wtorek, 9 lipca 2013

Moje nocne fascynacje czyli do zakochania jeden krok!


Jak już wielokrotnie wspominałam na tym blogu, jestem wampiryczną istotą nocną i, jak Marcel Proust wyruszam nocą szukać straconego czasu, czyli:

- lepiej mi się oddycha,
- fajnie czyta, słuchając ciszy,
- dobrze myśli i mieli różne przemyślenia, tudzież niemalże filozofuje, bo przecież "niebo gwiaździste nade mną"...

No i w ogóle wszystko jest fajnie (I'm fine, thank you!). 

Dziecko Jowita, które raczyłam urodzić o 2/15 w nocy, żeby nie przyszło na świat nasz piękny w niemiłą rocznicę wkroczenia Sowietów do Polski (zwłaszcza, że ostatni okres przed zajściem w ciążę miałam pamiętnego 13 grudnia i śmialiśmy się z panem lekarzem, jak wyznaczył nam termin na 17 września, że to dziecię, to jakiś nowy Ziutek Słoneczko będzie!) i żeby załapało się raczej na rocznicę śmierci mego idola, Mahatmy Witkaca. No i pewnie dlatego, że urodziło się w środku nocy, dziecię moje uwielbia siedzieć po nocach, ostatecznie musi mieć coś po mamusi, mamy więc ostro na chacie (jak mawia młodzież licealna w wieku mej latorośli).

W czasie tych swoich nocnych nasiadówek jem co mi się podoba (dzisiaj zrobiłam sobie jajka w majonezie ze świeżym ogóreczkiem), tańczę, śpiewam, gram, oglądam filmy, no i przede wszystkim nadrabiam zaległości w lekturach. Spędzam tak wszystkie wakacje, ferie i weekendy, a i w czasie roku szkolnego raczej nie chodzę spać z kurami.

Dzisiejszej nocy jednak stało się coś niesamowitego! Doznałam objawienia, olśnienia, zauroczenia i w ogóle: zakochałam się!

Oczy już nie te, więc zmęczona długą lekturką "Drwala", mojego ulubionego Michasia Witkowskiego, odłożyłam książeczkę, porozmawiałam z córeczką, która wymyślała sobie plenery do nowych fotek, pogłaskałam koty i położyłam się do wyrka, ale sen nie chciał przyjść, więc włączyłam sobie TV i zaczęłam "biegać" po kanałach. Obejrzałam na Canal+ całkiem ciekawy film dokumentalny o paniach uprawiających najstarszy zawód świata i włączyłam TVN... I ZONG! Gdybym miała sztuczne ząbki, zapewne wypadłyby mi z buźki:


Objawienie, miłość od pierwszego wejrzenia, usłyszenia, sorry, Radosław, ale rozwodzę się z Tobą! Umykam na skrzydłach pegaza, jednorożca lub innego smoka!

Arkana Magii i moim oczom, po drugiej nad ranem, ukazuje się Pan ze słowotokiem, dosłownie słownym ADHD! Pan jest grubawy i łysawy, ma zdecydowanie wyregulowane brwi, przypomina mi showmana, Grzegorza Halamę i mówi, mówi i mówi i zachwyca się, delektuje każdym, wypowiedzianym przez siebie słowem. Ma gustowną, pomarańczową koszulkę, duży złoty lub srebrny sygnet na paluszku, zza koszuli wystają mu czarne kudełki na torsie, a na grubym, złotym łańcuszku, wisi mu krzyż (nie mam nic przeciwko, tylko ponoć w Biblii jest napisane, że wróżby to zło?)... Pan namawia ludzi, żeby zadzwonili do niego po radę, gdyż jest najlepszym i najpopularniejszym wróżbitą w Polsce, ma sto procent sprawdzalności i jest skuteczny, nie owija w bawełenkę, nie cukruje, tylko mówi, jak jest (prawie jak Mariusz Max Kolonko!), przepowiada przyszłość, ale też widzi przeszłość!



