Translate

sobota, stycznia 18, 2014

UWAGA POEZJA czyli wiersze moich Znajomych


 słowa

już nie szukam cię
w kropce nad i
mieścisz się w otwartym nawiasie
pełnym nieprzewidzianych zdarzeń
przeplatanych srebrem księżycowych wieczorów
wtopionych w krótkie nici włosów
bardziej interesujących niż
twoja bujna czupryna
w jednym kolorze sprzed lat

ten mały haczyk
pełen doświadczeń
zamknie kiedyś całą historię
między naszymi ustami

musi być dopowiedziany

Eleonora J., NoraC* 



A gdyby tak...

Łagodny rytm zegara.
Oddech pustych pokoi rozsiadł się w moim fotelu.
Karty lat przeglądam - zmęczona.
Trzask palonych wspomnień na kominku.
Do okiennic dobija się wiatr zaniepokojony.
W zamyślonym półuśmiechu słychać czas spadającej łzy.
Gwałtownie podniosłam głowę
a gdyby tak...
drżącymi palcami odsunęłam szufladkę w stoliku.

Danuta Capliez-Delcroix (Bylińska)



antidotum

obudziłeś z sennego mirażu
gdy wędrowałam z derwiszami
widziałam
w przeciwnej pozie cienie
i kamienne róże na pustyni

nie budź miły

chcę wrócić tam
by dalej podróżować w turbanie
zwinąć jak wąż przed słońcem
w oazie być rajskim ptakiem

w tym czasie zrób kawę
ożywię się i będę rozmyślać
nad antidotum
aby przedłużać dosypiania

Elżbieta Mikłas/14.12.2013r.

 


Nie mieścisz się w moich łzach

Nie mieścisz się już w moich łzach
zapomniałam że byliśmy młodzi
nie zasypiam w gwiazdach na wznak
potargany żagiel w mojej łodzi

wiosło zamiast fale pruć
miesza na nowo mój żal
pierś nie tulona nie wyda słów
bez steru przed siebie gnam

nie wołaj mnie daremnie
jutro inny będzie mnie pieścił
już tylko widmem jesteś we mnie
w moich łzach już się nie mieścisz

teraz się do mnie wstecz garniesz
twoja wiadomość jest dla mnie pusta
zapchana spamem moja skrzynka
śniąc całujesz usta marnie

kiedyś szeptałeś należę do ciebie
nawet we łzach głos ci się łamał
odtrąciłeś moją dłoń od siebie
twoje wyznania to teraz banał

przemknął za oknem na zawsze ptak
wiedziałeś ze ranisz mnie tak
czarną barwą chciałeś zamazać mi świat
nawet kroplą nie jesteś w moich łzach.

TES


Jesteś słońcem...

Twoje światło sprawia,
że czuję się dobrze
albowiem dostraja
do ludzi - rozjaśnia życie...

Twoje ciepło osusza,
kiedy los moknie w deszczu
i niczym lato rozgrzewa
serce - radując w słońcu...

Twoja bliskość cieszy,
jak świat nabiera znaczenia
w obrazie co jest dla duszy
znakiem - drogą do szczęścia...


  Aleksandra Baltissen,
2014-01-17
 

KU SOBIE SaMEJ

 Potknęłam się o swoje drugie ja
 w przedsionku spichlerza poezji 
spotkałam swój cień
 na kartce papieru


 taka delikatna nieśmiałość
 pokorna i pełna ogłady
 tylko żal
 iż tak sporadycznie
 mijam się z nią 
w drugim swoim obliczu 

A na imię ma właśnie poezja
 przyodziana szatą myśli
 otulona szalem twórczości 

Do najgłębszego zakamarka w sercu
 eskalując
 w codziennym świecie

 wersetami
 złotopiórej poezji
 lawirując
 wśród płynności poematu słów

 w prozę życia trafia … 

© Yvette Popławska, Yvette P'M


***

 spójrz na łąkę
krwista czerwień
rozkwitła
wiatr kochanek
stęskniony
chłonie
karminowe pocałunki
niecierpliwy
zazdrosny
o świata zachwyt
zrywa z miłosnym
westchnieniem
ostatni płatek
odlatując
zabiera ze sobą
czerwoną lekkość
makowej duszy

