środa, 6 lipca 2016

"Gdy podłączamy się do sieci, wchodzimy w środowisko, które sprzyja pobieżnemu czytaniu, chaotycznemu myśleniu..." ***




czego pozazdrościć
 starej zołzie z netu

 samouwielbienia buty
 i tupetu 
wiary w hejtowanie
 i gnębienie ludzi
 obnażania cycków
 pomarszczonej buzi
 piegowatych ramion
 i żopy jak taczki
 futerek wyjętych 
z szafuni dziwaczki 

czego tu zazdrościć
 prastarych orderów
 osiągnięć z uczelni
 czy innych papierów

 a może miłości 
wyimaginowanej
 nieco popapranej
(niemalże zoranej)
 jednak nadal
 jeszcze 
nieskonsumowanej 

ach już wiem
  już czuję
 czego mam zazdrościć 
urody i klasy ogłady litości 
dla takich maluczkich
 idiotek kretynek małpek 
które  gnębi 
robiąc wredną minę 

na które wylewa
 niezdrowe frustracje 
bo myśli - niesłusznie - 
 że zawsze ma rację 

albo taka biedna 
 samotna jest ona
 i w chorej wyższości 
nadęta matrona 
nawet nie chce przyjąć 
prostej wiadomości 
 że zniknie niedługo
 w bezkresach nicości 

że pochłonie ziemia 
wszystkie brzydkie piegi
 i obwisłe cyce i członki lebiegi
 i że - choćby chciała- bidulka 
być święta nikt o tej damulce
 nie będzie pamiętał 
a jeśli gdzieś komuś
 w pamięci zatrzeszczy
to jako wariatka 
która wiecznie wrzeszczy

 nie chce mi się tworzyć
 już tej grafomanii 
specjalnie dla jakiejś
 bardzo brzydkiej pani 
która ma guściczek 
 wysublimowany
 na cześć grafomanów
 popełnia peany 
zardzewiała Venus
 z zapleśniałej piany 

(wątpliwa muza podstarzałego
  i napalonego frajerka
 co choć młodszy od niej
 od lat wirtualnie z ową
 dziunią ćwierka
 a w realu ciągle
 na dzierlatki zerka
 bo po co by gościowi 
w metropolii była 
potrzebna babina z prowincji
 złośliwa niemiła empatycznie 
- biedna wręcz upośledzona - 
po grzyba nam wszystkim
 taka oto ONA)

- z dedykacją bardzo
 (nie)uprzejmą
 dla pewnej 
wszechwiedzącej 
paniusi 
co na NK 
wszystkich panów 
kusi 
a paniom dowala 
jak tylko potrafi
 i nie wie biedaczka
 że takie metody 
bardzo dawno temu
 wyszły sobie z mody 
że jeśli się głupio
 bliźniemu złorzeczy
 to własnemu szczęściu
 po prostu się przeczy 
i ono ucieka tam
 gdzie pieprzyk rośnie 
a hejty jejmości 
mają się
 żałośnie

amen




W sieci można udawać wszystko, z wyjątkiem tego, co się naprawdę liczy. Nie możesz udawać inteligencji, poczucia humoru ani błyskotliwości… złośliwości, przewrotności, ani całej reszty twojej paskudnej, fascynującej osobowości.


Antonina Liedtke


Warto nauczyć się wstydzić i rumienić za samego siebie. Internet mnie pod tym względem przeraża. Kiedyś ogłoszono, że wokalistka duetu Roxette ma raka mózgu. Zrobiło mi się przykro, bo to straszne. Potem czytałam komentarze internautów i oczywiście 80 procent życzyło jej zdrowia, ale byli tacy, którzy pisali: dobrze jej tak. Ktoś, kto to napisał, powinien umrzeć przy klawiaturze po postawieniu kropki za tym zdaniem. Nie mieści mi się to w głowie.


Kasia Nosowska



Jestem bardzo szczęśliwy, że przeżyłem młodość w czasach przed internetem. Bo jest to zarazem wciągające i zgubne: byłbym typem aspołecznego nastolatka spędzającego po 16 godzin dziennie przy komputerze…


Michel Houellebecq




-------------------------------

PS

Tego posta nie musicie komentować.
Ja natomiast MUSIAŁAM go popełnić.

Pozdrawiam wszystkich serdecznie!



Résumé:



***cytat w tytule z książki pt. "Płytki umysł", którą szczerze polecam

*obrazki z netu

37 komentarzy:

  1. A ja powiem tak - każdy znajduje to, co chce znaleźć. Z internetem, jak z nożem - można nim zabić i można kroić chleb....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można, Aniu, można.
      Ale wierz mi, że jest beton, na którego nie ma rady i obyś się nie musiała przekonać o tym na własnej skórze.

