Translate

niedziela, listopada 12, 2023

Porozmawiajmy o czułości

 

 

nadczułość

nie wiem dlaczego kobiety
kochają za bardzo
miotają się w nadmiarze emocji

czemu liryczna Safona banalnie
rzuciła się w przepaść
Kleopatra wybrała
nieczuły pocałunek węża
piękna Ofelia i mądra Virginia Woolf
obojętnie chłodną pieszczotę wody
a zdolna i nadwrażliwa Anne Sexton
zagmatwała się w sobie
do totalnego zaśnięcia
odpływając jak Sylvia Plath
w lepkie macki matrixu

czułość wpisana w spojrzenie
skrzy się w sercu
jak suchy jesienny liść
co poczerwieniał
z zazdrości

o tamte


JoAnna Idzikowska-Kęsik, 29 IX 2013

______________________

*

Czułość

Cóż ja z tobą czułości w końcu począć mam
czułości do kamieni do ptaków i ludzi
piwinnaś spać we wnętrzu dłoni na dnie oka tam
twoje miejsce niech cię nikt nie budzi
Psujesz wszystko zamieniasz na opak
streszczasz tragedię na romans kuchenny
idei lot wysokopienny
zmieniasz w stękania eksklamacje szlochy
Opisać to jest zabić bo przecież twoja rola
siedzieć w ciemności pustej chłodnej sali
samotnie siedzieć gdy rozum spokojnie gwarzy
w oku marmurów mgła i krople toczą się po twarzy
 
 Zbigniew Herbert z ostatniego tomu poetyckiego 

*

Czułość jest tą najskromniejszą odmianą miłości. To ten jej rodzaj, który nie pojawia się w pismach ani w ewangeliach, nikt na nią nie przysięga, nikt się nie powołuje. Nie ma swoich emblematów ani symboli, nie prowadzi do zbrodni ani zazdrości. Pojawia się tam, gdzie z uwagą i skupieniem zaglądamy w drugi byt, w to, co nie jest „ja”.
Czułość jest spontaniczna i bezinteresowna, wykracza daleko poza empatyczne współodczuwanie. Jest raczej świadomym, choć może trochę melancholijnym współdzieleniem losu. Czułość jest głębokim przejęciem się drugim bytem, jego kruchością, niepowtarzalnością, jego nieodpornością na cierpienie i działanie czasu. 

Olga Tokarczuk, Mowa Noblowska

*

Nie chcę cię dotknąć
Boję się
Boję się twego bólu
Chcę ci zostawić twą samotność
A swą obecność zmienić w czułość 

Jonasz Kofta

* 

 Zawsze cicha jest czułość prawdziwa.

Anna Achmatowa

*

Czułość nie jest bynaj­mniej, sublimacją instynktu seksualnego; jest bezpośrednim wynikiem braterskiej miłości i istnieje zarówno w fizycz­nej, jak i w niefizycznej formie miłości.

Erich Fromm


* 

Na razie nie mogę się z tym uporać. Z tym oczekiwaniem. I z tym napięciem. Ale najbardziej z tymi atakami czułości. Czy można mieć ataki czułości?

Janusz L. Wiśniewski

*
Lubię XIX-wieczne uczucia. Wzniosłość, wzruszenie, cierpienie, namiętność. Mam wrażenie, że dziś skutecznie je sobie pomniejszamy – wolimy, żeby było letnio, w cudzysłowie. To czasy małych emocji. Głębokie zakochanie czy rozpacz wydają się śmieszne.

Zadie Smith

*

Leopold Tyrmand

*

Czułość rodzi się w chwili, gdy człowiek zostaje wyrzucony na próg dojrzałości i poniewczasie zaczyna uświadamiać sobie zalety dzieciństwa, z których jako dziecko nie zdawał sobie sprawy.
Czułość jest lękiem przed wiekiem dojrzałości.
Czułość jest próbą stworzenia sztucznej przestrzeni, w której obowiązuje umowa, że będziemy do tego drugiego zwracać się jak do dziecka. 

