niedziela, 16 czerwca 2013

"Pozwól mi dotykać się słowami..." ***

Dzisiaj zrobiłam sobie dzień lenia, nicnierobienia. Zapomniałam o pracy, chociaż pewnie dostanę po główce za brak sprawozdania z przebiegu stażu (napiszę /?/jutro, nienawidzę pisać sprawozdań, samochwałek i takich tam).
 Takie dni totalnego lenistwa są mi potrzebne, dodają sił, energii i, paradoksalnie, chęci do pracy.

Zamieszczam dziś na tym blogu swoje dwa stare wiersze, bo wena znowu poszła się szlajać po manowcach cisz!





   
    nasze spotkania


    codziennie uparcie
    wymyślam twój delikatny i czuły dotyk
    na moim aksamitnym policzku

    namiętnie zażarcie
    snuję się po marzeniach
    o twych zmysłowych pocałunkach
    nawilżających moje gładkie ciało
    jak powiew porannej chłodnej mgły

    naprawdę realnie
    angażuję wszystkie zmysły
    by ze swej bezbronnej Venus spaść
    prosto w objęcia twego walecznego Marsa

    by nasze tak odmienne światy
    spotykały się zawsze
    w najsłodszych ekscytujących okolicznościach 


niekiedy

randki
pachną truskawkami

/B-c. 9 V 2011, p.l.r., JoAnna Idzikowska-Kęsik/






Banalny wierszyk z niebanalną interpunkcją!



Milczysz.

A świat mój
krzyczy bez ciebie.


Milczysz,

choć prawie nic
o mnie nie wiesz...

Milczysz!

Milczenie jest ponoć...
złotem
lub srebrem...

Milczysz?

Lecz komu to teraz
potrzebne?!




/Jelenia Góra, 1997r. , p.l.r., JoAnna Idzikowska-Kęsik/



❤ 

Takie dni, jak dzisiejszy lubię, mimo wrodzonego ADHD! 
Obejrzałam sobie trzy filmy - bo, jak już kiedyś pisałam, kocham kino (i dobre, wytrawne wino). W weekendy, gdy nic ciekawego nie grają w kinie, robię sobie maratony filmowe (albo książkowe, w zależności od nastroju). Wypożyczam nowości, albo oglądam stare filmy, które lubię, które są bliskie mojej wrażliwości.
Dzisiaj obejrzałam trzy w miarę nowe produkcje: 
* Między wierszami


Jeśli chodzi o "Sesje" (ech, dobrze przetłumaczony tytuł, święto lasu!), film bardzo mnie wzruszył i przepisałam wiersz cytowany w tym obrazie, bo wtopił mi się w mózg tak, że znam go już na pamięć:


❤ 

Wiersz miłosny dla żadnej konkretnej osoby


Pozwól mi dotykać się słowami
Bo mam dłonie wiotkie jak puste rękawiczki
Niech moje słowa pieszczą Twoje włosy
Przesuwają się po plecach, łaskoczą Cię w brzuszek

Bo moje dłonie lekkie i zwinne jak cegły
Nie słuchają moich życzeń i uparcie odmawiają
Wcielania się w czyn moich najcichszych pragnień

Niech moje słowa wkroczą w Twoje myśli zbrojne w pochodnie
Wpuść je bez obaw do swojej jaźni
By mogły Ci nieść delikatną pieszczotę


Ten oparty na faktach film opowiada historię człowieka, który pragnie żyć pełnią życia, mimo tego, iż może poruszać jedynie głową. Nie będę tu spamować i opisywać fabuły, ale łezka poleciała z moich zimnych oczu. Dodatkowym atutem filmu jest fajny, dość sarkastyczny humor i aktorstwo. Gra w tym obrazie jeden z moich ulubionych, mało znanych aktorów drugiego planu, Wiliam H.Macy.
Szczerze polecam. Zwłaszcza tym, którzy mają w sobie małą dozę tolerancji (8/10). 



Kiedyś lubiłam polskie filmy, polskich reżyserów. Teraz mogę zliczyć na palcach te, które zrobiły na mnie choćby tylko nikłe wrażenie. Ale "Piąta pora roku", mimo schematycznego scenariusza, broni się, dzięki wspaniałym aktorom i jest mi bliska z jednego powodu: mam błogą nadzieję, że dożyję czasów, gdy mój mąż albo córka będą mogli rozsypać moje proszki w moim ukochanym miejscu na tej planecie (6/10).


"Między wierszami" (tytuł oryginalny "The Words", czyli znów kłania się wątpliwa kreatywność tłumaczy), wypożyczyłam dla pana, którego cenię i kocham za jego aktorstwo bezwarunkowo (już kiedyś pisałam, że jak lubię aktora, jestem w stanie obejrzeć nawet słaby film)! Ten pan to Jeremy Irons, znany i ceniony angielski aktor.