      Buziaki!

      Usuń
    2. Znakomicie "namalowany" portret znanej wielu osobom pewnej stareńkiej kobiety :) Podoba mi się szczególnie określenie "zardzewiała Venus
      z zapleśniałej piany ", tutaj parsknęłam śmiechem, bo jest odbiciem w lustrze paniusi :) Szkoda, wielki żal, że betonu nie ruszy,pańcia jest tak zakochana w sobie w swoich orderach i swoim ego, że miłość owa przesłoniła, a może skasowała na zawsze zwoje mózgowe ...innymi słowy pańcia żyje w daaaawnym świecie i tylko kiedy ma przebłyski zionie zazdrością, że minęła młodość, a została samotność, która ją ukochała( jedyny "adorator" ). A życie? Płynie dalej, jednak chociaż pod koniec swojego żywota mogłaby stareńka osóbka odpuścić sobie wszelkie złośliwości - może pozostawiłaby dzięki temu dobre wspomnienie o sobie. A tak, to zapomną o niej ludzie, bo wiesz JoAsiu, ludzie usuwają ze swojej pamięci to, co było złe , budziło niesmak. Przypomniała mi się znana piosenka " Na betonie kwiaty nie rosną", może jednak stanie się cud i na TYM betonie urosną ładne kwiaty i starowinka będzie przemiłą ....ech rozmarzyłam się ;)Pozdrawiam :)

      Usuń
    3. Paniusia uwielbia grafomanię, pochodzi skąd pochodzi, to i rymy specjalnie dla niej. :))

      Cholernie źle się od wczoraj czuję...

      Więc pewnie nic mądrego nie odpowiem, Jagodo!

      Szpiegun, odwracacz kota ogonem po trzykroć i beton - ja już nie ma słów do owej osoby. Ileż można? Rok, dwa, pięć?

      Jej można nie tylko pluć ale i charkać melą prosto w facjatę, a ona powie, że kropi drobniutki kapuśniaczek.
      Gdzie ja - tam poison ivy. Wczoraj wrzuciłam komuś pod fotkę komentarz, dziś chcę wrzucić kolejny - bluszcz już tam był, coby jego było na wierzchu... No przecież inaczej być nie może - jest tak przewidywalna, że mi jej żal. Czuję się lepiej, niż wróżbita Maciej.

      Trzyma mnie mój skorpion w ascendencie - taka złośliwość połączona z dużą dawką upartości, choć pewnie nie takiej, jaką mają zryte barany - i nie pozwala skasować profilu... No i LUDZIE, bo dobrych zawsze jest więcej od takich plew. I fakt, że mam czyste sumienie.
      Póki co wiem, co robię. Sama wiesz, że może mnie miesiącami nie być na forum, a babsko i tak "pije" do mnie, obraża mnie i ... błaźni siebie.

      Najlepszy był text o kłach - niechby raz pokazała swoje. Bo ja mam 28 własnych.

      Mój mąż już kilka razy drukował texty paniusi celem zgłoszenia stalkingu w prokuraturze i pewnie w końcu nie będę mieć już na niego wpływu i je zaniesie (już jednemu chłoptasiowi noska tym sposobem utarł, zdziwienie było bezcenne).

      Wiesz, ja tak czasami myślę czy ta osoba w swym (bez)mózgu nie zrobiła sobie ze mnie jakiejś rywalki? Co jest tym bardziej wesołe, że chyba nawet jest starsza od mojego ojca, który miał Gombrowiczowskiego trzydziestaka na karku, gdy przyszłam na świat.

      Poza tym - wiedza tej pani i jej myślenie i jej GUST poetycki- dla mnie są śmieszne. Wiedza niewykraczająca poza szkołę średnią a myślenie rodem z epoki kamienia łupanego, podobnie zresztą jak jej ordery. Zresztą te jej zasługi - matko i córko - KOGO TO DZISIAJ OBCHODZI i co ta pańcia ma na celu, gdy o tym pisze: bla, bla bla??? Sztukę dla sztuki czy sztukę BEZ sztuki?

      A pewien nasz wspólny znajomy to mi nawet opowiadał, że jej foty w stanikach to jeszcze nic, że na privy, to dopiero fociaszki facetom wysyłała!

      A te jej docinki to nawet w maglu bywają smaczniejsze, na dodatek świadczą, że chyba nie posiada luster. ;-)))

      Najsmutniejsze jest jednak to, że to wszystko zło wróci do niej z takim impetem, że się ocknie z nóżką w nocniku.



