Witajcie moi Drodzy, na początek mój dzisiejszy wiersz, nad którym pewnie jeszcze popracuję...
Przyloty
Marzec, kilka dni po Dniu Kobiet, przedwiośnie.
Chodzę z psem, żeby się wzmocnić emocjonalnie,
odwiedzam ciche miejsca, gdzie nie ma wielu ludzi.
Chcę poczuć w sobie i na sobie wiosnę, odczuć,
że żyję, oddycham i jestem w swoim ciele.
Długa, mroźna, surowa i szara zima sprawiła,
że czuję się zmrożona, ospała, chcę stopnieć,
odświeżyć myśli, poruszyć ciało, odnaleźć duszę.
Wchodzę na pustą łąkę: dwa raniuszki siedzą
na krzewie forsycji, która dopiero pączkuje na żółto.
Pies ryje nosem w trawie, w której coraz więcej
zielonych łodyżek kusi nowym zapachem, świeżością.
Spontanicznie zdejmuję buty, ziemia jest wilgotna i zimna,
czuję jej delikatny puls. Biegnę, jakbym gnała prosto
w ramiona dawnego kochanka, który odszedł do innej,
bo nie zniósł mojej empatii do świata, bo nie rozumiał,
jak bardzo lubię spontaniczne zachwyty, uniesienia.
Nawet brak tchu sprawia mi radość, nawet ból cieszy,
że odczuwam; oślepiające światło nie przeszkadza,
a moja kruchość staje się siłą, dodaje skrzydeł.
Lecę do siebie, do wesołej, wiosennej dziewczyny
zakochanej w życiu. Wiosna robi swoje -
przylatuje wtedy, gdy jest konieczna.
JoAnna Idzikowska - Kęsik, 18 III 26
Mam nadzieję, że mój wiersz przypadł Wam do gustu, napiszcie, co o nim myślicie. Jest prosty jak wiosna, która się wreszcie rozgościła na dobre.Na zdjęciu poniżej moja wiosna - dekoracja do klasy. Ja zaś jestem chora, od poniedziałku jestem na L4, bo... dobiła mnie ukochana leszczyna i inne pyłki.
Po tej długiej, szarej zimie, gdy nagle zrobiło się ciepło i pięknie, gdy wszystkie naraz kwiaty i krzewy zaczęły kwitnąć... Poległam. Ledwo mówię i oddycham i mam od groma leków antyalergicznych, ale bardzo, przebardzo cieszę się wiosną!!! Życie to jednak parada paradoksów.
A na zdjęciach powyżej i poniżej, moje nowe, śliczne kubeczki i pióra - mam nadzieję na wenę, na pisanie nie tylko wierszy, ale również pamiętnika, bo chcę wrócić do pisania pamiętnika w zeszycie.
Niestety, zaniedbałam pamiętnik przez wielką ilość pracy w szkole, pracy terapeutycznej, pracy redakcyjnej i innych obowiązków, jednak zamierzam nadrobić zaległości, choćby tylko w wyrażaniu wdzięczności za życie, za to, co i kogo mam obok siebie, za zdrowie, rodzinę, przyjaciół, zwierzęta.
Cytat w tytule postu jest autorstwa Anity Krizzam, zdjęcia raniuszków z internetu - uwielbiam te ptaszki, coraz częściej je widuję na moich spacerach z psieckiem, są urocze, bardzo przyjazne i śliczne.
Jednak ostatnio mam nawyk wychodzenia na spacery bez rozpraszaczy w postaci telefonu i jeszcze nie udało mi się ich sfotografować. Mam jednak nadzieję, że niebawem to zrobię!
Oba pióra piszą świetnie, do złotego dałam niebieski, a do srebrnego czarny nabój. Super się nimi pisze, lekko, pasują mi do obu rąk.
I jeszcze prośba Wielka do moich ogrodniczek, co to za krzew na zdjęciu poniżej? Nie ukradłam gałązek, po prostu ktoś mocno przycinał i leżały na chodniku, więc wzięłam do wazonu. Ale krzew jest ładny, zielony cały rok, z chęcią kupię i posadzę pod domem, więc jeśli ktoś zna nazwę, niech mi ją zdradzi, będę bardzo wdzięczna. 🌿🌿🌱 Czy to jest laurowiśnia? 🌿🌱🌿













Mój były zostawił mnie dla innej kobiety, a ja go tak bardzo kocham, że zwróciłam się o pomoc do osoby rzucającej zaklęcia miłosne, aby go odzyskać. Wrócił i kochał mnie jeszcze bardziej i jesteśmy bardzo szczęśliwi. Świątynia Zaklęć Disu wskazała mi drogę do pojednania i uzdrowienia. Dziś mój związek jest silniejszy, pełen odnowionej miłości, zaufania i szczęścia. Na zawsze będę wdzięczna za mądrość i pomoc, które pozwoliły mi odzyskać osobę, którą kocham. Skontaktuj się z tym spirytualistą przez e-mail: disuspelltemple@gmail.com lub WhatsApp: +2349052996805
OdpowiedzUsuńOdwiedź jego stronę internetową: https://disuspelltemple.wixsite.com/disu-spell-temple
Uważam, że rozsyłasz spam.
