Witajcie Drodzy!
Jak co roku o tej porze mam dla Was kilka bardzo mocnych, bardzo dobrych i bardzo, ale to bardzo ważnych, chociaż niełatwych wierszy.
Trwa światowa kampania "16 dni przeciwko przemocy ze względu na płeć" - przemocy wobec kobiet. Kampania rozpoczyna się w Międzynarodowy Dzień Eliminacji Przemocy wobec Kobiet (25 listopada) i kończy w Międzynarodowy Dzień Praw Człowieka (10 grudnia), symbolicznie podkreślając, że przemoc wobec kobiet jest pogwałceniem praw człowieka. W tym okresie odbywają się liczne akcje edukacyjne i informacyjne na całym świecie.
Dzisiaj zaprezentuję Wam wiersze polskich poetek, które w swojej twórczości podejmują ten niełatwy, ale bardzo ważny temat. Poetek, które znam, bardzo szanuję i cenię. Zapraszam również do czytania wierszy podejmujących ten trudny temat w Babińcu Literackim i FONT - fundacja & wydawnictwo - stronach promujących poezję na Facebooku.
Dziękuję Autorkom - wspaniałym kobietom, które zgodziły się na publikację swoich utworów w moich skromnych progach. Zacznę jednak od jednej z moich absolutnie ukochanych poetek, która zrewolucjonizowała polską kobiecą poezję i zapraszam Was do czytania, do komentowania, dzielenia się wrażeniami! Niech poezja idzie w świat i łączy wrażliwych ludzi, a tym niewrażliwym lub obojętnym niech uświadomi, że chociaż mamy XXI wiek pewne rzeczy, które od dawna nie powinny się zdarzać, wciąż istnieją i trzeba o nich nie tylko mówić, ale i krzyczeć.
*
córkę gwałci
twój mężczyzna
nie rozumiesz
lunatykujesz
w ciągu dnia
nocą
wbijasz w uda
księżyc
z córką lepiej
po terapii
rysuje
ubrane lalki
Basi
kiedy się spotykaliśmy nie musiała nic mówić
w niebieskich tęczówkach nie odbijało się niebo
czasami ukrywała łzy mówiła że to wiatr
i że musi myśleć o dzieciach
zaczęło się tak niewinnie
zniecierpliwienie bo raz posoliła dwa razy
złość że jeszcze obiad nie stoi na stole
ten pierwszy raz pozostawił na długo siniec
po kolejnych rzadko wychodziła z domu
tylko wczesnym rankiem lub późnym wieczorem
mówiła że już się przyzwyczaiła bo dzieci
nawet w święta nie wiedziała jak będzie
cierpliwość i uśmiech jakby nie z tej bajki
mogła mieć jeszcze dobre zakończenie
dzieci poszły na swoje oprawca nagle się zmienił
tylko jej zabrakło już siły na oddech
wybrała najspokojniejszy długi sen
W butiku za rogiem znowu spotkała jego. Długo śledził.
Śledził jej kroki. Przychodził ogarnięty dziwną obsesją –
zawsze mnie kochaj! Szept ślizgał się po włosach, zagarniał
ciało. Mówili dookoła: takie spotkanie to palec boży. Nie
przeszkadzało, kiedy pociągał nogami, kopał kamienie. Nie były
ważne głupie myśli, spocone dłonie. Podarowała serdeczny palec.
On teraz kiwa wskazującym; czeka, aż będzie blisko. Dym dławi
płuca, zapach wykrzywia uśmiech. Pij ze mną! Ściąga brudne
dżinsy. Sięga, bierze, przestawia, popycha, obraca do ściany;
zamyka usta – tą samą ręką, co kiedyś głaskał, a później bił
psa. Nie zabierał na spacer ani na wakacje. Mija kilka lat. Coś
pęka, wylewa się, przelewa granice. Ona skulona (w sobie)
podnosi wzrok. Nie może już spać. Zabiera dziecko, uspokaja
płacz. Godzina zero. Pokazuje środkowy palec. Fuck! Fuck you!
