Translate

sobota, listopada 08, 2014

"Halina Poświatowska to jest podobno człowiek" ***



    Halina Poświatowska, polska poetka całe życie zmagająca się z nabytą po anginie wadą serca (1935 - 1967)...


Moja Halina...

 Mój romans z jej poezją, miał kilka odsłon. 

        Poznałam jej wiersze, jako bardzo młoda dziewczyna i bardzo się tą poezją zachłysnęłam, znałam na pamięć wiele wierszy, pisałam swoje wierszyczki "pod Poświatowską", byłam zafascynowana urodą poetki, która przypominała nierealne gwiazdy szwedzkiego kina (tak, szwedzkiego, uwielbiałam wtedy Bibi Anderson i fascynowały mnie oglądane potajemnie filmy Bergmana, a Halina wydawała mi się do Bibi bardzo podobna, teraz już się nie wydaje). 


        Jako nastolatka obejrzałam film o niej (Tętno, 1985), film pełen jej poezji, skupiający się głównie na znajomości z Adolfem Poświatowskim (w tej roli wystąpił młody i bardzo szczupły Krzysztof Globisz) i chorobie poetki. Wtopiłam,zakochałam się bez reszty, większość konkursów recytatorskich zaliczyłam z wierszem jej autorstwa***.


 Byłam na jej (a raczej ich) grobie w Częstochowie, przepisałam mnóstwo jej wierszy (miałam taki nawyk kiedyś, nawyk przestawionego mańkuta, że przepisywałam wiersze, które bardzo mi się podobały do swoich pisanych namiętnie kajecików-powierników tudzież pamiętników, mimo posiadania tomików).


        Potem, na studiach, wrócił Różewicz (którego kocham od dziecka), Miłosz, Gałczyński (i jego doskonała "Inge Bartsch") oraz inni wielcy poeci, doszła, po lekturze "Szklanego klosza" (1986 ?), fascynacja poetkami wyklętymi: Sylvią Plath i jej przyjaciółką Anne Sexton. Oczywiście nie były to jedyne poetki, które lubiłam i ceniłam, dorwałam na przykład bilingwalny tom poezji Szymborskiej i znałam jej wiersze na pamięć po polsku i angielsku, pokochałam tę, której Hasiunia odbiła męża: Annę Świrszczyńską... Halina odeszła na dalszy plan...


        W 1998 roku obejrzałam luźno oparty na biografii Haliny film Barbary Sass pt. Jak narkotyk (z Magdą Cielecką w roli głównej), ale wówczas nie zrobił na mnie wrażenia. Byłam daleko. Fascynowali mnie Bukowski, Bursa, Wojaczek, Ratoń i inni "poważni" poeci, Halina wydawała mi się ikoną egzaltowanych nastolatek, a jej twórczość sentymentalną szmirą.


        Wróciła kilka lat temu. Kupiłam mały tomik jej poezji tylko po to... żeby mieć darmową przesyłkę, bo zabrakło paru złotych do zamówienia moich ulubionych książek, a tomik był tani... A jak już kupiłam, to i przeczytałam, odkryłam na nowo... 
        Subtelne, pełne ciepła wiersze, przepełnione filozoficzną głębią, naznaczone chorobą poetki... Niezwykle pięknej i mądrej kobiety o smutnych, jasnych oczach...


            Czy można pozostać obojętnym na takie wersy:

ptaku mojego serca

ptaku mojego serca
nie smuć się
nakarmię cię ziarnem radości
rozbłyśniesz
ptaku mojego serca
nie płacz
nakarmię cię ziarnem tkliwości
fruniesz
ptaku mojego serca
z opuszczonymi skrzydłami
nie szarp się
nakarmię cię ziarnem śmierci
zaśniesz

Halina Poświatowska


        A w tym roku pojawiła się nowa biografia Poświatowskiej. Nie będę zdradzać treści, bo chcę Was zachęcić do jej przeczytania. Powiem tylko, że czyta się ją jednym tchem, że obraz poetki jawi się mnie - dojrzałej już teraz, jak mniemam - kobiecie, bardzo ludzki, bliski, piękny i wcale nie taki śliczny, jakby się mogło wydawać... I to jej uparte serce, kochające, walczące do końca...


        Halina Poświatowska to osobliwe zjawisko w poezji polskiej... Poznała się na jej talencie Wisława Szymborska, wspierała ją, zachęcała do pisania, pomogła jej po śmierci Adolfa Poświatowskiego - jej wielkiej miłości, gdy Halina w wielu dwudziestu lat została wdową.Poznało się wielu wrażliwych czytelników...
Jej wiersze są ze mną, we mnie od bardzo dawna i mam nadzieję, że będą nadal. Uparte serce przestało bić dwa lata przed moim urodzeniem, a ja mam wrażenie, że ciągle bije, że jest i szepcze wierszami, jakby nadal pisało piękne i szczere listy do przyjaciela... 
 "Poświatowska ze względu na swoje wiersze o miłości i wczesną śmierć, otoczona jest nimbem sentymentalizmu. Jednak gdy lepiej pozna się jej biografię, można zauważyć też jej inną twarz — była złośliwa, egocentryczna, uparta".