UsuńPrzede wszystkim to jest tylko wiersz - spacer po podświadomości.
Nade wszystko: trzeba mieć zerowe poczucie własnej wartości, żeby chcieć odzyskać pajaca, który cię rzucił. Jak cię rzucił, to niech swoją ścieżką. Związek z takim kimś jest atrapą, erzatzem, a nie miłością.
Nie zamierzam odwiedzać hochsztaplerów.
Zgadzam się z tobą JoAnna.
UsuńBardzo dziękuję!
UsuńHello dear JoAnna,
OdpowiedzUsuńNice to read your words in that small story.
Good to read that you enjoy this springtime where all is coming up in nature and all human can enjoy.
Funny pictures of the small birds, the white-tailed tit. So cute.
Many warm regards,
Marco
Thank you Friend, all the best!
UsuńA very lovely poem as always. I'm sorry about your allergies. I do love your mug and the pens are very pretty. Nice writing too. Hope you feel better.
OdpowiedzUsuńWiersz jest zapowiedzią Twoich ponownych narodzin, jak to wiosną bywa.
OdpowiedzUsuńWracasz w ramiona natury, ale i do swoich twórczych pasji, a pióra to piękny dodatek i bodziec.
Dwa razy zaczynałam pisać dziennik/tygodnik i znowu leży odłogiem...
Oby wiosenna alergia dała Ci tworzyć!
Cześć Joasiu!
OdpowiedzUsuńPrzykro mi, że masz kłopoty zdrowotne, ale powie Ci, ja też jestem alergiczką.
Pozdrawiam serdecznie!
Oj bardzo mi przykro, ze jesteś chora...
OdpowiedzUsuńWiersz piękny, wiosenny, ale to taka pora właśnie. Czekamy na nią z utęsknieniem i kiedy przychodzi od razu jakoś cieplej sie robi na sercu :)
Zdrowiej i serdeczności przesyłam :)
Kocham cię Joancjo za ten wiersz i odpowiedź tej spamerce.Niwch palanci i narcyzi spadają na bezludne wyspy najlepiej. Niech wypierdzielaja w kosmos żeby nikogo nie krzywdzić,a odzyskiwanie takiego typa jest chore jak związek z nim. Buziaki kochana papa
OdpowiedzUsuńTines una sensibilidad muy bella , saludos , alérgicos hay millones , te escribe uno de ellos . Un abrazo.
OdpowiedzUsuńO bidulka! Dopadły i Ciebie pyłki wiosenne; taki już los alergików!
OdpowiedzUsuńWiosna rozkwitła tak szybko i tak intensywnie, że stężenie tej fruwającej mieszanki jest naprawdę solidne.
Mamy za to ciepełko i słońce i kolory. Nareszcie!!!
Piękne pióra i świetnie piszą. Idealne do pisania pamiętników!
A kubki są zarąbiste, bardzo oryginalne i pozytywne kolorami i takie Twoje:)
Wiersz jak zawsze świetny i co najważniejsze - od serca!
Zdrówka JoAnko kochana! Łykaj zapobiegi, nabieraj sił i ciesz się wiosną... i pisz:)
Uściski serdeczne przesyłam 🤗😘
Dear JoAnna, I'll be praying for your speedy recovery!
OdpowiedzUsuńBello poema. me enamoraron los pajaritos. Te mando un beso.
OdpowiedzUsuńI hope you enjoy lovely warmer weather now!
OdpowiedzUsuńObiektyw google mówi, że to laurowiśnia!
OdpowiedzUsuńHello dear JoAnna,
OdpowiedzUsuńWhat beautiful photos of the long-tailed tit (Aegithalos caudatus), even though they are from the internet, I love these little birds.
Your poem is truly beautifully written, it is tough that you are reacting to the pollen like this. I wish you strength with this.
All the best, Irma
Twój wiersz Joanno zaraża wiosenną radością.
OdpowiedzUsuńKubeczki nie tylko śliczne, ale b. praktyczne, wiem z doświadczenia.
