Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Erika Lust. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Erika Lust. Pokaż wszystkie posty

sobota, marca 16, 2024

UWAGA KSIĄŻKA, czyli ciesz się swoją kobiecością

         Hallo again!

             Witajcie po krótkiej przerwie! Zapraszam Was dzisiaj do wysłuchania mojej krótkiej opowieści o kolejnej książce, która warta jest uwagi i przeczytania. Pierwsze słowa tej książki to bardzo intrygująca wypowiedź dawnej gwiazdy kina, Mae West:

"Dobry seks jest jak dobra partyjka brydża. Jeśli brakuje ci odpowiedniej pary, warto mieć przynajmniej sprawne palce".

        Maria Hesse, Przyjemność (El Placer) z wprowadzeniem Leny Moreno, z hiszpańskiego przełożyła Katarzyna Sosnowska, Wydawnictwo Debit Młody Book, Katowice 2022

        Maria Hesse (1982) to hiszpańska pisarka i przewspaniała ilustratorka, prześliczna i bardzo utalentowana dziewczyna, która zasłynęła w świecie, wydając biografie znanych i cenionych artystów: Fridy Kahlo, Marilyn Monroe i Davida Bowie. Niedawno pisałam o jej najnowszej książce pt.  Złe Kobiety, o której możecie przeczytać TUTAJ


        Książka, o której piszę w tym poście wydana została w Polsce rok wcześniej niż opisana poprzednio - w 2022, a na świecie pojawiła się w 2019 i opowiada o tym, jak ważna w naszym życiu jest rozkosz i przyjemność, jak dobrze jest kochać siebie i swoje ciało, jak wspaniałym i ważnym elementem życia kobiety jest seks, pod warunkiem, że nauczy się czerpać z niego radość, jak wiele można osiągnąć przyjemności poprzez masturbację. Jest to trochę erotyczna autobiografia Autorki lub autobiografia o dojrzewaniu do przyjemności i akceptacji własnej seksualności, jednak opowiadająca także o innych kobietach i o tym, jak przez wieki, przez tysiące lat kobiety cierpiały z powodu swojej płci.

        Hesse wspomina również, jak zwykle zresztą, kobiety, które odważnie mówiły i pisały o swoich cielesnych potrzebach. Opowiada o mitycznej Lilith, która nie chciała być dla Adama jedynie źródłem jego przyjemności i pragnęła czegoś więcej niż "seks po bożemu", o Ewie, która w sumie też zrobiła swoje.

         Hesse wspomina znane feministki, seksuolożki, psycholożki oraz autorki piszące o kobiecym orgazmie, a także jedną z moich ulubionych poetek - Anne Sexton, której wiersz "Kiedy mężczyzna wchodzi w kobietę" zrobił na mnie kiedyś, bardzo dawno temu, ogromne wrażenie.

    Przywołuje również m.in. grecką starożytną poetkę Safonę, szpiega w spódnicy - Matę Hari, aktorkę i niesamowitą wynalazczynię - Hedy Lamarr, niekonwencjonalną i czasem gorszącą szerokie grono odbiorców artystkę Madonnę oraz ikonę sex appealu i kobiecości - Marilyn Monroe, która de facto miała spory księgozbiór i dużo czytała, bo bardzo chciała nadrobić braki w edukacji, a jej zdjęć z książką zachowało się o wiele więcej, niż zdjęć w seksownych pozach. Jednak MM powiedziała kiedyś coś niezwykle dla mnie ważnego, coś, co utkwiło mi w pamięci na zawsze: "Ostatecznie jestem kobietą i bardzo mnie to cieszy". Mnie również. Kocham być kobietą i świetnie się czuję w swoim ciele.

        Maria Hesse bezpruderyjnie i odważnie pisze przede wszystkim o sobie i własnych doświadczeniach ze swoim ciałem, z jego odkrywaniem i poznawaniem, o seksie, który uprawiała, o zabawkach erotycznych służących do tego, aby osiągnąć przyjemność. Zachęca, aby kobiety obdarowywały się takimi zabawkami w dzień urodzin. I jak to u niej - tekst jest po prostu średni, pisany prostym językiem i nieco chaotyczny, ale ilustracje są piękne, wysublimowane, cudowne kolorystycznie, zachwycające! To jest atut jej książek i dlatego je kupuję i czytam. Bo tak jak mówiłam już wcześniej - tekst sensu stricte mnie nie zachwyca, mam wrażenie, że mogłaby to napisać każda przeciętna pisarka, chociaż naprawdę wynika z niego, że Hesse to bardzo oczytana i znająca się na kinie Autorka, która w swoich książkach często cytuje wiersze i piosenki a także wspomina o powieściach, które zrobiły na niej duże wrażenie. Myślę więc, że to kwestia warsztatu i wprawy, a także czasu i że jeszcze napisze naprawdę dobry tekst! I tego jej życzę, ponieważ bardzo ją lubię i cenię i już.

        Plusem akurat tego tytułu autorstwa Marii Hesse jest fakt, że mimo całej mojej miłości do kina, dowiedziałam się z jej książki o jednej nowej dla mnie rzeczy. Mianowicie poznałam na razie jedynie nazwisko i postać (bo dużo doczytałam w Internecie) reżyserki, której nie znałam, o której istnieniu nie miałam pojęcia, może przede wszystkim dlatego, że zupełnie nie interesuje mnie kino pornograficzne (nie lubię, nie oglądam, więc się nie interesuję). Tą reżyserką, o której pisze Hesse jest Erika (cudne imię mojej mamy) Lust - Szwedka, która mieszka w Hiszpanii. Otóż Erika Lust jest reżyserką tworzącą porno dla kobiet. Nie widziałam jej dzieł, ale jako osobowość jest odważna i ciekawa. Jak coś znajdę w Internecie, zobaczę, może mnie zainteresuje, zaintryguje? Nie wiem, trudno się wypowiadać o czymś, czego nie znamy. Dlatego lubię czytać, bo zawsze znajdę coś nowego, intrygującego.