      Taki lans - nie ma szans. :)))


      Buziaki, dziękuję, że tu zajrzałaś, Jagodo!

      Usuń
    4. Wiesz, ona czyta mój blog.
      Już myślałam, że sobie darowała, ale NIE!

      A ja nie wiem, jak ją tutaj zablokować, żeby nie miała wstępu!!!

      Chore, chore, chore!!!!

      I ma - rzekomo - 32 zęby.

      Chciałabym to zobaczyć. :)))))))))))))

      Normalnie schiza, nerwica natręctw i jakaś maniakalno - depresyjna...

      CHORE!!!!

      Usuń
  2. Obecnie można stwierdzić, że sieć jest częścią życia większości ludzi, która ułatwia komunikację międzyludzką.
    Pomijając aspekt patologicznego użytkowania internetu i uzależnień z tym związanych,
    sieć pozwala nam usprawnić wiele działań w życiu i jest ważnym elementem ludzkiej aktywności.
    Sieć modyfikuje dotychczasowe relacje międzyludzkie
    - oprócz kontaktów bezpośrednich, "twarzą w twarz", możliwe stają się także wirtualne kontakty z innymi ludźmi.
    Mają one zarówno aspekty pozytywne (takie jak przekraczanie barier terytorialnych, oszczędność czasu),
    jak i negatywne (zagrożenia związane z Internetem).
    Nie mniej jednak w Internecie dostępne są również treści wulgarne i negatywnie wpływające na niektóre osoby.
    Warto zauważyć, że komunikacja w Internecie wiąże się z dużą anonimowością - co oprócz określonych korzyści,
    niesie ze sobą zagrożenie - takie jak prezentowanie wulgarnych zapisów,
    poczucie braku odpowiedzialności za swoje słowa i przekonanie,
    że za umieszczanie w sieci obraźliwych poglądów nic nie grozi.

    Nie trawię chamów i prostaków.
    J.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto, żebyś zauważył, że tęsknię, gdy Cię nie ma - nie tyle za Tobą, bo Cię nie znam, co za Twoimi słowami (i interpretuj to sobie, jak chcesz!).

      I cieszę się, że mam szczęście do poznawania w necie takich osób, jak Ty.

      Kilka z netu znam już osobiście i te przyjaźnie trwają już nawet 10 lat. :))

      A że istnieje też ciemna strona mocy?

      Może niektórzy mają tak niski poziom świadomości, że inaczej po prostu nie potrafią?


      Nie trawię chamów i prostaków - zwłaszcza tych wykształconych. ;-)))

      Dobrej, spokojnej nocy!

      Usuń
  3. Joanno, bez komentarz, pozdrawiam.Potrzebny i sadzę ,że zauważalny wpis.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Eljocie...
      Czasem trzeba coś z siebie wyrzucić, bo niektórzy ludzie strasznie przeciągają strunę, niestety. :(

      Serdeczności!

      Usuń
  4. Zauważyłem-czasem zostawiasz mnie na deser :-)
    (i interpretuj to sobie, jak chcesz!)-zrobiłem to :-)
    Zdarza się,w tym naszym świecie, że znamy się ale nie poznamy się.
    Pozostają słowa pisane a nie wymawiane,wyszeptane, twarzą w twarz.

    Nie wspomniałem Ci jeszcze że polubiłem stronę"Podwórko-odkrywanie sztuki" na Facebooku.
    Jestem na bieżąco z toczącymi się tam pracami bo mi przysyłają wiadomość.
    Wtedy wpadam tam,podziwiam i lajkuję.

    Pa.;-)




    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, qrde!

      To dzięki w imieniu Mariusza. :))

      Ech, nie chcę zapeszać, bo nie wiem, czy starczy mi czasu i siły... Siły przede wszystkim... Może powiem na razie tak: Mariusz docenia moje malowidełka, których jeszcze nikomu, prócz niego nie pokazywałam, zwłaszcza maki i coś tam coś tam wstępnie gadaliśmy. Jak się chyba zorientowałeś, to cała nasza rodzinka jest artystycznie popieprzona. ;-)))

      A co do pierwszych słów Twego wpisu, to się zgadzam. ;-)

      Sweet dreams!

      A!!!

      Jeszcze Ci pioseneczkę zapodam, którą wałkuję od kilku dni (była w nieco zmienionej wersji na końcu filmu "Moje córki krowy")- text prościutki, ale jednocześnie niesamowicie prawdziwy, piękny:

      https://www.youtube.com/watch?v=oOe841OpJCg

      Dobrego!