Film jest średni (7/10), ale Jeremy, jak zawsze zagrał bardzo dobrze (ten facecik naprawdę nie ma w swoim dorobku złej roli!). Był autentyczny, prawdziwy... i jeszcze ten jego głos nałogowego palacza! Orgazm! Co ciekawe, Jeremy, którego uwielbiam jako aktora, w ogóle nie jest w moim typie, jako facet, choć cenię fakt, iż jest wciąż szczupły (19 września skończy 65 lat)!



Po takim błogim, filmowym lenistwie, wypada zadbać o ciało, więc zmykam teraz pochodzić po lesie. Sama - bo mimo cech ekstrawertycznych, które pozwalają mi tolerować i kochać ludzi, uwielbiam te cudowne chwile bycia ze sobą i wsłuchiwania się we własną, zagmatwaną duszę...


 

18 komentarzy:

  1. wiersze jak zwykle cudne:)
    pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Joanno, znalazłam Twoją odpowiedź na mój komentarz i cieszę się, że łączy nas to samo liceum. Gdy jeszcze chodziłam do liceum, co roku brałam udział w konkursach, na których recytowaliśmy wiersze patrona naszej szkoły. Wspaniale, że nie zmieniono patrona, bo W. B. wart jest szkoły swego imienia.
    Czy już wolno wchodzić do szkoły wejściem głównym, czy dalej przez boczną bramkę od tyłu i prosto do szatni, aby zmienić buty na kapcie (naprawdę, bez kapci nauczyciel dyżurny nie wpuściłby do szkoły). Z portalu nasza klasa wiem, że moja wychowawczyni niedawno zmarła, przykre, ale takie jest życie.
    Widzę, że Ty też jesteś nauczycielką i miło, że z naszego liceum wyszło tylu nauczycieli- moje dwie koleżanki z klasy też zostały nauczycielkami. Może jest ich więcej, ale nie mam z nimi kontaktu, bo od dawna mieszkam w sąsiednim województwie.
    Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj, Aniu!
      Oj, łączą nas konkursy recytatorskie! Ja recytowałam: Przypływ, Ze złości, Ballady i romanse oraz Bar Pod Zdechłym Psem - pamiętam doskonale te konkursy! Lubiłam je, a Broniewski dobrym poetą był!

      Za moich czasów zimą wchodziło się od strony szatni i trzeba było zmieniać obuwie oraz przypinać tarcze (każda klasa miała swoją), teraz tego już nie ma, moja córka chodzi do szkoły, jak jej się podoba, głównie w glanach, a dyrektorem jest człowiek, który był rok wyżej ode mnie. ;-)

      Nie wiem, kto umarł z nauczycieli kiedyś uczących. Moi, oprócz bardzo fajnego matematyka, żyją i mają się dobrze i oby żyli jak najdłużej!

      Wiesz, jestem nauczycielką, uczę plastyki w gimnazjum dla uczniów z lekkim upośledzeniem i w szpitalu psychiatrycznym, ale przede wszystkim czuję się wychowawcą niepełnosprawnych dzieciaków, po prostu w tym czuję się najlepiej, to mi daje radość i satysfakcję, wśród tych dzieciaków jestem sobą...

      Moja córka, póki co, myśli o psychologii, ale mój brat, który też skończył naszą szkołę, uczy w niej języka angielskiego. ;-)) Ale fakt jest faktem, że wielu absolwentów zostało nauczycielami, także akademickimi.

      Pozdrawiam Ciebie, Aniu, ciepło i bardzo serdecznie. Naprawdę się cieszę, że się spotkałyśmy, w necie, ale jednak!

      Usuń
    2. O ile dobrze pamiętam, konkursy były w auli, tak, na pewno w auli. Tam też pisaliśmy maturę, na polskim siedziałam przy drugim stoliku od okna, a na matematyce też przy oknie, tylko nieco dalej.
      Wszyscy mieliśmy jednakowe tarcze, ale każdy poziom miał inny kolor kołnierzyków przy mundurkach- klasy ósme- różowy, dziewiąte- niebieski, dziesiąte- żółty, dopiero jedenaste- białe. Chłopcy oczywiście nie musieli nosić żadnych mundurków.
      Moja młodsza siostra też była nauczycielką w B., w ostatnich latach pracowała z dziećmi niepełnosprawnymi w dawnej SP5, którą łączyło podwórko z SP3, a nieco dalej była moja ukochana SP4, wtedy dyrektorem był pan Paweł Ś.- potem w innej szkole założył muzeum morskie czy coś takiego. Moja podstawówka nosiła imię Jana Matejki, jako że pan Paweł Ś. wspaniale malował i rysował. Uczył też rysunków, zresztą w SP4 byłam na praktyce nauczycielskiej. Ech, cudowne wspomnienia!
      Cieszę się, że też Cię spotkałam.
      Pozdrawiam w piękny wieczór.

