piątek, 19 kwietnia 2013

Janusz Korczak i inni wielcy



Na początek piękny obraz Danuty  Muszyńskiej - Zamorskiej pt. Korczak z dziećmi, dar dla Fundacji "Serce"


/Janusz Korczak/


To jest jeden z najzłośliwszych błędów sądzić, że pedagogika jest nauką o dziecku, a nie o człowieku.

Janusz Korczak

Mój największy autorytet pedagogiczny (obok dwóch Marii: Montessori i Grzegorzewskiej), Janusz Korczak, lekarz, który postanowił nie zakładać nigdy rodziny, gdyż uznał, że na świecie jest zbyt dużo opuszczonych i niechcianych dzieci do kochania, naprawdę nazywał się Henryk Goldszmit (w czasach, w których żył było normą, że homoseksualiści poślubiali kobiety). Nie dożył powstania w getcie, w którym mieszkał wraz ze swoimi podopiecznymi, gdyż został unicestwiony w sierpniu 1942 roku...

 Dobry wychowawca, który nie wtłacza a wyzwala, nie ciągnie a wznosi, nie ugniata a kształtuje, nie dyktuje a uczy, nie żąda a zapytuje – przeżyje wraz z dziećmi wiele natchnionych chwil. 

/Janusz Korczak/

Po przeczytaniu kilku jego biografii, wspomnień o nim oraz większości tego, co sam po sobie pozostawił, mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że był wielkim polskim patriotą! Smutne są jego wyidealizowane obrazy, przedstawianie go tylko jako oddanego wychowawcy. On był człowiekiem, nie pomnikiem. I to człowiekiem skomplikowanym, neurotycznym, kreatywnym, ale też bardzo dużo wymagającym od siebie, nie zadowalającym się małymi rzeczami.Był tytanem pracy. Uciekł w pracę, chyba nawet przed samym sobą... Uciekał też w alkohol, znieczulał się nim. Sukcesy bagatelizował, porażki go przygniatały, był pracoholikiem i perfekcjonistą? Tak mniemam. Był silnym człowiekiem, ale miewał chwile słabości.Jak każdy z nas zresztą.
Smutne dla mnie jest także to, że jego myśl pedagogiczna, niezwykle dziś aktualna, celna, trafna i mądra, jest dużo bardziej znana i ceniona na świecie, niż w kraju, w którym mieszkał i dla którego tak wiele zrobił...

Jestem bezwzględnym, nieubłaganym przeciwnikiem kary cielesnej.Baty, dla dorosłych nawet, będą tylko narkotykiem, nigdy - środkiem wychowawczym.Kto uderza dziecko, jest jego oprawcą.

/Janusz Korczak/ 

Jestem bezwzględnym, nieubłaganym przeciwnikiem kary cielesnej. Baty, dla dorosłych nawet, będą tylko narkotykiem, nigdy – środkiem wychowawczym. Kto uderza dziecko, jest jego oprawcą. http://cytatybaza.pl/autorzy/janusz-korczak.html
Jestem bezwzględnym, nieubłaganym przeciwnikiem kary cielesnej. Baty, dla dorosłych nawet, będą tylko narkotykiem, nigdy – środkiem wychowawczym. Kto uderza dziecko, jest jego oprawcą. http://cytatybaza.pl/autorzy/janusz-korczak.html
Jestem bezwzględnym, nieubłaganym przeciwnikiem kary cielesnej. Baty, dla dorosłych nawet, będą tylko narkotykiem, nigdy – środkiem wychowawczym. Kto uderza dziecko, jest jego oprawcą. http://cytatybaza.pl/autorzy/janusz-korczak.html
Jestem bezwzględnym, nieubłaganym przeciwnikiem kary cielesnej. Baty, dla dorosłych nawet, będą tylko narkotykiem, nigdy – środkiem wychowawczym. Kto uderza dziecko, jest jego oprawcą. http://cytatybaza.pl/autorzy/janusz-korczak.html
❤❤


Droga Pana Doktora
 
 motto: Kiedy śmieje się dziecko, śmieje się cały świat.