Once upon a time. Dawno, dawno temu. In a land far, far away. Za siedmioma
górami, za siedmioma lasami. A little girl went outside to play. Dziewczynka
wyszła przed dom, żeby się pobawić. The sun was shining, it was warm. Słońce
świeciło mocno, było ciepło. Children were playing on a pile of yellow build-
ing sand. Dzieci bawiły się na wielkiej kupie żółtego piachu. Or was it bricks?
A może to była sterta cegieł? A man was watching them. Przyglądał się im pan.
Big, burly, stubbly. Wysoki, masywny i zarośnięty. Or perhaps he was tall, slim,
clean-shaven? A może był wysoki, szczupły i gładko ogolony? The girl knew
the man, she’d seen him before. Dziewczynka znała go z widzenia. It was not
his first time near the children outside the flats. Nie pierwszy raz kręcił się koło
dzieci na podwórku pod blokiem. He always sent her a smile. Zawsze się do
niej uśmiechał. She liked smiley people. Lubiła uśmiechniętych ludzi. This time
he also had boiled sweets. Tym razem miał też landrynki. His smile was wider,
warmer than before. Uśmiechał się szerzej, cieplej. His smile was brighter,
sweeter. Uśmiechał się jaśniej, milej. The girl followed him without a second
thought. Dziewczynka poszła z nim bez oporów. She liked smiley people. Lubiła
uśmiechniętych ludzi. And boiled sweets. I landrynki. The sun was shining, people
were milling around, the girl and the man walked merrily to the next building.
Słońce nadal świeciło, w pobliżu kręcili się ludzie, a dziewczynka i pan szli
sobie wesoło do sąsiedniego budynku. An adventure, she thought. Przygoda,
pomyślała. They entered. Weszli do środka. They went down the stairs, to the
cellar. Zeszli schodami do piwnicy. It got dark, it got cold, it got damp. Zrobiło
się ciemno, zrobiło się zimno, zrobiło się wilgotno. The cellar was dim, some
yellow daylight coming through a small window by the ceiling. Piwnica była
mroczna, odrobina żółtawego światła wpadała przez okienko pod sufitem. The
girl could still taste the sweets. Dziewczynka nadal miała smak landrynek na
języku. The sun was still shining outside. Słońce nadal świeciło na zewnątrz.
The man was still smiling. Pan nadal się uśmiechał. He unzipped his flies. Roz-
piął rozporek. The girl stood there, frozen. Dziewczynka stała jak zamurowana.
The boiled sweet suddenly turned bitter. Landrynka nagle zrobiła się gorzka.
The memory came back to the girl years later. Or was it a fantasy? Wspomnie-
nie wróciło do dziewczynki wiele lat później. A może to wszystko sobie tylko
wymyśliła? The memory ended with her escaping through the little window
by the ceiling. Wspomnienie kończyło się jej ucieczką z piwnicy przez okien-
ko pod sufitem. The thing is, the girl was never very nimble. Rzecz w tym, że
dziewczynka nigdy nie była specjalnie zwinna. She was, however, always highly
skilled at inventing good endings for her nightmares. Za to zawsze świetnie
sobie radziła z wymyślaniem dobrych zakończeń koszmarnych snów. In the
early hours of morning. Nad ranem.