Nie rezygnuj z pamiętnika.
Wiosna to piękny czas i czuć ją już wszędzie :) Co do zdjęcia rośliny, to może być laurowiśnia. Ja mam dwa rodzaje tej rośliny. Jedna kwitnie co roku na wiosnę, druga jest niekwitnąca. Obie są w donicach na zewnatrz przez cały rok.
OdpowiedzUsuńMuy bonito poema!! Las tazas son una preciosidad, y las fotos preciosas también.
OdpowiedzUsuńGood words JoAnna and lovely photos too :-D Spring brings hope :-D
OdpowiedzUsuńHola JoAnna, el poema es hermoso como todo lo que compartes. Ahora con la llegada de la primavera las alegrías están a la orden del día.
OdpowiedzUsuńCuidate, un fuerte abrazo.
JoAnko Kochana! Boleję, że dopadła Cię wiosenna alergia. A co do wiosny, to kocham tę porę roku. To jest cudowny czas odnowy i nowej energii. Krajobraz pięknieje z dnia na dzień, dzień jest coraz dłuższy i wszystko budzi się do życia! Raniuszki to prześliczne maleńkie ptaszki, które stadkami przez całą zimę odwiedzają w ogrodzie karmniki. W tym roku jest ich wyjątkowo dużo i bardzo dobrze bo wyjedzą wszystkie szkodniki.
OdpowiedzUsuńNa 100% jest to laurowiśnia. Kochanie, zdrówka Ci życzę. Ściskam mocno i serdecznie pozdrawiam:)
Ja też jestem Na L4 od poniedziałku, mam anginę ropną i kaszel gruźlika. W odróżnieniu od ciebie, nie jestem też ani spełniona, ani szczęśliwa... 😘
OdpowiedzUsuń
OdpowiedzUsuńYour new mugs are beautiful. Like little paintings.
I'm also battling pollen right now; it's making me so tired.
Kisses
Ale pięknie! Wiosną wszystko budzi się do życia, może dlatego pomaga odrodzić się na nowo, powstać z kolan... Wszystko wygląda lepiej i bardziej optymistycznie. Niestety, to też czas nasilenia różnych alergii... Dużo zdrówka życzę !
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję Joasiu, uściski wielkie!
UsuńPiękny wiersz. Napisałaś, że może jeszcze go zmienisz. Publikujesz wersję roboczą? Jak wygląda harmonogram pracy nad wierszem ;)?
OdpowiedzUsuńZdrowia życzę ♥
Pozdrawiam ciepło! 💛🌸
Angelika
Wiesz, jak napiszę, to zmieniam generalnie pojedyncze słowa, czasem zdania. Słowa, żeby się nie powtarzały, szukam bliskoznacznych i w głowie i w słowniku. Dziękuję, zdrowie mnie wkurza, czuję się osaczona... Po prostu są chwile, gdy potrzebuję być sama. Uściski!
UsuńDzień dobry JoAnna. Piękny wiersz i obrazy! Napisałam też wiersz o wiośnie. Miłego dnia i twórczego weekendu!
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję, dobrego!
UsuńBardzo podoba mi się wiosenny klimat tego tekstu, w wierszu jest dużo Twojej wrażliwości i dobrej energii a przeczucie nadchodzącej wiosny to bardzo piękny, spokojny i kojący obraz. Cudne są zdjęcia ptaków, uwielbiam te małe zaradne stworzonka, które upiększają wiosnę swoim śpiewem. Życzę Ci powodzenia z pamiętnikiem a przede wszystkim powrotu do zdrowia, Marta też płacze i chodzi z obtartym nosem, taki smutny los alergika. Roślina to prawdopodobnie faktycznie laurowiśnia, jest wiele odmian, które różnią się między sobą. Widywałam je we Włoszech, są tam bardzo popularne jako żywopłoty, właśnie ze względu na zimozielone liście i to, że szybko rosną.
OdpowiedzUsuń😘🌞🌹
Oh, Elu, dziękuję za dobre słowa! Współczuję Marcie, mnie ludzie pytają: czemu pani płacze, czemu pani smutno... a tak właśnie wygląda alergia. Roślinka już jest pod domem, posadzona, teraz będę ją podlewać i patrzeć, jak rośnie! Uściski, Elu! I tulasy dla Marty!
Usuń🌹Bonjour ☘️JoAnna
OdpowiedzUsuńExcellente journée en ce vendredi 1er jour de printemps
Le temps est bien ensoleillé☀️pour le moment
C'est @vec plaisir que je passe sur ta belle page
Pour te remercier de tes visites et com's
Prend soin de toi
Bisous👄 de ton @mie *Shirley*
Merci ma chère, bonne semaine !