Milan Kundera 

*

 To zabawne, że człowiekowi nie brakuje czułości, dopóki jej nie zazna, a kiedy już do tego dojdzie, nigdy nie ma dosyć. 

Libba Bray

*

            Znalazłam swój bardzo stary wiersz sprzed ponad dekady. Teraz pewnie byłby zupełnie inny. Ale postanowiłam nic w nim nie zmieniać, bo to jeden z tych, który sam się napisał. Poza tym wiersz ten ukazał się w świetnej, motywacyjnej książce pt. Mocna jak stal, autorstwa wspaniałej i bardzo czułej kobiety biznesu, Joanny Idzikowskiej. Szczerze tę książkę polecam, naprawdę warto wiedzieć, jak sobie pomóc w samorozwoju, a bycie mocną oznacza jednocześnie bycie wrażliwą, czułą i delikatną. Książka Joasi jest niezwykle wciągająca, inspirująca, mądra, pełna porad, ciekawych cytatów. Naprawdę czyta się ją jednym tchem, jak dobrą powieść, a jednocześnie można się z niej wiele dowiedzieć na temat mechanizmów biznesu, ale też panowania nad własnymi emocjami i życiem.

            Joasia założyła także Serduszkową Nieszkołę. Szacunek, Asiu, chapeau bas!


                Dla mnie czułością jest piękno Matki Natury, dobro doznane - zwłaszcza to bezinteresowne - od ludzi, dotyk pełen delikatności, oczy wpatrzone w moje, wspólne zainteresowania, spacery, dom, morze, zachody słońca, zwierzęta, uśmiech córki, czytanie książek, pisanie wierszy, dobre jedzenie w towarzystwie bliskich, radość, przyjaźń, miłość, widok kobiety w ciąży…

                    Generalnie wszystko, co dobre, prawdziwe i piękne. To czułość sprawia, że czuję się piękna i naprawdę silna, że mam siłę żyć.

                                                                A dla Was? 


*
Czułość rodzi się wraz z pierwszym dotknięciem futerka...
Frau Be 
 
*
Najwięcej jej (czułości) zaznałam od mamy i babci.
Pralinka
 
*
Największa czułość dopada mnie, gdy przytula się do mnie mały człowieczek i razem oglądamy lub czytamy bajkę:-)
jotka
 
*
Czułość to cząstka naszych pozytywnych emocji, którymi możemy obdarzyć drugą osobę.
Karolina90
 
*
La ternura y la amabilidad siempre conquistan.
J.P. Alexander
 
*
Czułość to delikatność, która siada na sercu jak motyl.
Jael
 
*
 Czułość można okazywać na przeróżne sposoby: poprzez delikatność, zainteresowanie, sympatię, drobne gesty, jest współodczuwaniem oraz chęcią dzielenia się tym co nas spotyka i pewnie jeszcze jest wieloma innymi rzeczami, które się wydarzają, jeśli się kogoś kocha.
 
MaB
 
*
 Czułość to takie delikatne dotknięcie, że na sercu od razu robi się cieplej. 
 
Bogusława Matusiak
 
* 
 Moim zdaniem w dzisiejszych czasach brakuje tej czułości i empatii. Najwięcej troski i czułości to posiadają mimo wszystko niezastąpione babcie :)
 
Doris 
 
*
 Czułość jest siostrą miłości, bez niej tego pięknego uczucia nie przeżyjesz.
 
Cela D 
 
*
 Czułość to bardzo ludzkie uczucie, choć mam wrażenie, ostatnio zapomniane. Może być czymś naprawdę pięknym, warto je w sobie budzić, jeżeli przysypia i chowa się gdzieś w zakamarkach ciała i duszy. Każdy z nas czułość może odczuwać na wiele sposobów. Każdy z nas, może czuć to inaczej. To piękne, jak jedno uczucie może być tak różnorodne :) To piękne, że my jesteśmy tak różnorodni :) 
 
Klaudia Zuberska
 
*
 Czułości nigdy za wiele.
 
eljot1946
 
*
 Czułość jest jedną z najważniejszych wartości w życiu, a przynajmniej moim. Podstawą i fundamentem miłości.
I jedną z większych radości.
 
