poniedziałek, 27 czerwca 2016

Psycho (!) zabawy (?) ...

... na fejsowym zbooku czyli głupiej być nie może!

Psychotesty (tudzież szumnie nazywane testami bzdurki na chybił - trafił) na FB wykonuję, gdy mam chwilę wolną od myślenia tudzież gdy cierpię na zaćmę intelektualną lub gdy nie mam siły na nic innego, albo kiedy mam ochotę się głupio i bez większego powodu pośmiać... No i przede wszystkim, gdy widzę je u swoich Znajomych...

Oto kilka fejsowych "mundrości", które aż sobie zapisałam z rozpaczy:

Umarłam z okazji porad fejsowego zbooka a propos mojej samotności!
A może rzeczywiście każdy z nas jest singlem... w pewnym sensie? A ja wybredna jestem w bardzo wielu sprawach, zwłaszcza w... pieczeniu (trudno się piecze bezglutenowe ciacha):


Zaraz po singlu okazało się, że jednak nim nie jestem i nawet opisik w miarę zgodny wyskoczył:


Następnie sprawa stała się jasna, "bo ja zła kobieta jestem"...


Byłaby to oczywista oczywistość, jak skomentowała moja Znajoma, gdyby oczywistością był dla mnie Bóg:


Ale naukowcem mogłabym być...


Potrafię rzucać inwektywami, jak prawdziwy, temperamentny Polak, jednak cały czas pracuję nad sobą i swoją empatią. Parafrazując Milana Kunderę, który pisał o prywatności, uważam, że to charakter człowieka jest rzeczą świętą (i że całe życie należy nad nim pracować, zmagając się z własnymi słabościami):


I jedna niemal święta prawda wyskoczyła ku memu zaskoczeniu, nienawidzę robić czegokolwiek z poczucia obowiązku lub z musu (co zresztą na jedno wychodzi), idzie mi to jak krew z nosa, czego przykładem jest opiewana już na tym blogu papierologia:


A tutaj pasuje, obie były leworęczne (MM poniżej również). 
Ale głosów, jak Aśka z Arcu nie słyszę i, niestety, nie mam aż tak ścisłego umysłu, jak Maria, którą od dziecka podziwiam. 




I jeszcze galeryjka monotematyczna z moich profilowych fotek: 


I - podsumowując - zapewne bardzo zestresowałabym się tymi wszystkimi zabawami, gdyby nie fakt (autentyczny!):


A tak jeszcze à propos Facebooka, to odsyłam do artykułu TUTAJ i radzę uważać, bo na własnej skórce doznałam tego cholernego wirusa, przez którego, mimo antywirusowego programu, straciłam wiele naprawdę ważnych dokumentów. :(

Poza tym nasze dane wciąż są cenne dla niektórych, więc radzę nie podawać ich zbyt wiele. Zresztą po grzyba mi informacja kto gdzie studiował lub podjął pracę w  wyimaginowanej firmie pt. "Szlachta nie pracuje"?

Trochę mi żal starego konta, pewnych rzeczy odtworzyć się nie da... Wróciłam tam ze względu na córkę, która ma neta w telefonie i która lubi mi wysyłać różne dziwne rzeczy, zdjęcia, informacje, ciekawostki, siedząc np. na wykładach. I tak sobie piszemy - taka nasza fejsbookowa korespondencja... Obie jesteśmy lingwistyczne, lubimy gadać. I lubimy rozmawiać ze sobą, co dla mnie jest niezwykle cenne, bo wiem, że nie zawsze tak jest, że wiele relacji matka - córka czy córka - matka jakoś nie współgra.

Portale społecznościowe nie są złe, ale warto mieć dystans. Oprócz ciekawych ludzi można spotkać wielu frustratów - zresztą jak wszędzie. 
Ludzie to ludzie, dlatego często wybieram kontrolowaną s@motność w sieci tudzież robię sobie netową przerwę.

Książki czekają, zatem adieu!
Może w końcu dotrze do mnie, że zaczęły się wakacje? Że do 23 sierpnia (rada) mam trochę luzu i czasu na czytanie, nocny tryb życia, wyjazdy, rozmowy z córką, blogowanie i takie tam?

Bonus: zakamuflowana Jowita Sylwia i nasza kocica Balbina ze swoim wzrokiem kilerki, bo jakoś dużo w tym poście mnie (za dużo)...


Drugi bonus to moje nowe nabytki ceramiczne. Które wciąż namiętnie zbieram i nie mogę się powstrzymać (duże kubki dla córki i męża, ja gustuję w mniejszych filiżankach, piję często, ale mało).
Na pierwszym zdjęciu jest drzewko przed sklepem, w którym można kupić wyroby z prawie wszystkich bolesławieckich zakładów; na drugim i trzecim moje zakupy (nota bene ten kubeczek z anielskim kwiatkiem w środku jest z ceramiki o nazwie Vena), a na ostatnim uroczy i zaskakujący prezent od Babci i Mamy mojego ulubionego chłopczyka, do którego od lat chodzę na indywidualne zajęcia rewalidacyjne...





Dobrego i jeszcze lepszego dla Was!
Pozdrawiam serdecznie, j.