/Janusz Korczak/



w trawach kołysze się jego dusza
w rosie co dziecka śmiechem dnieje
na wyspie Króla który wzrusza
i w czynach dających nadzieję

nieważne że być może wcale
nie miał już siły że zwariował
ważne że umiał iść wytrwale
wierności duszy swej dochował

ważne że to co pozostawił
dla wielu westchnień potomności
to gesty dobra które sławił

zaklęte w książkach i wieczności

/B-c, 20 IV 2013, p.l.r., JoAnna Idzikowska-Kęsik/

❤❤


Doktor Korczak wymyślił Jak kochać dziecko i do końca trzymał się tego: małej ciepłej dłoni w zziębniętej ręce

/Wiktor Woroszylski: Inteligenci, fragment/

❤❤


 Powiadacie:
– Nuży nas obcowanie z dziećmi.
Macie słuszność.
Mówicie:
– Bo musimy się zniżać do ich pojęć. Zniżać, pochylać, naginać, kurczyć.
Mylicie się. Nie to nas męczy. Ale – że musimy się wspinać do ich uczuć. Wspinać, wyciągać, na palcach stawać, sięgać. Żeby nie urazić.
 

Janusz Korczak: Kiedy znów będę mały



❤❤

Widziałem film o Pani Irenie,
jeszcze po gettcie biegają cienie
Janusza Korczaka. Icka, Racheli
którzy za życia to wszystko widzieli.
Modły, choroby, śmierć, narodziny,
tragedie rodzin, wywózek młyny,
żebrzące dzieci, smutek cierpienie,
nahaje Niemców, zezwierzęcenie.
Order Uśmiechu, Orła Białego,
dostała Pani Sendler dlatego,
że mimo strachu, bólu i złości,
ratowała dzieci z poczucia miłości,
które w podzięce po wielu latach
dały Jej godność
SPRAWIEDLIWA WŚRÓD NARODÓW ŚWIATA.

/Kazimierz Kopystyński:

Pani Irena/


Film opisany w wierszu p. Kopystyńskiego, to najprawdopodobniej amerykańska telewizyjna produkcja z 2009 roku pt. Dzieci Ireny Sendlerowej. Dla mnie, zbyt szkolna, zbyt poprawna, mimo, iż zagrała tam jedna z moich ulubionych aktorek, Marcia Gay Harden.
W postać Korczaka wcielił się w tym filmie aktor-poeta, Krzysztof Pieczyński, którego bardzo lubię i cenię, jednak najlepiej, moim i tylko moim zdaniem, Korczaka zagrał Wojciech Pszoniak.

Ciekawe jest to, że film, w którym zagrał Pszoniak, choć powstał w 1990 roku, chociaż scenariusz napisała Agnieszka Holland, a wyreżyserował go Andrzej Wajda, tak naprawdę przeszedł bez echa. Nie jest to na pewno największe dzieło Andrzeja Wajdy, ale też reżyser ów ma na swoim koncie dużo gorsze filmy. Ja uważam, że mimo wielu uproszczeń i mankamentów, jest to ważny film, nie tylko w dorobku Wajdy, ale też w polskiej kinematografii.
Mnie w tym filmie zachwyciło nie tylko nieco choleryczne aktorstwo Pszoniaka, zachwyciła mnie ostatnia scena, metaforyczna, piękna scena...Śmierć z dziećmi w Treblince, a może już  w wagonie wiozącym w miejsce zagłady? Bo zdania na temat tej śmierci są bardzo podzielone. Tak naprawdę zarówno data urodzin, jak i data śmierci Korczaka są dla nas zagadką (nota bene, czy to nie dziwne, że ojciec notariusz zaniedbał dopełnienia formalności metrykalnych dziecka?).
 Niestety, nigdy nie oglądałam filmu pt.Jest pan wolny, doktorze Korczak, który Aleksander Ford pragnął zrealizować w Polsce, ale nie mógł tego zrobić i w roku 1974 nakręcił go w Niemczech...




Bez pogodnego, pełnego dziecięctwa, całe życie jest kalekie.

