Wybaczcie, że mnie nie było, że ukryłam to miejsce dla czytelników i mój blog był niewidoczny dla wszystkich wyszukiwarek, że się nie odzywałam, ale - wierzcie mi - naprawdę uchroniłam tym sposobem mój blog przed skasowaniem po ponad czternastu latach pisania.
Dobiła mnie alergia, a rozjechały mnie jak walec drogowy, leki na nią. To jest totalny paradoks - leki na alergię, które uczulają, pogarszają feeling, powodują wysypkę, plamy na skórze, bolesne wypryski na twarzy i dekolcie, bóle i zawroty głowy oraz mdłości. Od połowy marca czułam się po prostu koszmarnie, naprawdę myślałam, że zejdę z tego świata. Nie ma nic sympatycznego w tym, że człowiek, dla którego oddech znaczy życie - ma z nim ogromne trudności. Przez to odczuwałam dyskomfort w całym ciele, czułam się bardzo źle, jakbym się zapadała, byłam bardzo słaba, kręciło mi się w głowie. Dawno nie miałam takiego odpływu, spadku energii i tak złego samopoczucia. Były dni, że nawet nie miałam siły się napić, że wszystko stawało się szare, obce i obojętne. W połowie marca L-4 i mnóstwo leków za niemałe pieniądze, potem praca ponad siły, po prostu harówka. W święta wielkanocne, gdy wszyscy delektują się jedzeniem, ja zrobiłam sobie bardzo świadomie, cztery dni totalnej głodówki, z nadzieją, że pomoże, wypłucze toksyny z organizmu, ale stało się inaczej - nie odzyskałam wigoru. Później pojawiła się ogromna, swędząca i bardzo bolesna opryszczka na ustach, którą najpierw wzięłam za odwodnienie, za spierzchnięte usta i na którą już po prostu musiałam wziąć tabletki, bo same maści okazały się, niestety, za słabe. Wszystko to spowodowało stany depresyjne, apatię, dolegliwości psychosomatyczne, bóle w całym ciele, zwłaszcza w dolnej części kręgosłupa.
Teraz znowu mam zwolnienie lekarskie, dostałam też skierowanie na zrobienie wszystkich potrzebnych badań, także USG brzucha. W poniedziałek ponownie lekarz - a tak naprawdę przedobra i empatyczna Pani Doktor, ale ja już wiem, że wyniki mam dobre, bo je sprawdziłam w internecie, dolna granica, ale jest ok, nawet poziom witamin B i D jest w normie. Mam też dobre TSH mimo wieloletnich problemów z tarczycą, trwających od czasów liceum do około czterdziestki, gdy świadomie odstawiłam 11 piguł dziennie przepisywanych latami.
Strasznie się bałam tych wyników, bo gdyby się okazały takie same, jak moje samopoczucie, byłyby fatalne... Dlatego już wiem, czuję i rozumiem, że moje ciało powiedziało dość pędowi i nadmiarowi bodźców, a przede wszystkim - stop farmakologii. Nie znoszę łykania piguł. Stają mi w gardle, okropnie na mnie oddziałują. Koniec, kropka.
Dziękuję wszystkim, którzy w czasie tej absencji, nieobecności wysłali do mnie e-maile. Bardzo się cieszę, że jesteście, że mogę z Wami rozmawiać w jakiejkolwiek postaci.
Powyżej obraz nieznanego Autora. Poniżej jedna z moich ukochanych piosenek i najnowszy wiersz; ostatnia grafika z internetu, pt. Cердце души autorstwa tajemniczego J.D. 😘 Uściski! 🌹
🌺
xXx


Masz szczęście, że odpisałaś na moje smsy, bo bym Ci tyłek skopał. I serio: nie rób tego więcej, a chorych ludzi olej. Mam na Ciebie wk***a. I następnym razem naprawdę dostaniesz za swoje Joanno. Nie zachowuj się jak rozkapryszona artystka, tylko zgłoś profil, który bez pytania zabiera Twoje wiersze i obrazy. A mnie i innym tutaj przychylnym Ci osobom, oszczędź.
OdpowiedzUsuńNo i dobrze, że dostanę, ciesz się, że Ci odpisałam, bo nawet na to nie miałam siły, jakby życie się na mnie obraziło, więc Ty nie musisz.
