piątek, 8 lutego 2013

Niedyskretny urok wampira...

Jak byłam małą i śmieszną dziewczynką, obejrzałam pod nieobecność rodziców teatr telewizji pt. Carmilla (reż Janusz Kondratiuk, Polska, 1980). Tytułową rolę grała w nim Izabela Trojanowska (ur.1955).


Spektakl, oparty na opowiadaniu Josepha Sheridana Le Fanu, dziewiętnastowiecznego pisarza, który miewał omamy, zrobił na mnie ogromne wrażenie. Takie wrażenie, że spałam pół roku przy włączonym świetle, a rodzice zastanawiali się nad wizytą u psychologa. Potem odwiedziła nas znajoma psycholog mojej mamy, która wyciągnęła ode mnie tajemnicę moich złych snów i obaw przed ciemnością, rysowałyśmy wesołe obrazki i powoli światło w moim pokoju gasło... (zresztą w tamtych czasach światło gasło bardzo często). Ale co się strachu najadłam, że Carmilla odwiedzi mój pokój, to moje!
Gdy obejrzałam ten spektakl po latach, wydał mi się śmieszny, ale wówczas naprawdę zrobił na mnie piorunujące wrażenie!
Piękna twarz Izabeli Trojanowskiej już zawsze kojarzyła mi się ze złą wampirzycą o lesbijskich skłonnościach! A najśmieszniejsze jest to, że zupełnie niedawno, w luźnej rozmowie z moim kolegą, trzy lata ode mnie starszym właścicielem mojej ulubionej księgarni, dowiedziałam się, że po obejrzeniu tego spektaklu, przeżywał  to samo: "Boże, jak ja się bałem tej Carmilli!"
Wyobraźnia dziecka jest dziwna, prowadzi na wiele manowców.

 

Niedługo potem, na wakacjach u mojej ulubionej cioci, Gabrieli, która pozwalała mi na wszystko, łącznie z oglądaniem filmów w środku nocy, miałam okazję zobaczyć film, który zrobił ze mnie dozgonną wielbicielkę dwóch kobiet i mrocznych historii rodem z piekła! Co prawda znowu z miesiąc musiałam spać przy włączonym świetle, ale wampiry... mnie oczarowały swoim pięknem!
Pierwsza z kobiet, o których mowa, to włoska modelka i aktorka, Ornella Muti (ur.1955), druga, to kobieta, którą uważam za jedną z najwybitniejszych aktorek w historii kina, muza Ingmara Bergmana, Liv Ullmann (ur.1938). Film (Francja, Hiszpania, Włochy, 1975)  zrealizował syn wielkiego, legendarnego reżysera, Luisa Bunuela, Juan Luis Buñuel.
Jest to opowieść o średniowiecznym szlachcicu, który w wypadku traci ukochaną żonę, Leonor i, żeby ją wskrzesić, zaprzedaje duszę diabłu. Leonor wraca, jednak nie jako piękna, wrażliwa kobieta, ale jako krwiożerczy wampir.
Liv Ullmann w roli tytułowej wypadła wspaniale, zagrała cudownie.Ornella Muti, wtedy młodziutka i śliczna, również dobrze zagrała w tym średnim, ale fascynującym filmie! Scena, gdy Leonor, w podartej sukni, w jakiejś jaskini, drży z zimna, na zawsze pozostała w mej pamięci. 

Niedawno mój kolega, nagrał mi na płytkę włoską wersję tego filmu, bo tylko taką udało mu się znaleźć (nie widziałam filmu odkąd go pierwszy raz zobaczyłam). Nie znam włoskiego, ale Liv Ullmann kocham nadal, a Leonor to jedna z jej ciekawszych kreacji.



Klaus Kinski (ur. 1926; zm. 1991) to był wielki aktor o międzynarodowej sławie. Jego córka, Nastassja, chociaż przępiekna, nie dorównała ojcu talentem i zmysłem aktorskim.
Kinski,  zły i krwiożerczy Nosferatu  wampir z filmu Wernera Herzoga (1979), mimo wszystko wzbudził moją sympatię, a rozbudził uczucia młodziutkiej wówczas, świetnej aktorki francuskiej, Isabelle Adjani.  
Brzydki, chudy, z odstającymi uszami typek o mrocznej duszy, budzi współczucie, każe zastanowić się, czy odwieczna ludzka tęsknota za nieśmiertelnością, naprawdę ma jakikolwiek sens.
 