Expression Łucji Dudzińskiej. Jej przekład Psalmu do Świętej Sabiny Radosława Wiśniewskiego otrzymał nagrodę the Andrew Singer Prize for Verse przyznawaną przez magazyn Trafika Europe w 2025 roku i ukaże się w formie książkowej na początku 2026 roku. Jej przekłady na angielski ukazały się również w następujących publikacjach Best European Fiction, Asymptote, The Guardian, B O D Y Literature, Modern Poetry in Translation, York Literary Review, Anmly i Przekrój. Wspólnie z Wiolettą Grzegorzewską i Pawłem Gawrońskim przełożyła na polski poezję Marii Jastrzębskiej (Cedry z Walpole Park / The Cedars of Walpole Park). Tłumaczyła również wiersze poetek irlandzkich Mary O’Donnell i Nessy O’Mahony, a także Martiny Evans, Vesny Goldsworthy, Elżbiety Wójcik-Leese, Tishani Doshi, Pascale Petit, Marii Taylor, Nasrin Parvaz i innych poetek angielskojęzycznych. Poezję publikowała w Więzi, Kwartalniku Artystycznym, Dekadzie Literackiej, Odrze, ArtPapierze, Kwartalniku Szafa, Śląskiej Strefie Gender, Nowym BregArcie, Obszarach Przepisanych, Interze i WydawnictwieJ, Helikopterze
(po polsku) oraz w Off_Pressie, Women Online Writing, Exiled Writers Ink, The Queer Riveter, The Blue Nib, Ink, Sweat and Tears, The High Window, Impspired Magazine, The Amphibian, Poetry Wales i Modern Poetry in Translation (po angielsku). Publikowana także w kilku polsko-, angielsko- oraz
rumuńsko-języcznych antologiach. Finalistka VIII Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. Janusza Różewicza w 2016 roku, V Ogólnopolskiego Konkursu na Tomik Wierszy Duży Format w 2017 roku oraz konkursu na Autorską Książkę Literacką Świdnica 2018. Jej debiut poetycki Kawiarnia przy St James’s Wrena w porze lunchu / Cafè by Wren’s St James-in-the-Fields, Luncthime, ukazał się w kwietniu 2020 roku. W listopadzie 2020 roku opublikowała wywiad-rzekę Lili. Lili Pohlmann in conversation with Anna
Blasiak. Jej druga książka poetycka, napisana dwujęzycznie, zatytułowana Rozpętanie / Deliverance, ukazała się we wrześniu 2024 w dwóch wersjach (polską wersję wydało Stowarzyszenie Pisarzy Polski oddział w Łodzi, a angielską – Holland House Books).
oglądałyśmy dawne fotografie
już wtedy podtrzymywał cię na nich
obejmował – na pierwszy rzut oka
iskrzyło między wami napięcie
napinałaś pokornie mięśnie twarzy
uśmiechałaś się tak by kadr wypadł
doskonale – zamknięta w ramce
zamknięta w bolesnym objęciu
spytałam czy nadal pozwalasz
by zaciskał pięści cienie pod oczami
zdradzały odpowiedź ale prosiłaś
by nie mówić o tym nikomu
I
Ulepiono mnie z krwi i kości – mówiła.
Noc staje się czerwona, gdy pęka jej serce.
Krew jest zimna, czerwień uderza o nadgarstki,
ciepło wyrywa się z kości. Rozgrzane do czerwoności
linie otwierają się na skórze.
II
Boi się ciemności, gałęzie wierzby za oknem
przypominają jego cienkie palce.
Kiedy dotyka jej wątłego ciała, powietrze gęstnieje.
Cisza wybucha w gardle, strach wchodzi we wszystkie
stare blizny. Bolesne ciało występuje z brzegów,
fiolet wylewa się spod skóry. Śmierć drga
pod powierzchnią, drażni i niepokoi.
III
Wciąż najbardziej pamięta jego zaciśnięte pięści
i drogę bez powrotu. Jeszcze jeden dzień – mówiła.
Ale nie można uciec z płonącego ciała.
