czwartek, 1 października 2015

"Co było – nie wróci, co będzie – przeminie." ***


xXx


dostrzegam paletę barw rozpostartą
w drgającej przestrzeni powietrza
wnikam w chłód oddechu aury
zapadam w denny półsenny letarg

mdli mnie trupi zapach spadających liści
drażni szelest wiatru pod stopami
szmer leśnego strumyka senny leniwy
zwiastujący że wkrótce nadejdzie

zimny oszroniony ranek po którym
księżyc nad Bourbon Street wykrwawi
się jak liście dębów a duszę dopadną
natrętne wampiry energetyczne zombie

i pomyśleć że tak niedawno jeszcze
kochaliśmy się gdzieś gdzie słońce 
namiętnie pieści wymięte płatki maków
"niebo pobladło z tęsknoty" *

nie siedzę jak pod kościołem
mam nieodpartą chęć przywalenia
kasztanem prosto w pomarszczoną buźkę

tej cholernej jesieni



JoAnna Idzikowska - Kęsik, 1 X 15

* Maria Pawlikowska - Jasnorzewska, Pod kościołem


*** Miron Białoszewski, Powitanie jesieni
obrazki z netu

18 komentarzy:

  1. jesień, jesień się zaczyna........cóż zrobić..? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic.
      Jest naturalna, konieczna.
      Ale i tak nastraja mnie nostalgicznie.

      ;-))))

      Buziaki, Ago!

      Usuń
  2. Witaj Joasiu.
    Co było, a nie jestr, nie pisze się w rejestr...
    Aczkolwiek wspomnienia mogą być przyjemne.
    Lato minęło, idzie jesień. Oby tylko złota była.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby była złota, ciepła i kolorowa jak najdłużej. :)

      Pozdrawiam, Michale!

      Usuń
  3. Jesień ma dwa oblicza. Może być smutna i ponura - nie lubię. I piękna, słoneczna, złota - jak najbardziej jestem na tak :) Oby tej złotej jesieni było jak najwięcej. Na razie nie brakuje słonecznych dni.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrobiło się cieplej i zycie jesienne nabrało blasku. :)

      Choc ta jesień u mnie naznaczona jest totalną tęsknotą, ale o tym napiszę, bo muszę to z siebie wywalić.

      Serdeczności!

      Usuń
  4. mam nieodpartą chęć przywalenia
    kasztanem prosto w pomarszczoną buźkę

    tej przecudownej jesieni

    Celnie trafiona szczerzy uzębieniem z żołędzi
    mam jeszcze kilka kasztanów, ale mnie swędzi

    rzucam bez wahania, a jesień: JoAnno jesteś taka KOCHANA!

    Pozdrawiam... sdr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć SDR, dzięki, pozdrawiam jesiennie i kolorowo!

      Usuń
  5. No tak Joasiu mamy piękną jesień serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak co roku o tej porze, o Boże. :))))

      Serdeczności!

      Usuń
  6. Jesień – jedna z czterech podstawowych pór roku w przyrodzie.
    Podczas jesieni astronomicznej dzienna pora dnia jest krótsza od pory nocnej,
    a ponadto z każdą kolejną dobą dnia ubywa, a nocy przybywa.
    I to mi się nie podoba.Ale cóż,tak jest co roku.
    Jesień-liście drzew zmieniają kolor, by w końcu opaść przed zimą.
    Na przełomie lata i jesieni część zwierząt przenosi się do cieplejszych krajów.A my nie.
    Przetrwamy ten nieciekawy czas w jednym miejscu,w swoim miejscu.
    Jesień-różnorodność grzybów,wykopki ziemniaków.
    Jesień-cała przyroda gromadzi zapasy przed zimą,my też.
    Składujemy drewno i węgiel.
    Jesień to również Wszystkich Świętych i Halloween.
    Jesień daje nam wiele skarbów które potem przetworzymy.
    Najlepsze jesienne wypieki:
    Słodka tarta z dynią-
    Ciasto marchewkowe-
    Gruszkowiec-
    Szarlotka z kratką-

    Przychodzą mi też do głowy pewne utwory muzyczne:
    Mimozami jesień się zaczyna-Czesław Niemen-
    Krzysztof Klenczon - Jesień idzie przez park-
    Sława Przybylska - Pamiętasz, była jesień-

    Nie straszna mi żadna pora roku-oby zdrowie sprzyjało.

    Trzymaj się zdrowo-dbaj o siebie-łykaj tran-polub cebulę i czosnek :-)

    Do następnego...pa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jerzy.
      Wszystko!
      Tylko nie CZOSNEK!!!

      Byłam bardzo chorowitym bachorem, bo moja mama w ciąży miała zapalenie płuc. Miałam alergię, której w moich czasach raczej nie diagnozowano. Wciąż miałam problem z tchawicą.
      Rodzice stawali na głowie, żeby mi pomóc. Tato kupował gołębie od gospodarzy i gotowali mi z tego rosół, na którego zapach do dziś mam mdłości, a moja córka to danie jada głownie u znajomych i w restauracjach.Rosół ów był jedną z przyczyn mojego wegetarianizmu.

      Ale!
      Ale ten rosół to i tak mały pikuś w porównaniu z czosnkiem.

      Była u nas w Bolesławcu stara, ewangelicka zakonnica (chodziła w takim jakby koronkowym białym czepcu), która leczyła ludzi metodami naturalnymi i wyleczyła mojego brata z bardzo ciężkiego oparzenia (wylał na siebie wrzące kakao). Ludzie ją cenili i szanowali, a moi rodzice kochali za to, że Leszek nie ma śladu blizn po tym oparzeniu...

      No i poprosili o coś dla mnie. Zaleciła mleko z masłem, miodem i czosnkiem.

      OHYDA!

      I dodatkowo to były jedyne chwile, kiedy mój ojciec straszył mnie pasem (trauma na całe życie!).
      Robił to, jak mniemam, w dobrej wierze, dopóki nie zwymiotowałam.

      Dali mi z mamą spokój. Czosnku nie jadam do dziś, nawet na niego nie patrzę. :)))))

      Z piosenek?

      Bardzo stare i śpiewane przez wielu wykonawców "Jesienne liście" (francuska pieśń Les Feuilles Mortes - martwe liście), ale w zajefaniutkim wykonaniu Erica Claptona (Autum leaves).:)

      Pozdrawiam, powodzenia z grzybkami!

      Usuń
  7. Też bym "przywaliła w buźkę", ale nie jednym kasztanem, lecz całą garścią.
    Buziaczki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, z jednej strony wiem, że bez sensu jest narzekać na coś, na co nie ma się absolutnie żadnego wpływu, a z drugiej trafia mnie na myśl o listopadzie.

      Serdeczności, Aniu!

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Barwy to nie wszystko,
      jeśli zima blisko. :(

      Usuń

Bardzo Ci dziękuję za komentarz i poświęcony mi czas. Jest mi niezmiennie miło, że udało Ci się do mnie zajrzeć, zatrzymać się chwilę nad tym, co napisałam. Serdecznie pozdrawiam, j.