Przenikliwe zmrożenie
Zima i mróz, trochę białego puchu.
Las sprawia wrażenie nieruchomego.
Drzewa w fazie REM śnią o łączeniu się
korzeni w podziemnej grze o życiodajne siły,
regenerują się, zastygają po to, aby po przebudzeniu
rozbłysnąć pąkami, dać schronienie ptakom.
Chodzę szeptem, żeby nie spłoszyć gili.
Wieszam na krzakach kule z ziarnami,
paski słoniny, którą dostałam od sąsiada,
bo nie odwiedzam sklepów mięsnych.
Sikorki, sójki, raniuszki przylatują w ciszy,
dopiero, gdy się oddalam słyszę ich głosy.
Wróbel próbuje ćwierkać, ale chyba nie ma
natchnienia z powodu dużej wilgotności,
intensywnie odczuwalnego chłodu.
Widzę ją z daleka, podchodzę z nadzieją,
że odpoczywa. Biały brzuszek nie porusza się,
ruda kitka nie będzie już odkurzać kory drzew.
Nie wiem, co robić, oprószam ją śniegiem,
symbolicznie wierząc, że biały to kolor żałoby.
Śni mi się długo, często, wraca w migawkach
krótkich wspomnień, w przebłyskach - rozczula.
Zmiłuj się nade mną duchu lasu, zrozum mnie
ciałko wiewiórki, które nie zobaczysz już wiosny,
odejdź auro nieprzyjazna, okrutna. Obudź się świecie,
który nie pytasz czy serca istot, goszczących
w naturze, gotowe są na twoją obojętność,
na bezduszność okazywaną bez względu na porę roku.
Pozostaje nie wzruszać ramionami, nie unosić brwi,
niczemu się nie dziwić, tylko uparcie patrzeć z czułością.
Wbrew logice i wszystkim znakom na ziemi i nieboskłonie
Zima i mróz, trochę białego puchu.
Las sprawia wrażenie nieruchomego.
Drzewa w fazie REM śnią o łączeniu się
korzeni w podziemnej grze o życiodajne siły,
regenerują się, zastygają po to, aby po przebudzeniu
rozbłysnąć pąkami, dać schronienie ptakom.
Chodzę szeptem, żeby nie spłoszyć gili.
Wieszam na krzakach kule z ziarnami,
paski słoniny, którą dostałam od sąsiada,
bo nie odwiedzam sklepów mięsnych.
Sikorki, sójki, raniuszki przylatują w ciszy,
dopiero, gdy się oddalam słyszę ich głosy.
Wróbel próbuje ćwierkać, ale chyba nie ma
natchnienia z powodu dużej wilgotności,
intensywnie odczuwalnego chłodu.
Widzę ją z daleka, podchodzę z nadzieją,
że odpoczywa. Biały brzuszek nie porusza się,
ruda kitka nie będzie już odkurzać kory drzew.
Nie wiem, co robić, oprószam ją śniegiem,
symbolicznie wierząc, że biały to kolor żałoby.
Śni mi się długo, często, wraca w migawkach
krótkich wspomnień, w przebłyskach - rozczula.
Zmiłuj się nade mną duchu lasu, zrozum mnie
ciałko wiewiórki, które nie zobaczysz już wiosny,
odejdź auro nieprzyjazna, okrutna. Obudź się świecie,
który nie pytasz czy serca istot, goszczących
w naturze, gotowe są na twoją obojętność,
na bezduszność okazywaną bez względu na porę roku.
Pozostaje nie wzruszać ramionami, nie unosić brwi,
niczemu się nie dziwić, tylko uparcie patrzeć z czułością.
Wbrew logice i wszystkim znakom na ziemi i nieboskłonie
Cytat w tytule postu Jacek Podsiadło; obrazy w kolejności: Adolf Gustav Schweitzer, Laurits Andersen Ring, Zbigniew Staszewski



Happy February, JoAnna!
OdpowiedzUsuńThank you dear Irina! Happy February!
UsuńHello JoAnna.
OdpowiedzUsuńWhat a lovely blog post this is.
It's really cold everywhere, but here in the Netherlands where I live, it's less cold now, but in the northeast of the country it's freezing, luckily not as much as where you live.
I wish you a beautiful Sunday.
All the best, Irma
Hello dear Irma, thank you for your comment. Best regards, hugs, and thanks for stopping by. I've had a lot of work, but I finally have winter break. Have a wonderful Sunday and a great new week.
UsuńHello JoAnna,
OdpowiedzUsuńA wonderful post. Nice to read about the cold and winter days.
The pictures are fantastic too and make this post complete. Very nice!!
Many greetings and a big hug,
Marco
Thank you Marco, dear Friend, I wish you nice Sunday and happy new week!
UsuńBuon mese di febbraio e speriamo che arrivi presto un po' di caldo
OdpowiedzUsuńGrazie cara Ste!
UsuńNo i jest Twój wiersz. Piękny, prawdziwy. Jest o czym myśleć. Pozdrawiam Joanno. Trzymaj się ciepło, bo zima nie odpuszcza.
OdpowiedzUsuńDziękuję Jacku. No niestety, dawno nie było tak... zimowej zimy, aż mi się nie chce nigdzie jechać na ferie. Też się trzymaj. Dobrego czasu.
UsuńCzekałam na Ciebie:)
OdpowiedzUsuńAsiu, piszesz tak pięknie! Przeczytałam wiersz z przyjemnością i wzruszeniem. Warto było czekać.
Zima jak dawniej, ale styczeń już za nami, dni coraz dłuższe i coraz bliżej wiosny, na którą bardzo czekam:)
Uściski serdeczne przesyłam i życzę dobrego tygodnia 😘
PIękny wiersz Joanno!