IWnowa
 
*
 Czułość to przedsmak miłości.
 
Łucja-Maria

*Grafika z internetu

piątek, listopada 10, 2023

UWAGA POEZJA, czyli wyznanie Jonasza Kofty


        Jonasz Kofta (1942 - 1988) był jednym z najwybitniejszych autorów tekstów piosenek; był mistrzem słowa obok Jeremiego Przybory, Agnieszki Osieckiej i Wojciecha Młynarskiego. Był również dramaturgiem, satyrykiem, artystą plastykiem, piosenkarzem, radiowcem, ale przede wszystkim był poetą. Dobrym poetą, a jego piosenki to czysta poezja w najlepszym wydaniu, że wspomnę ogólnie znany i lubiany "Jej portret", "Pamiętajcie o ogrodach" czy "Radość o poranku" (napisał świetny tekst pochwalny, a jak wielu artystów, nie znosił porannego wstawania, dlatego zawsze proszę czytelników o to, aby nie utożsamiać poezji i podmiotu lirycznego z autorem). 

            Autor, od młodych lat borykał się z chorobą alkoholową. Borykał się również z ówczesnym systemem, ponieważ znalazł się na liście autorów "pod szczególnym nadzorem", których teksty cenzurowano. Pochodził z inteligenckiej rodziny, miał żydowskie korzenie ze strony ojca. Odszedł naprawdę za szybko, po powikłaniach spowodowanych zakrztuszeniem. Zostały jego teksty i wiersze. Bardzo dobre, inteligentne. Dzisiaj przedstawię jeden z moich bardzo, ale to bardzo ulubionych wierszy (był on śpiewany, ale dla mnie to jest przede wszystkim świetny, mądry wiersz). Jest to wiesz z tych, które zawsze powodują u mnie dreszcz. I myślę, że jest to dobry wiersz na dziś, że warto takie teksty przypominać i publikować. Osobiście uwielbiam teksty, w których pointa jest świetnym podsumowaniem całości.

        Oto zatem mój ukochany wiersz wielkiego, nieodżałowanego poety, czytajcie!


W moim domu 

 

Tyle lat jesteśmy razem, miła, wybacz,
Ale wszystko tak jak trzeba, chyba nie jest,
Gdy musimy się codziennie przekonywać,
Że ty dla mnie, ja dla ciebie, przeznaczeniem...

Przecież nie mam żadnej innej poza tobą,
Bo mieć nie chcę, tyś jest wieczna i jedyna!
Naszym sercom zagroziła, tak jak słowom -
Niedokrwistość, zniechęcenie i rutyna.

To normalne, że chcesz mieć nareszcie spokój,
A na wiosnę grządki zasiać i zagrabić,
Ale wiesz, bywają różne pory roku,
A tak życia, jak tapczana nie ustawisz.

Kiedy niebo nad głowami ciąży chmurnie,
Twoje oczy wciąż mnie śledzą niespokojnie.
Ja, wracając tu, dla ciebie jestem durniem,
Co nic nie wie, nic nie czuje, nic nie pojmie.

Nie ma takiej gorzkiej prawdy, moja miła,
Która dla mnie byłaby nie do zniesienia,
Jeśli rzecz nam jaka serca podzieliła -
To naiwne i tchórzliwe przemilczenia...

Póki czas, lepiej otwarcie ze mną pomów,
Zanim w złości lepszy numer ci wykręcę,
Chyba prawo mam, by w moim własnym domu,
Więcej w oczy mi patrzono, mniej na ręce!

