kilka obrazów artysty, tych, które lubię...
Noc grudniowa/December Night
1983, 90x130, karton, akryl/carton, acrylic

Brzezinka/Birkenau
1989, 70x110, płótno, akryl/canvas, acrylic

Świt/Dawn
1991, 130x200, płyta, akryl/plate, acrylic

Pieta/Pieta
1993, 215x160, płyta, akryl/plate, acrylic



Bez tytułu/Untitled
1996, 240x157, płótno, akryl/canvas, acrylic



Przystań/Harbour
2002, 460x157, akryl, płótno/acrylic on canvas


Czy nazwiemy to miejscem, czy przestrzenią, akt twórczy  - który jest dla mnie zawsze początkiem - jest kolejną próbą zbliżenia się do niewiadomego, niedopowiedzianego miejsca na osi czasu.

Mariusz Mikołajek

Foto powyżej: Mariusz w swojej pracowni opowiada mi o tym, jak tworzy obrazy i skąd czerpie inspirację, a poniżej kilka nowszych dzieł artysty na moich kiepskich zdjęciach z komórki.:(




A jaki tytuł ma obraz namalowany specjalnie dla mnie? Mam listopadową fobię, więc Listopad (1992)

niedziela, marca 30, 2014

Wmyślając się w inne wymiary, huśtam się na tęczy rzeczy-wistości...


Uczucia wyższe są domeną ludzi (ja mniemam, że także niektórych udomowionych zwierząt. ;-)).

Jesteśmy zatem gatunkiem wybranym do tego, aby tworzyć dobro, aby umieć i chcieć pokonać swoje mroczne strony, swoje cienie, kompleksy (a wszyscy bez wyjątku je mamy).

Praca nad sobą, swoimi uczuciami, bywa naprawdę fascynująca i warta zachodu, bo wszystko, co robimy dobrego, dla siebie i dla innych (a jak robimy dla siebie, to NAPRAWDĘ też dla innych), zawsze wraca do nas zwielokrotnione.
Ze złem jest podobnie, robimy ludziom przykrość, a potem dziwimy się, że dostajemy to samo w zamian.
Prawo przyczyny i skutku działa zawsze, bo jest odwiecznym prawem istnienia, w myśl biblijnej nauki: Co zasiejesz, to będziesz zbierać.

Sianie zła, nienawiści, niskich uczuć, jest po prostu i zwyczajnie nieopłacalne.

Ale się nagadałam, co nie?

To było moje słowo na niedzielę, ha, ha!


A na koniec kosmicznie stary wiersz, bo na nowy nie mam weny i siły i koncepcji (antykoncepcji też!) i w ogóle: nie chce mi się pisać.




zacieniony wiersz

 "tylko płakać będą na ziemi zostawione przez nas nasze cienie"

- Krzysztof Kamil Baczyński


 fioletowym cieniem pomaluję oczy
niech utwierdza ten kontrast kolorów
 ocienia bladość twarzy i ożywia ich zieleń 

zatańczę walca muskając delikatnie
małymi stopami cień mojego życia

zawiruję z własnym cieniem szalonego twista
zadepczę go żeby odnaleźć ciebie w teatrze cieni
aby z twoim cieniem kochać się w cieniu drzew

wyhamuję dopiero gdy przyjdzie mi odejść


nie pytaj dokąd
nie powiem
sam zrozum wpatrując się
w tańczące cienie samotności
błąkające się po zacienionej Krainie Cienia
ich smutne kontury
nie poszły w stronę słońca

kiedyś nasze cienie zapłaczą
za nami
rosą puszystych łez
zatrzymanych na skrzydłach
ciem

JoAnna Idzikowska-Kęsik, 2011


**

wiosna wybucha
algorytmem istnienia
nadmiar ekspresji

jik, haiku o wiośnie



*** obrazki z internetu, a jako bonus świetne zdjęcie Naomi Watts autorstwa Willa Davidsona

środa, marca 26, 2014

"Człowiek jest jak ćma: na oślep rwie się do og­nia, choć go bo­li i choć się w nim spa­li. Ro­bi to jed­nak dopóty dopóki nie op­rzy­tom­nieje. I tym różni się od ćmy."***


