piątek, 20 czerwca 2014

"A niebo zostawmy im - Aniołom i wróblom."***



Witajcie!
Dzisiaj dwa bardzo satyryczne wierszyki. Napisałam je zamiast sprawozdań i innych rzeczy do pracy.
Dopadł mnie totalny niż intelektualny i nic na to nie poradzę. Policzyłam już wszystkie plamki na suficie i większość brokatowych kropeczek na ścianach.
Poza tym bywam wredna i wybredna, jak każdy z nas, a skoro mamy wolność (?) słowa, to mogę pisać, co chcę, mogę kpić do woli, z siebie też.
Jeśli ktoś nie wyczuje subtelnego sarkazmu, lepiej niech przemilczy ten post.
Obrazki dzisiaj z netu, bo nie chce mi się przeglądać kart pamięci w moich aparatach. Jeden z obrazków dostałam od Zindy D. Nielsen (Zindy Zone)- to ten pięknie naszkicowany, fioletowy anioł z twarzą ślicznej kobiety.
Tytuł dzisiejszej notki to cytat, którego autorem jest Heinrich Heine
domniemanie (autosatyra na grafomanię)


wyszłam życiu naprzeciw choć bolało mnie nieraz
to i znośne bywało kiedy pachniało w
 t e r a z

tobie weszłam na głowę zabełtałam w niej błękit
dzięki temu świat bywał kolorowy i piękny

śmierć zagrodzi mi drogę lekkim krokiem podepcze
i nie spyta czy chciałabym jeszcze

a ja tchnieniem ostatnim i ostatnim oddechem
zawiruję
w wieczności odbijając się echem

Bóg zajęty stwarzaniem duszę moją odeśle
na spotkanie aniołom ni na jawie ni we śnie

wtedy wszystko się skończy albo zacznie od nowa

tego nie wiem
bo pada oraz

boli mnie głowa


JoAnna Idzikowska-Kęsik, 20 VI 14

Kakofonia


O aniołach można pisać, w tkliwe nutki uderzając cicho,
można wgłębić się w słowa, co puszystość zwiastują banalną.

Anioł siedzi w mej głowie, stoi za mną, chichocze.
Nie bądź głupi aniele i zastrajkuj czasami!
Nie chcę stróża w czapce niewidce.

W świetle dnia, w głębi nocy, oddech nicości zahacza o trwogę.

Pomóż mi dojść do sedna, do punktu wejścia
w otchłań bezkresnej miłości, którą hojnie rozdajesz
 na obrazkach tak słodkich, jak niestrawne powiastki
starych panien, co strzegły swojej cnoty zażarcie,
masturbując samotność czułą struną nostalgii.

Stare panny wiedziały, że wciąż czuwasz nad nimi.
Miały dar - miały wiarę tak ulotną jak skrzydła,
których dotyk zabija moje wiersze o tobie.

Wieje nudą, złym stylem.

Wiesz, co zrobię, aniele?
Poszybuję w pościele.


JoAnna Idzikowska-Kęsik, 20 VI 14
I to by było na tyle. Jestem zmęczona, nie marzę o niczym innym, jak tylko o tym, żeby milczeć (w mowie i piśmie przez co najmniej tydzień!), otulona ciepłem i muskana słońcem gdzieś nad wodą, a tymczasem zrobiło się ciemno, zimno i zanosi się na deszcz. Lubię deszcz, ale teraz potrzebuję ciepła, ciszy, oddechu.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich, którzy do mnie zaglądają, j.

18 komentarzy:

  1. Pięknie napisane w wierszykach.Podziwiam takie.Pozdrawiam życzę miłego weekendu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć, Agato, dzięki, dzięki, weekend mam od wczoraj, ale to i tak nic nie daje, bo cały czas boli mnie głowa. :(

      Buziole!

      Usuń
  2. Przed chwilą byłam na innym blogu, którego właścicielka też ma chandrę i też jest nauczycielką. Co się z tymi kobietami dzieje?! Zamiast cieszyć się rychłymi wakacjami popadają w depresję.
    Cieplutko pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu,

      nie wiem.

      Mój brat też jest w tym fachu.
      I on i ja i jeszcze kilka znajomych osób twierdzi, że dawno nie mieli tak ciężkiego roku.
      Ja na samą myśl o świadectwach (tudzież ich pisaniu) dostaję dreszczy. Kocica to czuje i ciągle po mnie łazi, mrucząc...
      Cieszę się, że wakacje za pasem, ale jeszcze przede mną apelik na koniec roku...

      Oby do piątku... za tydzień, serdeczności!!!!!!

      Usuń
  3. Mnie glowa boli od 30 juz lat, cierpie na migrene, i dobrze wiem, co to znaczy bol glowy??..szczegolnie na zmiane pogody...:):)
    Nie przejmnuj sie Joanno..pisz dalej wierszyki, bo dobrze i pieknie Ci "wychodza" !! Czasami praca pomaga zapomniec o bolu...:):) Milego, slonecznego i bez BOLU weekendu Ci zycze :):) Ela

    www.elisabeth-brzeski.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elu, jesteś kochana i bardzo pozytywna, naprawdę, działasz, jak balsam.
      Pozdrawiam Cię bardzo mocno!!!