/Janusz Korczak/
Przede wszystkim należy uczyć dziecko patrzeć, rozumować i kochać, dopiero potem uczy się je czytać; należy nauczyć młodzieńca chcieć i móc działać, a nie tylko wiele wiedzieć i umieć. http://cytatybaza.pl/autorzy/janusz-korczak.html

Korczak całym swoim życiem potwierdził słowa, które często wypowiadał i które, moim zdaniem, są kwintesencją jego myśli pedagogicznej oraz najlepszą wskazówką dla rodziców i pedagogów, a właściwie dla wszystkich nas: Kochaj i dawaj przykład... Słowa tak proste i oczywiste, a tak często zapominane, rzadko cytowane.
Bo Korczak, ceniony pedagog, dobry lekarz (który straszne sumy wyciągał od bogatych, aby biednych leczyć za darmo),niezły pisarz, publicysta, radiowiec, to postać znana, opisywana, owiana legendą... Ilu zaś jest takich, którzy anonimowo robili to samo, podążając jego śladem? Prawie wszyscy wychowawcy, współpracownicy Janusza Korczaka, łącznie ze Stefanią Wilczyńską, pojechali przecież do Treblinki... 

Życie Korczaka-człowieka było trudne, ale fascynujące. Ja podziwiam jego samodyscyplinę, mam wrażenie, że czasem pisał o sobie, o swoim własnym trudnym dzieciństwie w cieniu surowego ojca borykającego się z chorobą psychiczną, której Korczak bardzo się bał... Widzę w nim dużo smutku (tego w błękitnym spojrzeniu i tego w twórczości), podoba mi się jego upór, brak upiększania rzeczywistości w tym, co pisał i w tym...co myślał, np. na temat eutanazji.
Korczak-człowiek i wielu jemu podobnych ludzi w czasach, gdy brutalna rzeczywistość odbierała godność i nadzieję, to cisi bohaterowie codzienności.

❤❤

Janusz Korczak pisał Pamiętnik. Najczęściej robił to w nocy, po długim, ciężkim dniu, który w getcie spędzał głównie na poszukiwaniu środków na Dom Sierot, na  żebraniu o choćby kilka kilo ziemniaków czy worek mąki. Ostatnie słowa zapisane w Pamiętniku, datowane na 4 sierpnia 1942 roku, dają wiele do myślenia, przenikają duszę do bólu, wpadają prosto w serce.
Ten schorowany bardzo człowiek, wychudzony, przemęczony i będący w naprawdę głębokiej depresji, napisał:


 Nikomu nie życzę źle. Nie umiem.
Nie wiem jak to się robi.

❤❤

O Januszu Korczaku napisano wiele, krążyły legendy na temat jego ostatniej drogi z dziećmi z Domu Sierot. Nie byłabym sobą, gdybym nie przybliżyła tutaj poezji o nim.
Z bardzo wielu różnych wierszy, mnie podobają się dwa... Zapewne nie znam wszystkich, ale ze wszystkich, które znam, te dwa trafiły w moją wrażliwość i postrzeganie rzeczywistości, niemalże w stu procentach.Też są baśniowe, ale dobre i piękne, pasujące do człowieka, który wymyślał bajki dla dzieci i sam stał się legendą...


❤❤

Mówili Stary Doktor,
Bo był naprawdę stary
I do czytania zwykł
Zakładać okulary.

Zielony przez nie widział świat.
O dziecka oddech lżejszy.
W Doktora rękę ufnie kładł
Swą dłoń król Maciuś Pierwszy.

Za oknem dudnił głucho
Podkuty strachem krok,
A Stary Doktor mówił
Wpatrzony cicho w mrok:

Aaa, świat większy jest niż łza.
Wkrótce świt
Lepszego dnia, aaa.
Aaa, za oknem noc i mgła.
Wkrótce świt
Lepszego dnia.

Mówili - Stary Doktor,
Co ma młodzieńcze siły,
Bo chce, by dzieci znów
Uśmiechu się uczyły.

Wsłuchany w serc bijących stuk
I kropli deszczu nokturn
Nie raz się z łóżka swego zwlókł
I czuwał Stary Doktor.

Nie trzeba płakać, mówił,
Choć ciężko jest nam dziś.
Należy mieć nadzieję
Zieloną, tak jak liść.

Aaa, świat większy jest niż łza.
Wkrótce świt
Lepszego dnia, aaa.
Aaa, za oknem noc i mgła.
Wkrótce świt
Lepszego dnia.

Mówili - Stary Doktor,
On nie wie, co samotność,
A kiedy przyszło iść
już w drogę bezpowrotną

na czele sierot swoich szedł,
najmłodsze wziął na rękę
i słychać było jego szept,
że trzeba iść bez lęku.