      Usuń
    2. Świetny text tej pioseneczki.
      Rzeczywiście,taki prawdziwy,z życia wycięty.

      Pa.

      Usuń
    3. A czemu, ja, qźvick, nie mogę TAM komentować?
      Artysto jeden!

      Obrazy niesamowite, rzeźby też, zwłaszcza ta Madonna z Dzieciątkiem.
      A te wszystkie wyroby z metalu - rewelka.
      Uwielbiam!

      Usuń
    4. Poszperałem nieco w ustawieniach :-)
      Teraz,Ty,możesz.

      Nigdy mi nie zależało na lansie.

      Dziękuję :-)

      Usuń
    5. Akurat tu przecież nie chodzi o lans, a takie rękodzieło powinno się pokazywać!

      Dziękuję! :)

      Usuń
    6. Z tym rękodziełem jest tak.
      To jest moja pasja.
      Uwielbiam kształtowanie metalu do pewnej formy którą mam w głowie.
      Czasem jest tak że coś zobaczę i już wiem jak to zrobię.
      Sęk w tym że tą moją pasję muszę łączyć z pracą zawodową.
      A to powoduje że dany wyrób wykonuję dorywczo.
      Czas wykonania rozciąga się czasem do miesiąca.
      Dosyć!!!!bo się rozpiszę na całą stronę :-)
      Pa.

      Usuń
    7. A pisz, ile chcesz, ja lubię czytać, zwłaszcza teksty tworzone... z pasją!

      ;)

      Usuń
  5. JoAnno, nie mam pojęcia, kto Cię tak zdenerwował, ale na temat braku kultury w necie już kiedyś Ci pisałam. Widzę, że jesteś "dziecięciem XXI wieku" i nie możesz oderwać się od komputera w przeciwieństwie do mnie.
    Gdyby nie moje blogi, to najprawdopodobniej włączałabym komputer tylko na początku miesiąca, gdy trzeba porobić przelewy.
    Jestem na naszej klasie tylko dlatego, że prosił mnie o to kolega z naszego liceum, poza tym nigdzie więcej mnie nie ma, a moje nazwisko, którego używam na blogu i na GG, jest tłumaczeniem mojego prawdziwego nazwiska z języka SCS.
    Po co Ci użerać się z prostakami, nie lepiej mieć święty spokój?
    Życzę miłej sobótki, choć pewnie i u Ciebie niebo jest zachmurzone i grozi deszczem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu,

      nie jestem mściwa i w sumie nikt mnie nie denerwuje, raczej bardzo się stara od ponad dwóch lat bez większego skutku. :)) W każdym razie to wciąż ta sama pani. ;-)

      Może i jestem dziecięciem obecnego wieku, ale net służy mi głównie do czytania i kontaktów z moim dzieckiem, które uwielbia rozmawiać ze mną na Facebooku.

      Z netu wiele się uczę i jestem na bieżąco z czytaniem współczesnej poezji.

      I tu Cie zaskoczę - ale nie mam bladego pojęcia o robieniu przelewów. Serio. Nie mam, bo podzieliliśmy się z mężem obowiązkami i to on robi wszelkie opłaty oraz składa ubrania po praniu. Robi też najlepsze bezglutenowe naleśniki na świecie. :)

      A takie ze mnie dziecko netu, że skończyłam czytać "Belindę" Anne Rice i przeczytałam dzisiaj już dwa tomy poetyckie: "Kwiaty z ognia" Alicji Patey - Grabowskiej i "Bramę Portową" Roberta A. Florczyka; byłam też na długim spacerze z psem nad Bobrem. Nie jest za ciepło, a na odkrytych basenach garstka ludzi. Noga mnie jeszcze trochę boli, ale popływałabym sobie wreszcie... Jakieś nijakie to lato póki co...

      Aniu, wszelkiego dobra i do miłego!

      Usuń
    2. Właściwie, to wczoraj miałam napisać zupełnie inny komentarz, chciałam się odnieść do tytułu Twojego postu. Już dawno zauważyłam, że internauci faktycznie czytają pobieżnie, bez rozumienia treści i intencji piszącego. Bywa, że ja piszę o chlebie, a komentarze są o niebie. Zawsze staram się pisać krótko i na temat, bez zbędnych ozdobników językowych, bo wiem, że i tak jeśli ktoś przeczyta 1/3 tego, co napisałam, to będzie duży sukces.
      O swoim mężu mogłabym zaśpiewać: "No bo on się boi myszy", dlatego sama muszę robić przelewy, ale tego nauczył mnie syn. Za to mój mąż obiera ziemniaki, zmywa naczynia po obiedzie, robi kompletne pranie, które ja po wyschnięciu składam i wkładam w odpowiednie miejsca. Aha, jeszcze odkurza mieszkanie. Żadnych naleśników nie potrafi smażyć, nie mogę go nauczyć, żeby np. jajka wbijać na gorącą patelnię.
      Ze swoim dziecięciem możesz rozmawiać na GG, przynajmniej ja tak robię, ale de gustibus...
      Raz byłam na Waszym odkrytym basenie, ale to było już dawno i niewiele pamiętam.
      Nad Bobrem pod wiaduktem kolejowym bywaliśmy na wagarach.
      Życzę prawdziwych wakacji, na które zasłużył każdy nauczyciel.

