środa, 6 marca 2013

Pamiętajmy o Osieckiej...

Ja sama jestem jak taki pajacyk, co samotnie wisi na ścianie i ostrzeliwuje się.
Kiedyś Ty pociągałeś za sznureczek, a teraz i Ciebie zabrakło...

A ja nie chcę się przebijać, przekopywać, przedzierać, pchać łokciami, potrącać, niszczyć, wywyższać. Ja nie chcę odbijać się od kocich łbów moich bliźnich i podskakiwać w pojedynkę tam, gdzie nikogo nie ma.
***
 Od jakiegoś czasu zauważyłam, że się duszę. Najpierw tylko we wtorki, potem co drugi dzień, a teraz ciągle, nawet w niedzielę. Ja potrzebuję przeciągu, szerokiej skali, czynów ogromnych.

Agnieszka Osiecka

Być może w sprawach męsko damskich jestem stuknięta. Z jednej strony chcę kochać, z drugiej boję się, że gdybym zakochała się bardzo mocno, całkowicie, to mogłabym stracić wenę i może przestałabym umieć pisać. A pisanie jest dla mnie najważniejsze.
Kiedy odchodzę od kolejnego męża, narzeczonego, chłopaka, to czuję wyrzuty sumienia i nie chcę się z nim potem widywać. Nie lubię słuchać wyrzutów, nie znoszę konfliktów i po prostu uciekam. Uciekam, kiedy orientuję się, że mój partner chciałby widzieć we mnie kogoś innego niż jestem.

Agnieszka Osiecka



Jeżeli ktoś ma trochę wyobraźni,
to może z przecinków utkać
arcydzieło w siedmiu aktach.
Ja ci mogę tak z przecinkami porobić,
żeby zdanie brzmiało
jak trąba anielska, albo tak,
żeby się mieniło
jak jazzowa orkiestra.


Takie dziś oczy mam niebieskie
jakby po walcu lub po chmurze,
taką mam w sercu kruchą łezkę
jak kropla, która rzeźbi różę...

Ta niebieskooka, piękna i mądra kobieta o przenikliwym umyśle, przyszła na świat, jak sama pisała, w niedzielę wieczór, 9 października 1936 roku, odeszła 7 marca 1997, w wieku niespełna 61 lat. Mija zatem szesnaście lat od jej śmierci, moim zdaniem, przedwczesnej, śmierci uwieńczającej wspaniałe, pełne zakrętów życie...


 Mam dwie dusze, jedną, która płacze, i drugą, która się śmieje.
Ta szamotanina nastrojów to jestem ja. 




•❤•
Masz rację, że los pilnuje nas wszystkich,
żeby nam nie było za dobrze,
ale przecież myśmy nie mieli
takiego nadzwyczajnego życia
i należy nam się cały zapas szczęścia,
więc może moglibyśmy dostać
to wszystko hurtem, akurat teraz...?

- A. Osiecka do J. Przybory -
Listy na wyczerpanym papierze 


•❤•
I napisałaś "Bardzo za Tobą tęsknię"...
Telegramu, to jeszcze nigdy w życiu nie czytałem tyle razy - a jeszcze ile razy będę go czytał... Bo to jest cudownie napisany telegram! Telegraficzna moja! Zagubiony w Tobie jestem, porozrzucany po zwrotkach Twoich piosenek, zamroczony tak samo Twoimi ustami jak tym, co one mówią, spragniony jestem Ciebie, ciepła Twojego, humoru poczucia Twojego, uśmiechu Twojego, spojrzenia Twojego, "r" Twojego...

Jeremi Przybora do Agnieszki Osieckiej
•❤•


Odkąd doszedłeś do wniosku, że Ty mnie
nienawidzisz, a ja Ciebie chromolę, mam w sobie jakiś zygzak.
Wydaje mi się, że będzie albo bardzo dobrze, albo bardzo źle. Najzabawniejsze jest to, że oboje zarzucamy sobie to samo:
egoizm (o, bo ja też Ciebie uważam za najpaskudniejszego
egoistę ze wszystkich, jakich znam).
Kochany mój! Nie przejmuj się tym wszystkim zanadto.
Dość jest przecież ważne i to, że się kochamy.
A że żyjemy jak pies z kotem - no to trudno.
Może to i można porównać do konfliktu mocno uwiązanego
psa łańcuchowego z wrednym wędrującym kotem.

Agnieszka Osiecka do Jeremiego Przybory

•❤•

Dla mnie Agnieszka Osiecka to przede wszystkim poetka i muza twórców słowa: Marka Hłaski, Daniela Passenta, Jeremiego Przybory. Przyjaźniła się także z Bułatem Okudżawą, który umarł trzy miesiące po niej, a wcześniej zadedykował jej kilka wierszy.
Urocza kobieta w białej bluzce...