— mówiła biografka poetki, Kalina Błażejowska, autorka książki poświęconej Poświatowskiej "Uparte serce".




Do miłego, ale się nagadałam, co?

♡
PS
Ja wiem, kochana Poetko, że to - to jest bardzo mało, lecz Twoje uparte wchodzenie tak dużo... tak wiele mi dało!

 ♡

 uparte (w)chodzenie


motto: Joanno - ty mi oświetlasz drogę

 wchodząca po stromych stopniach

Halina Poświatowska


♡


Joanna d'Arc Halino
to relikt odległej przeszłości
zwidy jakieś miewała
 i prostą była dzieweczką
to Ty oświetlasz mi drogę
 i duszy cichą samotność
chociaż bóg bólu dotyka
 w najmniej spodziewanych momentach

szminki nie noszę w kieszeni
 teraz są modne błyszczyki
jednak uwielbiam pieszczotę
 pigmentu w obszarze ust
ptaki o srebrnych głosach
 wciąż dzwonią w tomikach poezji
świat trwa i białe koty
 mijają sennie pod wierzbą

wiosny każdego roku
 zachwycają tak samo
 drzewami które bezmyślnie
dziewictwo oddają wiatrom
życie i śmierć uprawiają
 odwieczną grę w ciuciubabkę
i tylko serca uparte
 piszą żeby zaistnieć
 w niecielesności snów

i jeszcze miłość Halino
 tak o niej można bez przerwy
mówić rozmyślać pisać
 i wgłębiać się w jej przestrzenie
bo ona w tym przemijaniu
 nawet gdy moknie ociepla
 kruchość i smutku ruiny
gdzieś na cmentarzach słów


twój cień był kobietą
 nim zniknął

i nie zostałaś świętą

ptaku mojego serca leć
 i nie wracaj tu znów


JoAnna Idzikowska - Kęsik, 10 XI 14
Poniżej kilka moich ulubionych wierszy Haliny Poświatowskiej:

***

Halina Poświatowska to jest podobno człowiek
i podobno ma umrzeć jak wielu przed nią ludzi
Halina Poświatowska właśnie teraz się trudzi
nad własnym umieraniem


ona jeszcze nie wierzy ale już podejrzewa
i kiedy w sen zagłębia lewą rękę to w prawej
zaciska mocno gwiazdę - strzępek żywego nieba
i światłem poprzez ciemność krwawi

 

potem gaśnie za sobą wlokąc warkocz różowy
ciemniejący na wietrze nocy groźnej i chłodnej
Halina Poświatowska - te trochę garderoby
i te ręce - i usta co nie są już głodne


 -Halina Poświatowska-

argument pro

Eliot
uwodzi opisowym pesymizmem
widać to wyraźnie
w antologiach poezji współczesnej
pesymizm rozrasta się bujnie
opanowuje umysły
jak trawa powierzchnię ziemi

o słuszności tego stanowiska
świadczą wszystkie lustra
powierzchnie stojącej wody
odbijające dzianie się pór roku
dynamizm natury
unicestwiającej się pospiesznie

indywiduum
nie znaczy więcej od liścia
kołyszącego się na gałęzi
trudno powiedzieć
czy spełnia jakąkolwiek rolę
przez chwilę istnieje po prostu
czuje
myśli

naprzeciw niezgłębionej wody

widać to wyraźnie
w antologiach poezji współczesnej
a także
w spojrzeniach ludzi
którzy przekroczyli lat trzydzieści

Halina Poświatowska




*** 

Joanno — ty mi oświetlasz drogę
wchodząca po stromych stopniach
prowadzona przez płomień

w spalaniu musi być sens
inaczej
niczym jest rozżarzony popiół


a tak i ciebie i mnie i mojego białego psa
Joanno
czeka świetlista korona

policzą nas w grono świętych
za to uparte wchodzenie

i ciebie i mnie i mojego białego psa

 -Halina Poświatowska-



 * * *

czy świat umrze trochę

kiedy ja umrę


patrzę patrzę

ubrany w lisi kołnierz

idzie świat


nigdy nie myślałam

że jestem włosem w jego futrze


zawsze byłam tu

on - tam


a jednak

miło jest pomyśleć

że świat umrze trochę

kiedy ja umrę

-Halina Poświatowska- 

 * * *


w moim barbarzyńskim języku
kwiaty nazywają się kwiaty
i o powietrzu mówię powietrze
i stąpając po kostkach bruku
obcasami wystukuję
bruk bruk bruk
i mówię kamień tak miękko
jak gdyby kamień był aksamitem
i wtulam twarz w twoją szyję
jak gdyby rosło tam ciepłe futro kota
i kocham
mój barbarzyński język
i mówię: kocham

Halina Poświatowska