poniedziałek, 12 marca 2018

"Życie jest jedynie podróżą w nieznane". ***




odejścia



"O tych odejściach, których nasz los nie obchodzi,

nie wiemy nic".


Rainer Maria Rilke 



mogłaby odejść bez słowa bez żalu
od rzeczy zupełnie nieprzydatnych
durnostojek kurzojadków kiczowatych aniołków
książek których nikt już nie wypieści wzrokiem
i narkotycznych perfum o obłędnym zapachu
wymykającym się daleko poza wszystkie zmysły

od niego też mogłaby po prostu odejść
gdyby tylko umiała pozbierać
porozrzucane niedbale pulsujące emocje
i ułożyć z nich intrygującą wirtualną
mandalę w zimnych i ciemnych nieziemskich kolorach

przeważnie odchodzi się nie planując
bez wyrachowania i zbędnych histerii
w ciszy i szeptem po to by pozwolić sobie
na krótką chwilę głębszego westchnienia
i oddech z motywem błogiej relaksacji

antystresowe ornamenty rozety abstrakcje
połowicznie spełniają swoją wątpliwą powinność
odejścia bywają zbyt niespodziewane
scenariusze zdarzeń gnają jak szalone
temperatura odczuwalna jest o wiele wyższa
od tej która króluje w drgającym chaosie

odejść jak to łatwo powiedzieć
odejść jak to trudno zrozumieć
mogłaby odejść i na pewno zstąpi
w światy wypełnione popiołem i kurzem
takie w których nawet cenne białe kruki
tracą na wartości i mocy tajemnej


JoAnna Idzikowska - Kęsik, 12 III 18



***cytat w tytule posta, Walter Moers 


14 komentarzy:

  1. Odejść... zawsze się zdąży.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, myślę, że tak.

      "Można odejść na zawsze, by stale być blisko",
      jak mawiał ksiądz - poeta.

      Usuń
  2. Twój post jest zbyt "oczopląsowaty", aż mi się zakręciło w głowie.
    Nie jestem pewna, czy rozstania odbywają się bez histerii, wzajemnego obwiniania; raczej odwrotnie.
    Nie znam pary, która rozstałaby się w ciszy i spokoju, a potem żyła w przyjaźni. To raczej rzadkość.
    Z przydasiami i durnostojałkami często się rozstaję bez większych skrupułów.
    Z ludźmi jest inaczej.
    Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten post ma taki być, Anno.
      Moje rozstanie z Bogiem odbyło się
      bez histerii, przynajmniej z mojej strony,
      a z życiem, mam nadzieję,
      będzie podobnie.

      A jak rozstają się ludzie, to już ich prywatne sprawy.

      Dobrego popołudnia! :)

      Usuń
    2. JoAnno, domyślam się celu tych ruchomych mandali, bo nigdy na blogu nie umieszczasz niczego, co by nie pasowało do tekstu.
      Nie przyszło mi do głowy, że pisałaś o rozstaniu z Bogiem, raczej myślałam o ludziach i rzeczach.
      Miłego dnia.

      Usuń
    3. Z Bogiem, z życiem, światem, w sumie dla mnie Wszechświat jest tożsamy z jednostką...
      I cieszę się, że można ten tekst interpretować na wiele sposobów,
      to chyba najfajniejsze dla autora, gdy ludzie interpretują wiersz
      inaczej, a jednocześnie ciekawie.

      Moc niedzielnych serdeczności!

      Usuń
  3. Niedawno w rozmowie z koleżanką usłyszałam historię kobiety, która chciałaby odejść od wymagającego męża i syna trutnia, ale nie ma odwagi, a czuje się codziennie wykorzystywana...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biedna ta kobietka, ale każdy z nas jest kowalem własnego losu.
      Nie oceniam nikogo, bo każdy ma prawo do własnych decyzji.

      Odejścia mają wiele oblicz.
      Każde jest inne. Zwłaszcza to ostateczne.