Na jego rękach dziecko
zbudziło się ze snu,
a Stary Doktor Korczak
tłumaczył cicho mu:

Aaa, świat większy jest niż łza.
Wkrótce świt
Lepszego dnia, aaa.
Aaa, za oknem noc i mgła.
Wkrótce świt
Lepszego dnia.
Aaa  

/Jonasz Kofta: Stary Doktor/
❤❤

Gdy jak czarną żałobną opaskę z ramienia,
Z okien zerwą wojenne kiry zaciemnienia
I światła, jak więźniowie z bram rozbitej turmy,
Runą w miasta ulice, a zwycięskie surmy
Zagrają z wież wysokich i kościelne dzwony
Walić będą, bić, jęczeć, jakby spiż szalony
Chciał się zerwać ze szczytu strzelistej dzwonnicy
I potoczyć się z tłumem po gwarnej ulicy,
Gdy się miasto rozszumi, rozfaluje hymnem,
Gdy neony jak duchy migotaniem zimnym
Wbiegną w ciemne litery i szyldy ożywią,
Gdy cisi się ośmielą, nieśmiali roztkliwią,
Przycisną się do piersi i wybuchną szlochem,
Możni zejdą łaskawie bratać się z motłochem
I gdy ruszy przez miasto pochód gwarny, strojny,
Radować się tą wieścią, że już nie ma wojny,
Że Bóg nam dał zwycięstwo - gdy się tłum potoczy,
Nie mieszaj się z tym tłumem. Ręką zakryj oczy
I chociaż łzę poczujesz, co spływa po dłoni,
Rękę drugą zaciśnij na żołnierskiej broni,
A serce jak dłoń ściśnij - nasyć je cierpieniem,
Abyś się nie dał złamać serdecznym znużeniem.
Patrz. Inny pochód idzie miasta ulicami,
Niebem płynie jak chmura i krwawymi łzami
Pada na tę sztandarów rewię uroczystą,
Na odświętne mundury; i tą krwią błotnistą
Upodabnia się pochód, co zamarł w bezruchu,
Do ciągnących po niebie widziadeł i duchów.
To nie zjawy pomarłych i pomordowanych,
Zagłodzonych, dręczonych, żywcem pogrzebanych,
To nie tylko najbliższych twoich widma blade,
Lecz duchy całych ludów zdanych na zagładę.
Więcej ich już na niebie niźli nas na ziemi
I choć mówić nie mogą ustami czarnymi,
Cieniem się krwawym kładą na światła jaskrawe,
Na oświetlony Londyn, na jasną Warszawę,
Przez te dzwony, sztandary, mundury i blaski
Idzie cień. Janusz Korczak, ten lekarz warszawski.
Prowadzi poprzez getto dzieci z sierocińca,
Dwoje ich wziął na ręce i wyszedł z dziedzińca.
Jak ten, co na Golgotę krzyż dźwigał mozolnie,
Idzie na miejsce kaźni. Idzie dobrowolnie.
Wracaj - wracaj z uporem do miejsc egzekucji,
Ucz się imion - żołnierzu przyszłej rewolucji,
Imion tych, którzy kiedyś wstaną nieśmiertelni
Z grobów Wawra i z piasków palmirskich cegielni.
Nie o katach pamiętaj ani o mordercach,
Ale o tych nad miarę umęczonych sercach.
Nie płacz nad ruinami, ale policz, który
Mur jeszcze runąć musi, jakie zburzyć mury.
Nie statuę zwycięstwa czy sztandar pierwszeństwa,
Ale dźwignij zhańbiony łachman człowieczeństwa
I podnieś go wysoko - niechaj płynie górą
Ta chorągiew, na której nakreślisz purpurą
Serce - ten znak bolesny - emblemat ubogi -
Gdy pójdziesz świat budować, nowe mościć drogi. 


/Antoni Słonimski: Pieśń o Januszu Korczaku/





❤❤
Dokąd z dziećmi odchodzisz, współczesny Sokratesie?
Czy do czystych obłoków, czy do rozdartej księgi,
Gdzie się z liter układa, górna rzecz o bezkresie.
Gdzie rośnie człowieczeństwo do dziesiątej potęgi?

