poniedziałek, 29 października 2012

Joanna Pacuła (Йоанна Пакула, Джоанна Пакула) - beauty actress and model



























































































































Mój własny, prywatny wujaszek, Tadeusz Mikołajek, popełnił kilka powieści i zapewne między innymi dlatego, sama dziś staram się pisać. Lubiłam przebywać w jego domu we Wrocławiu, jako mała dziewczynka, bo było w nim mnóstwo książek, jeszcze więcej, niż u nas. Cioteczny brat, Mariusz, studiował malarstwo, więc ja całymi godzinami medytowałam dziwny uśmiech Mona Lisy i uroczej Venus z obrazu Botticellego, do którego najprawdopodobniej pozowała jakaś piękna kurtyzana. Mona Lisa w ogóle mi się nie podobała, wyglądała jak facet, za to Venus i jej niebieskie oczęta, to już było coś...
No i czytałam "Odrę",w której odkryłam poezję Różewicza, bardzo mi bliską do dziś, najbliższą z bliskich. Nie bardzo wówczas rozumiałam, dlaczego Poeta napisał "duszyczkę" bez żadnych znaków interpunkcyjnych, ale czytając ten tekst, czułam, że czytam coś absolutnie pięknego, niezwykłego, co i dzisiaj mogę powiedzieć o tym Poecie i jego poezji.
Ale, wracając do tematu...
Dzięki pobytowi u wujka mam też swój fetysz: uważam, że najlepszy, najciekawszy typ kobiecej  urody, stanowią jasnookie brunetki o bladej cerze z melancholijnym spojrzeniem spod długich, gęstych rzęs. Dlaczego? Ano dlatego, że z takiej ładnej, jasnookiej brunetki, można zrobić i pięknego rudzielca i śliczną blondynkę, a z typowej, ślicznej blondynki, to już brunetka żadna.:))
Skąd się to wzięło? Wujek przyjaźnił się ze znanym i lubianym Panem Reżyserem, który potem sfilmował jedną z jego powieści. Gdy poznałam Reżysera, wydał mi się guru, gdyż pochłaniałam jego seriale dla dzieci i młodzieży. 

Zapamiętałam rozmowę, w której Reżyser opowiadał, że kręci serial o szczenięcej miłości z najpiękniejszą dziewczyną w całej warszawskiej Szkole Teatralnej, bardzo zdolną, której wróży ogromną karierę. Byłam wtedy naprawdę mała, miałam może z siedem lat. Później, chyba po dwóch latach, całą rodziną oglądaliśmy ów serial z tą cudną dziewczyną w roli głównej i.... chyba się zakochałam... Ale dopiero po latach zrozumiałam powiedzonko na temat marzeń ówczesnych panów: "Cztery kółka i Pacułka!" A ponieważ jestem wierna w miłościach i przyjaźniach, ta miłość trwa do dziś:-)

Natomiast kariera dziewczyny, przez pewien czas, rzeczywiście nabierała niesamowitego tempa: była zdolna i śliczna, miała głos, który bardzo mi się podobał, dość dobrze opanowała język obcy i fotografowali ją naprawdę wielcy mistrzowie obiektywu!

Teraz chyba nikt prócz mnie o niej już nie pamięta...

Joanna Pacuła, bo o niej mowa, nie licząc przedwojennej gwiazdy, Poli Negri, jest jedyną, jak do tej pory polską aktorką, która z powodzeniem pracuje za Oceanem od prawie trzydziestu lat.
Mówi o sobie, że jest pracującą aktorką, nie uważa się za gwiazdę. Nie pretenduje do tytułu znanej i lubianej, cieszy się, że pracuje w zawodzie.
Urodziła się w niewielkim miasteczku na wschodzie Polski, w Tomaszowie Lubelskim, dnia 2 stycznia 1957 roku (lub 30 grudnia 1956).
 Teatrem zaczęła się interesować stosunkowo wcześnie, a w liceum zagrała w kilku szkolnych spektaklach.
 Za pierwszym razem dostała się do Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie, którą ukończyła z dyplomem magistra sztuki w roku 1979, mając już zresztą dość mocno ugruntowaną pozycję zawodową, ponieważ już w czasie studiów zwróciła na siebie uwagę, dzięki swojej nieco enigmatycznej urodzie. Urodzie, dla której straciło głowę wielu panów (i pań chyba również).
 Po dyplomie dostała angaż do wymarzonego Teatru Dramatycznego w Warszawie. Najsłynniejszą jej rolą w teatrze była rola Albertynki w "Operetce" Witolda Gombrowicza. Joanna Pacuła pojawiała się na scenie w pełnej krasie swojej urody-nago. 