UsuńBoa noite Joanna.
OdpowiedzUsuńBonito post aqui nos trazes.
É verdade. A primavera se aproxima. Esperemos que traga com ela a esperança que o mundo tanto precisa.
Deixo os votos de um bom fim de semana, com tudo de bom.
Beijinhos, com carinho e amizade.
Mário Margaride
http://poesiaaquiesta.blogspot.com
https://soltaastuaspalavras.blogspot.com
Obrigada amigo Mario! Tenha uma ótima semana!
UsuńPiękny pełnej subtelności i wrażliwości wiersz który pokazuje jak jesteś niezwykła Asienko. Twoja liryka zawsze mnie zachwyca. Czytam ją powoli wiele razy. Niewiele znam takich uroczych osób jak Ty. Cieszę się że Cię poznałam i że mogę tu być. Ah te kubeczki też piękne jak marzenie. Ostatnio znalazłam u nas sklep z bolesławicka ceramiką i nie weszłam no bałam się, że po wyjściu będę spłukana. Kocham takie rzeczy... aż za bardzo. Ściskam Cię mocno życząc oczywiście dużo zdrowia. Współczuję Ci dolegliwości.
OdpowiedzUsuńDziękuje, Kasiu, aż nie wiem, co powiedzieć, ale mam to samo: bardzo się cieszę, że się odnalazłyśmy w zawiłościach internetowej sieci! Uściski!
Usuń🍀Hello🍀JoAnna
OdpowiedzUsuńBelles images sur ta page
Un p'tit coucou pour te souhaiter une bonne soirée
Le temps s'est bien rafraichi ,je trouve
Et toi comment vas-tu ?,,🧣☕bien j'espère
Bisous💋 ton @mie💗 *Shirley*
Merci beaucoup Shirley! Bisosus!
UsuńEspero te mejores pronto. Bs
OdpowiedzUsuńMuchas gracias Maria! Besos!
UsuńKochana, leki potrafią rozwalić bardziej, niż choroba, miałam tak po jakimś leku niby na odporność, ale bardzo źle się czułam, odstawiłam.
OdpowiedzUsuńW blogowni trwają ci, co lubią, poszukują bratnich dusz, hejterzy zdarzają się także.
Jak to w życiu.
Obyś doszła do pełni sił, bo wiosna, morze czeka i szkoda w domu siedzieć:-)
Tus letras son siempre muy dulces y bonitas.
OdpowiedzUsuńEspero que te recuperes pronto y vuelva la normalidad.
Te deseo una primavera llena de felicidad y cosas buenas.
Un beso.
Joanno. Wystarczy być daleko, a Ty już chorujesz? Tak nie może być?
OdpowiedzUsuńWiersz piękny i Twój - w sensie - cała Ty.
Co do choroby, to przykro mi, że znowu wraca alergia. Wiem, jak się wtedy męczysz.
Zdrowiej! I pisz, oczywiście i nie blokuj komentarzy.
JoAnna, unfortunately, I can't comment on your last post again. Get well soon! Stay healthy!
OdpowiedzUsuńMy dear, precious, and sweet JoAnna, I hope your allergies get better soon. I know it's tough :(
OdpowiedzUsuńBut maybe the translator isn't always accurate... who would be trying to make you feel bad? Did I understand the text correctly? If so, ignore the malicious comments and keep shining with your stunning beauty. You're a super brilliant woman. Have a great start to the week! Buziaki!!!!!!!!!!!
Hello dear JoAnna,
OdpowiedzUsuńMedications can sometimes cause severe reactions, so it is better to stop taking them.
It is very good that you are applying something to your nose, that keeps a lot of pollen at bay.
There are always people who feel the need to leave nasty comments on the internet, I call them keyboard warriors, and usually they are anonymous too.
Don't let it bother you and delete those comments, that is better for your health.
I wish you lots of strength.
Love from Irma
Such a beautiful poem, JoAnna.
OdpowiedzUsuńI’m sorry you’re struggling with allergies--it’s tough when spring’s beauty comes with that challenge.
Your mugs and pens are lovely, and I’m glad they’re inspiring you to write again.
Wishing you relief soon and lots of joyful spring days ahead.
Jeszcze w odniesieniu do nowszego wpisu... "Poczwarka" jest piękna, wyłam nad nią. I jeszcze podobało mi się "Tam, gdzie spadają anioły".
OdpowiedzUsuńZdrowia życzę, u mnie też nadal kicha.
Olá querida amiga Joana, 🌼
OdpowiedzUsuńO seu poema é fresco e belo como a primavera e revela todo o seu esplendoroso talento poético.