Jednym z najlepszych filmów o wampirach i najlepszą adaptacją mrocznej powieści Brama Stokera ( a adaptacji tej powieści było wiele), jest film pt. Dracula Francisa Forda Coppoli z 1992 roku.
Wiele zarzucano reżyserowi, gdy film wszedł na ekrany, ale po latach okazało się, iż ta wersja opowieści o wędrującym przez wieczności wampirze, szukającym utraconej miłości, osadzona w kiczowato - operowej scenerii, broni się sama. Bo wampiry takie właśnie są: troszkę ludzkie, troszkę kiczowate.
Oldman często grywa postaci naznaczone nutką szaleństwa. Jest troszkę zaszufladkowany, ale to bardzo dobry aktor z dużym doświadczeniem teatralnym. A film Coppoli jest teatralny. I jest też piękną opowieścią o miłości. Jest filmem, w którym jest to wszystko, co ludzie lubią: zawiera zarówno elementy grozy, jak i elementy romantyzmu.
Mnie strasznie podoba się scena, gdy cień Gary'ego Oldmana chce udusić Keanu Reevesa! Miodek!

 




W roku 1994 pojawiła się długo wyczekiwana adaptacja kultowej powieści Anne Rice z 1976 r. pt. Wywiad z Wampirem (Interwiew with the Wampire), w reżyserii kontrowersyjnego twórcy (jest nie tylko reżyserem, ale też aktorem i pisarzem), Neila Jordana.
Długo czekałam na ten film. I z nim wiąże się moja osobista anegdotka. Książkę udało mi się kupić w dzień, kiedy dowiedziałam się, że zostanę mamą (21 stycznia 1995), pochłonęłam ją, jak woda gąbkę. Ponieważ większość tego czasu spędziłam w szpitalach, nie mogłam pójść do kina i summa summarum, obejrzałam film na video....dzień przed urodzeniem się mojej córeczki (może dlatego moje dziecko kocha wampiry?).

Film jest dobitną opowieścią o tym, że miłość i nienawiść to w zasadzie jedno i to samo uczucie. W każdym razie: oba te uczucia są równie silne. Świetną kreację stworzył w nim Brad Pitt.
Ale nie tylko on. Neil Jordan ma "oko" do dobrych aktorów. Nie zatrudnił, co prawda, i chwała mu za to, ubiegającego się o rolę w filmie, naszego rodzimego Piotra Adamczyka, który za bardzo popisywał się ponoć na przesłuchaniu.
Neil Jordan zatrudnił, wbrew autorce, która w roli Lestata, cynicznego krwiopijcy, widziała holenderskiego aktora - Rutgera Hauera, Toma Cruisa - i to był strzał w dziesiątkę! Duet Cruise-Pitt, to jeden z ciekawszych pojedynków aktorskich w historii kina (o duetach postaram się jeszcze napisać, bo mam kilka ulubionych!).
Film Jordana był też pretekstem do narodzin nowej gwiazdy: zadebiutowała w nim i zrobiła to świetnie, trzynastoletnia wówczas  Kirsten Dunst.



Sting, gdy przeczytał powieść Anne Rice, napisał jedną z moich ulubionych piosenek, która ukazała się w roku 1985, na jego pierwszej solowej płycie.Okazuje się, że wampiry są dla wielu twórców inspiracją!



Odkąd przeczytałam Wywiad z Wampirem, zaczęłam czytać wszystkie powieści Anne Rice, które ukazywały się w naszym kraju (dwie nawet przeczytałam w oryginale), ponieważ uważam, że kobieta naprawdę nieźle pisze ( i ma obecnie dwa całe białe koty, których fotki namiętnie wkleja na fejsa). Dlatego też z utęsknieniem czekałam na kolejne adaptacje jej powieści.
W 2002 roku weszła na ekrany Królowa Potępionych, ale mnie ten film bardzo rozczarował. Jednakże nie zabrakło mu atutów w postaci dwóch bardzo dobrych, europejskich aktorów: szwedzkiej aktorki, Leny Olin
i szwajcarskiego gwiazdora Vincenta Pereza.


