niedziela, maja 12, 2024

Lady in Red

Witajcie!

        Autorką wszystkich przedstawionych w dzisiejszym poście obrazów jest Elizabeth Adela Forbes (1859 -1912) kanadyjska malarka działająca głównie w Wielkiej Brytanii, gdzie spędziła większość życia i gdzie przedwcześnie zmarła z powodu nowotworu w wieku zaledwie 52 lat. 

     Jej obrazy znajdują się w kolekcjach muzeów w Kanadzie, Stanach Zjednoczonych i Anglii.

     Mnie od bardzo dawna fascynuje jej sztuka, jej wrażliwość artystyczna, kolorystyka jej dzieł, artystyczne spojrzenie na świat i bardzo podobają mi się kobiety, które często malowała. Bardzo smutne dla mnie jest to, że tak utalentowana artystka jest mało znana w Polsce, że nawet nie ma o niej notki w polskiej wersji cioci zwanej Wikipedią. Dlatego piszę o niej ten post.

    Wiersz poniżej napisałam ponad dziesięć lat temu, patrząc na obraz artystki, a raczej wchodząc w ten obraz i medytując go (pierwszy obraz w dzisiejszym  poście) pt. On A Fine Day (1903). Absolutnie cudne dzieło olejne.

    Drugi wiersz - miniaturka został napisany pod wpływem drugiego obrazu, przedstawiającego zamyśloną kobietę - obraz powstał w latach 1897/1888 i nosi tytuł The Leaf. Dla mnie ten obraz - akwarela na papierze, jest bardzo wymowny i można go interpretować na wiele sposobów, a to właśnie w sztuce lubię najbardziej. 

Wiersze trzeci i czwarty, były napisane bez odniesienia do konkretnego obrazu, ale też pasują do dzisiejszego postu, dlatego je tutaj zamieszczam.

    Wszystkie obrazy Autorki są piękne, subtelne i bardzo kobiece, Forbes często malowała portrety, dzieci, naturę, sceny mitologiczne, a ja do dzisiejszego postu wybrałam te, na których uwieczniła kobiety w czerwonych sukienkach (na ostatnim jest kobieta w czerwonej bluzce), które sama po prostu uwielbiam. W ogóle lubię czerwone ciuchy i red lisptick. ;) A jak wiecie czerwone maki to moje najukochańsze kwiaty.
 

xXx

wtedy lubiłam czerwone sukienki
długie do ziemi z gładkiego jedwabiu
pieściły uda jak czuły zalotnik

kochałam biegać po makowej łące
śmiać się jak tylko dzierlatki potrafią
i świat rozjaśniać blaskiem ciemnych oczu

teraz uwielbiam siedzieć nieruchomo
uciszać usta czerwoną pomadką
taplać się w myślach jak mucha w oleju

kiedyś

nastanie cudowne zamglone
wejdę tam w białej sukni
piękna nieprzytomnie

będzie jak wtedy
jak teraz
jak zawsze

nie wyjdę stamtąd

z(g)asnę


JoAnna Idzikowska-Kęsik, 27 II 14

*

każde zawsze kiedyś się kończy
każde nigdy się kiedyś zaczyna
każde potem staje się teraz

jestem jesteś
tak bardzo
że aż

JoAnna Idzikowska - Kęsik, 2020 

Poranny spacer

Cztery makowe oczka
Patrzą na mnie

Zdziwione czerwienią
Mojej sukienki
 
JoAnna Idzikowska - Kęsik, 2023 
 

*
niektóre wiersze zostawiam
niedokończone
myśląc o czerwieni
maków
moich sukienek
i ust

tak powstają impresje
sekundy zapisane
w morzu niepamięci

makowe pąki w tym czasie
stroją się aby ozdobić łąki
 
mój podziw nad światem
rośnie
wraz z numerem PESEL 
 
ograne jam jest 
staje się metafizycznym
doznaniem  
 
zaczynam wierzyć
w siebie 
 
JoAnna Idzikowska - Kęsik, 12 V 2024 

Życzę Wam pięknego, udanego tygodnia. Pozdrawiam serdecznie wszystkich, którzy do mnie zaglądają.