Pokochaj mnie lesie mój
kochajcie mnie ranne mgły
Darujcie mi biały strój
tak mało już nocy i dni  





Być może w sprawach męsko damskich jestem stuknięta. Z jednej strony chcę kochać, z drugiej boję się, że gdybym zakochała się bardzo mocno, całkowicie, to mogłabym stracić wenę i może przestałabym umieć pisać. A pisanie jest dla mnie najważniejsze.
Kiedy odchodzę od kolejnego męża, narzeczonego, chłopaka, to czuję wyrzuty sumienia i nie chcę się z nim potem widywać. Nie lubię słuchać wyrzutów, nie znoszę konfliktów i po prostu uciekam. Uciekam, kiedy orientuję się, że mój partner chciałby widzieć we mnie kogoś innego niż jestem. 



Nie mam jednego ulubionego tekstu Osieckiej. Pisała mądrze, przenikliwie, nieraz dowcipnie, a czasem sarkastycznie. Gdy nikogo nie ma w domu, oprócz mnie i kotów, biorę swoją starą gitarę i śpiewam o wariatce, która jeszcze tańczy. To bardzo bliski mi tekst, taki...ekspresyjny i kipiący czerwienią:

Czerwona na niej sukienka
czerwona w sercu udręka...





Dużo pięknych wierszy napisała dla Seweryna Krajewskiego. To był niezwykły duet, unikalny: świetne teksty pisane przez Osiecką do pięknej muzyki Krajewskiego. Bo czy można pozostać obojętnym na takie wersy?

 Deszczowe wtorki, które przyjdą po niedzielach
Kropelka żalu, której winien jesteś ty
Nieprawda że tak miało być
Że warto w byle pustkę iść
To wciąż za mało, moje serce, żeby żyć






Cudowny portret pięknej nieznajomej stworzyła w Piosence o Zielińskiej:


a ja błąkam się z rozwianym szalikiem
i ze swoim losem złym




  Świetnie sparafrazowała "Pięknych dwudziestoletnich" swojego ukochanego Marka Hłaski (to była trudna, ale chyba piękna miłość):

Odczuwamy trochę zgagi po tym życiu
Po tym życiu po przepiciu itp.
Odczuwamy trochę kaca, że co było to nie wraca
Jak ten kochaś, który zginął w sinej mgle
Odczuwamy trochę żalu, że tak wcześnie jest po balu
Chociaż noga się do tańca jeszcze rwie
Chce się tańczyć chce się walczyć
A tu nagle Panie Starszy zamykamy, zamykamy
Tak czy nie? 



I najcudniej napisała o sobie w wierszu "Sama chciała":

 Tak nagle ustać
w niedzielę wieczór.
Nie czuć, nie poczuć, nie przeczuć.
Wśród jasnych buków
zasnąć jak skała.
Sama chciała, sama chciała... 

 

Zasnęła, odeszła, ale przecież ciągle jest...Ona:

 Meldowana nielegalnie gdzie normalnych ludzi setka, wizytówkę mam na wannie - pół kobieta, pół poetka.


 A ja wciąż słucham cudownego, magnetycznego głosu Edmunda Fettinga śpiewającego jej wiersz i wciąż mi mało:

 

I jeszcze, zanim powiększę grono okularników, bo z powodu czterdziestoletniej szpetoty, mój wzrok zaczytuje się już coraz słabiej w serwowane masom bzdury, powtórzę za Osiecką:


 Chociaż wiesz, ja w sumie ciągle się „pocieszam”, ja tak piszę, jakbym ludzi głaskała po głowie. Jakbym sama siebie głaskała po głowie…

Może jutro dopiero poznasz nędzę tych słów,
ale dzisiaj mnie porwij, dzisiaj upij mnie znów...





Osiecka potrzebowała Wielkiej wody ... ja, jak tlenu, potrzebuję jej poezji i pięknych piosenek o zapachu japońskiej wiśni...

 



Czekam na pamiętniki Osieckiej i myślę sobie, że miała rację pisząc:

Gdy w twoim chłodzie się wygrzewam,
to jedno myślę coraz częściej:
że nie odchodzę, kiedy trzeba,
na twoje szczęście.




31.07.1949 z Dzienników Agnieszki Osieckiej

Jest tu teraz jeden warszawiak, Stasio P. Prawdziwy typ Wiecha, andrus z
Czerniakowa. Bezczelny, wesoły, nic sobie z niczego nie robi, jest naszym pajacem i
wszyscy go bardzo lubią. Dałam mu jedno moje zdjęcie i napisałam mu taki wierszyk:

"W Ymce jest miło i wesoło
Gdy Stasio-figlarz kręci się wokoło.
Gdy słońce świeci, gdy deszczyk pada,
Stasio tylko wciąż gada i gada.
Wszyscy naraz wesoło się śmieją,gdy Stasio z
Danusią w ping-ponga się leją.
Zwariowanemu Stasiowi
Agnieszka."