      Usuń
    3. No to mamy podobnie. Z uwagami co do czytania...

      Mężczyźni tak mają. Mój tato potrafił wspaniale gotować, ale mu się nie chciało... Więc czasem prosiliśmy mamę, żeby udawała chorą, bo jak on ugotował to nam lepiej smakowało. ;-))

      Co do naleśników... to ja nie umiem ich smażyć...

      GG nawet nie mam. Skasowałam razem z odejściem w kosmos "Mojej Generacji", na której miałam blog i poznałam Ra. :)

      Znaczy, że wiadukt od wielu lat jest dobrym miejscem dla wagarowiczów. Często tam jeżdżę na rowerku, jak mam ochotę dać sobie wycisk i potrzebuję ruchu. W ogóle lubię chodzić nad Bóbr, dużo zieleni, szum wody, kaczuszki, mało ludzi...

      Dziękuję, odpoczywam na razie na maxa, śpię ile chcę, niedługo jadę stąd. :)

      Dobrego, Anno, dziękuję, że jesteś!

      Usuń
  6. Witaj Joasiu.
    Fajny ten Kopciuszek. No i ta nasza młodość bez internetu, bez laików, postów, lansowania i tego całego srania w banię.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj, Michale, mnie też się podoba ten Kopciuszek. :) Okopcony. :)
      Młodość... chyba wolę siebie teraz, niczego nie żałuję, było - minęło, jest OK!

      Serdeczności!

      Usuń
  7. Cześć, Jo.

    Muszę stwierdzić, że nawet kiedy starasz się stworzyć jakieś grafo, to i tak w efekcie powstaje coś więcej, co nie mieści się w ramach grafomanii :)

    Co do stalkingu, to rzeczywiście, następnym razem już nie będę słuchać nikogo i złożę w prokuraturze zawiadomienie przeciwko tej psychopatce z Jury.

    Tymczasem trzymaj się mocno i nie daj się stłamsić byle ropusze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty lepiej wykombinuj, jak ja mam ją zablokować, żeby mi nie właziła tutaj!!!

      Usuń
    2. JoAsiu, a niech ropuszysko sobie wchodzi tutaj, niech czyta.To jest jej jedyna rozrywka, samotni, zgorzkniali ludzie tak mają, że uciekają w internet, podglądają, hejtują, to im pomaga żyć. Nic innego już nie doczekają, a w taki sposób leczą swoje kompleksy, które z wiekiem bardzo się nasiliły.Jest tylko jedno "ale", wszystko co dobre kiedyś wraca, tak samo jest ze złem- co złego człowiek uczynił wraca do niego podwójnie.Do niego i do jego bliskich. I tutaj żal mi starszej pani, w najmniej oczekiwanej chwili może wrócić to zło, które uczyniła. Dobrego dnia :)

      Usuń
    3. Płytka jest jak kałuża po dwóch kroplach kapuśniaczku.
      I już.

      I oby w końcu dotrzymała słowa.

      Napisał do mnie Damian, chłopak, który ją poznał na profilu - wiesz kogo, tego pana - opisał mi, jak gnębiła pewną panią, jak tamta pani się załamała i skasowała profil. Jak on stawał w obronie tej pani - kazała mu odsłonić twarz, bo miał wówczas fikcyjne konto. Napisał mi: ".... (nazwisko) to podła baba (...)" - ja nie skasuję profilu i nie dam jej tej satysfakcji, bo mnie to już teraz jedynie śmieszy.
      Niech jej będzie jak najlepiej, niech się pławi w swoim ego - ma prawo.

      Tylko niech się ode mnie odczepi, bo ja też potrafię być wredna - jak każdy z nas w pewnych okolicznościach.

      Jagodo, dziękuję!
      Moc serdeczności, u mnie zbiera się na deszcz...