      Usuń
  4. "Odejście to nie tchórzostwo...to rezygnacja.
    Tylko i aż..."
    ***********************
    "Jasnowidzący,nawet należycie taktownej wdzięczności,potrafią wywróżyć odejście gdy los przygląda się,w chwili czarnej magii..."
    ************************

    Mogłaby odejść nie akceptując nie rozumiejąc odejścia innych
    i na pewno odejdzie niespodziewanie nie planując
    z ostatnim spojrzeniem oddechem i westchnieniem
    w zakamarki pamięci dłużników

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zakamarkach pamięci będzie
      trwać prawie tak samo jak wtedy
      gdy była obecna w życiu innych
      i w swoim własnym

      Usuń
  5. Witaj Joasiu.
    Ludzie się schodzą i rozchodzą. Takie jest życie. Niestety.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. C'est la vie. :)
      Nie wiem, czy niestety,
      bo przecież:

      "z tylu różnych dróg przez życie
      każdy ma prawo wybrać źle".

      Dobrego, Michale, pozdrawiam!

      Usuń
  6. Witaj JoAsiu. Rozstania i odejścia zawsze pozostawiają ślad w pamięci, w maleńkiej szufladce naszego mózgu. Nawet mikroskopijny ślad, ale pozostaje. Dlatego nigdy nie nie odchodzi się, czy nie rozstaje na zawsze. Przypomniałam sobie fragment z książki Jonathana Carrolla, oczywiście, ten, który podaję, jest wyszukany w necie, bo nie pamiętam go dokładnie. A jednak zapadł mi w "moją szufladkę " głęboko :) "Gdzieś w centrum miasta, które tkwi w każdym z nas, leży cmentarz starych miłości. szczęściarze, zadowoleni ze swego życia i z tego, z kim je dzielą, przeważnie o nim nie pamiętają. Nagrobki są wyblakłe lub powywracane, trawa nieskoszona, wszędzie plenią się jeżyny i dzikie kwiaty.
    U innych miejsce to wygląda dostojnie i schludnie jak cmentarz wojskowy. Kwiaty podlano i ułożono, wysypane tłuczniem ścieżki są starannie zagrabione. Widać ślady częstych odwiedzin.
    Cmentarz większości z nas przypomina szachownicę. Niektóre pola są zaniedbane albo wręcz leżą odłogiem. Kto by sobie zawracał głowę nagrobkami – czy też miłościami, które pod nimi spoczywają? Nawet nazwiska zatarły się w pamięci. Inne groby pozostają jednak ważne, choćbyśmy niechętnie się do tego przyznawali. Odwiedzamy je często, niekiedy – prawdę mówiąc – zbyt często. Nigdy nie wiadomo jak się będziemy czuli po wyjściu z cmentarza: czasem będzie nam lżej, czasem ciężej na duszy. Nie sposób przewidzieć w jakim nastroju będziemy wracać do domu teraźniejszości." J. Carroll-Zakochany duch. A wiesz? Po raz pierwszy nie odebrałam Twego wiersza, tak, jak to miałaś na myśli pisząc go- do głowy mi nie przyszło, że chodzi o rozstanie z Bogiem. Cóż...zdarza się . Spokojnych dni JoAsiu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj, Jagodo,
      nawet nie wiesz, jak bardzo się cieszę, że jesteś.
      Bardzo!

      I od razu mówię, że lubię i cenię Jonathana, śledzę go na FB.
      To jeden z moich wielu ulubionych autorów.
      A najukochańsza powieść to "Zaślubiny patyków" - KOCHAM!

      Cytat świetny, powieść czytałam dość dawno temu.

      No i powiem Ci to, co Annie: bardzo dobrze, że odebrałaś
      ten tekst po swojemu! Cieszy mnie to niezmiernie.
      Rzadko teraz piszę, a ten powstał w...szpitalu psychiatrycznym,
      w przerwie między zajęciami, gdy czekałam w klasie na dzieciaki,
      które jadły obiad.
      Wiesz, miejsce zobowiązuje. ;-)))

      Pozdrówki ciepłe, może w końcu ta wiosna i do nas dojdzie,
      bo póki co sople i śnieg i mróz w nocy...

      Dobrego, Jagodo, dziękuję raz jeszcze, że tu zajrzałaś!

      Usuń

Bardzo Ci dziękuję za komentarz i poświęcony mi czas. Jest mi niezmiennie miło, że udało Ci się do mnie zajrzeć, zatrzymać się chwilę nad tym, co napisałam. Serdecznie pozdrawiam, j.