Życie każdego z nas to droga, na której spotykamy wielu ludzi i warto ich traktować tak, jak chcielibyśmy być traktowani my. Niestety, nie wszyscy nas traktują dobrze, warto być wówczas na tyle asertywnym, żeby powiedzieć, że sobie tego nie życzymy, a gdy sytuacja się powtarza - trzeba odejść, iść w swoją stronę. Bez żalu i bez oglądania się wstecz.
Będę też zawsze i wszędzie twierdzić, że jesteśmy energią i to, co dajemy wraca do nas. Czasem prędzej, niekiedy później, ale wraca. Możecie się śmiać i nazywać mnie nawiedzoną, ale naprawdę niejednokrotnie się o tym przekonałam. Dlatego nie warto robić zamachu na samego siebie i komuś życzyć źle, bo te życzenia będą miały wpływ jedynie na nas. Taki paradoks.
Uważam, że najważniejszym związkiem w naszym życiu jest nasz związek ze sobą i to my sami powinniśmy być swoimi najlepszymi przyjaciółmi, a wówczas inni ludzie też będą nas dobrze traktować. A jeśli nie są dorośli i nie będą kulturalni, to już będzie li tylko ich problem i nic nam do tego. Najwyżej poboli…
Bądźmy zatem dobrzy: dla siebie, dla ludzi, dla zwierząt, roślin, dla świata. Ale idźmy w swoją stronę, gdy traktują nas źle. Bądźmy dobrzy dla swojego wewnętrznego dziecka, które czasem w nas krzyczy albo nawet płacze. Naprawdę nie warto czynić zła.
Będę też zawsze i wszędzie twierdzić, że jesteśmy energią i to, co dajemy wraca do nas. Czasem prędzej, niekiedy później, ale wraca. Możecie się śmiać i nazywać mnie nawiedzoną, ale naprawdę niejednokrotnie się o tym przekonałam. Dlatego nie warto robić zamachu na samego siebie i komuś życzyć źle, bo te życzenia będą miały wpływ jedynie na nas. Taki paradoks.
Uważam, że najważniejszym związkiem w naszym życiu jest nasz związek ze sobą i to my sami powinniśmy być swoimi najlepszymi przyjaciółmi, a wówczas inni ludzie też będą nas dobrze traktować. A jeśli nie są dorośli i nie będą kulturalni, to już będzie li tylko ich problem i nic nam do tego. Najwyżej poboli…
Bądźmy zatem dobrzy: dla siebie, dla ludzi, dla zwierząt, roślin, dla świata. Ale idźmy w swoją stronę, gdy traktują nas źle. Bądźmy dobrzy dla swojego wewnętrznego dziecka, które czasem w nas krzyczy albo nawet płacze. Naprawdę nie warto czynić zła.
Zawsze mam w głowie słowa starożytnego twórcy Sofoklesa, włożone w usta Antygony:
"Współkochać przyszłam, nie współnienawidzić".
Bardzo też lubię cytat z listów do brata Vincenta van Gogha, który co prawda dotyczy związku romantycznego, ale - moim zdaniem - pasuje do każdej relacji, bo przecież z reguły kochamy przyjaciół, rodziców, lubimy znajomych, a lubienie to też jedno z oblicz miłości:
"Kochać to także umieć się rozstać. Umieć pozwolić komuś odejść, nawet jeśli darzy się go wielkim uczuciem. Miłość jest zaprzeczeniem egoizmu, zaborczości, jest skierowaniem się ku drugiej osobie, jest pragnieniem przede wszystkim jej szczęścia, czasem wbrew własnemu".
Jednak są takie znajomości, które po prostu trzeba zakończyć dla własnej higieny psychicznej, dla własnego zdrowia, poczucia własnej wartości, ponieważ bezsprzecznie, jak napisała Clarisa Pinkola Estes w kultowej Biegnącej z wilkami, do której nieustannie wracam:
"Nie możemy pozwolić by skonfiskowano nam życie".
*
XxX
zasnę z szeroko otwartymi oczami
żeby nie przegapić cudu wschodu słońca
poeci wolą opiewać zachody
Mały Książę kochał na nie patrzeć
apogeum smutku wpatrywanie w barwy
i serce kołysze umbra ukojenia
przyczajona w niebie lub na morskich falach
ja lubię Wenus oglądać poranną
zaślepiona blaskiem kosmicznego czaru
wspominam wtedy piękne niebanalne
nieszablonowe kobiety poetki
i chyba kocham lecz nie tak jak ona
- Safona -
gdyby żyła kilka epok później
weszłaby do grona poetów wyklętych
mogłaby uwielbiać nadwrażliwość Sylvii
stanęłyby razem nad przepaścią smutków
oglądały maki kwitnące pod ziemią
iskrzeniem spojrzenia cięły nieskończoność
spalały emocje jak Lady Lazarus
kobiety
temat który wciąż zniewala
o wschodach
oraz o zachodach słońca
w poezji prozie
na wpół do Edenu
JoAnna Idzikowska-Kęsik, 27 VII 14
zasnę z szeroko otwartymi oczami
żeby nie przegapić cudu wschodu słońca
poeci wolą opiewać zachody
Mały Książę kochał na nie patrzeć
apogeum smutku wpatrywanie w barwy
i serce kołysze umbra ukojenia
przyczajona w niebie lub na morskich falach
ja lubię Wenus oglądać poranną
zaślepiona blaskiem kosmicznego czaru
wspominam wtedy piękne niebanalne
nieszablonowe kobiety poetki
i chyba kocham lecz nie tak jak ona
- Safona -
gdyby żyła kilka epok później
weszłaby do grona poetów wyklętych
mogłaby uwielbiać nadwrażliwość Sylvii
stanęłyby razem nad przepaścią smutków
oglądały maki kwitnące pod ziemią
iskrzeniem spojrzenia cięły nieskończoność
spalały emocje jak Lady Lazarus
kobiety
temat który wciąż zniewala
o wschodach
oraz o zachodach słońca
w poezji prozie
na wpół do Edenu
JoAnna Idzikowska-Kęsik, 27 VII 14
*
Fotografie własne, bo kocham morza i oceany i tak sobie myślę, że ludzie są jak przypływy i odpływy oraz - jak mawiał Mały Książę myślami Antoine'a de Saint - Exupery:
"Gdy jest bardzo smutno, to kocha się zachody słońca".
*
Jednym z kłamstw tego świata jest to, że jeśli będziesz dobry dla ludzi, oni odwdzięczą się tym samym. To bzdura. Są tacy, którzy czerpią przyjemność z rujnowania innych. Jednak niezależnie od tego, jak zgniłe serca spotykasz, warto być miłym nie po to, aby ktoś ci się odwdzięczał, ale po to by pokazać światu, że człowieczeństwo jednak istnieje.
Anna Dymna
*