Jak ćma


wyrywam się 
ze swego świata wyobraźni i słów

wymyślonych na potrzeby drugiego

bliskiego 

na zagubiony oddech pocałunek Judasza 

i wskazanie palcem


lecę spragniony światła 
szybko jak ćma
jak ćma szybko palę swe skrzydła
bliski okazuje się bardzo odległy
od mego

światło jest tylko odbiciem dalekiego Boga

bliscy nie żyją w tym otoczeniu 
ciepło reglamentowane jest 
tylko dla wybranych wyrywam się
i lecę do światła
jak ćma spalam swe skrzydła 
spadam martwy 
nie wiem do którego świata

Ryszard Mierzejewski


z tomiku: Wiersze sowiogórskie. Progres, Pieszyce 2007;
przedruk: Zraniony różą. Bibliotheca Bielaviana, Bielawa 2013



 synchroniczność


wiosenne sny uduchowione kokardami fioletu
płyną w podświadomości jak motyle w powietrzu
plączą warkocze wiatrowi który pieści przestrzeń
 aby upiększyć scenariusz wydarzeń

lubię się delektować tymi emisjami
wchodzę w nie powoli by pojąć symbole
oczami intuicji koduję szczegóły 
 i kadry przemijające w mgnieniu półoddechu

nie śnię o uniesieniach namiętnościach
rozkoszy lataniu śmierci spadaniu ucieczkach
egoistycznie roję własny archetyp
swą najpiękniejszą i najlepszą wersję

zlęknione zagmatwane cienie zamazują się
 toną w purpurze upojnych kompleksów
znikają

bezsenna wiosna wybucha skrzydłami motyli

czytanie siebie nawet we śnie
rozjaśnia umysł
skłania do refleksyjnej pokory
motywuje do bycia lepszym


JoAnna Idzikowska-Kęsik, 25 III 14

-----------------------------------------------------------------



Ćma

Mam głowę za dużą, jak kula kosmata,
w której mi rosną oczy nie widzące świata...

Mam grzbiet garbaty puchem ciepłej pleśni,
białej i gładkiej, o jakiej się nie śni...

Mam skrzydła w locie nieprzytomne całkiem,
skrzydła głuche od pyłu i od pyłu miałkie,

a jestem po to taka, oślepła w tęsknocie i drżeniu,
abyś mnie kiedyś pożreć chciał – Płomieniu!


Beata Obertyńska
z tomu „Klonowe motyle”, 1932


ćma

powiedz mi ile jeszcze zmierzchów wiejących chłodem
ile marzeń bezkresnych ginąć musi ze słońcem
toć wiesz że ze świtaniem znów me myśli gorące
ciągle czując żar w sercu nijak nie dadzą odejść

a to cień twój przemycą dla mnie niemal jak żywy
to znów skrajem przepaści w twoich oczu toń wiodą
gdy przymykam powieki czuję że mnie nie zwiodą
wtedy choćby na mgnienie widzę ciebie prawdziwą

to nieprawda że tęsknię bo cóż znaczy tęsknota
każde słowo z ust twoich słyszę niby zaklęcie
ja bez ciebie umieram każda chwila jak cięcie
nowa rana śmiertelna skończonego żywota

niczym ćmę bezrozumną widać już tak być musi
pewnie gdzieś tam to właśnie było mi zapisane
jedną rozniecasz ogień bym w nim ginął do rana
drugą myślą o świcie znów do życia mnie kusisz


Kazimierz Jasiński

Bardzo dziękuję Ryszardowi za wiersz i inspirację do motylkowych tematów! I Kazikowi za wiersz!

*** Bolesław Prus
**** wszystkie obrazki z netu