UsuńJoanno Joasiu. Naprawdę się cieszę, że wróciłaś, że jesteś i wiersz - super, ale protestuję przed kolejnymi takimi odjazdami stąd. Nawet, jeśli będziesz milczeć miesiącami, to przynajmniej zostaw blog w spokoju.
UsuńJoanno, mam nadzieję, że czujesz się lepiej. Że cieszysz się wiosną. Pozdrawiam, niech Twoja majówka będzie udana i ciepła (jutro lecę z tego kraju na trzy tygodnie). Trzymaj się niepokorna kobieto!
Dobrego pobytu i odpoczynku, Jacku. Czuję się jako tako, ale w porównaniu z tym, co było, jest naprawdę lepiej.
UsuńDear JoAnna, I missed you! I understand how you feel and I hope you get better soon. You are tired, JoAnna. You need to rest.
OdpowiedzUsuńHello, Irina, it's true, I'm tired. But I'll slowly recover. Warmest regards, hugs!
UsuńTak to jest z lekami - "pomagają" na jedno, a wywołuje w naszym organizmie wiele szkód. Poszukaj alternatywnych metod. Na mnie działa akupresura. Podam przykład z tzw. febrą, z którą też wiele osób na problem. Ja, odkąd odkryłam punkty na pozbycie się tego problemu, już go nie mam. Reklamowane są leki, maści, ale one nie są bezpieczne, jak i wszystkie inne farmaceutyki. Ja na szczęście nie mam żadnych alergii (mimo że mam już trochę lat :) ), ale staram się radzić sobie bez leków. Wiem, że w wielu przypadkach tabletki musza być używane, ale można wspomagać się medycyną naturalną i alternatywną. Akurat mam książką, o której wkrótce napisze na moim blogu, w której są też sposoby na alergie, a przede wszystkim są podane przyczyny. Mam nadzieję, że jest z Tobą już lepiej i będziesz mogła normalnie funkcjonować. Tego Ci życzę na dalszą część roku :)
OdpowiedzUsuńZ chęcią poczytam o tej książce i sposobach na alergie. Jest lepiej, codziennie wkręcam sobie, że jest dobrze i odpoczęłam trochę na zwolnieniu. Dziękuję za ten komentarz i pozdrawiam serdecznie!
UsuńOch, odetchnęłam z ulgą, nie wylogowuj się z żadnego życia.
OdpowiedzUsuńJesteś symbolem radości i ulotności, uśmiechaj się i twórz, do tego zostałaś stworzona!
Ściskam mocno:-)
Czasem czuję się przytłoczona. Kiedyś, bardzo dawno miałam wykłady z psychologii z panią specjalistką od autyzmu i w teście wyszły mi cechy Aspergera. Niekiedy czuję się tak przebodźcowana, że gdy wracam do domu, muszę co najmniej godzinę posiedzieć w totalnej ciszy. Dopiero potem mogę się uśmiechać, tworzyć, wspierać ludzi. Uściski Kochana Jotko, dobrego nowego tygodnia.
UsuńCechy Aspergera? możliwe, ale to także praca w szkole, miałam podobnie...
UsuńZ testu wyszło mi kilkanaście procent, na pewno liczę w pamięci, mam ogromną nadwrażliwość słuchową od zawsze, nie tylko dlatego, że pracuję w szkole. Ale teraz, po tylu latach, ta szkoła też ma na mnie duży wpływ: codziennie coś. :( Ostatnio doszłam do wniosku, że dodatki za szkodliwe warunki pracy mamy za niskie.
UsuńHello dear JoAnna,
OdpowiedzUsuńI am glad you are back.
Medication really isn't always good for you, especially not antidepressants, as they often make you deteriorate even further.
A friend of mine is dealing with this too, and I told her to throw that junk away, it gave her anxiety disorders as well.
I am so happy that I can comment on your blog again.
I wish you lots of strength and a beautiful Sunday, enjoy the nature around you.
All the best, Irma
Thank you for being here, dear Irma. I've thrown out all my medications and won't be taking them anymore. I need to work on my sensitivity and implement more relaxation techniques. Best regards and have a great new week!
UsuńNiestety, przy lekach często pojawiają się jakieś skutku uboczne, gorsze samopoczucie itp też nie cierpię ich brać, nawet na ból głowy biorę tylko w ostateczności. Dobrze, że już jesteś, wszystkiego dobrego! 🌷
OdpowiedzUsuńI to sprawia, że tak jak Ty - bardzo ich unikam. Trudno jednak nie wziąć leku, gdy ma się problemy z oddychaniem... Pozdrawiam Joasiu, dużo dobrego na nowy tydzień Ci życzę!