      Usuń
    3. Witaj, Anno.

      No tośmy się dogadały.
      Miałam w byłej SP5 kilka lat temu, zajęcia indywidualne z niepełnosprawną dziewczynką, więc niewykluczone, że znam Twoją siostrę.

      Pracowałam jakiś czas w SP4, dopóki nie dostałam pracy w swoim zawodzie, w specjalnej.

      Pana Pawła Ś. znam, bo on ma bardzo artystyczną duszę i maluje cudne akwarelki, niedawno miał wystawę w MBP. to wspaniały człowiek i pedagog. Za moich czasów dyrektorem SP4 był pan O., taki bardzo otyły pan, który już dość długo przebywa w innym wymiarze. Ja chodziłam do SP3, tej obok SP5.

      Pamiętam swój temat z j.polskiego na maturze, który zresztą bardzo mi pasował: Czy "Antygona" Sofoklesa, "Odprawa posłów greckich" Kochanowskiego, "Makbet" Szekspira, to teksty martwe, muzealne, czy też przedstawiają jakąś wartość dla współczesnego człowieka? - tak mniej więcej brzmiał, a było to w 1988 roku... 25 lat temu! ;-)) Z matematyką też było nieźle, także i wspomnienia mam dobre. Natomiast nie mam pojęcia, gdzie siedziałam, wiem tylko, że w auli, która jednocześnie była i jest do dziś, salą gimnastyczną.

      Pozdrawiam najcieplej, z gorącego wręcz miasta B. ;-)) j.

      Usuń
  3. Witaj JoAnno!
    Przeczytałam z wielką przyjemnością Twoje wiersze...
    Mamy ze sobą trochę wspólnego...Ja też mam wrodzone ADHD...Ciągle mnie gdzieś "nosi".
    Uwielbiam czerwone wytrawne wino, poezję, chociaż nie potrafię pisać...
    Lubię kino, ale nie aż tak namiętnie jak Ty...
    Spacery po lesie? mam Mały Lasek...Nie urządzam w nim spacerów ale lubię sobie posiedzieć i pomarzyć...
    Życzę Ci miłej, spokojnej nocy.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj, Łucjo, jakże się cieszę, że Cię poznałam!
      Mam teraz gorący okres w pracy, ale w wakacje będę częściej.
      Do lasu chodzę z kijkami (norcic walking), u mnie to już prawie Bory Dolnośląskie, cudne tereny, można oddychać pełną piersią, wyciszyć się, słuchając świergotu ptaków i przy odrobince szczęścia stanąć oko w oko z sarenką.

      Kino to moja pasja od dawna, teatr też, choć odeszłam troszkę od tego, ze względu na zawód, który wymaga ciągłego dokształcania się.

      Pozdrawiam najcieplej, j.

      Usuń
  4. Wiersze piękne, szczególnie spodobał mi się ten drugi o milczeniu. Niby prosty, a jednak coś w nim jest :)
    Pozdrawiam,
    Nostie |www.ToKa.blog.pl|

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję za komentarz, na pewno odwiedzę Twój blog, tylko wyrobię się ze pisaniną do pracy.
      Póki co pozdrawiam i słonka życzę, także w sercu, j.

      Usuń
  5. Pięknie piszesz!
    Pozdrawiam bardzo cieplutko:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jolu, dziękuję serdecznie i moc serdeczności przesyłam Tobie z żalem zawiadamiając, że wracam do pracy papierkowej, której nie lubię i już!

      Serdeczności, j.

      Usuń
  6. Dziekuje za komentarz i za odwiedziny mojego bloga. Rozlgladam sie tu u Ciebie i rozgladam, i bardzo mi sie podoba to, co widze...Pozdrawiam



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak już Cie mam tutaj, to będę zaglądać częściej, pozdrawiam! j.

      Usuń
  7. ADHD i wszystko jasne;))) Powiedziałabym, "garściami brać, garściami dawać", od życia i w życiu.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;-))

      Prawda, Ozonku,spóźnione, ale szczere pozdrowionka dla Ciebie! j.

      Usuń
  8. Lubie Twoją twórczość :)
    -ra-

    OdpowiedzUsuń

Bardzo Ci dziękuję za komentarz i poświęcony mi czas. Jest mi niezmiennie miło, że udało Ci się do mnie zajrzeć, zatrzymać się chwilę nad tym, co napisałam. Serdecznie pozdrawiam, j.