      Usuń
  4. Witaj Joasiu!
    Będzie lepiej, ja to wiem. Tak bywa w życiu, że raz chandra, a raz brak weny, aczkolwiek chyba z nią nie jest najgorzej.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też wiem, Miśku, że będzie lepiej.
      Tylko pracuję, gdzie pracuję, brakuje mi orgazmów intelektualnych...

      Serdeczności, dzięki, że jesteś, naprawdę!!!

      Usuń
  5. Och! Też zmęczona jestem straszliwie :( Na szczęście świadectwa już za mną (dziś spędziłam w szkole pół dnia - wolnego zresztą) - wszystko już podrukowane, skolowane i podpisane :) Niestety, jako przewodniczącą zespołu czeka mnie jeszcze masa sprawozdań i analiz, zakończenie roku.... ale trzeba dać radę :) Deszcz sobie popaduje od rana na zmianę ze słońcem... Mam jednak to szczęście, że nie muszę marzyć o żadnym innym miejscu - wychodzę wieczorem przewrócić siano i dać trawę króliczkom, obok chodzi pięć kotów i kury... patrzę na mój cudowny świat, odpoczywam i przeżywam swoje szczęście :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania,

      też jestem przewodniczącą zespołu. :((
      I jeszcze muszę zrobić ewaluację programu profilaktyczno-wychowawczego.

      Ja mam dwa, całe białe koty, są cudne. dają mi siłę. Córka i mąż też, robią zakupy, siedzą cichutko...

      Jeszcze chwila i będzie pięknie, ale chyba wcześniej łeb mi pęknie. ;-)))))))

      Serdeczności, dziękuję, że do mnie zaglądasz!

      Usuń
    2. Koszmarne są te końcowe sprawozdania :( W zeszłym roku miałam na 45 stron... też tyle piszecie? Ja jestem dodatkowo w zespole do badania jakości pracy szkoły :( Ech.... Na szczęście w domu i wokół domu radośnie i szczęśliwie - dzięki temu odreagowuję pozytywnie po pracy :)

      Zaglądam, oczywiście, że zaglądam! Mam w czytniku! :) Buziaki!

      Usuń
    3. Też tyle piszemy.
      Piszemy też sprawozdania cząstkowe ze stażu.
      Długo broniłam się przed stażem, ale zaczęłam go rok temu i teraz się męczę z tabelkami, w których pisać po prostu nienawidzę.
      Coś tak czuję, że od drugiego lipca (rada podsumowująca) do około piątego, nie wyjdę z wyra.

      Buziaki i powodzenia, damy radę!!!!

      Usuń
    4. Ja na szczęście staż mam już za sobą... na nieszczęście jestem czasem robiona opiekunem stażystów i też muszę pisać sprawozdania... tyle że z opieki :( U nas na szczęście rady już nie ma, ale za to wracamy do pracy już 18 sierpnia...

      Ale też myślę, że damy radę... musimy dać :) :) :)

      Usuń
    5. O, wiem, co znaczy być opiekunem, w ogóle mnie dobijają sprawozdania. Bo to dla mnie jest takie pisanie w stylu: bla, bla, bla... Czasem się zastanawiam, czy ktokolwiek to potem czyta.

      Ponoć też mam być w pracy 18 sierpnia w sprawie przydziału sal, ale nie jestem jeszcze pewna. Radę mamy 25 sierpnia, co jeszcze może ulec zmianie ( w zeszłym roku musiałam szybciej wracać z Gdańska).

      Mimo tych wszystkich mankamentów sprawozdawczych, osobiście bardzo lubię swoją pracę, choć, niestety, czasami jestem zmęczona (listopad, czerwiec, nie wiem, dlaczego tak, ale to zaobserwowałam). Cieszę się też, że mam taką, a nie inną pracę, że pracuję w zawodzie, bo był okres, że robiłam coś, czego po prostu nie lubiłam i bardzo, ale to bardzo mnie to męczyło.

      Serdeczności, Aniu, damy radę!

      Usuń
    6. Mam dokładnie to samo - lubię (inaczej bym chyba nie wytrzymała tych 20 lat), ale zmęczona jestem okropnie...
      Co do sprawozdań - mogę Cię zapewnić, że ich nikt nie czyta :P
      Buziaki :)

      Usuń
  6. Wiersze piękne, choć faktycznie - pachną dążeniem do ciszy i świętego spokoju ;)
    Ale zwróciłam też uwagę na słowo 'wolność' ze znakiem zapytania w nawiasie. Nie będę tu, w wirtualnej rzeczywistości, rozwijać tematu naszej 'wolności', ale ostatnimi czasy też wpisuję to słowo z pytajnikiem lub w cudzysłowie....
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj, Ago...
      Wolność to zawsze było pojęcie względne.
      Nie lubię pisać o polityce bezpośrednio, ale strasznie mnie martwi to, co czytam w mediach i czasem zaczynam już wierzyć nawet w teorie spiskowe. ;-)))
      Nasza wolność wisi na pajęczynkach, jak mniemam.

      Pozdrowionka serdeczne!

      Usuń
  7. Nie lubię aniołów. Kiedy jeszcze w nie wierzyłam, nabawiłam się do nich odrazy, bo... nie ustrzegł mnie mój anioł stróż (chyba cieć!) przed katastrofą.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo Ci dziękuję za komentarz i poświęcony mi czas. Jest mi niezmiennie miło, że udało Ci się do mnie zajrzeć, zatrzymać się chwilę nad tym, co napisałam. Serdecznie pozdrawiam, j.