Któryś zmyślał baśnie, sam stałeś się legendą,
Któryś oszukał dzieci, że śmierć je rychła nie czeka,
Tobie dobroć i męstwo śmiertelną koszulę przędą
I pamięć o Tobie wzbiera jak rozlewista rzeka.

Idziesz z dziećmi i idziesz, idziesz bardzo daleko,
Tam, gdzie Giordano Bruno, tam, gdzie Ukrzyżowany,
Ścięta kolumno grecka, chmuro żałobna i wielkie Echo,
Dębie wysoki, przez piorun i przez podłość strzaskany.

/Włodzimierz Słobodnik:
Tren ku czci Janusza Korczaka/

❤❤


Mój ulubiony cytat dotyczący Korczaka:

Okazuje się, że Stary Doktor, choć pozornie wśród nas obecny, nikomu nie jest potrzebny. I coraz bardziej się oddala. Nie ma już prawie ludzi, którzy go pamiętają i dla których tak wiele znaczył. Młodzi widzą w nim męczennika, którego, da Bóg, nikt już nigdy nie będzie musiał naśladować. Człowiek z krwi i kości zamienił się w pomnik. Ktoś tak przekorny jak on, zawsze chodzący własnymi drogami, musi czuć się fatalnie na marmurowym cokole. Nie znosił celebry, banałów i frazesów. Odmieniane we wszystkich przypadkach określenie "przyjaciel dzieci" mdli go chyba swoją słodyczą. A przecież w tym co pisał, nie ma śladu pedagogicznej sacharyny. Jest znajomość psychiki dziecięcej, cierpkie poczucie humoru i brak złudzeń.

/Joanna Olczak-Ronikier: Korczak. Próba biografii/


Ten brak złudzeń czuje się przez skórę, czytając Pamiętnik Starego Doktora... Czuje się ból egzystencji, rozczarowanie i  bezradność, depresję i, niestety, wielką, dojmującą samotność wśród ludzi (ale ponoć wielcy ludzie tak mają)i wśród dzieci, dla których tak wiele, łącznie z życiem osobistym, poświęcił. Intuicyjnie wiem, że Janusz Korczak miał wiele wad, ale daj Boże, żeby takich ludzi, jak on, było jak najwięcej! Mawiał:

Ciężka to rzecz urodzić się i nauczyć się żyć.

Jednak żył, tworzył, pisał z zadziwiającą pasją podpartą żelazną konsekwencją... Całe życie uciszał, oswajał i poskramiał swoje demony, walczył z nimi, choć tkwiły w jego duszy i właśnie dlatego był taki ludzki. Był myślicielem, masonem, filozofem, utopijnie wierzył w możliwość naprawienia świata.
Louise L. Hay powiedziała kiedyś, że tylko człowiek, który sam dużo przeszedł, jest w stanie zrozumieć innych i mieć dla nich dużo wyrozumiałości. Carl Gustav Jung mawiał, że prawdziwym człowiekiem jest ten tylko, który zarówno z Bogiem, jak i diabłem chodzi pod rękę... A Janusz Korczak był właśnie takim prawdziwym człowiekiem, wprowadzającym ład, porządek, rytuały w trudną, przerażającą rzeczywistość, bo- cytując Miłosza - w nieszczęściu potrzebny jakiś ład czy piękno.

Piękne życie, piękna postać, PRAWDZIWY Człowiek... 

 Doktor Goldszmit troszczył się nie tylko o małych pacjentów, ale także o zapas leków w szpitalnej aptece, kontrolował kuchnię, dbał o dezynfekcję, czystość i porządek, udzielał konsultacji w ambulatorium. Prowadził notatki z obserwacji chorych, pisał sprawozdania, opracowywał dane, dyżurował w bibliotece szpitalnej, porządkował katalog księgozbioru, polecał dzieciom książki, czytał im głośno, opowiadał bajki.
 
Polecam również, a może przede wszystkim:

* Joanna Olczak-Ronikier, Korczak. Próba biografii,  Warszawa 2011 (nominacja do literackiej Nagrody Nike 2012), cytat powyżej pochodzi z tej właśnie fascynującej książki...