Teresa U. - T.U. 09.04.2011



List w butelce

list
w zielonej butelce
popłynął
odnaleźć twoją duszę

dla tego
kto go odnajdzie
będzie talizmanem
i opowieścią
o miłości tak ogromnej
jak ten ocean
który przepłynął
aby spocząć
w zatoce
dobrego serca

Barbara Zamaro – Falińska



 o sobie...

w pisaniu wierszy -
analfabetka
ot po prostu wierszokletka
znalazła sposób na radość
niewprawną ręką
wypisuje swoje życie
radości smutki
gorycz i złość
nie zważa na konwenanse
nie wzoruje się na poetach
zna swoje miejsce w szeregu
gdzieś na peryferiach Poezji
nie ma parcia na splendor
jej wystarczy że czasem ktoś
napisze pod jej słowami
że wzruszył się czytając

w pisaniu wierszy
analfabetka
ot po prostu wierszokletka
to ja
koślawymi literami
oddaję ludziom
kawałek mojego serca
nie chcę nic w zamian...

Olga Zug 


 *** 

uśmiechem poezji
wczytuję się
w sens istnienia

słowem co pieści
zmysły duszy
przewracam kolejne
stronice życia

półprzymkniętymi
oczyma w dal
spoglądam…

przez firanki rzęs
widzę ciebie…
czułymi objęciami
tulącego nasze sny

każdym napisanym
wersem… jestem
tęsknotą płynącą
poematem strof

metaforyczną
miłością zamykam
przeczytaną księgę

Judyta Pater



Tamtego lata... tej jesieni

odchodzisz z latem o zachodzie słońca
a przecież jesień złota idzie jeszcze
prognozy mówią, że będzie gorąca
że w październiku ominą nas deszcze

odchodzisz nagle, bez żalu zamykasz
drzwi lata, to nic, że barwy spłowiały
wczesna jesień już wrzosem poprzetyka
leśne dukty, świat wypięknieje cały

odchodzisz nie bacząc, że już winobluszcz
barwą przypomina wino sączone
tamtego wieczoru... spójrz, dalej cynobrów
plama... dni ostatnie dla nas stracone

odchodzisz z latem o słońca zachodzie
tak po angielsku nie mówiąc ni słowa
widać tak jest, że jesień już nie w modzie
wnet wiosna przyjdzie a z nią miłość nowa...

  Teresa Glazar
z tomiku "Ogrody słów — ścieżki życia"
 



W oceanie nieba

na rzęsach huśtają się płatki śniegu
a ja biegnę do ciebie księżycem
byś uśmiechem zmieścił się w ramionach
gdy wyciągnę dłonie grzeszne dotykiem

i w chwilowym nieokiełznaniu
bezwstydnie niesyci uniesiemy się wysoko
by rozproszyć w sercach światło gwiazd

a gdy godziny umkną w stronę słońca
ocean nieba będzie świadkiem zachwytu
gdy znów staniesz się częścią mnie

by na ustach spocząć cichą obietnicą
że będziesz mnie kochał…

choć na rzęsach stopnieje śnieg


 Grażyna D., ~ Gracjaa,  05.01.201444

byś uśmiechem zmieścił się w ramiona


tylko dla ciebie...

