niedziela, 15 października 2017

"Świat naprawdę traci kolory, gaśnie światło." ***




DE(pres)JA VU


końca świata jeszcze nie będzie ale on

kreator wewnętrznej rozpierduchy
wtargnie od zewnątrz i przyklei mnie
do ohydnie kiczowatego plakatu
jako jeden z wielu niepasujących
 do siebie elementów

drzewa powyginają szpony
 jakby nagle siadła im spastyka
znudzony wiatr zaszaleje adehadowo
deszcz jak autysta będzie walić łbem
w nieczułe na dotyk plastikowe okna
dni zaczną konać szybko i nazbyt skutecznie

skulę się w sobie pożegnam własny uśmiech
   nieadekwatnie jasny do zaistniałej sytuacji
dogadam się koleżką w czarnym kapturku
 zmęczonym koszeniem
plonów kiepskiej jakości
żeby postawił mi orzeźwiającą caffè latte
po to bym nie musiała brać udziału

 w najgorszym widowisku świata
nad którym on nigdy nie potrafi zapanować
bo rozpada się i gnije jak truchło Hitchcocka

 mistrz grozy i destrukcji klasy B

zawsze kopie głębokie groby
w mojej miękkiej gliniastej psychice
dekadenckie myśli niespokojnie
 spadają na zsiniały ziemisty 

zbity pysk listopada


JoAnna Idzikowska - Kęsik, 15 X 17


 ***cytat w tytule Maciej Rajk
*grafika z netu, przerobiona przeze mnie

12 komentarzy:

  1. Biedny listopad, tak nim poniewierasz... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On mną jeszcze bardziej,
      cyklicznie i schizoidalnie.
      Na samą myśl o nim gorzej mi.

      :(

      Usuń
  2. Jesień,jak to jesień,ma swoje plusy i minusy.
    Plusy w październiku,minusy w listopadzie.
    Nasze organy zwyczajnie przygasną,przytłumione tym co widzą,słyszą i czują.
    Jednakże przetrwamy,siłą woli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Październik bywa piękny,
      listopad zawsze dla mnie
      najgorszy w roku,
      wiem, że umrę w listopadzie.

      Przetrwam w tym roku?
      Chyba tak...
      Ale coraz gorzej to znoszę.

      Usuń
  3. Witaj Joasiu.
    Lubię jesieć, w szczególnie w Bieszczadach.
    Lubię taką złotą i polską.
    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dawno nie byłam w Bieszczadach,
      a jesień bywa piękna, tylko listopad
      dobija.

      Będę na pewno,
      serdeczności!

      Usuń
  4. Na szczęście mamy jeszcze październik :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Chyba muszę się z Tobą zgodzić... dla mnie na październiku kończy się piękna jesień. Potem już tylko czekam, aż wszystko przykryje śnieg.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dla mnie, listopad ma bardzo piękny i kolorowy pysk. Świadczy o tym Twój obrazek. Nastawiaj się pozytywnie do jesieni. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  7. To może właśnie warto wybrać sie w listopadzie w Bieszczady i troszkę zmienić o nim zdanie?? :)
    Pozdrawiam Cie JoAsiu serdecznie i ciepło, mimo, że chłodny i w zasadzie jeszcze październik :)))

    OdpowiedzUsuń
  8. JoAnno, akurat mamy jeden z nielicznych ładnych dni końca października, a Ty tak melancholijnie i jednocześnie buntowniczo.
    Gorąco pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. przy mnie blisko
    już
    kapturowa dłoń na ramieniu
    strząsam
    daję po łapach

    i tak kaptur wie lepiej ode mnie
    o przeznaczeniu


    Pal sześć! Przyniosłam kawę, pozdrowienia, ze strachem przeczytałam
    Twój mocny wiersz - w podziwie.
    I uśmiecham się do Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo Ci dziękuję za komentarz i poświęcony mi czas. Jest mi niezmiennie miło, że udało Ci się do mnie zajrzeć, zatrzymać się chwilę nad tym, co napisałam. Serdecznie pozdrawiam, j.