Pan nazywa się Wróżbita Maciej, a ja tonę już w morzu bezgranicznej miłości. Jego nosowy wokal mnie roztapia, jego zdolności oratorskie i ewidentna wada wymowy, również!




Wołam dziecko, coby polukało ze mną, czy moje zmęczone oczęta mnie czasem nie mylą (bo może to, co widzę, to jednak kabarecik Halamy?), ale dziecię śmieje się tylko i stwierdza, że już pana gdzieś widziała i zmyka w czeluście swego pokoju i zostawia mnie sam na sam z moim złamanym, zakochanym sercem!

Program trwa, wciąga mnie coraz bardziej, ludzie dzwonią (głównie emeryci, samotni, na życiowych zakrętach, a także istoty w stanie wskazującym na spożycie), wysyłają SMSy, te ratunkowe kosztują ponad 30 złotych, jednak chętnych nie brakuje. A Wróżbita Maciej robi swoje, czaruje wokalem, uśmiechem nieco krzywych ząbków (a z wykształcenia jest protetykiem), i non stop gada! Dosłownie buziaczek mu się nie zamyka... I popada w coraz większy samozachwyt nad tym, jak świetnym jest specjalistą... w swoim fachu!


 Smutno mi się robi, gdy program się kończy. Ale jestem pełna nadziei, bo pan Maciej zapowiedział, że będzie w lipcu często spotykał się z widzami, udzielał porad, wsparcia duchowego, stawiał tarota, opowiadał o cyferkach, wyliczał z daty urodzenia horoskop numerologiczny... Będzie w nocy z czwartku na piątek - zapisuję, żeby nie zapomnieć, żeby nie przegapić!

Spać nie mogę, wstaję po dziewiątej, włączam neta i szukam informacji o moim ukochanym! Znajduję jego oficjalny profil na fejsie, czytam, podziwiam, ponad 10,300 polubień! Mnóstwo miłych słów Pan Maciej otrzymuje od fanów! Potem szperam po innych portalach, po YT i już po prostu wsiąkam w tę miłość! Nie wyleczę się z niej przez długie lata, ba, nawet przez kolejne wcielenia!
Najbardziej fascynuje mnie i oczarowuje oficjalna strona Wróżbity z Wałbrzycha, a dokładniej: cennik konsultacji! Najlepszy psycholog tyle nie ściąga za godzinę!

Pan Wróżbita, z tego, co wyszpiegowałam, jest ode mnie młodszy o jakieś 12 latek (bo, jakoż się przechwala, iż urodził się 9 grudnia i jest czwórką, która ma ogromną intuicję, to musiało to być w 1981 roku... żeby z daty wyszła czwórka), ale co tam, skoro wcale nie wygląda (nota bene skoro cyfry 6 i 9 wg Pana Maciusia to znaki intuicji, to ja mam ich w swej dacie urodzenia 4, czyli mogłabym robić za czarownicę!)? Na jego stronce klikam: LUBIĘ TO! I już będę mogła być z nim, chociaż w wirtualnym kontakcie! Możemy wymieniać się energią (Pan Maciuś jest czwóreczką, ja piątką, więc pewnie nasze wibracyjki mogą współgrać, możemy się oczarowywać!). No, a poza tym Pan Maciej chwali się, że wydał tomik poezji, więc może i mnie poduczy pisania wierszyków?

Czytam artykuły i wywiady z Maciejem. To jest dopiero zawodowstwo! Pan Maciej w wywiadach wciąż podkreśla: Jestem the best! Nie ma drugiego takiego jak ja! Kuba Wojewódzki to cham, ale, jak mnie zaprosi do programu, to może usiądę na jego kanapce! Ludzie z branży wróżbiarskiej mnie nie lubią, bo mi zazdroszczą, że zarabiam duże pieniądze i że jestem taki świetny, że jestem wróżbitą racjonalnym (to jest dopiero masełko w maśle!)! Potępiam Wróża Davida za to, że mnie naśladuje i za udział w pedalskim porno!
Pani wie, co mam na myśli? Pani wie, o czym ja mówię?