Wiem na pewno, że ze sobą wytrzymamy,
Chociaż życie nie układa się zbyt prosto.
Nie możemy rozstać się trzasnąwszy drzwiami...

Moja miła, moja droga,
Moja Polsko!

Jonasz Kofta


             Dziękuję za uwagę, za przeczytanie, podzielcie się ze mną wrażeniami. Co sądzicie o tym wierszu? Moc pozdrowień i serdeczności.

*Grafika z internetu - bardzo tęsknię za makami i latem, no i maki zawsze kojarzą mi się z naszym polskim domem.

środa, listopada 08, 2023

No place like home

                                       ⊰✿⊱Witajcie!⊰✿⊱

      Poranki w Bolesławcu bywają piękne. Nawet te listopadowe. Na spacerze z psinką, na który chodzę ok. 6:40, jeszcze bez fryzury i pomalowanych ust (ostatnio wróciła mi faza na czerwoną szminkę), zachwycam się porannymi zorzami i jesienią pełną barw. Poza tym rano nie ma jeszcze dużo ludzi, a ci z samochodów, są w sumie daleko. Nie ma takiego zgiełku, jak później... Lubię chodzić w ciszy. Najlepsze spacery to rano i wieczór, a po obiedzie las, bo tam też nie ma dużo ludzi, albo wcale.

         Coraz bardziej lubię się udomawiać. Robi się ze mnie domowa feministka, jednak do house wife jeszcze mi bardzo daleko. No ale cóż, kiedyś trzeba troszkę zwolnić, pobyć w domowym ciepełku i mieć azyl po powrocie z pracy.

         Lubię poniedziałki (sic!) i środy, bo w te dni mam po trzy lekcje i sporo czasu dla siebie. W pozostałe dni jestem w pracy na maxa i tego czasu mam mniej, zwłaszcza w piątki, bo mam studia od razu po przyjściu do domu.

         Jakoś ostatnio przestały interesować mnie zakupy rzeczy zbędnych i nie latam już po sklepach, zwłaszcza z ciuchami, butami i kosmetykami, tak często, jak kiedyś. Wolę zrobić sprawunki na miejskim ryneczku, który mam blisko domu, a resztę czasu przeznaczyć na spacery z psiakiem, czytanie, kino i platformy z filmami, bo żadnych stacji typu TV(...) nie włączam od lat. 

        Czasem robię wyjątek dla TVP Kultura, wczoraj np. obejrzałam cudowny spektakl Teatru TV z 1986 roku, który widziałam raz, w czasach liceum. Obejrzałam z kilku powodów: zrealizowany został na podstawie opowiadania pisarza, którego bardzo cenię i który dzisiaj kończy sto lat - Pana Józefa Hena - kolejnych pięknych lat Panu życzę! Pan Józef wybrał spektakl pt. Mgiełka. W roli tytułowej wystąpiła przecudna Marta Klubowicz (nie tylko dobra aktorka, ale też świetna tłumaczka i poetka), a partnerowali jej Janusz Gajos i Piotr Fronczewski;  w spektaklu pojawiła się również zawsze piękna Pola Raksa. Dla takich białych kruczków mogę włączyć tiwi. 

Poza tym jak mam sporo czasu, to robię pyszne jedzonko, oczywiście wegetariańskie, więc zapodam Wam przepis na jedne z moich ulubionych placuszków. 

 

PLACKI WARZYWNIACZKI



POTRZEBNE PRODUKTY:

1 duża cukinia

2 średnie marchewki

1 średnia pietruszka lub kawałek selera albo jedno i drugie

1 mała czerwona cebulka

3,4 średnie ziemniaki 

2,3 jajka

trochę mąki pszennej lub ziemniaczanej

garść natki pietruszki

garść kopru 

3,4 ząbki czosnku

przyprawy  wg uznania

dobry olej do smażenia


SPOSÓB WYKONANIA

Wszystkie warzywa obrać i umyć. Cukinię ze skórką przeciąć wzdłuż i wydrążyć pestki, zetrzeć na grubej tarce i mocno posolić, odstawić; zetrzeć resztę warzyw wg uznania (nie lubię paćki z malaksera, lubię gryźć, więc wszystko ścieram na grubych oczkach). Po starciu wszystkiego mocno, najlepiej w dłoniach, wycisnąć startą cukinię i dodać do innych jarzyn. Wbić jajka, dodać koper, natkę, czosnek przetarty przez praskę oraz przyprawy,  wymieszać dobrze, żeby masa zrobiła się kolorowa. Na koniec dodać tyle mąki, żeby wchłonęła wilgoć i soki pozostałych warzyw. Placuszki wykładać dużą łyżką na rozgrzany olej i piec do zarumienia, podawać z jogurtem greckim, albo jak ktoś lubi to ze śmietaną lub jogurtem naturalnym i ulubioną surówką. 

Placki są kolorowe, smaczne, ja lubię dosyć pikantne. Można też dać batata, a mniej ziemniaków, jak kto woli.

Smacznego!

        Nigdy nie popijam jedzenia. Tak mnie nauczono, tak się przyzwyczaiłam, zawsze piję, jak już zjem, a jem bardzo powoli. To też jest ciekawe, bo jestem szybka, bardzo szybko piszę, czytam, a jem powoli.

            Po jedzeniu odrobinka przyjemności w postaci kawy, daktyli na deser, zapachowej świeczki i książki. Obiadek kaloryczny, więc dzisiaj będzie dłuższy wieczorny spacerek z psiaczkiem moim kochanym, który uwielbia włazić w jesienne liście.

            Uściski i pozdrowienia dla Was!

poniedziałek, listopada 06, 2023

"Gdy za oknem November, a w sercu listopad". ***

 

xXx
 
Listopad kusi tęczą, resztkami słonecznych promieni.
Uśmiecham się do róży, która nic sobie nie robi
z chłodu i stara się pięknieć z dnia na dzień,
pomimo aurycznych przeciwności;
 
Chodzę po lesie usłanym opadłymi liśćmi
o barwach tak pięknych, że nie chce się wierzyć,
w ich powolne umieranie w wilgotnej ziemi,
wchłaniającej wszystko co jest do wchłonięcia.
 
Wpatruję się w twoje oczy - takie ciepłe - chociaż
w zimnym kolorze bezbrzeżnego oceanu i nie mam
pewności, czy jeszcze chcę być tą długowłosą
dziewczyną, z którą kochałeś się na plaży w upalną
letnią noc i szeptałeś, że jest jasna i gorąca jak słońce.
 
Długo patrzę na liść ledwo trzymający się gałęzi:
wystarczy delikatny podmuch wiatru i podzieli
los wszystkich listopadowych liści, które jednak
mają tę pewność, że reinkarnują wraz z wiosną.
 
Nie wiem, czy wciąż uparcie będę się wieszać
na szyi życia, bo ono zbyt często szasta
impresjami na swój własny, osobliwy temat.
 
Doszłam do ściany, na której Banksy,
zamiast dziewczynki z czerwonym balonikiem,
maluje śmierć i serce mi pęka wsłuchane
w jesienne, półsenne murmurando.
 
JoAnna Idzikowska - Kęsik, 6 XI 23, p.l.r.

***Cytat w tytule postu Natan Tenenbaum

Zdjęcia: Banksy: Dziewczynka z czerwonym balonikiem, Leszek Idzikowski - mój prywatny braciszek: Listopadowy las, tęcze i róża moje z dzisiaj, a na ostatnim, pięknym zdjęciu listopadowy Bolesławiec - foto ze strony Bolec.info.

