W czerwcu minęło 10 lat od nagłej, niespodziewanej również dla niego samego, śmierci poety, którego twórczość odkryłam w dzieciństwie i którego polubiłam od pierwszej przeczytanej strony (książki kupowali rodzice i nawet nie wiedzieli, że je czytam pod ich nieobecność).
Jego poezja, pisana prostym, zrozumiałym dla wszystkich językiem, porusza bardzo istotne, egzystencjalne tematy takie jak: życie, miłość, śmierć, samotność, choroba psychiczna, pustka, lęk, ból. Jest to twórczość osobista, czasem konfesyjna, ale jednocześnie niezwykle wartościowa, ludzka. Podobnie jego proza, często przeplatana wierszami. Naprawdę warto zapoznać się z jego twórczością, nie napisał dużo, jednak napisał treściwie. Zmarł nagle, w trakcie wznowienia jego dzieł, o które upominali się wierni czytelnicy. Nie ukończył kontynuacji "Mroków", powieści "Pomroki", którą wydano pośmiertnie.
Ten poeta to Jarosław Borszewicz, którego wiersze już prezentowałam na moim blogu.
Jarosław Borszewicz (26.09.1956 - 01.06.2016) – polski poeta, pisarz, dziennikarz. W czerwcu 1980 roku rozpoczął naukę w Państwowej Wyższej Szkole Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi. Ukończył również Międzynarodowe Studium Dziennikarskie w Poznaniu. Był wykładowcą i dyrektorem programowym na niepublicznych uczelniach dziennikarskich. Wydał dwa tomiki wierszy: Zezowaty duet (1981) i Zezowaty duet oraz nowe wiersze (2016), powieści: Mroki (1983, 2015) i Pomroki (2016). W czerwcu minęło 10 lat od jego śmierci, a wczoraj, gdyby żył, obchodziłby siedemdziesiąte urodziny.
Oto jeden z najciekawszych wierszy Borszewicza, mało znany z tomu pt. Zezowaty duet z 1981 roku:
rozmawiać z Hemingwayem
w ciasnych izolatkach
psychiatrycznych szpitali
jeszcze będziemy
wchodzić na cokoły
opuszczane pospiesznie
przez gipsowe kukły
jeszcze będziemy
uciekać do schronów
na widok zorzy
jeszcze będziemy
spotykać ludzi
dla których warto by
nie zawisnąć na gałęzi
jeszcze będziemy
szukać sensu życia
w kropelkach deszczu
jeszcze będziemy
z pianą na ustach
zdobywać fortece
białych motyli
jeszcze będziemy
zbierać okruszki ziemi
by im przyprawić
złote aureole
jeszcze będziemy
budować drzewom
mauzolea
jeszcze będziemy
tracić zmysły
na widok
normalnych ludzi
jeszcze będziemy
walczyć
aby nie zginąć
i ginąć
aby nie walczyć.
kaleczy mnie nawet głębiej
niż śmierć bliskiego człowieka,
bo w przypadku ludzi zawsze liczę się z tym,
że oni kiedyś tam odejdą,
a w miłości zawsze wierzę,
że będzie wieczna...
Nikogo o nią nie wiń -
ona przyszła od środka.
Śniło mi się, że żyję.
których nie przeżyłem
I co to zmieniło?! Zabrałeś co najwyżej ciało, ale przecież reszta i tak została ze mną.
coraz częściej przypomina mi
zdrętwiałą rękę.
- No?
- Kostkę lodu rzuconą na rozpaloną blachę pieca; topnieje na moich oczach, a ja nic nie mogę zrobić.
Od każdego człowieka - uciekałem.
Głupie były te moje ucieczki - bezskuteczne.
Po co uciekać z jednego miejsca do innego, jeżeli potem znów się ucieka z innego do jeszcze innego? Bo po co zostawiać jednego człowieka dla drugiego, jeżeli tego drugiego zostawia się później dla trzeciego, a tego trzeciego dla...
rozmawiałem z tyloma mądrymi ludźmi,
wiem już tak dużo,
że teraz,
mogę tylko
milczeć.
kochaj to, co złamane a stanie się proste.
Kochaj to, co szkaradne a stanie się piękne,
kochaj to, co zmarznięte, a stanie się ciepłe.
Kochaj to, co umarło, a z martwych powstanie,
kochaj to, co zgubione, a znaleźne dostaniesz.
Kochaj to, co ulotne, a stanie się wieczne,
kochaj to, co zdradziło, a stanie się wierne.
Kochaj to, co przeklęte, a stanie się boskie,
kochaj to, co Cię rani, a przestanie boleć.
Kochaj to, co niesforne, a stanie się cacy,
kochaj to, co nieśmiałe, a pokaże swe kły.
Kochaj to, co jest smutne, a wnet się uśmiechnie,
kochaj to, co bezdomne, a dom zbudujecie.
Kochaj to, co nie kochasz, a czas zatrzymasz,
kochaj to, co znajome, a odmieni swą twarz.
Kochaj to, co ubogie, a zostaniesz bogaczem,
kochaj to, czego nie ma, a zobaczysz... że jest!
Nie intelektualnie.
-Chyba wtedy, gdy przestaje się wierzyć w świętego Mikołaja - śmieję się.
-Nie. Dzieciństwo kończy się wtedy, gdy po raz pierwszy uświadamiasz sobie śmierć. Śmierć w ogóle i tę swoją. Po takim czymś już nigdy nie można być dzieckiem.
-Idź do parku
i siedź tam dwa lata,
a po dwóch latach
Ona przyjdzie na spacer z psem,
ale będziesz ją widział tylko przez minutkę...
To pobiegłbym do tego parku
i czekał dwa lata!
Pauza.
-Lubię te podróże; wyruszam w nie bez biletu, a wracam z tyloma bagażami.
i nie myśleć: jakież ono podobne do trumny.
- Po deszczu. Jeżeli się budzę i pada deszcz, a ja mówię: "Nic to, że pada", to znaczy, że jestem zakochany".





Tak, znam i uważam, że fajny jest. A cytat... to ze mnie: "Miałem ochotę przestać istnieć. Nie, nie popełnić samobójstwo, nie umrzeć ale przestać istnieć. Zamienić się w nic". Identycznie.
OdpowiedzUsuńBellissima poesia
OdpowiedzUsuńBuona domenica!