Stasio wszystkim ten wierszyk pokazał i
wszyscy się z niego śmieli. Stasiowi też się podobał, tylko szybko
skreślił to „zwariowanemu” i
powiedział mi, że sama jestem „zwariowana Agnieszka”. Było z tego dużo śmiechu, ale ja się wcale nie obraziłam.
Na zdjęciu Agnieszka Osiecka z Magdą Umer, zdjęcie M.Umer umieściła na swojej stronie na FB

 Była mistrzynią tolerancji. Najbardziej lubiłam jej dystans i poczucie humoru na temat własnej twórczości. Poprawiała teksty, nie obrażając się na artystę, nie robiła awantur, kiedy ktoś pomylił zwrotki, chociaż mogło to już co innego znaczyć. Poważnie zdenerwowała się właściwie tylko raz, kiedy Iga Cembrzyńska zamiast zaśpiewać: "Malwy po chatach kwitną i bledną, po sześciu latach nic już nie jest tragedią - zaśpiewała: "Małpy po chatach kwitną i bledną".... - relacjonuje w swoich wspomnieniach o Osieckiej Magda Umer.

I jeszcze, mało znany, ale bardzo dobry tekst Poetessy, jak siebie zwykła była nazywać, który lubię i który jest mi bliski: 

Czy musimy być na ty



Nie musimy być na ty,

nie najlepszy był to plan.

Zobacz, jak to ładnie brzmi:

stare słowa - pani, pan.



Nie mówiłeś do mnie "ty",

gdy przybiegłeś kiedyś sam

i gdy ja szepnęłam ci -

"Proszę zostać, zmoknie pan."



Mówię - zostaw, mówię - przynieś,

mówię - wpadnij dziś po kinie -

Czy nie ładniej było dawniej

mówić - "Kiedy znów pan wpadnie?"



Nie musimy być na ty

tak jak drzewem nie jest ptak,

drzewo pyta - "Czy pan śpi?" -

a ptak na to - nie - lub - tak...



Mój telefon milczy, milczy,

nie masz czasu ani, ani,

czyby było tak, najmilszy,

gdybyś mówił do mnie - pani?



Wszystkie słowa napisane czerwoną kursywą w tej notce, są słowami Agnieszki Osieckiej, bo ja pamiętam...

Ja cię może za mało kochałam
lecz zapomnieć to już nie umiałam

 

9 komentarzy:

  1. Pamiętam i cenie :)
    Serdecznie pozdrawiam.
    -ra-

    OdpowiedzUsuń
  2. Z przyjemnością poczytałam ten ciekawie prowadzony blog. Z wieloma opiniami się identyfikuję, dlatego jest mi szalenie miło,że ze swoja miłością do Agnieszki Osieckiej i Jej twórczości nie jestem sama :) Serdecznie pozdrawiam :) :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam serdecznie, Tereso, myśle, że wiele osób lubi, ceni i pamięta o Agnieszce Osieckiej, a teraz wydane Dzienniki Poetessy, zapewne przyczynią się do przybliżeniu jej postaci i twórczości młodszemu pokoleniu.

      Przesyłam przednoworoczne serdeczności i przepraszam, że tak późno odpisuję, ale dopiero teraz zauważyłam ten miły komentarz!

      Serdeczności, j.

      Usuń
    2. :-) Jeszcze później odpisuję, ale zdążyłam z odwzajemnieniem noworocznych serdeczności ( z poślizgiem 3- letnim) - WESOŁYCH ŚWIĄT JOANNO ! Mam nadzieję, że jeszcze tutaj zaglądasz,bo i ja, "jak tlenu, potrzebuję jej poezji i pięknych piosenek o zapachu japońskiej wiśni"... i choć czasami mieć z kim o tym porozmawiać - bo "wiesz, ja w sumie ciągle się „pocieszam”, ja tak piszę, jakbym ludzi głaskała po głowie. Jakbym sama siebie głaskała po głowie…"

      Usuń
    3. Dziękuję z serca, życzę Tobie wszelkiego dobra w nadchodzącym roku, oby obfitował w piękno wzruszeń poetyckich, serdeczności,j.

      Usuń
  3. O Agnieszce Osieckiej nie można zapomnieć. Świetny post. Pozdrawiam cieplutko Joasiu :)
    I dla uzupełnienia link : https://www.youtube.com/watch?v=iEKaXuhkHsA&feature=share

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj, Izo, dziękuję, że tutaj zajrzałaś.
      Osiecka to jedna z moich ulubionych piszących kobiet, choć jest ich wiele.

      Pozdrawiam serdecznie! j.

      Usuń
  4. Dzięki ludziom o tak pięknej duszy wszyscy jesteśmy bogatsi , uczymy się patrzeć na świat ich oczami..Elżbieta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrawiam Cię, Elu i dziękuję za komentarz, serdeczności posyłam, j.

      Usuń

Bardzo Ci dziękuję za komentarz i poświęcony mi czas. Jest mi niezmiennie miło, że udało Ci się do mnie zajrzeć, zatrzymać się chwilę nad tym, co napisałam. Serdecznie pozdrawiam, j.