Nie uciekam się pod twoją obronę.
Źle się czuję.
Daję sobie przyzwolenie
na biadolenie i narzekanie.
Mam (nie)święte prawo
płakać.
płakać.
Myślenie pozytywne
i hollywoodzki,
wymuszony uśmiech
odesłałam na urlop.
Odpoczną i wrócą.
Boli mnie człowiek
we mnie i poza mną.
Drażni nieistniejący bożek
na (od)wiecznych wakacjach.
Doskwiera pulsujące
cierpienie Matki Ziemi,
z której powstałam
i do której wrócę.
Earth! Sweet Earth,
odpuść nam nasze winy,
bo my nie potrafimy.
*** cytat w tytule notki, Wiesław Myśliwski, Ostatnie rozdanie
*obrazki z netu