Najciekawszą teatralną kreację stworzyła aktorka w spektaklu Teatru Telewizji u boku Daniela Olbrychskiego, Bronisława Pawlika i Piotra Fronczewskiego w słynnym dramacie największego w dziejach dramatopisarza, Williama Shakespeare'a pt. "Othello". Pacuła zgrała tam Desdemonę. Spektakl ów należał do tzw. Półkowników – bo długo leżał na półkach z powodu cenzury, Dziś jednak można go bez problemu znaleźć i obejrzeć w Internecie – warto!
Jednak od samego początku kariery Joanny, było wiadomo, że lubi ją kamera. Piękne rysy twarzy, wspaniałe, wystające kości policzkowe, pozwalające operować światłem, duże, wyraziste niebieskie oczy, bardzo pięknie oprawione gęstymi i długimi rzęsami i duże usta oraz mały nos: idealna uroda do filmu. 
Debiutowała u jednego z największych polskich  reżyserów, Krzysztofa Zanussiego, w filmie "Barwy ochronne" w roku 1976. Potem pojawiła się w kilku serialach i filmach, zyskując dużą sympatię widzów i uznanie reżyserów, rozkochując w sobie wielu kolegów po fachu i wzbudzając erotyczne fantazje u widzów. 

Tak więc zaprezentowała się widzom jako Bożena, dziewczyna z dobrego domu, w filmie pt. "Nie zaznasz spokoju"(1977) , w którym partnerowali jej m.in. Krzysztof Janczar (plotka głosi, że Janczar rzucił wszystko i za Joanną wyjechał do USA, ale ona i tak dała mu kosza!) i jej kolega z roku, Piotr Pręgowski
Zagrała w też w wojennym filmie pt. "Akcja pod Arsenałem" (1977), a potem była główna rola w sympatycznym, młodzieżowym serialu Stanisława Jędryki pt. "Zielona miłość" (1978), gdzie aktorka zagrała nieco zbuntowaną, wkraczającą w dorosłość, wrażliwą i mądrą, obdarzoną bogatą wyobraźnią dziewczynę, prezentując naprawdę niezłe aktorstwo u boku takich sław jak Roman Wilhelmi, Barbara Wrzesińska, Bronisław Pawlik czy Mieczysław Voit i początkującego artysty, dziś jednego z moich ulubionych aktorów, Jana Frycza. 

W roku 1979 Joanna Pacuła wystąpiła w swoim pierwszym zagranicznym filmie. Była to rumuńska produkcja pt. "Ostatnia noc miłości, pierwsza noc wojny". 
Serial "Dom"(1980) Jana Łomnickiego, gdzie Joanna Pacuła zagrała Ewę Szymosiuk, obiekt westchnień Bronka Talara, ugruntował jej aktorską pozycję. Na stałe w świadomość widzów, wpisała się wygłaszana w tym filmie przez Pacułę sentencja: „Moja mowa będzie krótka: idź do innego ogródka!”
Wspaniale zaprezentowała się też w serialu "Jan Serce"(1981), w którym zagrała jedną z dziewczyn głównego bohatera, zdającą na studia, próbującą popełnić samobójstwo, Gabi. No i wyglądała prześlicznie, zjawiskowo! Jej cudne oczy zwalały z nóg!

