czwartek, 30 czerwca 2016

"Czuję się, jakby wszystko to przydarzyło się komuś tuż obok mnie." ***


Marilyn M. pisze notatkę (3 VIII 1962)


Jeszcze jedna albo lepiej cztery, sześć lub siedem
i zapomnę o niej. Wyproszę z mojego życia, wyrzucę
z impetem, zatrzasnę drzwi i wreszcie odnajdę siebie.

Jeszcze tylko trzy i będzie dobrze. Ona zniknie,
rozpłynie się jak Venus w pianie złudzeń. Wciąż
tu stoi! Patrzy tymi swoimi wielkimi, smutnymi oczami.
Zazdrości mi urody, bo przecież jest taka pospolita.

Trzy ostatnie. Skończyły się, a ona nadal tu jest
 i rujnuje mi życie. Wypomina romanse, aborcje, alkohol.
 Nieustannie wzdycha do nieobecnego tatusia, 
uporczywie tęskni za nienormalną matką. 

Rumpelstilstzkin mnie przed nią ostrzegał -
mówił - pozbądź się tej prostaczki, tej głupiej,
zakompleksionej i niedouczonej robotnicy, bo
cię pogrąży, bo nie da ci żyć w świetle sławy.

Jutro poproszę Engelberga, żeby przepisał mi więcej.
Dużo więcej. Zaśmieję się jej prosto w tę niewinną
buźkę bez pieprzyka. Niech wie, że jestem silniejsza,
niech nie myśli, że może mnie gnębić, prześladować,

nachodzić nawet w snach. Tak... jutro jej powiem,
albo nawet zaśpiewam...


Goodbye, Norma Jeane!



JoAnna Idzikowska - Kęsik, 30 VI 16


***Marilyn Monroe
*pictures: Marilyn Monroe by Julie Nicolle and by Alan Craig

6 komentarzy:

  1. Jakoś nigdy nie rozumiałam tego całego zamieszania wokół niej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja od zawsze miałam do niej ciepłe uczucia.
      Pierwszy raz obejrzałam film dokumentalny o niej, gdy miałam 9 lat - pamiętam, bo rodzice mówili, że umarła w wieku, w którym moja mama jest teraz, a moja mama miała 36 gdy ja miałam 9...
      I od tej pory o niej czytam, piszę, myślę, przebywam mentalnie z nią gdzieś tam na manowcach wyobraźni. ;-))

      Dobrego, u mnie dziwnie - zaraz chyba będzie lać...

      Usuń
  2. jak dawno mnie tu nie było ...
    ale teraz mam ucztę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ważne, że jesteś i dziękuję, że jesteś, Malinko, pozdrowionka. :)))

      Usuń
  3. Wczoraj już znałem temat a dzisiaj piszę do Ciebie
    blondynko o zmieniającym się wizerunku :-))

    Nie do wiary !!!!!

    Dzisiaj widziałem piękną kobietę która miała na ramieniu tatuaż.
    Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to że to była Marilyn Monroe.
    Jej twarz i te czerwone usta.Piękne.

    Lecimy dalej.
    Pamiętam ją gdzie wystąpiła w słynnej scenie z uniesioną podmuchem z kanału wentylacyjnego metra białą sukienką
    i gdy zaśpiewała Happy Birthday z okazji 45 urodzin Johna F. Kennedy'ego.
    To mi tak szczególnie utkwiło w pamięci.

    Pokiereszowany życiorys.

    Marilyn Monroe, właściwie Norma Jeane Mortenson,
    Wychowywana w rodzinach zastępczych i sierocińcu.
    Platynowe blond włosy i malowane na policzku znamię, charakterystyczne znaki uwodzicielskiego stylu,
    były tak naprawdę inspirowane wizerunkiem artystycznym Jean Harlow.Chyba tak.
    I o tym,o niej piszesz.
    Trzykrotnie zamężna.
    W trakcie najdłuższego małżeństwa dwukrotnie poroniła.
    Aktorka romansowała zarówno z Johnem F. Kennedym, jak i jego bratem, Robertem F. Kennedym.
    Nadużywała alkoholu i barbituranów(środki nasenne ?)
    popadała w coraz częstsze i dłuższe depresje, chorowała na bulimię,
    sprawiała coraz większe problemy na planie.

    No i ta dziwna śmierć,podobno przedawkowała środki nasenne.
    A może kontakty z Kennedym jej zaszkodziły.
    To już pozostaje tajemnicą.
    *********************
    -Pół żartem, pół serio-
    -Mój tydzień z Marilyn -
    -Sekretne życie Marilyn Monroe-
    -Z pamiętnika Marilyn Monroe-
    były jeszcze jakieś biografie-dokumenty ale uleciało.
    *************************************************

    Goodbye, Norma Jeane!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio wpadłam na to, że babie (niewielkanocnej) w moim wieku nie pasują już zbyt ostre szmineczki. ;-)))

      MM

      Kocham od zawsze i już mi tak zostanie.
      Była niesamowita, była poraniona od dziecka i była bardzo inteligentną leworęczną kobietą i zdolną aktorką, której nie dano szansy na pokazanie wszystkich aspektów talentu...

      Jej śmierć, wierzę mimo i wbrew wszystkiemu - z własnej woli... Ale wciąż mam wątpliwości...

      Najbardziej weszła we mnie powieść Joyce C. Oates pt. "Blondynka" (film na jej kanwie bardzo kiepski, niestety).
      Przeczytałam ją po piętnastu latach, może stąd ten wiersz?
      W każdym razie - zapewne nie ostatni o niej i dla niej.

      Dobrej nocy...
      Lipy mi pachną jak szalone i oglądam jednym okiem dość nudny film z Angeliną i Bradem, papatki!

      Usuń

Bardzo Ci dziękuję za komentarz i poświęcony mi czas. Jest mi niezmiennie miło, że udało Ci się do mnie zajrzeć, zatrzymać się chwilę nad tym, co napisałam. Serdecznie pozdrawiam, j.