Dziękuję serdecznie za przeczytanie i obecność na moim blogu, pozdrawiam ciepło, JoAnna. :)


sobota, listopada 04, 2023

"Bez reklamy świat, jaki znamy nie mógłby funkcjonować". ***

 
bardzo nieładny i nieco dosadny wiersz antyreklamowy
 
nażryj się suplementów bo inaczej będziesz brzydka
szybko się pomarszczysz zestarzejesz wypadną ci zęby i włosy
a jak ich nie farbujesz to w ogóle nie jesteś kobieca
 
weź pigułkę z zioła aby ładniej drapać w trakcie uprawiania seksu 
z gościem który się naszprycował niebieskimi drażetkami
na literkę V żeby się kojarzyło z boginią miłości

połknij chińskie prochy za stówę bo będziesz za gruba i pamiętaj
jesteś 40 a nie daj boże 50 plus to już w ogóle nie dysponujesz przemianą materii
 
zażyj tabletkę żeby się wyciszyć a potem zalśnić uśmiechem za grube tysiące
gdy cię rozboli głowa pomoże ci goździkowa i jej tysiąc kumpelek
oraz konował przekupiony przez big pharmę
 
weź pigułkę żeby wziąć pigułkę bo koniecznie trzeba wziąć pigułkę
no weź tę cholerną pigułkę
 
i nie konsultuj się z lekarzem farmaceutą ani nawet z własną intuicją
jeśli spadnie twoje libido koleżanka z IQ 70 doradzi ci jak bzyknąć się 
z macho emanującym starym smrodem pod ładniejszą nazwą w języku obcym
 
nie te podpaski są do dupy lepsze są te które potrafią latać
a jak masz okres to cuchniesz jak świnia i masz syfy pod pachami
bo nie użyłaś dezodorantu marki promującej gołąbka pokoju

szoruj zęby manualnie elektrycznie ale na starość i tak ślicznie
je sobie przykleisz rakotwórczym super glue aby bezstresowo opychać się 
fryteczkami ze znanej "restauracji" i innym śmieciowym żarciem
 
wcale nie musisz jeździć po świecie kup sobie perfumowany
żel pod prysznic a od razu doznasz odmiennych stanów świadomości
aromaterapia i literatura think positive na pewno cię wyzwoli
 
kup za bajońską cenę ciuszek bo wyglądasz jak zgrzebny kopciuszek
a jak nie masz dużo siana weź chwilówkę już od rana
kup to tamto siamto i jeszcze coś w internecie bez wychodzenia z domu
komfort rewelacja po co się ruszać lepiej wypić herbatkę z senesem
 
ups
 
efekt bogini poszedł na wagary ponieważ wszystkie botoxy
wypełniacze jady kiełbasiane wytatuowane brwi rozświetlacze
kremy z górnej półki magiczny tusz do rzęs szmineczka stay lips 
extra puder i inne namiastki utknęły w fotoszopie
 
zatem ciało wyje dusza rozpacza serce pęka
z błahego powodu braku cudownych efektów
portfel cienko piszczy
 
zaś rozum podszeptuje
pieprzyć to!
 
jik 2011/13/23
 
 KILKA CYTATÓW, Z KTÓRYMI SIĘ ZGADZAM:
 
*
 Ostatnio James wciąż trafiał na telewizyjne reklamy biżuterii, które o tej porze roku pokazywano co chwila. Wydawały się skrywać subtelny podtekst:"Gdybyś był prawdziwym mężczyzną, kupiłbyś jej te pieprzone kolczyki".
 
J. Courtney Sullivan
 
 *
 To, co nazywamy prawdą, to tylko jeszcze jedno kłamstwo, tyle że lepiej rozreklamowane.
 
Pablo Tusset 
 
*

Zaobserwowałem u siebie alergię na reklamy: odruchowo nie kupuję produktów, które chcą mi wmusić napastliwe reklamy, wybieram inne, podobne ale nieznane. Tej nachalnej, okropnej, głupiej indoktrynacji, poprzez którą amerykański przemysł i handel wciskają ludziom rozmaite buble, nie sposób wytrzymać bez buntu. 
 