      Usuń
    4. JoAsiu, zastanawia mnie jedno. Jeśli ta kobieta nie darzy Ciebie sympatią, a tak jest, bo to widać i można niestety przeczytać, to dlaczego zachowuje się irracjonalnie i wchodzi na Twój blog czyta to wszystko, o czym piszesz? Czy to jest zdrowe? I przyszła mi do głowy taka myśl, ona Ciebie podziwia i dlatego chce zasięgnąć jak najwięcej informacji na Twój temat. Inaczej tego nie można tłumaczyć. Podziwia i zarazem zazdrości. Ale podziw chyba jest na pierwszym miejscu i to silniejszy od tego nielubienia Ciebie. Tylko w ten sposób można tłumaczyć jej zachowanie. Nie podejrzewam, żeby była chora psychicznie, zakompleksiona- owszem, bardzo mocno- świadczy o tym podkreślanie wiele razy czego to ona nie zdobyła( nagrody, wyróżnienia itp).Tak chwalą się wielokrotnie tylko osoby bardzo mocno zakompleksione, bo muszą , MUSZĄ ogłosić, że coś zdobyły, to taka ich obrona przed odkryciem kompleksów. Taka konkluzja na dobranoc. :)

      Usuń
    5. Kochana,

      dobra noc to to nie jest - boli mnie głowa, nie mogę spać...
      Tyle dobrego, że przestało padać...
      Może jutro już będzie lepiej?

      Nie wiem, co mam w sobie, że działam na ludzi, a zwłaszcza na niektóre kobiety, gorzej niż płachta na byka...

      Dzisiejszy, a właściwie wczorajszy wywód tej osoby do mnie powalił mnie z nóg i cała moja wiedza psychologiczna poszła spać... Ręce mi opadły, a gdybym miała sztuczną szczękę, to by mi pewnie wypadła...

      Kiedy wspomniałam o jakiejkolwiek swojej nagrodzie? Nigdy! A ponoć się nią chwalę... Przecież nawet Ty byś nie wiedziała, gdybyś nie obejrzała!

      Moja córka, z którą mam naprawdę cudowny kontakt, co chyba obserwujesz na FB, nigdy nie miała profilu na NK. Dziwnym trafem zapraszałaby tę właśnie panią??? I dlaczego, jak tylko zgłosiliśmy nadużycie, ten jej rzekomy profil został usunięty???

      I ten text do mnie, że jak skończy polonistykę, to będzie mi zgagą, czkawką... Polonistką była moja mama, tato animatorem kultury, maturę zdałam tak, że mogłam się dostać na wiele kierunków - Jowita też (i dostała się na kilka, jak i ja) - a tu jakiś obcy pseudopsycholog wmawia mi bzdety, o jakich nawet nie pomyślałam i sam nie pomyśli, że może i ja mam skończone te studia, podyplomowo, ale jednak? Że skoro wspieram dziecko, także finansowo, to jestem za tym, żeby je ukończyła?

      A może chciała mi przekazać, że jestem złą matką, skoro jej córka poszła w jej cudne ślady, a moja - niby - nie???
      No to w takim razie mój brat całkiem się wyłamał, bo najpierw poszedł na obsługę ruchu turystycznego podszkolić języki, a potem na filologię angielską i teraz jest panem profesorem w naszym LO, a kiedy ma chęć pilotuje wycieczki i tłumaczy... Mieliśmy z Leszkiem złych rodziców, bo nie poszliśmy w ich ślady???
      Ja zawsze myślałam, że rodzice powinni motywować do samodzielnych wyborów, myślenia, a nie do zaspokajania własnych ambicji...

      Wiesz, czasem żal mi ludzi, którzy "wiedzą" o nas dużo więcej, niż my sami o sobie wiemy...

      A, jeszcze taka anegdotka, bo właśnie dzisiaj (a właściwie już wczoraj) z Jowitką się śmiałyśmy, gdyż na stronie LO na FB, które obie kończyłyśmy, podano daty wizyt w szkole Profesora Miodka (piszę dużą literą, bo mam ogromny szacunek do tego wykładowcy): otóż był u nas w 1988 roku, w kwietniu, gdy ja zdawałam maturę i w roku matury mojej córki. :)) Jego żona, Pani Terenia, której kilka lekcji miałam radość obserwować, jest spod mojego miasta i mają tu oboje zamieszkać po wakacjach. Szkoda, że już Jowi nie będzie miała z Nim zajęć...

      A co do tej osoby - szkoda mi czasu na szarpanie się i nawet czytanie jej sarkastycznych wpisów. Mam naprawdę mnóstwo książek przez wakacje do przeczytania. I bardzo dużo filmów do obejrzenia, pomijając ciekawe miejsca...