Ostatnią rolą Pacuły w kraju była rola Elwiry w serialu pt. "Życie Kamila Kuranta" (1982), w efekcie głos podstawiła już inna aktorka…

Na wycieczkę do Paryża wybrała się z grupą przyjaciół w grudniu 1981 roku i tam zastał ją stan wojenny. Została, wystąpiła o stypendium. Zaczęła pracować jako modelka. Ponoć nakręciła z Romanem Polańskim bardzo udaną reklamówkę Peugeota. Ponoć reżyser też był zafascynowany jej niebanalną urodą…

 Za zarobione w Paryżu pieniądze wybrała się na wycieczkę do Nowego Jorku. Pomógł Polański i Elżbieta Czyżewska. I w 1983 roku zadebiutowała za Oceanem rolą Iriny w politycznym thrillerze Michaela Apteda pt. "Park Gorky'ego" u boku Williama Hurta, Lee Marvina i Bryana Dennehy. Jednocześnie zaczęła pracować jako modelka, a numer "Vouge'a" z jej zdjęciami został wybrany numerem roku. Natomiast za rolę Iriny dostała nominację do Złotego Globu.
Od swego debiutu za Oceanem aktorka regularnie pojawia się w filmach, nie tylko amerykańskich, także włoskich, australijskich, hiszpańskich. Przeciętnie kręci dwa, trzy filmy rocznie. Pracuje też jako modelka. I chyba z tego jest najbardziej znana. Była muzą Armaniego, fotografowali ją m.in. Denis Piel i Greg Gorman.
W Polsce mało się o niej pisze i mówi, a jeśli się mówi i pisze, to niestety, żle. Jednak sam fakt, że przez tyle lat pracuje w wyuczonym zawodzie i zarabia, jest wystarczającym sukcesem. 
Faktem jest, że większość filmów z udziałem aktorki, to filmy tanie, klasy B, a nawet C.

Faktem jest, że Pacuła nadal czeka na swą wielką rolę i zapewne już się tej wielkiej roli nie doczeka, bo przecież czas nie stoi w miejscu, ale też jest faktem, że ma na swoim koncie kilkanaście dekoracyjnych ról i kilka ról naprawdę godnych uwagi. 
Do większych osiągnięć Joanny Pacuły, zaliczyć można role w takich filmach, jak np. mini-serial wojenny, oparty na faktach, pt. "Ucieczka z Sobiboru" (1987), w którym u boku  Rutgera Hauera i Alana Arkina zagrała piękną Żydówkę; "Pocałunek"(1988), film grozy, w którym Pacuła zagrała czarny charakter i za którą to rolę była nominowana do nagrody Saturna; "Słodkie kłamstwa" (1988) lekką, romantyczną komedię z kryminalnym wątkiem, gdzie pojawiła sie u boku Treata Williamsa; ekologiczny serial australijski "Elita" (1990); erotyczny film zrealizowany na podstawie powieści znanego włoskiego pisarza, Alberto Moravii pt. "Mężowie i kochankowie", w którym zagrała znudzoną małżeństwem, niewierną żonę u boku Juliana Sandsa i Tchekya Karyo; "Prywatne lekcje II" (1993), w którym w niczym nie ustępowała Sylvii Kristel; "Tombstone" (1993), w którym pojawiła się wśród całej plejady hollywoodzkich sław, świetnie grając kochankę Vala Kilmera – Kate Big Nose; "Milczenie baranów" (1994), gdzie u boku Billy Zane'a zaprezentowała talent komediowy; "W hołdzie starszym kobietom" (1997), w którym zagrała u boku Faye Dunaway, czy "Wirus" (1999), w którym wystąpiła u boku Jamie Lee Curtis, Williama Baldwina i Donalda Sutherlanda, a recenzent amerykański napisał, że od swego debiutu w Stanach postarzała się tylko o...minutę; czy też przygodowy film "Wojownicy", na planie którego znów spotkała się z Rutgerem Hauerem. 
Joanna Pacuła nie zagrała w żadnym polskim filmie odkąd zadebiutowała za Oceanem, pojawiła się w Polsce w 1997 roku, gdy kręcono zdjęcia do filmu "Biały kruk", polsko-amerykańskiej koprodukcji, w którym, obok polskich aktorów, zagrały trzy hollywoodzkie sławy: Ron Silver i Roy Scheider i...Joanna Pacuła. 
Nie umiem napisać o niej obiektywnie.
Spotkało ją polskie piekiełko... 
Albo nie pisze się o niej wcale, albo pisze bzdury, albo się ją oczernia, kpi. Ach, ostatnio pisano, że całowała detektywa Monka – wtedy się ją zauważa, bo to znany serial. 
Najczęściej wypomina się wywiad, w którym kaleczyła nasz piękny polski język. Niestety, nikt nie zauważył, jak fatalnie do tego wywiadu była przygotowana dziennikarka. Na miejscu Pacuły, w ogóle bym go nie udzieliła! Kariery nie zrobiła, fakt, ale wiem od znajomych, że w Stanach nadal jest celebrity. Wiem też, że była jedną z najlepiej opłacanych i cenionych modelek lat osiemdziesiątych, że jej piękna twarz zdobiła naprawdę wiele okładek renomowanych pism.
Wiem jeszcze jedno: dla mnie jest najpiękniejszą aktorką polskiego kina końca lat siedemdziesiątych i początku osiemdziesiątych i jedną z najpiękniejszych twarzy w całej historii X Muzy. 


