Nastał wreszcie długo przeze mnie wyczekiwany miesiąc pełen kwiatów i radości. W Bolesławcu kwitnie już coraz więcej maków, które cieszą moje oczy i duszę. We Wrocławiu pachną obłędnie, bo kwitną - akacje.🍀
W Gdyni też jest przepięknie, wiosennie i ciepło, zielono i latają już moje ulubione ptaszki - jerzyki.
Jest wspaniale, słonecznie, ziemia pachnie i pulsuje, tętni życiem - czy trzeba więcej?🍀
Zanim przyjechałam wczoraj do Gdyni, z wtorku na środę nocowałam we Wrocławiu u dziecka Jowity Sylwii.
Bazyl, kotek, którego kiedyś uratowałam, wzięłam do domku, wykąpałam, wyleczyłam i który ugryzł mnie przestraszony na dzień dobry w rękę tak, że długo musiałam ją leczyć antybiotykami (spuchła, ropiała, bolała), mieszka od kilku lat z moją córeczką Jowitką, ale wciąż ze mną gada, tuli się i mruczy. Jest zadbany (Jowita go uwielbia i kocha), wyczesany, wypieszczony i wielki, waży dużo więcej, niż mój psiaczek. 🍀☘️
A w Gdyni kwitną cudne, rajskie jabłuszka.🍎


