Eu acabo por esquecer quem não tem comigo o mesmo comportamento que eu tenho.
Espero que ter parado com a medicação deixe a Joana melhor, há medicamentos que na verdade não ajudam nada. Mas tenha cuidado e, se necessário, consulte outro médico. Alergias por vezes são coisa complicada.
Tenha uma boa semana.
Um beijo.
JoAnko bardzo Ci współczuję alergii. Pij dużo wapna. Dbaj o siebie. Pozdrawiam Cię mocno. Marta M.
OdpowiedzUsuńJoanna desejo melhoras pra você, feliz semana bjs.
OdpowiedzUsuńWiadomość wysłałam na maila.
OdpowiedzUsuńZdrowia życzę Asiu, a ludzie...no cóż, są jacy są, na szczęście nie wszyscy.
Pozdrawiam cieplutko 😘
I'm coming by to wish you a speedy recovery and a good week ahead.
OdpowiedzUsuńWitaj Asieńko!
OdpowiedzUsuńPrzede wszystkim życzę Ci zdrowia! Wiedziałam że alergicy mają ciężko, ale nie wiedziałam że aż tak ciężko. Bardzo mi przykro. Mam nadzieję że mimo wszystko wkrótce poczujesz się lepiej 😘
Wiersz jak zwykle piękny,, chwytający za serce. Bardzo lubię Twoją poezję.
Pióra śliczne. Chyba ostatni raz pisałam piórem w liceum, czyli wieki temu 😉
Kochana Moja pięknie dziękuję za przemiłe słowa pod moim ostatnim postem. Cieszy mnie to, że tak mnie widzisz. Gorące uściski i udanego tygodnia 😘
Piękny wiersz! Czekam na kolejne :) Też mam sentyment do pióra - od razu charakter pisma ma jeszcze więcej szlachetności. Dużo zdrówka życzę, oby alergia odpuściła! Też jestem alergikiem i w pełni to rozumiem :)
OdpowiedzUsuńOlá, amiga Joanna.
OdpowiedzUsuńEspero que a medicação que estavas a tomar seja eficaz, e as alergias passem. Por vezes o nosso organismo reage mal a determinados medicamentos. É natural que possam acontecer situações assim.
O poema é muito bonito. Me encantou.
Deixo os votos de uma feliz semana, com tudo de bom.
Beijinhos, com carinho e amizade.
Mário Margaride
http://poesiaaquiesta.blogspot.com
https://soltaastuaspalavras.blogspot.com
Nie tak dawno sprzedałam właśnie pluszowego raniuszka :). Nie zdążyłam się jeszcze nim pochwalić na blogu. Cudne są te ptaszyny. Kocham wiosnę i całkowicie wczułam się w Twój wiersz, no może tylko pieska mi brakuje, ale starałam się właśnie tak chłonąć te pierwsze ciepłe dni i rozbudzić się po zimie, której już miałam serdecznie dosyć. Współczuję ogromnie alergii. Też mnie czasem męczy, ale nie silna i w tym roku jeszcze nie dała się specjalnie we znaki. Mam nadzieję, że po odstawieniu leku poczułaś się lepiej. Ściskam mocno. Przy okazji zainteresowałaś mnie książką z najnowszego posta. Mam ochotę przeczytać.
OdpowiedzUsuńJoanno kochana ! Wiersz spodobał mi się - jest piękny i taki naturalny jak życie, jak krajobraz codziennego dnia. Kubeczki są śliczne... ja chyba znów zacznę kupować kubki przeróżne - to moja słabość - podobnie jak buty i książki, ech !
OdpowiedzUsuńRoślina rzeczywiście wygląda na laurowiśnię. Właściwie przyszłam tu, żeby Ci życzyć powrotu do zdrowia. Wiem jak choroba potrafi odebrać wszystkie siły i chęci. Przeżywałam to miesiąc temu - nie mogłam pisać, czytać, żyć. Wiedz, że wszystko mija i zdrowie powróci. Życzę Ci tego z całego serca ! Buziaki :)))
Ciao JoAnna, mi piace molto la tua poesia, così come le altre che hai pubblicato sul tuo bellissimo blog. Amiro chi è capace di scriverle perche dimostra molta sensibilità e delicatezza.
OdpowiedzUsuńI vasi e le penne sono davvero carini.
Un abbraccio forte e buona settimana 😘
Un p'tit coucou du soir bien frais
OdpowiedzUsuńça caille et les arbres sont en fleurs grrrr
Bonne nuit au chaud🌛 ✨@vec de jolis rêves✨
Bisous👄**ton @mie *Shirley*