czwartek, 3 listopada 2016

" Oczy widzą, uszy - słyszą, a serce - i tak wie swoje." ***


xXx

lśnienie szronu na drzewach
przypomina twe oczy 
   możesz nimi rozbierać
dotykać i całować

zgubiłam w opadłych liściach
miłosny wiersz dla ciebie
piękny jak młode modelki
z arcydzieł mistrzów pędzla
zastygłe w swojej krasie
i niewinnej nagości

dopada mnie listopad 
jak zwykle
zbyt nachalnie
skórę drażni bruzdami
 tłucze gradem po myślach

jedynie serce omija
 jesienna półsenna chandra
 bo w krwi radosnych szkarłatach
karmi się namiętnością

jest jak centrum odnowy
 nie zawładną nim zmarszczki
nie przywiędnie bezwolnie
 nie uszczypnie go rak

uparcie i niestrudzenie
  justuje bezbłędną miłość
  ja przekorna i dumna
nie potrafię

odpisać


JoAnna Idzikowska - Kęsik,  3 XI 16


 *** cytat w tytule notki, Władysław Grzeszczyk, Parada paradoksów
** piosenka
*obrazki z netu

22 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Już mi się nie chce poprawiać tego.
      Czasem można pografomanić. ;-))

      Usuń
    2. Niech Twoje serce przepełnia uczucie.
      A Ty przekorna i dumna nie opieraj się temu.
      Ten żar ogrzeje Cię nie tylko w listopadzie.

      Usuń
    3. Uczucia targają mną non stop, jak wiatr listopadowymi liśćmi...
      Nie czuję żaru uczuć - dostrzegam żar niektórych liści. One są dość anemiczne (te moje uczucia).

      Dużo czasu musi minąć i dobrych rzeczy się zdarzyć, żebym przestała być dumna
      (i blada też).

      Usuń
  2. Wszyscy się czepiają listopada - i kto go obroni?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja go nigdy nie obronię.
      Ja kipnę w listopadzie.
      Wiem to od dziecka.

      I już.

      Usuń
    2. Ja tez wiem od dziecka, co mnie zabije.

      BUDZIK!!!

      Usuń
    3. "Więc do południa

      BUDZIKOM śmierć!"

      Fajnie by było...

      Usuń
  3. Ja obronię! Nie istnieje jesienna chandra - po prostu trzeba mieć zainteresowania, oddawać się jakiejś pasji, a nie będzie czasu na smęcenie, że ciemno, że ponuro, że zły nastrój... Wyszywam, scrapuję, czytam, podróżuję, fotografuję.... brak mi dnia na to wszystko, nie mam kiedy myśleć o chandrze - nie ważne czy to listopad czy maj...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obroniłaś połowicznie, bo i tak listopad jest syfiasty.

      PS

      Czytam Irvinga i nawet on nie daje rady z tym listopadem. ;-))))

      Dobrego dnia!

      Usuń
  4. A ja ogólnie nie lubię zimna, pół roku męczę się i byle do wiosny..
    Tylko miłość i namiętność może nas rozgrzać w te szare, wietrzne i zimne dni.
    Byle tylko nie zgubić, w jesiennych liściach srebrnego klucza do niej...

    Nie daj się :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również w październiku najchętniej wyjeżdżałabym do Australii i siedziała tam do maja.
      Damy radę, serdeczności i pozdrowienia!

      Usuń
  5. Już od dawna nie lubię szarej jesieni, tę złotą jakoś zniosę. Tylko czy w tym roku była u nas jakaś złota jesień?
    Jakoś trzeba przeżyć tę ponurą pogodę i wczesne wieczory, które psują nam nastrój.
    Buziaczki, droga JoAnno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba dać radę...
      Nie ma wyjścia.
      Cały ten rok, od stycznia jest jakiś ciemny i ponury,
      nie ma słońca, jest go za mało, wciąż chmury nad nami...

      Ale będzie dobrze, serdeczności, Aniu!

      Usuń
  6. Joanno, mówiłam już, że uwielbiam Twoje wiersze? Jesteś moją ukochaną poetką, zaraz po Poświatowskiej! Serio!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to co ja mam powiedzieć, oprócz: dziękuję...

      Usuń
  7. Witaj Joasiu.
    Mnie tam listopad nie przeraża, ale wolałbym, aby było mniej deszczu, a więcej słońca.
    Pozdrawiam i do zamku Książ zapraszam.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Michale, będę, zawsze jestem, ale niestety, czasem z opóźnieniem...
      Serdeczności!

      Usuń
  8. Ja powiem krótko -jutro będzie lepiej ,lubi się to co się ma .......serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Dopada jesienna chandra, niestety. Staram się z nią walczyć i wytyczam sobie jakieś miłe cele, do których powolutku się wlokę. Jesień tak już działa na nas. Zapalaj światło gdzie się da i doświetlaj się, bo to ważne. Będzie dobrze, za półtora miesiąca zacznie przybywać dnia i będzie dobrze. Pozdrawiam Cię serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lotko, dokładnie tak robię: nie patrząc na rachunki (nadpłacam w ciągu roku, żeby teraz poszaleć), włączam światło i świeczuszki w całym domu, żeby było mi jaśniej...
      Pozdrawiam najserdeczniej, j.

      Usuń

Bardzo Ci dziękuję za komentarz i poświęcony mi czas. Jest mi niezmiennie miło, że udało Ci się do mnie zajrzeć, zatrzymać się chwilę nad tym, co napisałam. Serdecznie pozdrawiam, j.