MAGDALENA ŁUBKOWSKA (1981) - w latach 2005 – 2019 nauczyciel języka polskiego w Czerwionce - Leszczynach, obecnie nauczyciel bibliotekarz w Pedagogicznej Bibliotece Wojewódzkiej w Żywcu. Członek Stowarzyszenia Autorów Polskich O/Warszawski II, Polskiego Stowarzyszenia Haiku, wiceprzewodnicząca Grupy Literackiej im. Emila Zegadłowicza „Gronie” przy Towarzystwie Miłośników Ziemi Żywieckiej. Laureatka I miejsca w Turnieju Jednego Wiersza (Koło Miłośników Sztuki TARAS). Finalistka XXVII i XXVIIIvMiędzynarodowego Konkursu Poetyckiego „O Złote Cygaro Wilhelma” (2023, 2024) oraz Konkursu Poetyckiego „O Złotą Pszczołę” (2024). Laureatka Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. Georga Trakla (XII Festiwal Literacko – Artystyczny TRAKL – TAT 2025).
Publikowała m. in. w „Twórczości”, „Toposie”, „Odrze", „Post Scriptum”, „WydawnictwieJ”, „Pro Libris”, „Suburbii”, „Akancie”, „Migotaniach”. Współpracuje z wydawnictwem „PS Cezary Papaj” (korekta, audiokorekta). Autorka pięciu książek poetyckich.
abdykacja
kiedyś szczerze wierzyła w anioły. myślała,
że naprawdę są. istnieją w innym wymiarze,
a w realu przybierają postać ludzi, których kochamy.
pragnęła magii. to całkiem naturalne chcieć
małych cudów w zimnej codzienności. wierzyć
w dobro i piękno oraz szczere intencje.
kiedyś kochała nad życie. wierzyła, że miłość
zwycięża wszystko. zmienia na lepsze. miała
prawo tak myśleć. przecież zakochanie oślepia.
wytrzymywała latami: ból, upokorzenia, połamane
zęby, sińce pod oczami. nawet matka nie miała
pojęcia jak cierpi i ile wylewa łez.
kot - cichy świadek horroru zlizywał łzy
z jej policzków. czuwał, gdy nocą próbowała
przeciąć cienką linię życia.
jednak uparcie nie umiała odejść. na nic się zdały
rady przyjaciółek, donosy sąsiadów i innych
życzliwych. przysięgała - to zobowiązuje.
abdykowała w momencie, gdy pijany anioł
z premedytacją podpalił jej włosy. tej korony
nie umiała unieść. teraz jest królową samej siebie.
anioł z połamanymi skrzydłami pisze grypsy
do innych upadłych aniołów, w których
nie wierzy już nikt.
aureole płoną pomiędzy bajkami.
*
JOANNA IDZIKOWSKA - KĘSIK (1969) − bezpańska poetka, redaktorka Babińca Literackiego, promotorka, popularyzatorka i psychofanka poezji wszelkiej. Z wykształcenia m.in. animator teatralny, bibliotekoznawca, pedagog, oligofrenopedagog, terapeuta, metodyk wspierania komunikacji. Chociaż jest feministką, nie lubi feminatywów. Prawdę o sobie pisze, gdy musi wysłać CV, a wiersze tylko wtedy, gdy uznaje, że jest to absolutnie konieczne. Jej teksty ukazały się m.in. w kilkunastu antologiach poetyckich, Poetach Polskich, Babińcu Literackim, Śląskiej Strefie Gender, Libertasie, Grupie Literycznej Na Krechę, FONT, były czytane w kilku rozgłośniach radiowych. Od ponad 13 lat prowadzi blog, na którym publikuje wiersze własne, znanych poetów oraz klasycznych i współczesnych autorów, których twórczość ceni. Sporadycznie pisze opowiadania, prozę poetycką, recenzje filmów i książek. Obecnie układa swoje teksty w zbiorek poetycki - przygotowuje swoje wiersze do druku, szuka weny na odpowiedni tytuł dla swojej książki.




.jpg)







Gratuluję Joanno kolejnego, bardzo udanego posta. Wiersze niezwykłe, znałem ten o chłopce z książki "Chłopki". Tego Twojego wiersza nie znałem. Podobnie jak pozostałych, bardzo dobrych. Pozdrawiam w ten pochmurny dzień. Czekam na następne posty.