Talent Leny Olin, docenił nawet Roman Polański, więc cóż dopiero ja. Wampirzycą była taką samą, jak jest kobietą: piękną i zmysłową.
A Vincenta Pereza nigdy nie ocenię obiektywnie, gdyż zakochałam się jego niebieskich oczkach na zabój już długo przed tym filmem, dlatego, moim zdaniem, był to jeden z najseksowniejszych wampirów w historii kina.


Bill Nighy to świetny, brytyjski aktor i piosenkarz, który ostatnio rozczulił mnie swoją rolę w bardzo ciepłym filmie pt. Hotel Marigold. Tutaj jednak wypada mi wspomnieć, że z całej serii Underwold, to właśnie jego rola zrobiła na mnie największe wrażenie. Jest to również przykład aktora, który potrafi naprawdę dobrze, wykreować dobrą rolą i wyjść obronną ręką poza średni scenariusz .


Nie mam czasu na seriale, nie oglądam ich zbyt wielu, jednak ten, przerwany przez strajk scenarzystów, niestety, serial, musiałam obejrzeć. Kolejny wampir z ludzką twarzą, ale za to jaki przystojny! I z jaką seksowną wampirzycą u boku! Tak, serial pt. Pod osłoną nocy (2007-2008), oglądałam tylko dlatego, iż grał w nim bardzo przystojny Alex O'Loughin i niezwykle piękna Shannyn Sossamon.


Z niecierpliwością czekam na film pt. Piękne istoty ( Beautiful Creatures, USA, 2013), przede wszystkim dlatego, iż gra tam mój numer jeden wśród wielkich, współczesnych aktorów, Jeremy Irons!


Niestety, Sagę Zmierzch, na którą chodzę do kina z moją córką i nawet przeczytałam pierwszą z powieści, pozostawiam mojej córce. Wolę, jak Bella robi za Królewnę Śnieżkę.

Muszę tu jeszcze wspomnieć o jednym filmie z wampirami w tle. Otóż jeden z moich ulubionych reżyserów, Roman Polański, popełnił kiedyś komedię, w której obsadził swoją ówczesną żonę, przepiękną i nieodżałowaną aktorkę, Sharon Tate. Film pt. Nieustraszeni pogromcy wampirów to pastisz horrorów, z bardzo dobrą obsadą, bo reżyser również w nim zagrał. A ponieważ wampiry wypada traktować z przymrużeniem oka, dlatego ten film Polańskiego należy do moich ulubionych w temacie.


4 komentarze:

  1. Dorzucam do tych wspaniałości-"saga zmierzch" i oczywiście "Underworld"(Przebudzenie,Evolution,Bunt Lykanów)uwielbiam ten cykl
    Serdecznie pozdrawiam :)
    -ra-

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć, nie mam czasu, żeby pisać, bawię się od wczoraj w cholerną perfekcyjną panią domu, czego nie znoszę! ;-)

      Dzięki za sugestie, na razie tylko wybrałam tych aktorów, o których chcę napisać. Może to kiedyś skończę.

      Pozdrawiam i zmykam woskować podłogi. ;-)

      Serdeczności, j.

      Usuń
  2. A gdzie ojciec dzisiejszych telewizyjnych wampirów, czyli Joss Whedon ze swoją "Buffy"? Spike i Angel, dwa wampiry których pogromczyni jakoś nie miała ochoty pogramiać :>

    OdpowiedzUsuń
  3. I Anioł Nocy... Tylko ja tego nie oglądałam :(((

    OdpowiedzUsuń

Bardzo Ci dziękuję za komentarz i poświęcony mi czas. Jest mi niezmiennie miło, że udało Ci się do mnie zajrzeć, zatrzymać się chwilę nad tym, co napisałam. Serdecznie pozdrawiam, j.