pisać czy ci nie pisać sam dziś doprawdy nie wiem
o tym czego me zmysły wprost pojąć nie potrafią
być może to dlatego że bardzo brak tu ciebie
gdy inne zda się wszystko we mnie jak w sedno trafia

a jeśli ci napiszę jak chrzęści piasek plaży
choć nic to w porównaniu do krzyku mew nad ranem
o falach bryzą gnanych któż się ich dosiąść waży
i słońcu co się rodzi przed chwilą zapomniane

by zmyślnie krok za krokiem mrokom niebo wykradać
by na nim odkryć dziwy co w fal rytm się kołyszą
by koralików ciszę nizać i w niej spowiadać
ze snu kiedy to zmysły nie widzą i nie słyszą

wreszcie gdy złapią końce spowiedź i żal za grzechy
a najcięższą pokutą to żem tu sam jak palec
i to że raz kolejny w tajemnym półuśmiechu
słońce ostatkiem ogni iskier odgrywa balet

wraz z nim poblask księżyca wpada w muszle otwarte
jakby chciał spytać perły czy wie czy warto było
milczeć i tylko czekać wiedząc że to nic warte
nie mówić ci o wszystkim o tym czy to jest miłość

a jeśli w każdym ze słów niby jantar się skrywa
prawda o naszej małej drodze wprost do wieczności
to czego to jest dowód tego żem przegrał wybacz
lecz o czymże to będzie jeśli nie o miłości


Kazimierz Jasiński

Letnie westchnienie...

Prawie już noc nastała
ale nie do końca
jeszcze poświata została
znikomy ułamek słońca

cichutko cichuteńko
ciepłem nocy zwabiona
wymykam się na ganek
tak ciągle zadziwiona

tym co lato nam niesie
jak przyroda koncertuje
kuku kuku gdzieś w lesie
kuku kuku echo wtóruje

przejdę się po ogrodzie...

stąpać będę leciutko
niemalże bezszelestnie
bynajmniej ostrożniutko
słuchając lata westchnień...

Halina Frąckowiak, sierpień 2013



 Szkoda

czasu na żale
to tak jak z burzą
przyjdzie przeminie
kilka śladów zostawi
potem tęcza łuki zatoczy
i dalej życie się toczy

szkoda

czasu na smutki
one i tak kiedyś ustąpią
a szkoda by serce wciąż
ponosiło ich skutki

tylko nie szkoda czasu
gdy miłość piękno rozsiewa
ona jak pęk kwiatów cieszy
serce duszę i oczy

ważne by umieć
żal smutek i miłość połączyć
by miłość jak wiatr
rozwiewała smutki
i żal z każdej opresji
jest wyście...szkoda czasu
by nie wpaść
w szpony depresji.

   Barbara Narłowska



Dworek 

 malowniczy zaklęty świat
dworek niewielki
z dziecięcych marzeń w pamięć wpisany
śmiech perlisty dzieci w każdy dzionek szczęśliwy

gdy słońce zaświeci świat zaczarowany
tęsknotę przywołuje do zabaw w ogrodzie
w którym zawsze inna bajka tworzyła się co dzień

a na stryszku rozmaitości bez liku
w zakurzonym kuferku
starej szafie
w wiklinowym koszyku
a z za pajęczyny
co jeszcze podpowie twór wyobraźni
ciekawej dzieciny

ileż w sobie tajemnic ten dworek zachował w każdym zakamarku
i legendą osnuł
kiedy zmierzch zapada i zmęczony dzień do snu ułożył
znowu inną fantazję w każdym kącie złożył

wspomnienia przodków i ich tajemnice
z portretów schodzą
i po nocy snują się przez okolice zamierzchłych czasów
czasem głos samotnej wilczycy dochodzi z pobliskich lasów

tu się czas na zawsze zatrzymał
może tylko inną sukienkę ubrała dziewczyna
a zamiast w karocę chłopak wsiadł do samochodu
lecz nic nie zburzyło sielanki
nadal stoi dworek
wtopiony w malowniczość i tajemniczość
dzikiego ogrodu


 Maria Aleksandra- mb


Bardzo dziękuję wszystkim moim ulubionym znajomym Poetom, którzy zgodzili się na opublikowanie swoich wierszy na moim skromnym blogu! Jestem wzruszona i czuję się zaszczycona tym, że podzieliliście się ze mną i Czytelnikami, swoją twórczością!
Pozdrawiam najmocniej, życząc nieustannej weny i pięknej, wzruszającej lektury! 


*** pictures and gifs from net