Inny, ważny cytat o Januszu Korczaku, bardzo dający do myślenia:

Odczyt o Januszu Korczaku. Z odczytanych urywków jego pamiętnika wynikało, że Korczak był homoseksualistą. W sali było ponad 100 osób. Nikt, włącznie ze mną, nie odważył sie i nie odważyłby się o tym powiedzieć lub o to zapytać. Cenzura jest urzędem w nas i między nami.

Kazimierz Brandys, Zapamiętane, 1995


* Janusz Korczak, Jak kochać dziecko, Warszawa 1918




Szu­kaj włas­nej dro­gi. Poz­naj siebie, za­nim zechcesz dzieci poz­nać. Zdaj so­bie sprawę z te­go, do cze­go sam jes­teś zdol­ny, za­nim dzieciom poczniesz wyk­reślać zak­res praw i obo­wiązków. Ze wszys­tkich sam jes­teś dziec­kiem, które mu­sisz poz­nać, wycho­wać i wyk­ształcić prze­de wszystkim.

/Janusz Korczak/


Praca Marcina Ć.: Janusza Korczaka portret z różą

Grafomania nie jest niebezpieczna, niebezpieczny jest analfabetyzm.


/Janusz Korczak
/


Dzięki, Panie Korczak, za pocieszenie, mogę sobie teraz pisać do woli! ;-))

J.I.-K. 

PS 

Zawsze przeszywał mnie ten wiersz Władysława Broniewskiego i nie wiedziałam, gdzie go umieścić. Myślę, że w tym temacie będzie mu dobrze. 


Ballady i romanse




 "Słuchaj, dzieweczko! Ona nie słucha...  

To dzień biały, to miasteczko..."  

Nie ma miasteczka, nie ma żywego ducha,  

po gruzach biega naga, ruda Ryfka,  

trzynastoletnie dziecko.  



Przejeżdżali grubi Niemcy w grubym tanku. 

(Uciekaj, uciekaj, Ryfka!)  

"Mama pod gruzami, tata w Majdanku..."  

Roześmiała się, zakręciła się, znikła.  



I przejeżdżał znajomy, dobry łyk z Lubartowa: 

"Masz , Ryfka, bułkę, żebyś była zdrowa..."  

Wzięła, ugryzła, zaświeciła zębami:  

"Ja zaniosę tacie i mamie."  



Przejeżdżał chłop, rzucił grosik, 

przejeżdżała baba, też dała cosik,  

przejeżdżało dużo, dużo luda.  

każdy się dziwił, że goła i ruda.  



I przejeżdżał bolejący Pan Jezus,  

SS-mani go wiedli na męki,  

postawili ich oboje pod miedzą,  

potem wzięli karabiny do ręki.  



"Słuchaj, Jezu, słuchaj, Ryfka, Sie Juden, 

za koronę cierniową, za te włosy rude,  

za to, żeście nadzy, za to, żeśmy winni,  

obojeście umrzeć powinni."  



I ozwało się Alleluja w Galilei,  

i oboje anieleli po kolei,  

potem salwa rozległa się głucha...  

"Słuchaj, dzieweczko!... Ona nie słucha..."  


 

2 komentarze:

  1. Cześć :)
    Serdecznie pozdrawiam w ten kolejny,słoneczny dzień.
    Słoneczny ale chłodny.Ale-nic to-jest wiosna :)
    Fantastyczny tekst,wypracowanie-Ty to potrafisz zaczarować czytelnika do stanu że chłonie to co tworzysz-jesteś wielka-:)
    -ra-

    OdpowiedzUsuń
  2. Cześć, ra!

    Wielkie dzięki, za tak miłe słowa, potrzebuję natchnienia, bo ten tekst powstał między prezentacją o metodzie Knillów i pracą na temat wspierania dziecka z Zespołem Aspergera, a przede mną jeszcze prezentacja o metodzie ruchu rozwijającego
    Weroniki Sherborne i opisy filmów na temat autyzmu... Korczak to miła odskocznia po prostu. ;-))

    Czekam na długi weekend, mam nadzieję, że uda mi się wyskoczyć nad morze.

    Pozdrawiam ciepło, trzymaj się i idź naprzód, serdeczności, j.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo Ci dziękuję za komentarz i poświęcony mi czas. Jest mi niezmiennie miło, że udało Ci się do mnie zajrzeć, zatrzymać się chwilę nad tym, co napisałam. Serdecznie pozdrawiam, j.