UsuńJoAnna, me alegro que hayas regresado del más allá, lo importante que te vaya recuperando y cogiendo fuerzas. Los medicamentos tienen efectos secundarios, pero todo lo que esta pasando en el mundo, también afecta al cuerpo, ni que no seamos conscientes de ello, hay días que cuestan hasta caminar.
OdpowiedzUsuńCuidate, un grande abrazo.
Hola, querida Cristina, tienes toda la razón: lo que está pasando en el mundo es crucial y muy triste. ¿Cómo es posible que, supuestamente, la conciencia humana esté creciendo rápidamente, y aun así sigamos teniendo guerras y luchas por los recursos? Un poeta polaco escribió: «Hay espacio suficiente para todos bajo el gran techo del cielo, en una Tierra que tú y yo no convertiremos en un lodazal de sangre», y sin embargo, es diferente.
UsuńQue todo vaya bien.
Un cordial saludo, querida, ¡y que tengas una buena semana!
Joasiu!!! ciągle czytam Twoje posty ale ostatnio nie komentowałam i pewnie rzadko będę to robić, bo moje dolegliwości nie ustępują. Znam to uczucie z lekami. U mnie lek, który brać muszę, pustoszy mój organizm. Dodatkowo złe wyniki, nowe dolegliwości ale ja cieszę się, że w moim wieku jest jak jest. Skoro spaceruję, trochę robię na ogródku i czytam, to znaczy nie jest źle. Trudno laptop jest reglamentowany. A Ty moja droga!! Joasiu rób, to co kochasz ku naszej uciesze. Przytulam!!!
OdpowiedzUsuńDziękuję za dobre słowa Janeczko, dziękuję, że jesteś. Ostatnio trochę mniej chodziłam, ale posadziłam pod domem laurowiśnię i chyba się przyjęła i bardzo mnie to cieszy, niebawem posieję kwiatową łączkę. Zdrowiej, rób tyle, ile możesz, to jest ważne. Posyłam Ci moc uścików i serdecznych, szczerych pozdrowień!
UsuńEs temporada da padecer alegiar y muchas cosas más, menos mal que has podido controlarla, yo en cambio he tenido problemas importantes de tensión que me han dejaod fuera de juego durante u tiempo, parece que va pasando y aqúi estoy intentando estar de nuevo
OdpowiedzUsuńGracias por compartir
Un abrazo querida amiga
Hola, querida, gracias por tu comentario.
UsuńA mí también me preocupa la presión arterial a veces; lo sé porque está muy baja.
Saludos cordiales, gracias por tu comentario, ¡un abrazo!
Dear JoAnna, it's awful that you had to suffer so much. I'm sending you my best wishes and hope you feel better soon.
OdpowiedzUsuńThank you very much Andrea, it got warmer and I feel better, hugs!
UsuńJoancjo, dobrze że jesteś kochana moja. Wiersz niesamowicie ciekawy, lubię mity i wiem że dusza istnieje. Buziaki kochana papa
OdpowiedzUsuńDziękuję, wiesz, za wszystko, za e-maile i wsparcie. Buziaki!
UsuńDla mnie najważniejsze jest to, że wróciłaś! Zobaczyłam i poczułam ulgę i radość!!!
OdpowiedzUsuńWiem, że zostałaś okrutnie sponiewierana i wiem, że w takich sytuacjach dopada człowieka niemoc, zniechęcenie i najgorsze z możliwych myśli. Kiedy nic nie działa, a to co powinno pomóc, jeszcze szkodzi, to już nie ma w co wierzyć...
Mam nadzieję, że limit przeciwności zostaw wyczerpany i teraz czas na wszystko co dobre i jeszcze lepsze, czego oczywiście życzę z całego serca ❤️
Przesyłam przytulasy mocy🤗😘
To dobre określenie: sponiewierana, tak właśnie się czułam. Zrobiło się cieplej i czuje się naprawdę lepiej, uściski Kochana, dziękuję za Twoje mailowe wsparcie!
UsuńA ja Tobie życzę dobrego i miłego maja:) wiem, że u Ciebie będzie pracowity, ale jak jest zdrowie i siły, to wszystko jest łatwiejsze, prostsze i przyjemniejsze:)
UsuńŚciskam serdecznie🤗😘
Oh, to fakt, znowu jestem w kołowrotku pracy, ale pociesza mnie fakt, że niebawem wakacje. Uściski i serdeczności, dużo dobra! i pięknego weekendu Ci życzę!