OdpowiedzUsuńDobrze Cię czytać w tym trudnym, zimowym, zmarzniętym czasem. Wydaje mi się, że i słowa czasami zamarzają, niosą chłód a Twoje przynoszą mimo wszystko ciepło i tą nadzieję, że jednak jest sens trwać i wytrwać do wiosny.
Serdeczności dla Ciebie i dobrego tygodnia życzę :)
Pięknie i wzruszająco, JoAsiu:-)
OdpowiedzUsuńKiedyś napisałam wiersz o szadzi, ale te bardzo zimne dni nie dają jakoś pola dla weny...
Widziałam na niebie dwa bociany, czy przetrwają te mrozy? Ciągle o nich myślę.
Joanne, thank you for stopping by my blog. This poem and art are very beautiful. I invite you to link this to my Sunday in the Art Room. You will be very welcomed there. Have a lovely day.
OdpowiedzUsuńWell written JoAnna. Hope you are well. :-D
OdpowiedzUsuńAs each day goes on I get better and better. My ankle is still very sore and very stiff and it will take a long time but I am determined. I started physiotherapy last week and been moving it a lot and doing exercise. Each day I have small wins that I celebrate. :-D
Hola JoAnna, nos regalas unas invernales estampas y un precioso poema, siempre es un placer visitarte para mirar y admirar todo lo que compartes.
OdpowiedzUsuńTe dejo un abrazo lleno de gratitud y bendiciones y que la vida te sonría cada día que amanece.
✨️❤️✨️🌹🌹🌹
Hola JoAnna, nos regalas unas invernales estampas y un precioso poema, siempre es un placer visitarte para mirar y admirar todo lo que compartes.
OdpowiedzUsuńTe dejo un abrazo lleno de gratitud y bendiciones y que la vida te sonría cada día que amanece.
✨️❤️✨️🌹🌹🌹
Joana boa tarde, aqui verão, muito calor, desejo um feliz domingo bjs.
OdpowiedzUsuńPrecioso el post de hoy 1 de Febrero!! Bienvenido Febrero!
OdpowiedzUsuńAmiga Joana, boa tarde de domingo!
OdpowiedzUsuńO inverno por ai é rigoroso demais.
Você o descreveu de forma poética linda.
Demos de ombro ao que näo podemos mudar...
Tenha um fevereiro abençoado!
Beijinhos fraternos
Joancjo moja kochana cudnościowy wiersz, taki, że jak czytam a czytałam już kilka razy od razu widze obrazy, po prostu widze ten wiersz, jak chodzisz po lesie. Buziaki kochana papa!!
OdpowiedzUsuń💟💟💟 Bonsoir 💟💟💟
OdpowiedzUsuńBonne et agréable soirée à vous
Et que votre nuit soit remplie de rêves
💏💏💏Gros bisous d'amitié Rita 💏💏💏
You wrote beautifully! Stay warm and safe.
OdpowiedzUsuńHello Joanna! I translated your poem with Google translate and the translation sounds very poetic and musical in Croatian. Of course, the Google translated made grammatical mistakes and did not translate the grammatical features of nouns and verbs correctly. I made little corrections but I cannot tell whether the translation is completely accurate. From what I can see, however, it is an amazing lyrical poem. It creates very inspiring winter images, and the same time it is a reflexive and meditative poem.
OdpowiedzUsuńProdoran mraz
Zima i mraz, malo bijelog paperja.
Šuma se čini nepomičnom.
Drveće u REM snu sanja o svom korijenju koje se spaja
u podzemnoj igri za životvornu moć,
regenerira se, smrzava, samo da bi se probudilo
i pupoljcima propupalo, pružajući sklonište pticama.
Hodam šapatom kako ne bih uplašila zebe.
Vješam kuglice žita i trakice slanine na grmlje,
koje sam dobila od susjeda,
jer ne posjećujem mesnice.
Sjenice, šojke i dugorepe sjenice tiho dolijeću,
tek kad se udaljim čujem njihove glasove.
Vrabac pokušava cvrkutati, ali čini se neinspiriranim
visokom vlagom i intenzivnom hladnoćom.
Vidim ju iz daljine, prilazim, nadajući se
da se odmara. Bijeli trbuh se ne miče,
crveni rep više neće prašiti koru drveća.
Ne znam što da radim, posipam ga snijegom,
simbolično vjerujući da je bijela boja žalosti.
Sanjam dugo i često, vraćajući se u bljeskovima
kratkih sjećanja, u odsjajima – dirljivo je.
Smiluj mi se, duše šume, shvati me,
tijelo vjeverice koja više neće vidjeti proljeće,
odlazi, neprijateljska, okrutna auro. Probudi se, svijete,
koji ne pita jesu li srca bića koja obitavaju
u prirodi spremna za tvoju ravnodušnost,
za bešćutnost koja se pokazuje bez obzira na godišnje doba.
Sve što preostaje je ne slegnuti ramenima, ne podići obrvu,
ne biti iznenađen ničim, samo tvrdoglavo gledati s nježnošću.
Prkoseći logici i svim znakovima na zemlji i na nebu,
shvatiti da sve ima smisla.
JoAnna Idzikowska - Kęsik, 1. veljače 2026.
I posted the Croatian translation to show what I mean....a lot of alliteration in this poem!
UsuńJoasiu, jak ja mam naprawdę serdecznie dość tej cholernej zimy!!! Ja chce, żeby zima poszła w diabły raz na zawsze!!!!!!!! Ta wredna pora roku utrudnia tylko wszystkim życie na każdym kroku!!! Do obrzydzenia jest ten śnieg i mróz!!!
OdpowiedzUsuńJoasiu, pozdrawia Cię serdecznie!