 Sándor Márai
 
*
 
 Problem, że wszyscy bez względu na płeć zaczynamy żyć coraz dalej od siebie. Od siebie nawzajem, a także od własnego ja, które pogrąża się w zgiełku zabiegania, w śmietniku reklamy oraz finansowych namiętności. Skały naszego skupienia są roztrzaskiwane przez nadmiar bodźców, zalewają je fale płynące z telewizyjnych kanałów, atakują nas męskie i żeńskie jęki komórkowych telefonów. Polska to kraj, który się spóźnił, gdy wszyscy tłoczą się na peronie, by zdążyć na pociągi jadące ku dobrobytowi. Mówimy, że ten okropny okres jest przejściowy. Podobnie jak liczne prowizorki, mają to do siebie, że lubią nabywać cech trwałości. A brak czasu to brak przestrzeni na czułość. 
 
Tomasz Jastrun
 
*
 
 Nie sądzę, by którekolwiek z wcześniejszych pokoleń było oszukiwane na taką skalę jak nasze. Jesteśmy nieustannie bombardowani komunikatami utwierdzającymi nas w przekonaniu, że jeśli chcemy poczuć się szczęśliwi i docenieni, jeśli chcemy być ludźmi sukcesu, musimy najpierw zadbać o swój wygląd, zakupić odpowiedni samochód i prowadzić odpowiedni styl życia. 
 
Nick Vujicic
 
*
 Nikogo nie interesowało, że smak wanilii, kolor napoju czy zapach słodyczy w rzeczywistości uzyskano przetwarzając ropę naftową, ani też że mięso i wędliny zawdzięczają swój świeży wygląd niebezpiecznej saletrze. Oddziaływanie na zmysły w połączeniu z reklamą przynosiło pożądane rezultaty. W ten sposób "prehistoryczny łowca-zbieracz" XXI wieku, zapuszczając się w labirynt regałów supermarketu, wyrabia w sobie fałszywe przekonanie, że niesie do domu pokaźną rozmaitość pokarmów, które w rzeczywistości pod bogactwem form i szaty graficznej opakowania kryją znikomą różnorodność kilku gatunków roślin, które można by wyliczyć na palach jednej ręki. 
 
Piotr Krajewski
 
*
 Celem reklamy jest budzenie pragnień i kuszenie do zakupu produktów i usług, albowiem ludźmi można doskonale manipulować, a ich potrzeby - generować. 
 
Constanze Kurz
 
*
 Kup naszą maść, nałykaj się naszych pigułek, a dostaniesz zmarszczek i żylaków o tydzień później.
 
Lech Jęczmyk
 
*
 

        Do znalezienia i poprawienia bardzo starego wiersza, który umieściłam  powyżej, zainspirował mnie obejrzany na Netfilixie film z Emily Blunt pt. Recepta na przekręt. Nie jest to film stricte o reklamie i nie będę zdradzać fabuły, ale naprawdę warto go obejrzeć. Ja obejrzalam, bo miałam czas, bo byłam dwa dni (czwartek i piątek) na L4, ponieważ bardzo źle się czułam i bolały mnie plecy. Poszłam do lekarza, żeby potem się nie rozłożyć na tygodnie, zamiast dni i nie brać kolejnych zastrzyków na tzw. korzonki, z którymi mam problem od śmierci ojca, czyli od czternastu już lat.
        Film opowiada historię samotnej matki, która przypadkowo znajduje robotę w kiepsko prosperującej firmie i udaje się jej postawić tę firmę na nogi, a jakie ponosi koszta pracy w korporacji, to już zobaczycie sami. Ja polecam. Jest to odważny obraz, dobrze zagrany. Obok Blunt bardzo dobrzy aktorzy: znana z serii o Kevinie (jego mama) Catherine O'Hara, Brian d'Arcy, Andy Garcia i Chris Evans. 
    Oceniam film na 6/10. Oglądajcie, naprawdę warto!
 

 ***cytat w tytule postu Peter Mayle
*grafika z internetu