poniedziałek, 21 września 2015

Nadchodzi jesień, budzą się demony.


jesienne demony


dopadają mnie zawsze gdy wspominam twoje nagłe
 przedwczesne odejście. byłaś dla mnie niedościgłym
 wzorem. starszą piękniejszą mądrzejszą cioteczną siostrą.
 uczyłaś niełatwej sztuki makijażu i zaciągania się zefirami.
opowiadałaś bez pruderii o romansach z dupkami magistrami
bez doktoratu i tych z doktoratem również.

uwielbiałam twoje wiersze i nasze rozmowy o książkach.
pamiętasz? to z tobą zapaliłam pierwszego jointa
jeszcze zanim napchałaś mi waty do stanika i poszłyśmy
do kina na zakazany film a potem na podryw do dyscoteki.

lubiłam twoje oczy pomalowane a la Kleopatra mądre głębokie
 i takie skupione gdy ślęczałaś nad rozprawą z ekonomii.
a później coś się stało. coś zmieniło. zaczęłaś wymyślać
scenariusze własnej śmierci w wieku chrystusowym.
mówiłaś że chciałabyś pięknie wyglądać w trumnie.

tej pierwszej jesiennej nocy w ogóle nie spałam.
rozmyślałam o tym że jedyny raz w życiu pocałowałyśmy się
na pożegnanie. odpędzałam najgorsze myśli broniłam 
przed własną chorą intuicją. runęłaś w zimne objęcia Persefony.

twoja załamana matka posadziła maki w miejscu gdzie spadłaś.
podobno rak zanurzony w chemicznej kąpieli czerwienieje ze wstydu.


JoAnna Idzikowska - Kęsik, 21 IX 15 - Julicie (1960 - 1993), po dwudziestu dwóch latach


* obraz nr 1: Frederick Leighton, Zwrócenie Persefony Demeter; 
** obraz nr 2: Innes Fripp, Demeter i Persefona

13 komentarzy:

  1. Witaj Joasiu.
    Jesień jest nostalgiczna i budzi wspomnienia...
    Nie zawsze te najlepsze.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie wspomnienia osób, które kochałam, zawsze są dobre.
      A życie je tylko upiększa.
      Ten wiersz wyplułam z siebie, chyba musiał się zmaterializować.
      Poprosiłam Julitę po śmierci, aby mi się nie śniła, bo byłam wtedy sama, mąż był na jakimś wielotygodniowym szkoleniu... i nie przyśniła mi się do dziś, choć potem bardzo chciałam ją spotkać choćby tylko we śnie... Może więc teraz wróci do mnie we śnie?

      Moc pozdrowionek, Michale, popołudniowe serdeczności.
      Wrócę z biblioteki, bo dzwoniły Panie, że mają dla mnie książkę, to odwiedzę Twój kącik w Sieci, pa!

      Usuń
  2. Niestety i my z mężem straciliśmy ostatnio kogoś bliskiego...:(
    Jesień...nie zaczęła się przychylnie........

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Współczuję z całego serca, Ago.
      Trzymajcie się, pomimo wszystko.

      Usuń
  3. Lubię jesień za jej cudowne kolory!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię jesień w fazie początkowej, listopady zawsze mnie miażdżą.

      Usuń
  4. JoAnno, przyjaciół i kogoś z rodziny nigdy się nie zapomina.
    Niech Julita spoczywa w pokoju.
    Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz świętą rację.
      Myślę, Julita odpoczywa w pokoju. Nie śni mi się, choć od lat się zastanawiam, gdy o niej pomyślę, czy miała szansę wyjść z tego raka, czy nie za wcześnie podjęła decyzję o sztuce latania...

      Serdeczności, Aniu!

      Usuń
  5. UROKI JESIENI MAJA SWÓJ KOLOR POZDRAWIAM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno.
      Czasem demoniczny, ale mają. ;-)))

      Pozdrawiam!

      Usuń
  6. No tak-mamy już jesień.
    Zbieram już porzucone orzechy przez dzikie drzewo a za chwilę zobaczę czy dzika jabłoń da mi swoje owoce.
    Te dwa drzewa spotykam gdy wracam z pracy.
    Nie popadam w nostalgię mimo że "nostalgia oddziałuje na ludzi kojąco i poprawia stan ich zdrowia"
    Kiedyś pisałem Ci że jestem zepsuty ale chodzę.
    Nauczyłem się nie myśleć i nie tęsknić.
    To jest złe, ale cóż począć-musiałem nauczyć się żyć na nowo.
    To ma skutek na wszystkich których już nie ma obok mnie.
    Dotyka to również moją córkę która czasem zadzwoni.
    Nie podoba mi się tej jesieni dłuższa noc i krótki dzień.
    Tak jest co roku.

    Serdecznie pozdrawiam.
    Trzymaj się zdrowo.
    Miłego,pogodnego czasu.

    Do następnego....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodam tu jeszcze że znowu doszła mi spora ilość grzybów.
      Już są przerobione i spoczywają w słoikach.
      :-)

      Usuń
    2. Ja nie lubię zimna.
      Już teraz jest mi zimno.
      Przeziębiłam się w czwartek na zajęciach w szpitalu. Nota bene: szpital, dzieci w dresach, piżamach, a zimno, jak diabli - gdzie tu sens?
      Jesień w fazie młodości bywa piękna, kolorowa, ciepła... Ale dni krótkie, sprzyjają melancholii, a "Panna bywa melancholijna". :)

      Ale co tam, damy radę.

      Grzybów ponoć mało ze względu na suszę, choć widuję ludzi z pełnymi koszami na spacerach z psem.

      Serdeczności!

      Usuń

Bardzo Ci dziękuję za komentarz i poświęcony mi czas. Jest mi niezmiennie miło, że udało Ci się do mnie zajrzeć, zatrzymać się chwilę nad tym, co napisałam. Serdecznie pozdrawiam, j.