12 komentarzy:

  1. FB uwielbiam, ale nie cierpię tracić czasu na takie bzdurki :/ FB to przede wszystkim miejsce, gdzie mogę pokazać zdjęcia, zaprosić na bloga, prowadzić 4 fan-page i prowadzić wydarzenia rękodzielnicze. Z tym ujawnianiem danych to się teraz jakaś histeria zrobiła - przecież i tak do wszystkiego można dotrzeć bez problemu - nawet bez FB ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja czasem tracę czas na te bzdurki zwłaszcza, jak nie mam siły na nic i muszę się "odmóżdżyć" po ciężkim dniu pracy.

      4 strony- szczerze podziwiam.

      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Witaj Joasiu.
    Lubię fejsa, ale bez przesady. Lubię się dzielić swoimi przemyśleniami, wątpliwościami, czy opublikować ciekawe zdjęcia. Nie lubię pisać o sprawach rodzinnych, bo i po co.
    Fajna ta bolesławiecka ceramika.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tu się z Tobą zgadzam.
      I pozdrawiam bardzo serdecznie!

      Dobrego, Michale!

      Usuń
  3. Chyba już raz pisałam, że nie mnie na FB i nigdy nie będzie. Po prostu szkoda mi czasu. Żadnych psychotestów nie rozwiązuję, bo jaka jestem, to wiem sama, aż za dobrze.
    Ceramika prześliczna, ostatnim razem, ale bardzo dawno temu, byłam w Waszym sklepie zaraz za rogiem restauracji "Pod Aniołem" i podziwiałam te cudeńka, ale żadnego nie kupiłam, bo wszystkie mi się podobały i nie mogłam się zdecydować.
    Chyba już Ci pisałam, że moja siostra była wychowawczynią syna jednej z największych producentek ceramiki.
    Dodam, że "Pod Złotego Anioła" chodziłam często na kawę, gdy jeszcze byłam w ogólniaku, ale uważałam, aby żaden nauczyciel mnie nie zobaczył, bo włóczenie się po kawiarniach było zabronione.
    Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak napisałam powyżej FB służy mi do komunikacji z córką i znajomymi spoza kraju, do śledzenia stron ulubionych poetów, pisarzy, księgarni, gazet.

      Tego sklepu z ceramiką już dawno tam nie ma. Jest nowy w BOK-u i są inne, przy ceramikach. Panie już mnie znają i - nie ukrywam - dostaję rabaty. :)

      Nie lubię chodzić do "Aniołka", choć po Kuchennych Rewolucjach ponoć nie jest tam najgorzej.
      W ogólniaku przesiadywaliśmy w kawiarni w Klubie Pegaz w BOK-u, łaziliśmy tam namiętnie po zajęciach w pracowni teatralnej, potem jeszcze biegłam do Szkoły Muzycznej...
      Fajne to były czasy, ale staram się żyć tu i teraz, choć ponoć, jak mawiał Polański: "Najważniejsze, to bujać w obłokach".

      Pozdrawiam deszczem.

      Usuń
  4. Wypoczywaj,odpoczywaj,relaksuj się,leń się ;-)
    Wyluzuj się,przedłużaj świadome istnienie niewyobrażalnie długo.
    MASZ WAKACJE-rób to,na co masz ochotę
    i to co sprawia Ci przyjemność.
    Czytaj,odwiedzaj,przechadzaj się tu i tam.
    Niech zachwyci Cię zachodzące słońce i szybujące ptaki.
    MASZ WAKACJE-uśmiechaj się,nawet do deszczowego dnia.

    Serdecznie pozdrawiam.
    Miłego,spokojnego,pogodnego czasu.
    J.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, w końcu do mnie dociera, że mam te wakacje.
      Wczoraj obejrzałam dwa filmy, napiszę o nich jeszcze: "Moja miłość" z Vincentem Cassellem i "Ojcowie i córki" z Russellem C., który nieco przytył, ale zagrał dobrze.
      Dziś obejrzę kolejne, które wczoraj zamówiłam, m.in. "Sekret w ich oczach" z Julią Roberts.
      Nadrabiam zaległości, lektur też czeka mnóstwo, nakupiłam książek i teraz dopiero będę je rozprawiczać. :))

      Pada, więc mam wymówkę, żeby nie spacerować po lesie i nie wdychać odlotowego zapachu kwitnących lip.

      Serdeczności!

      Usuń
  5. Hehe, śmiszne te zabawy ;PP ja za bardzo w takich nie uczestniczę :P
    Piękna porcelana!
    Udanych wakacji z książkami Joasiu! (my na budowie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Durniutkie są te teściki, ale co tam, możesz się np. dowiedzieć, kim byłaś w poprzednim wcieleniu. ;-)))

      Tobie, Ago, też wszelkiego dobra i szybkiej przeprowadzki do wymarzonego, pięknego domku!

      Buziaki dla Laurki!

      Usuń
  6. mój jeden test przebił wszystko - wyszło mi, że w życiu powinnam być bankierem ....
    nie tylko koń by się uśmiał, osioł, koza, owca i wszystko, co ma cztery nogi ... co ma dwie zresztą najbardziej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój jeden też, bo mi wyszło, że powinnam być pisarka, :)
      Niestety, nie mogę go znaleźć w powodzi tych bzdurek. :))

      Pozdrawiam, serdeczności!

      Usuń

Bardzo Ci dziękuję za komentarz i poświęcony mi czas. Jest mi niezmiennie miło, że udało Ci się do mnie zajrzeć, zatrzymać się chwilę nad tym, co napisałam. Serdecznie pozdrawiam, j.