OdpowiedzUsuńDziękuję Jacku. Czytałam książkę o chłopkach, jednak wiersz Świrszczyńskiej, na punkcie której mam świra, opublikowałam w Babińcu w ramach kampanii #16Dni w 2021, więc mogłeś go u nas przeczytać wcześniej, gdybyś czytał Babiniec - zapraszam!
UsuńA tak na poważnie: dziękuję, że czytasz moje posty, dobrego dnia, o ile tę szarzyznę można w ogóle nazwać dniem.
Polubię te strony, które podlinkowałaś. Teraz tak będzie szaro i ciemno, ale Joanno to jest dobry czas na twórczość i tego Ci życzę.
UsuńNo dzięki, staram się pisać cokolwiek. :)
UsuńDziękuję bardzo za te słowa. Mają moc.
OdpowiedzUsuńProszę uprzejmie.
UsuńBardzo dziękuję za publikację wiersza i możliwość wniesienia kilku ważnych słów pośród tak znamienitych Poetek.
OdpowiedzUsuńTemat bardzo trudny i aktualny był kiedyś i teraz. Tym bardziej mocne słowa o tym są bardzo potrzebne...
Dziękuję Bogusiu, uściski i serdeczności!
UsuńGran post el de hoy!
OdpowiedzUsuńMuchas gracias Maria!
UsuńJesteś niezrównaną ambasadorką kobiecej poezji, pięknej, poruszającej, niesamowitej.
OdpowiedzUsuńHai scelto delle poesie molto belle!Buona serata da Olga
OdpowiedzUsuńCześć Joasiu!
OdpowiedzUsuńTak, ta kampania jest bardzo ważna, ale powiem Ci coś, jest tyle różnych akcji, kampanii i cholernie przykre, że one nie dają tak naprawdę nic :(
Joasiu, pozdrawiam Cię serdecznie i życzę Ci miłego weekendu!
Asiu
OdpowiedzUsuńPowiem szczerze, że mam ciary po przeczytaniu wierszy i odczucia prawie takie same jak po obejrzeniu filmu.
Mocny i niezwykle emocjonalny post.
O przemocy trzeba mówić a nawet krzyczeć wszędzie. Trudno jest przebić się przez ten mur niemocy ale trzeba wierzyć, że się uda.
Serdeczności przesyłam i przytulam mocno❤️
Joancjo moja kochana kobieto jest nieztrudzona w publikowaniu wierszy kobiet o kobietach i w ogole, już w czasach filmweb publikowałaś przecież wiersze wciąz i bgdzie się dało kochana moja poetko. Dobre wiersze i warościowe i fajne poetki - nie wszystkie znałam.
OdpowiedzUsuńJoasiu dziekuję jako kobiegta, która przezyła dwa przemocowe związki. Buziaki kochana papapa
Joasiu to znowu ja. Przepraszam za błędy. Mam za długie pazury i byłam w emocjach,teraz też jestem,ale trochę ochłonełam. Przeczytalam twoj post drugi raz i uważam,że są to niesamowite i prawdziwe wiersze. Pamietam, jak rozmawiałyśmy w Gdyni i mówiłaś, że w poezji prawda jest najważniejsza. Raz jeszcze dziękuje za ten post,pozdrawiam ciebie i wszystkie poetki bardzo mocno.
UsuńBonsoir amies,amis
OdpowiedzUsuńQue votre soirée vous soit agréable
Et votre nuit remplie de jolis rêves
Bisous d'amitié Rita
J'ai des soucis avec mon ordinateur
Przemoc to straszna rzecz i nie wybiera, wystarczy, że spotka słabszego od siebie. Pół godziny temu w naszym budynku była straszna awantura, pokłóciły się dwie panie. Niemal doszło do rękoczynów, bo jedna z nich w stanie nietrzeźwości znęcała się nad swoim psem a druga zwróciła jej uwagę...
OdpowiedzUsuń