UsuńDziękuję Asiu!
UsuńWidziałam, że dostałaś d3 tzw.tygodniówkę i bardzo dobrze! Na pewno poczujesz więcej energii. Mimo wszystko, jak tylko się, dbaj o siebie, bo nikt dla Ciebie tego nie zrobi!
Wszystkiego co najlepsze życzę! Ściskam mocno i serdecznie!
Glad to see you back. I hope you feel better soon :-D
OdpowiedzUsuńThank you dear Ananka, if feel better. All the best!
UsuńSuper, że jesteś Joasiu! Przykro mi z powodu tych leków.
OdpowiedzUsuńU mnie koszmarnie ciężki czas - w czwartek umarła nasza kochana suńka i nie możemy się pozbierać.
Wiersz genialny!
Wszystkiego dobrego i dużo zdrówka!:)
Nie wiem, co powiedzieć a propos suni, oprócz tego, że naprawdę głęboko Wam współczuję. Moje psiecko też coraz starsze, słabo już widzi, dlatego coraz częściej zostaję w domu, żeby go nie stresować, bo jak w wakacje byłam ponad 1,5 miesiąca poza domem, strasznie to przeżywał, schudł i tęsknił. Zwierzaczki są wspaniałe, ale za szybko odchodzą, mają dużo mniej czasu, niż my tutaj. :(((
UsuńPozdrawiam serdecznie i ciepło, u mnie wreszcie zrobiła się prawdziwa wiosna, jest zielono i ciepło, życzę Ci ciepłego maja!
Querida Joanna, que ruim isso tudo que você está passando!
OdpowiedzUsuńSim, os remédios têm efeitos colaterais muito fortes.
Eu espero mais melhoras, procure fazer tudo com muita tranquilidade,
calma, sei que é difícil, mas nossa mente ajuda muito!
Desejo para você dias cada vez melhores, e você vai superar tudo, querida!
Um beijo, cuide-se bastante, sua vida vale muito.
Querida Tais, muito obrigado pelas suas palavras de apoio; elas significam muito para mim.
UsuńEstou me sentindo melhor, aos poucos, estou me recuperando.
Enviando abraços e muitos pensamentos carinhosos e fraternos.
Witaj Asieńko!
OdpowiedzUsuńOgromnie się cieszę że jesteś! Ale także doskonale Cię rozumiem, bo też ostatnio miałam ogromny kryzys. Ale Twoje problemy zdrowotne wręcz mnie poraziły. Ogromnie Ci współczuję tych przykrych przeżyć. Mam nadzieję że z każdym dniem będzie lepiej. Cieszę się że jesteś i dzielisz się z nami kolejnym pięknym i osobistym wierszem.
Gorące uściski Asiu 😍😘
Jest lepiej, Moniczko, już oddycham, schodzą strupy z ust po opryszce i z dekoltu po wysypce. Posyłam Ci dużo pozytywnej energii!
UsuńHow are you doing, beautiful? I hear you. You’ve been through a rough stretch physically and mentally, and making medication changes on your own is something that needs a doctor guiding it, even when tests look reassuring. The pull to withdraw into illness, dreams, and online spaces is understandable, but recovery usually comes from steady routine, real-world contact, and patience with your body rather than cutting things off abruptly. I wish you good health.
OdpowiedzUsuńHello Melody, thank you for your comment. Thank you for your kind wishes; they helped me feel better. Sending you warm greetings and positive energy.
UsuńMe alegro que estés de vuelta y te encuentres mejor. Las alergias son terribles, y los efectos de la medicación te dejan fatal. Bs.
OdpowiedzUsuńHola María, las cosas están mejor, probablemente porque por fin brilla el sol y hace más calor. Este clima me está matando; creo que necesito mudarme al sur de Europa. ¡Un abrazo!
UsuńAs alergias são um problema complexo para ser resolvido. Fundamental é saber qual é agente, o que não é nada simples. Um dos meus filhos também tem esse problemas, mas lá vai convivendo com ele.
OdpowiedzUsuńA canção que escolheu é fabulosa. E cantada por 2 monstros da música (Lady Gaga + Bruno Mars) só podia ser uma obra de arte musical. Eu não a conhecia, obrigado pela partilha.
A parte final do seu post é deliciosa. Li-a 2 vezes para a saborear.