      Szkoda, że nie umiem ustawić tego bloga tak, aby tu nie zaglądała, a fakt jest taki, że jak ograniczę ją, będę musiała ograniczyć wszystkich, a tego nie chcę - zbyt wiele ciekawych, kochanych ludzi tu poznałam.

      Chyba już późno...

      "Jest już późno, piszę bzdury..."

      Może wreszcie zasnę i może rano nie obudzi mnie o świcie telefon od rodzica, jak to było dzisiaj (tzn. już wczoraj)...

      Pies i mąż chrapią, koty się na mnie gapią, przeczytam jeszcze kilka wierszy i może odpłynę w krainę snu.

      Dobranoc, Jagodo, pa, serdeczności!

      Usuń
  8. Joasiu, dawno do Ciebie nie zaglądałam, bo nie było mnie w kraju. Dziś, przysiadłam z szarlotką przy komputerze i widzę, że nadal nie masz spokoju. Fenomenem jest to, że ona dalej daje upust swojej frustracji i dokucza zupełnie nieznanej, obcej osobie.

    Czytam i choć widzę rymy częstochowskie, to uśmiecham się, bo treść jest jak najbardziej prawdziwa. Namalowałaś słowem, idealny obraz zakochanej w sobie pani, która nie może pogodzić się z upływem czasu, a przede wszystkim z tym, że jesteś piękną i mądrą kobietą, kochaną przez bliskich, przyjaciół i przez wielu ludzi, którzy podziwiają Ciebie i to, co piszesz. Jak już nie ma się do czego przyczepić, to boli ją nawet Twoje wyraziste spojrzenie. Ty masz czym zachwycić, a ona? Nikt nie widział, ani nikt nie czytał jej wierszy, prozy, czy choćby myśli. Za to wszyscy widzą, jakim jadem zionie, jak bardzo męczy ją to, że jesteś tak dobrym i szanowanym człowiekiem.

    Po raz kolejny zauważam, że owa jejmość jest monotematyczna. Jak nie ma już żadnych argumentów, to wypisuje jakieś bzdury o menopauzie., wręcz Ci ją wmawia. Wiem, że ona Ciebie jeszcze nie dotyczy. Sama mam prawie 55 lat, nadal regularnie miesiączkuję i mam się świetnie. Może problem leży w tym, że ona wcześnie ową menopauzę przeszła i dlatego nie potrafi zapanować nad hormonami i zwyczajnie - „wali jej w dekiel”.
    Joasiu, normalny człowiek ma swoje sprawy i nimi żyje. Zajmuje się domem, czyta, ogląda tv, spotyka się z rodziną i przyjaciółmi, podróżuje i opowiada o sobie ludziom, których zna osobiście i je lubi. Gdyby takowe życie owa wiekowa jejmość miała – nie kokietowałaby obcych - swoimi wątpliwymi sukcesami, nie obnosiłaby się z nagrodami, których nikt nie widział i o których każdy rozsądny wie, jak kiedyś były przyznawane. Nie kokietowałaby swoją urodą, która z całą pewnością lata świetności ( o ile takowe były) ma dawno za sobą. Jej fotki i całe to niegodne zachowanie jest rodzajem smutnego błagania o zauważenie. Nie tylko ja widzę , że to zakompleksiona emerytka, która nienawidzi szczęśliwych ludzi, bo nie udało się jej w życiu, bo jest samotna. Bo wreszcie - pokrywka na jej pokręconej głowie podskakuje z zazdrości i nienawiści do świata, który nie jest jej dłużny i całą jej podłość – jej odwzajemnia. Bo co innym daje, to się i jej dostaje. Żyje tyle lat i jak widać, jeszcze tego nie wie…
    Nie zmieniaj się Joasiu, bądź dalej sobą i nie przejmuj się kimś, na którego widok moi bliscy powiedzieli – „o losie..” Nic nie wiedzieli na jej temat i wiesz, ich reakcja wcale mnie nie zaskoczyła. Niektórzy, wredotę mają wypisaną na twarzy i muszą z tym żyć.
    Gdyby jej umysł dojrzał tę wredotę - zamilkłaby na wieki.
    Niespełna rozumu – nadal pieprzy od rzeczy – niestety.

    Są ludzie, którzy sprawiają, że nasza dusza tańczy i wszystko wokół jest piękniejsze.
    Joasiu, dziękuję że jesteś :)

    PozdrawiaMy cieplutko :)
    G.D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Połowa zła na tym świecie wynika stąd, że ktoś chce się czuć ważnym.