Siostra Joanny Pacuły, Ewa, jest znaną i cenioną modelką, mieszka w Polsce, chociaż swoją karierę modelki rozpoczęła w USA, dzięki siostrze, a pierwszą sesję miała w jej domu – kiedyś willi Rudolpha Valentino.
A Joanna, która - jak twierdzi wielu widzów, krytyków i innych "znaffcuuff" - "nie zrobiła żadnej kariery"? Cóż - większość jej zdjęć jest tak zakodowana i tak droga, że trudno znaleźć w necie cokolwiek.
Zbiór fotek aktorki na moim blogu to lata szukania...
Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć tej pięknej, niebieskookiej kobiety!
Na początek totalnie zakodowane zdjęcie Giorgio Armaniego ze swoją muzą - Joanną Paculą, potem misz - masz, bo wciąż uzupełniam tę galerię. :))











































































































































\

















































































































































































































.








































 




  
















































11 komentarzy:

  1. Zgadzam się w pełni. Jest Joanna a potem długo, długo nikt.
    Dziękuję za piękne zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę i też dziękuję, bo w tym kraju mało kto ją lubi, niestety...

      Usuń
  2. Ja także dziękuję za zdjęcia - powróciły wspomnienia z czasów "Zielonej miłości", ja też byłam wówczas zafascynowana urodą Joanny Pacuły. Deprecjonowanie jej oczywistego sukcesu niczemu nie służy, choć jest takie dla nas charakterystyczne - to smutne. Miło było znaleźć ten wpis, bo świadczy o tym, że nie wszyscy kierują się zawiścią....

    Anna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo, że nie jestem sama w moim lubieniu Joanny Pacuły.
      Serdecznie pozdrawiam, j.

      Usuń
    2. Gracias por las fotos! Esplendida belleza la de Joanna Pacula. Verla me genera nostalgia.
      Gracias de Nuevo. Saludos

      Usuń
  3. I almost never leave remarks, however after browsing a few
    of the responses on "Joanna Pacu�a (Йоанна Пакула, Джоанна Пакула) - pi�kna, niebieskooka brunetka...".
    I actually do have some questions for you if it's okay.
    Could it be just me or does it appear like some of these comments come across like they are written by brain dead individuals?

    :-P And, if you are posting at other sites, I would
    like to follow anything fresh you have to post. Would you list
    of all of all your shared sites like your twitter feed,
    Facebook page or linkedin profile?

    Review my web site - www.braverandzialanieopinie.pl ()

    OdpowiedzUsuń
  4. Joanna pacula es muy hermosa, es una lastima que no tenga ninguna red social, para seguirle, me gusto la galeria de fotos, espero verla en otras actuaciones.

    OdpowiedzUsuń
  5. O, ja też jestem wierna w miłości.
    Najstarsza to... Michael Jackson, któremu jestem wierna od ósmej klasy podstawówki (czyli od pierwszego wejrzenia) po grób i amen.
    Druga to Rutger Hauer. Po grób!
    Trzecia nie ma żadnego związku ze światem artystycznym. I kurwa jej mać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Michael spoko, Rudek obmacywał Pacułkę,
      więc też może być.

      Resztę przemilczę. :p

      Usuń

Bardzo Ci dziękuję za komentarz i poświęcony mi czas. Jest mi niezmiennie miło, że udało Ci się do mnie zajrzeć, zatrzymać się chwilę nad tym, co napisałam. Serdecznie pozdrawiam, j.