Querida amiga Joanna, tenha uma boa semana. E as melhoras.
Um abraço.
Olá, meu amigo Jaime, é verdade que às vezes é difícil detectar alérgenos, então é preciso ter cuidado. Eu não posso tomar esteroides, e a maioria dos medicamentos são esteroides. Fico feliz que tenha gostado da música e do poema. Um abraço!
UsuńQuerida y bella amiga, precioso poema.
OdpowiedzUsuńSiento mucho tus dolencias, yo tuve un Mes de Marzo fatal pero todo pasa.
Descansa, sonríe que hay mucha gente que te aprecia y te quiere en este mundo virtual.
Que lindo verte de nuevo, eres bella y créelo, muy bella.
Besitos y te dejo todo mi cariño
Hola, querida, muchísimas gracias por este comentario tan bonito y alentador. Me estoy recuperando poco a poco, quizás porque hace más calor, brilla el sol y por fin ha llegado la primavera. Te mando un montón de saludos, besos y buenos deseos. ¡Un abrazo, querida amiga!
UsuńTeż się odczulam i wiem co czujesz... Miałam raz przerwę od tabletek i o dziwo czułam się lepiej...
OdpowiedzUsuńMiłego dnia!
Angelika
Tabletki są na sterydach, a to powoduje niezbyt dobry feeling. Trzymaj się zdrowo, dziękuję za komentarz, pozdrawiam.
UsuńNie mam uczuleń, ale moja depresja ma się zaskakująco dobrze. A jeszcze niedawno była w odwrocie. Zaraz matury i nie wiem, jak przetrwam. Dobrze, że ukryłaś blog i nie skasowałaś go. Już się przekonałam, że potem i tak się tęskni i wraca...
OdpowiedzUsuńA wiesz, do dzisiaj żałuję Twojego "Zdaniem Frau Be" i chyba to mnie najbardziej powstrzymało przed skasowaniem... P. dr też twierdzi, że mam depresję... U mnie w pracy młyn totalny, sześćdziesięciopięciolecie. Generalnie mam wszystkiego po kokardy.
UsuńJoasiu zachodziłam w głowę co się porobiło z Twoim blogiem, przyznam, że nadal nie bardzo to rozumiem, ale z komentarzy wynika, że stało się coś bardzo złego. Jednak mimo wszystko jakoś się to wyprostowało, co mnie bardzo cieszy. Współczuję Ci, że Twoje zdrowie tak drastycznie się posypało, bo przeszłaś naprawdę ciężkie chwile. Piszesz o problemach z oddychaniem, zastanawiam się, czy nie brałaś z tego powodu sterydów bo to by tłumaczyło depresję, spadek energii a do tego atak wirusa. Mnie też kiedyś to spotkało po wziewnych sterydach, nie miałam pojęcia co się dzieje, a po prostu nie miałam siły, żeby wstać z łóżka. Poza tym ta wiosna chyba jest trudna dla wielu osób, ja też nic nie pisałam do tej pory z powodu problemów z kręgami szyjnymi, ból, zawroty głowy i drętwienie rąk nie dawały mi siedzieć, nie mówiąc o pisaniu na klawiaturze. Obawiałam się, że to już tak zostanie, byłam kompletnie załamana, ale jest trochę lepiej i mam nadzieję, że może da się z tym żyć. Będę trzymała kciuki, żebyś bez zakrętów dorwała do końca roku szkolnego, bo później wakacje i czas ładowania akumulatorów, więc życie znowu nabierze barw. 😘🫶🌞
OdpowiedzUsuńTo prawda, posypałam się. Oprócz alergii i leków dobiła mnie zbyt długa i strasznie szara zima. Chyba muszę pomyśleć o wyprowadzce z naszego kraju w cieplejsze miejsce.
UsuńKręgi szyjne - moja mama też na nie cierpiała, bardzo właśnie drętwiały jej przez to ręce. Cieszę się, że jest lepiej, Elu, naprawdę i wierzę, że będzie lepiej. Ja też będę trzymała kciuki za Twoje zdrowie, będę Ci wysyłać pozytywne myśli. Jakoś musimy to przetrwać, poradzić sobie.
Posyłam Ci moc uścisków i dobrych myśli! Serdeczności!
