Oswajanie przestrzeni
W moim intymnym świecie króluje cisza.
Lubię ją i doceniam, jest mi potrzebna, ale rozpaczliwie
tęsknię za czymś innym, niż jest mi teraz dane.
Chodzę po dojmującym chłodzie, jednak dostrzegam
osobliwy urok młodych drzewek, na gałązkach których
wiszą małe, okrągłe, zamarznięte krople i jak diamentowe,
oszlifowane korale, rozświetlają szarość zimowego poranka.
Zachwycam się nimi, chociaż mam szczerze dość
oschłej surowości przedłużającej się zimy.
Urodzona w sierpniową pełnię Księżyca, w upalne,
jasne popołudnie, jestem emocjonalnie gorąca.
Mam w sobie wrzący ogień, pierwotną wolę życia,
potrzebę jaskrawego światła, zmysłowości i piękna.
Moja Wenus w Raku sprawia, że chcę być także wodą,
pragnę płynąć pod prąd, zraszać uczucia, czynić dobro.
Jako ascendentalny Wodnik potrzebuję dużo tlenu,
powietrza, wiatru i wichury, czasem tornada doznań.
Dotykam z czułością chłodne, sopelkowe diamenty
i w myślach wyganiam zimę z mojej dziwnej przestrzeni,
która jeszcze nigdy tak intensywnie i dotkliwie
nie tęskniła za tętniącą życiem wiosenną burzą.
Niech stanie się coś, co sprawi, że poczuję rytmiczny puls ziemi,
wyjdę boso na łąkę a moje zachwycone oczy staną się zielone
jak owad złotook, którego nie widać w wiosennej bujności,
ale na pewno tam jest i jak ja cierpliwie czeka na coś,
co da mu przytulne, ciepłe schronienie.
JoAnna Idzikowska - Kęsik, 20 II 26
Moi Drodzy,
znowu przytłoczyło mnie życie i wpadłam w wir roboty mojej ulubionej i znów zabrakło mi czasu na blogowanie, jednak mam zamiar nadrobić zaległości, zwłaszcza, że mam wielki kubek idealny do mojego mańkuta, z wielkim uchem i w cudny, słonecznikowy wzorek.
Poza tym, ślepa DżoAna, kombinując przy blogowej grafice, skasowała zupełnie niechcący listę ulubionych blogów i musi ją teraz jakoś sensownie odtworzyć, zrekonstruować, więc prosi znajomych o przychylność i wyrozumiałość.
Dziś pewnie tego nie zrobi, bo zaraz wychodzi do kina na najnowszą wersję "Wichrowych Wzgórz".
Życzę Wam udanego i ciepłego weekendu, przesyłam moc przedwiosennych pozdrowień i uśmiech! Do wiosny został miesiąc - tylko tyle i aż tyle, ale bez względu na wszystko, wiosna prędzej czy później, nastanie i będzie cieszyć nasze oczy, umysły i ciała.
Autorem cytatu w tytule postu jest Fiodor Dostojewski, a dwa pierwsze zdjęcia są z internetu i nie znam ich Autorów.






JoAsiu, dziś widziałam żurawie, ich głosy mile popieściły moją duszę, wprawdzie leszczyna jeszcze nie zakwitła, ale to chyba kwestia kilku ciepłych dni.
OdpowiedzUsuńOby życie w przyrodzie ruszyło ku naszej radości!
Cześć Joasiu :)
OdpowiedzUsuńKubek widzę bardzo ładne kolory, a ja też właśnie kolejny do kolekcji kupiłam sobie kilka dni temu i jest przezroczystym z wizerunkiem oczywiście kotka :)
Joasiu Droga, życzę Ci radosnego weekendu!!!
Jejku już się nie mogę doczekać końca tej zimy... Ogólnie lubię chyba każdą porę roku ale teraz już mam szczerze dość. A u Ciebie tak ładnie, zielono, wiosennie :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie ❤️
Joanno ! wiersz rozłożył mnie na czynniki pierwsze i czuję już jak będę stąpać boso po młodej murawie. Nie jestem w stanie czytać dalej, bo tak mocno przemawiają do mnie Twoje wiersze. Tęsknię za wiosną... czuję, że to już niedaleczko, bo zaraz marzec. Jest nadzieja na słońce ! Pozdrawiam cieplutko :)))
OdpowiedzUsuńLooks iced cold though very beautiful!
OdpowiedzUsuńThe sunflower mug is enchanting.
OdpowiedzUsuńHave a lovely weekend!
Hello, JoAnna! Your sunflower mug charms me!
OdpowiedzUsuń