piątek, 2 listopada 2012

Nocne rozmowy o Najwyższym...

Całe życie prowadzę z ludźmi owocne rozmowy o Nim, choć, mogłabym powtórzyć za Tuwimem, że "Ci, którzy przemawiają w imieniu Boga, powinni pokazać listy uwierzytelniające."
Całe życie mój logiczny umysł, stara się, jak może wyobrazić i ogarnąć Najwyższego, zrozumieć fenomen wiary bezwarunkowej.
Mam bardzo wierzącą koleżankę, z którą uwielbiam dyskutować o Najwyższej Inteligencji i której lubię podrzucać do przeczytania bestsellery Richarda Dawkinsa...:)

Obietnica

Małgorzacie, z dedykacją

Jak Eos różanopalca, co świty zwiastuje złotawe,
zatańczę z Tobą walca, pochłonę rzuconą mi strawę.
Jak egzaltowana Ofelia, utopię swe myśli w zachwycie,
żeby bezczasem przeniknąć przez smutek, co skraca życie.

Zabawię się w córę Safony, ażeby zgorszyć tych butnych,
jak Antygona przemilczę ruiny słów zbyt okrutnych,
Ariadny nić poprzeplatam, razem z deszczu kroplami,
by jakiś wodny bożek  nad mymi zlitował się snami.

Puszkę Pandory otworzę, aby nieszczęścia odgonić,
serce w gniazdo żmij włożę, by Kleopatrze się skłonić.
Za Eurydyką pobiegnę w grzechu największe odmęty,żeby mnie zaliczyli w grono potulnych i świętych.

I tak na koniec jeszcze, gdy już nie poznam swej twarzy,
słodko roztopię się w Czasie, co paradoksem mnie darzył.
A kiedy  sobie pofruwam po wszędobylskim niebie,
wtedy, na pewno, mój Boże,

 nareszcie uwierzę w Ciebie!

/B-c, 1 VIII 2011, p. p.r.,
JoAnna Idzikowska-Kęsik/


Na fotografii poniżej obraz pt. Trzy Marie, wrocławskiego artysty, Mariusza Mikołajka z cyklu Obrazy Pasyjne. Z Mariuszem lubię rozmawiać o Bogu,bardzo sobie cenię dozę tolerancji, jaką mnie obdarza:))



Po mojej ukochanej Cioci, Gabrieli, niegdyś aktorce wrocławskiej Operetki, z którą też wiecznie dyskutowałam o Najwyższym, pozostał mi m.in. taki wiersz:


Gabriela Idzikowska-Mikołajek: Psalm /przed podniesieniem/
                                                       

Wyszedł na chwilę Pan z mojego serca
Pozostały po Nim tylko białe chusty
Abym mogła zapytać – tak jak On na krzyżu
„Boże, mój Boże, czemuś mnie opuścił?”

Wyszedł na chwilę Pan i zabrał duszę
Abym mogła usłyszeć krzyk nadziei świata
Ulatujący przez zawarte usta-
Niby przez płonący wulkaniczny krater

Wyszedł na chwilę pan z mojego ciała
W ławce w kościele przed podniesieniem
Pusta i drętwa- bez oddechu stałam:
Ryba bez wody
Drzewo bez korzeni

Tak po raz pierwszy bezsilna w swej wierze
Zeszłam z Tobą Panie w całun śmierci
Zeszłam z Tobą razem na dno piekieł
Uniosłam krwotok tamtej chwili i
Samotność Twoją rozpiętą na krzyżu

Dziś wiem już Panie czemu tak się stało
Bym mogła krwią i ciałem Twoim się posilić
Zaśpiewać pierwszej gwieździe, która wschodzi:
         -Słowo Ciałem się stało
         -Bóg mi się narodził     

/Wrocław, 1987/       

Moje zdanie o Bogu jest, jakie jest. Odsyłam do bezbłędnego wiersza Tadeusza Różewicza pt. BEZ :

największym wydarzeniem
w życiu człowieka
są narodziny i śmierć
Boga

ojcze Ojcze nasz
czemu
jak zły ojciec
nocą

bez znaku bez śladu
bez słowa

czemuś mnie opuścił
czemu ja opuściłem Ciebie

życie bez boga jest możliwe
życie bez boga jest niemożliwe
przecież jako dziecko karmiłem się
Tobą
jadłem ciało
piłem krew

może opuściłeś mnie
kiedy próbowałem otworzyć
ramiona
objąć życie

lekkomyślny
rozwarłem ramiona
i wypuściłem Ciebie

a może uciekłeś
nie mogąc słuchać
mojego śmiechu

Ty się nie śmiejesz

a może pokarałeś mnie
małego ciemnego za upór
za pychę
za to
że próbowałem stworzyć
nowego człowieka
nowy język

opuściłeś mnie bez szumu
skrzydeł bez błyskawic
jak polna myszka
jak woda co wsiąkła w piach
zajęty roztargniony
nie zauważyłem twojej ucieczki
twojej nieobecności
w moim życiu

życie bez boga jest możliwe
życie bez boga jest niemożliwe

/Tadeusz Różewicz, 1988-89/



Na fotografiach: wrocławski Ostrów Tumski,  krzyż milenijny w moim mieście, metalowa konstrukcja, ponoć największy taki krzyż w Europie; praska katedra, własność państwa oraz jeden z praskich kościołów...



 

1 komentarz:

  1. Ech, co ja się na ten temat nakłóciłam z samą sobą i całym światem...
    I powiem Ci, że nie dalej jak wczoraj doszłam do wniosku, że nie wierzę, że Bóg istnieje, ale żałuję, że go nie ma.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo Ci dziękuję za komentarz i poświęcony mi czas. Jest mi niezmiennie miło, że udało Ci się do mnie zajrzeć, zatrzymać się chwilę nad tym, co napisałam. Serdecznie pozdrawiam, j.