      Thomas S. Eliot

      Usuń
    2. Witaj Joasiu.
      Pani J.B. jeśli naprawdę jest polonistką jak powiada, to bardzo marną.Świadczy o tym jej wpis, skopiowany wiersz, gdzie nie zauważyła błędu w imieniu autora. Tłumaczyła się głupio, że to literówka. Tak tłumaczy taki karygodny błąd polonistka? Literówka jest dopuszczalna w tekście, bo każdemu może się przydarzyć, ale w imieniu lub nazwisku autora jest ogromny błąd.Dlatego uważam, że polonistka z niej marna, bo każdy kto zna literaturę, od razu kopiując tekst zauważyłby błąd w imieniu autora i poprawiłby. J.B. tego nie zrobiła- wniosek? Nie zna autora, kopiuje "w ślepo", można też być pewnym, że nawet nie rozumie co kopiuje.
      Marność nad marnościami.
      Rozumiem Twoją decyzję, że odeszłaś z forum, na którym zmienił się admin,wiele ludzi stamtąd odeszło z tego samego powodu. Nieuk i dyletant pani J.B. dała się wszystkim bardzo dobrze poznać z tej złej strony.
      Dobrego dnia.

      Usuń
    3. Bardzo dziękuję, Alicjo, za wizytę.

      Pani J.B. lub - od jakiegoś czasu J.J.B. - to smutna postać.

      Poprosiłam Radka, żeby już nie wdawał się w dyskusję z ową personą, bo to ewidentna strata czasu.
      Z forum się wypisałam, bo pojawiał mi się w powiadomieniach festiwal buźki owej pani, w tej chwili nie do zniesienia po prostu...

      A Ciebie serdecznie i szczerze pozdrawiam!

      Usuń
  9. Asiu,
    widziałaś wpis babsztyla dzisiejszy? Raczej nie. Ona ma na Twoim punkcie jakąs obsesję.Jest chora- psychicznie. Tak sobie pomyślałam że nawet jakbyś konto usuneła, to ta przykra postać i tak będzie Ciebie gnębić, więc tym bardziej nie możesz jej dawać tego typu satysfakcji.A że tu wchodzi na Twój blog, to wiadomo nie od dziś i - wierz mi, Asiu, wszyscy to widzą i wiedzą.Babsztyl siębłaźni, stary,ganiając za dziewczyną.
    Odpoczywaj i śmiej się z tego (gratuluję wierszy w czasopiśmie,Asiu!).

    Pozdrawiam Cię, Dana K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za pozdrowienia.
      Pozdrawiam również.

      Usuń
  10. Ania - w oceanie życia3 sierpnia 2016 12:48

    ♥Janina♥ J-B
    napisała

    https://www.youtube.com/watch?v=wzV24aA3-bs

    Aleksandra Kurzak - Meine Lippen, sie küssen so heiss 2012

    https://www.youtube.com/watch?v=tzsTI484L_s

    Malgorzata Walewska Canto d'Uccelli

    muzyka: Piotr Rubik

    https://www.youtube.com/watch?v=jj3LfCrBQFY

    Małgorzata Walewska Aleksandra Kurzak Barcarolla


    Pewna pani napisała o kobietach mających krągłe, kobiece ,zmysłowe kształty,że mają "ż... jak taczki",innych wulgaryzmów ze zrozumiałych względów nie powtórzę.!Wszystkie te kobiet mają ową panię bardzo głęboko w tych"taczkach",/własnych ,a nie z botoksu.!/
    Kobiety, cieszmy się życiem, rodziną, przyrodą,sukcesami zawodowymi.Kochajmy!!!Ważne są tylko te chwile, tu i teraz.!Życie,zdrowie i miłość!!!

    https://www.youtube.com/watch?v=0rKuV-hM4Lk
    Anna Netrebko

    ---

    Sama robi błędy, a wszystkim wypomina.

    Pani Asiu, naprawdę Panią podziwiam, że umie Pani nie reagować na te zaczepki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem teraz na wakacjach i nie mam ochoty na przepychanki, nawet w ramach śmiechu na sali.
      I nie lubię - w sumie - anonimowych wpisów.

      Każdy się interesuje nie tam, gdzie trzeba.
      Czemu nikt nie mówi o tym na forum?

      Mnie nie musicie tu nawiedzać - to MÓJ BLOG.

      Dziękuję za uwagę i zrozumienie.

      Usuń

Bardzo Ci dziękuję za komentarz i poświęcony mi czas. Jest mi niezmiennie miło, że udało Ci się do mnie zajrzeć, zatrzymać się chwilę nad tym, co napisałam. Serdecznie pozdrawiam, j.