niedziela, marca 10, 2024

UWAGA SPOILER, czyli Tańczący z Duchami

         Witajcie, zapraszam Was na krótką chwilę z filmem, który zrobił na mnie duże wrażenie i zapisał się w mojej pamięci na długi czas...

        Dobrzy Nieznajomi (All of Us Strangers), USA, Wielka Brytania 2023 (premiera światowa sierpień 2023, oficjalna premiera polska luty 2024), scenariusz i reżyseria Andrew Haigh na podstawie powieści "Obcy" Taichi Yamady. Zmarły pod koniec listopada 2023 roku Yamada, podobno zdążył obejrzeć ten film, jest to druga ekranizacja jego krótkiej powieści, która wydana była również w Polsce i którą zamierzam przeczytać. 

 

        Ten kameralny film opowiada krótką historię, historię kilku dni z życia pogrążonego w depresji i twórczej niemocy scenarzysty, który próbuje oprócz pisania, jednocześnie oswajać demony z przeszłości, traumy z dzieciństwa i swoją niebywałą samotność, swoje lęki i strach przed bliskością, przed odsłonięciem się przed drugim człowiekiem.

        Czułam przez cały seans echa wspaniałego "Szóstego zmysłu" Manoja Nighta Shyamalani'a, troszeczkę też  niesamowitych, zjawiskowych "Innych" Alejandro Amenabara Cantosa, o arcydziele i moim ukochanym filmie Mistrza Ingmara Bergmana "Szepty i krzyki" już nawet nie wspomnę i tak samo, jak przy tamtych filmach - bardzo dobrych zresztą, nastrojowych i trzymających w napięciu - od początku seansu wiedziałam, jak jest, co będzie, jak się skończy cały film. Moja intuicja mnie nie zawiodła, ale nie jestem rozczarowana: uważam, że film jest dobry, że jest bardzo emocjonalny, artystyczny, metaforyczny, świetnie zmontowany, rewelacyjnie zagrany, pięknie operujący światłem, oddający hołd wielu twórcom, a muzyka w nim jest rewelacyjna, może też dlatego, że jest to muzyka mojej młodości (reżyser jest ode mnie trzy i pół roku młodszy).

        Największym atutem tego dzieła są bezbłędni w swoich rolach aktorzy. Jest ich czworo. Ich trzech - Andrew Scott w roli poszukującego weny i ukojenia scenarzysty, Paul Mescal jako jego zagubiony sąsiad w wielkim wieżowcu, który tylko oni dwaj zamieszkują oraz Jamie Bell jako ojciec scenarzysty - i ona jedna: znana m.in. z roli młodej Elżbiety II w przesłodzonym serialu  "The Crown" Claire Foy - absolutnie wspaniała, świetna, bardzo utalentowana i piękna aktorka. I dla mnie, w moim kobiecym odczuciu, Foy jest największym atutem tego filmu. Gra matkę głównego bohatera i robi to wspaniale, jej twarz wyraża wszystko, co się w niej dzieje, jest przy tym autentyczna, prawdziwa i świetna, wznosi się na wyżyny aktorskiego rzemiosła. W każdej scenie jest po prostu doskonała.

   Zakończenie, a właściwie totalna końcówka, ostatnia scena, kadr spowodował, że nieco obniżyłam ocenę - owszem, było to piękne odniesienie do teledysku znanego w latach osiemdziesiątych zespołu Frankie Goes To Hollywood (może też trochę do filmu pt. Supernova z 2017 z Colinem Firthem i Stanleyem Tuccim, również opowiadającego o queerach), jednak zbyt oczywiste i łatwe, może również zbyt kiczowate, choć i anioł z tego teledysku przelatywał wcześniej przez film, jak również słowa piosenki The Power of Love padły w trakcie akcji: "I'll protect you from the hooded claw /Keep the vampires from your door", jednak jestem na nie. Zakończenie wydawało mi się niepotrzebne, przerysowane, za bardzo łzawe? No, niestety, moich łez nie wywołało, były inne sceny w tym filmie, podczas których bardzo się wzruszyłam, zwłaszcza rozmowy bohatera z rodzicami, szczególnie z matką.

  Moja ocena filmu 6+/10 - warto pójść do kina, bo film jest naprawdę piękny, ważny,  czuć wrażliwość reżysera, operatora, aktorów. Niewątpliwie spodoba się poetom, empatycznym nadwrażliwcom, wynudzi miłośników kina akcji, komedii czy horrorów, choć obraz naprawdę ma coś z trzymającego w napięciu thrillera. Dziwi mnie, że mimo wielu nagród, nie dostał żadnej nominacji do Oscara, został pominięty w tym rozdaniu kart, co nie zmienia faktu, że jest wart uwagi.

                  I już i tyle w tym poście, bo i tak nie czytacie i nie komentujecie moich spoilerów. A ja i tak będę je pisać, bo uwielbiam kino, kocham oglądać dobre filmy na dużym ekranie. Uściski i do miłego, następnego postu.