        Moja ocena książki - 5/10 - uważam, że jest to dobra książka dla młodzieży, nie tylko dla dziewcząt, dla chłopców również. Dla mnie ona jest nieco spłaszczona, za mało w niej ciekawostek, które by mnie ujęły lub były dla mnie czymś odkrywczym, ale jest przecudna wizualnie. Dlatego uważam, że naprawdę warto ją przeczytać. Bo zawsze warto czytać? Owszem, jednak książek o tematyce naszej seksualności wciąż jest za mało, a temat wciąż i ciągle, mimo, ze żyjemy w XXI wieku, jest tematem tabu w wielu domach i środowiskach, zaś edukacja seksualna jest na poziomie poniżej jakichkolwiek oczekiwań, więc byłoby wskazane, żeby dzieciaki, zamiast sięgać po ogólnodostępne w Internecie okropne, czasem bardzo brutalne amatorskie filmiki, sięgnęły po subtelną, ciepłą i pięknie zilustrowaną książkę Marii Hesse. Zgadzam się w 100 procentach ze słowami z Harper's Bazaar: "Maria Hesse jest jednym z nowych diamentów świata ilustracji".


         Są też w tej książce stwierdzenia, z którymi absolutnie się nie zgadzam (w ogóle robi mi się słabo, gdy słyszę o "świątyni ciała" i już kiedyś o tym wspominałam na tym blogu również), jednak jakże byłoby nudno, gdybyśmy wszyscy myśleli identycznie! Świat to różnorodność, świat erotyzmu tym bardziej jest niezwykle zindywidualizowany. Hesse pisze:

"Każdego dnia kobiety cierpią z powodu presji związanej z wiecznie młodym wyglądem. Pięćdziesięciolatkowie szukają dwudziestolatek, a my rozpaczamy z powodu każdych minionych urodzin. Czy to nie śmieszne? (...)

Nie wracam do tamtej dwudziestolatki. Minęło dużo czasu, odbyłam mnóstwo rozmów  z koleżankami, sporo się dotykałam, spojrzałam na świat z większą świadomością, poznałam wielu kochanków i uczyłam się razem z nimi, od nich. (...)

Moje ciało jest świątynią i czasami zapraszam kogoś do środka. Sporo kosztowało mnie zerwanie z religią, która wychowała mnie w poczuciu winy. Teraz sakralizuję seks. Przeszłam od seksu z miłości do seksu dla przyjemności, oddzielając emocje od fizyczności, żeby w końcu zrozumieć, że największa przyjemność pojawia się, gdy połączą się te dwa aspekty".

        Generalnie w książkach Autorki, oprócz ilustracji, bardzo podoba mi się to, że ona wspiera i naprawdę lubi kobiety. Oby więcej takich kobiet wśród nas! Nota bene Maria zadedykowała tę książkę w taki cudny sposób: "Mojej matce, mojej siostrze, mojej babci, kobietom mojego życia" - coś niezwykle wręcz wspaniałego, kobiecego. 

        Z ciekawostek, które mnie rozczuliły po prostu, Autorka podaje w swoim dziele przepis na tortillę ziemniaczaną, który na pewno wypróbuję!

        Na koniec mój stary erotyk, wiersz sprzed dziesięciu lat, który trochę pasuje do tej książki i wiersz z komentarza Frau Be, ponieważ bardzo mi się podoba - czytajcie!

XxX

Istnieje miłość od samych korzeni
do głębi symboli i archetypów

Byłam z tobą dzisiaj w nocy
tak blisko mocno zmysłowo
namiętnie

Moje usta twoje zęby
język palce błądzące po ciele
alchemia pożądania

Gorący oddech we mnie
wypełniona pustka
obalony mit o grzechu

Zapach smak strumień bieli
sypiącej transcendentalne
konfetti rozkoszy

I ten biedny duchowy przewodnik
w cieniu
speszony totalnie

pornograficznym proroczym snem

JoAnna Idzikowska-Kęsik, 2014


Dziewczynka

kto ci zgasił iskierki
figlarne w oczach?
kto uśmiech sprytnie zamienił
w grymas opadłych
kącików ust?
kto wystrzępił równą grzywkę
przyprószył srebrem
pogrubił kontury
i potargał
duszę?
kto wyrzucił
poobijaną
miednicę blaszaną
i skromną szarość
starej fotografii
przemalował
na nieznośny fiolet?
kto to zrobił
kto ci wszystko odebrał
dziewczynko w piżamce
w czerwone słoniki?

Katarzyna Kadyjewska

        PS 

        Dziękuję Wam za obecność na moim blogu. Bardzo, bardzo! Dopiero od wczoraj trochę lepiej się czuję. Było tak, że w czwartek musiałam zejść z klasą do Pani Pielęgniarki, bo tak niskie miałam ciśnienie i tak bardzo bolała mnie głowa, że myślałam, iż nie dotrwam do końca pracy -  dostałam tabletki przeciwbólowe i poczułam się trochę lepiej. Postaram się odwiedzić Wasze blogi, uściski i serdeczności oraz dobrego weekendu dla Was!