Tak, wiem, Panie Macieju! I za to Pana kocham i naprawdę szczerze podziwiam!

A mój idol, Witkacy, który dla mnie był prorokiem, nie dlatego, że wróżył, ale dlatego, że doświadczał i wyciągał z tych doświadczeń logiczne wnioski, określiłby Pana pracę, która jest dla Pana pasją i powołaniem i którą Pan tak bardzo kocha, wymyślonym przez siebie słówkiem:

NADUDKAWYSTRYCHIZM!


PS: Fragmencik wywiadu:

Dziennikarz:

 A negatywny odbiór?

Wróżbita Maciej: 


Bardzo rzadko. Nigdy nie zdarzyło mi się to na ulicy, jedynie w internecie, ale wyłącznie anonimowo, gdzie jacyś zazdrośnicy wypisywali bzdury.

 Panie Maćku, ja nie jestem anonimowa, a że piszę bzdury?! Przecież kto, jak kto, ale Pan wie, o czym mówię...
Na swoim profilu na FB kasuje Pan każdą negatywną wypowiedź na swój temat, a autorów blokuje.
Nieumiejętność przyjmowania krytyki?
Ja i tak Pana koffam!
;-))


PS 2

- Polacy wydają rocznie na usługi ezo 2 miliardy zł. To znaczy, że każdy z nas przeznacza miesięcznie na ten cel 4,4 złotego. Dla porównania na zdrowie wydajemy 5 zł, a na edukację 2 zł - mówi Leszek Kułak. Dodaje, że z telefonicznych i SMS-owych porad wróżek pracujących dla MNI korzysta rocznie 1,2 mln osób, średnio płacąc za konsultację 22 zł.

Te dane dobrze obrazują, jak wielkim biznesem stało się dziś w Polsce wróżbiarstwo. Widać to też na przykładzie rynku pracy, gdzie wśród ofert pojawiły się niespotykane dotąd pozycje. Na przykład spółka teleinformatyczna Phonesat szuka aż 20 wróżek do pracy zdalnej (czyli przepowiadania przyszłości przez internet).

Prof. Zbigniew Bokszański, socjolog kultury z Uniwersytetu Łódzkiego, nie jest zdziwiony popytem na usługi wróżek: - Żyjemy w społeczeństwie ryzyka. Każdego dnia podejmujemy ważne decyzje, zastanawiamy się, czy wybór będzie pomyślny. Choć pokończyliśmy szkoły, wielu z nas odwołuje się do irracjonalnej wiedzy. A ponieważ korzystamy z porad często, statystycznie jest duża szansa, że część przepowiedni się spełnia. Takie "sukcesy" łatwiej zostają w naszej pamięci niż przepowiednie nietrafione, dlatego zaczynamy wierzyć w skuteczność wróżb - komentuje prof. Zbigniew Bokszański. 


Więcej TUTAJ.

12 komentarzy:

  1. Witaj Joanno .
    Jak zwykle powiem że piękne zdjęcie dodałaś w profilu bo jesteś piękną kobietą :-)
    Co do magii to wiesz co ,ja myślę że chyba coś w tym jest chociaż nigdy jeszcze nie korzystałam z tego typu wróżenia ale często dostaję sms od wróża jakiegoś i kurcze nie wiem jak to się dzieje ale czasem to się sprawdza ...zawsze się wtedy uśmiecham hi hi hi ...ale często też dostaje sms odnośnie dużej wygranej ale jeszcze nic nigdy nie wygrałam eh ...można by tu pisać i pisać na ten temat ....
    Serdecznie i słonecznie Ciebie pozdrawiam i życzę miłego dnia :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj, Szepciku,

      dziękuję, to ulubione zdjęcie mojego męża, pewnie dlatego, że sam je robił, już sprzed prawie dwóch lat (jak ten czas szybko płynie!).

      Magia, astrologia, tak, stara nauka, znana od wieków. Zgadzam się, jest w tym coś fascynującego.