Joasiu, przeraził mnie Twój wpis. Przyznaję, że nie zaglądałam do Ciebie, bo teraz w ogóle rzadko gdziekolwiek zaglądam... nawet na swój blog wchodzę raz w miesiącu. Cieszę się ogromnie, że choć pomału, ale Twój kryzys mija. Okazuje się, że ta wiosna nie tylko dla mnie była taka ciężka i z przygodami. To prawda, że leki na jedno pomagają, ale na kilka innych rzeczy szkodzą. Ja też teraz odstawiłam magnez, choć lekarz zalecił mi brać na regenerację poszarpanych mięśni międzyżebrowych od kaszlu, który miałam w czasie zapalenia oskrzeli. Ale źle się po nim czułam, zresztą nadal jestem słaba i bez sił :( Chyba potrzebujemy konkretnej, ciepłej pogody i dużo słonka. Życzę Ci tego, kochana... niech ten maj przyniesie Ci ukojenie o dobre samopoczucie. Mocno Cię przytulam!
OdpowiedzUsuńOj, jak tak czytam, to ta zima i wiosna wielu osobom dały do wiwatu. :( U mnie dopiero teraz, dzisiaj zrobiło się naprawdę ładnie i ciepło. A to już przecież maj. Rozumiem też, że nie zaglądasz na blog, bo jak się sypie w realu, trudno serfować po internecie.
UsuńPowiem Ci, że znam kaszel i poszarpane mięśnie od niego i ból, jaki to sprawia, jak ciężko się oddycha, jak nie można się w nocy ułożyć do snu, bo wszystko boli. Zdrowiej, regeneruj się, pisz tylko wtedy, kiedy możesz. Naprawdę to rozumiem, ostatnio nawet nie miałam siły zrobić postów do Babińca Literackiego, tak słaba byłam. Pozdrawiam najmocniej, zdrowia i raz jeszcze zdrowia Ci życzę! Uściski i moc serdeczności!
Hello JoAnna,
OdpowiedzUsuńI was shocked by your message. Terrible for you.
And the fact that your blog was inaccessible for a while as well worried me.
I hope the sun will shine for you and gives your good feelings back.
I wish you all the best and good health.
Warm regards and a big hug,
Marco
Dear friend, I've pulled myself together and am slowly recovering. Sending you lots of warm thoughts and wishing you a wonderful weekend!
UsuńCześć Joasiu!!!
OdpowiedzUsuńWitaj ponownie i zastanawiałam się, dlaczego nie mogę wejść na Twojego bloga? Bardzo jest mi przykro z powodu Twoich problemów zdrowotnych... :( Powiem Ci, że ja jestem też alergiczką. U mnie na szczęście w ostatnich dniach jest spokój, że nie muszę nawet dawać kropli do nosa, ale w zamian martwię się o rodziców. Moja mama ma w tym miesiącu badania po kolejnych 3 miesiącach po nowotworze i musi też zrobić USG tarczycy. Tata natomiast badanie kontrolne tętniaka na aorcie :(
Joasiu trzymaj się i życzę Ci miłego nowego tygodnia!
Aniu Droga, życzę zdrowia Twoim Rodzicom, a Tobie posyłam moc serdeczności!
UsuńI'm very sorry for all that you have been going through. Taking care of oneself is more important than blogs or anything else. The feeling and experience is not only scary but emotionally draining. I hope you are doing better now. Sending healing and positive energy your way.
OdpowiedzUsuńThank you, my dear. I feel better. I'm trying to stay positive. Sending you lots of warm thoughts and wishing you a wonderful weekend!
UsuńAsiu bardzo mi przykro, że jesteś taka chora. Przesyłam Ci całusy. Trzymaj się kochana. M.
OdpowiedzUsuńWitaj Kochana, resetuję się. Jest lepiej, tylko czekam na więcej słońca, więcej ciepła. Buziaki i serdeczności!
UsuńDokładnie tak jest. Też się odczulam i leki pogarszają mój stan... Mam wrażenie, że jestem non stop chora... Miłego dnia!
OdpowiedzUsuńAngelika
Leki... Mam ich dość. Dostałam od p. dr bardzo dużą dawkę witaminy D, bierze się ją raz w tygodniu (mam tendencję do zapominania o lekach) i poczułam się lepiej, może poproś o taki suplement? Uściski, dobrego weekendu.
UsuńMoja koleżanka z pracy brała leki na alergię i odbiły się na stanie jej serca. Musiała je odstawić. Leki na jedno pomagają, na inne szkodzą... Dużo zdrówka dla Ciebie :)
OdpowiedzUsuń