      Ale hochsztaplerom i oszustom zawsze mówię NIE!

      Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  2. No to wpadłaś, zauroczenie może trwać wieki. Póki p. Maciej będzie wróżył ludziom na ekranie telewizorka, widzę Ciebie rozanieloną, wpatrującą się w jego oczęta. Ach, cóż to za fascynująca scenka. A tak poważnie, dziwię się ludziom, którzy dzwonią do takich wróżbitów, już wolałabym posłużyć się wahadełkiem.
    Joasiu, ponaklejaj sobie rozgrzewające plastry, a w aptece są plastry z borowiny, jeżeli możesz oczywiście ciepłym przykładać. Masz wakacje, nie choruj, szkoda czasu. Serdecznosci dla Ciebie posyłam.
    A gdyby tak zwęzić troszkę Twój blog, byłby bardziej przejrzysty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj, Lotko, fajnie, że jesteś!

      Pan Maciej i jemu podobni naprawdę sprawiają, że moje gały robią się wielkie. Powodów jest kilka. Nie chcę być chamska, jak Kuba Wojewódzki (którego osobiście cenię za inteligencję), ale żal mi takich ludzi, którzy zachłysnęli się czczym mirażem sławy, kasą i splendorem i potępiają publicznie gejów, choć sami nimi są i nabijają pół narodu w butelkę, żerując na naiwności, zagubieniu... Nie, wolę jednak milczeć, bo za dużo powiem...

      Dziś tez oglądałam... wróżkę Akimę i czułam się, jakbym latała nad kukułczym gniazdem.

      Byłam u lekarza, Lotko, bo nie mogłam się dziś podnieść z łóżka, w ogóle jestem uziemiona i boli, jak diabli. Przepisał mi jakieś leki i żel do smarowania tych tzw. korzonków, stwierdził, że pewnie gdzieś mnie przewiało. Jak nie pomogą te leki, trzeba będzie wziąć serie zastrzyków...

      Co do bloga, to spróbuję, ale boję się grzebać, żeby czegoś jeszcze bardziej nie zepsuć.

      Pozdrawiam Cię serdecznie i dziękuję za rady! Serdeczności, j.

      Usuń
  3. rozpisalas sie hihi :-)))
    milego dnia :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozpisałam się, Ado, bo mam kurwiki w oczkach, jak pewna była posłanka, gdy "paczem" na takie wytwory, jak wróżbita M.

      Również Ci życzę miłego dnia, się miej OK! j.

      Usuń
  4. Uśmiałam się czytając posta ;D świetnie napisany :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, jak człowiek czuje się bezsilny, to dobrze obrócić to w żart. ;-)

      Pozdrawiam!

      Usuń
  5. Cześć :-)
    Serdecznie pozdrawiam Cię.
    Te istoty z innej galaktyki niech okupują swoje telewizorki lub inny hologram.
    Masakra.
    Bywaj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to jest dobre: MASAKRA!

      Wiesz, myślałam, że jak płacę całe lata za tego satelitę, a oglądam wiadomości, to w środku nocy mogę ujrzeć coś ciekawego... A tu Maciuś w pomarańczowej koszulce z innej galaktyki. Ja lubię s/f, ale w innym stylu!

      Bywaj, Ra!

      Usuń
  6. Miłość do Maciusia kwitnie,byle nie przeszła w nałóg :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najbardziej i najjaśniej kwitnie MIŁOŚĆ WŁASNA Maciusia. :)
      Oglądam go pełna podziwu z wrażeniem, że mityczny Narcyz przy nim to mały pikuś. :)))

      Pozdrawiam, Eleonoro, dziękuję za komentarz, za to, że zajrzałaś!

      Usuń

Bardzo Ci dziękuję za komentarz i poświęcony mi czas. Jest mi niezmiennie miło, że udało Ci się do mnie zajrzeć, zatrzymać się chwilę nad tym, co napisałam. Serdecznie pozdrawiam, j.