jesienne katharsis
odkąd od niego odeszła uspokoiła się
lubi spoglądać ukradkiem na szczęśliwe pary
i w październikowe noce wypatrywać Oriona
zapach przechodzącego obok mężczyzny
nie rozbudza wspomnień o miłosnych ekscesach
a jej własny przypomina kwitnącą łąkę
pełną maków oczekujących na letnie spełnienie
od momentu gdy odpuściła wysłuchiwanie wiecznych pretensji
nie boi się listopadowych smutków tęsknot i szarości
wtulona w myśli i kubek imbirowej herbaty
wizualizuje wewnętrzne słońce aby rozświetlić i ogrzać
zmęczoną twarz zastałe serce zbyt krótkie dni
przy nim było ciemno nawet w środku lata
od kiedy przestała przejmować się toksycznymi słowami
odżyła a czerwona nić oskarżeń i podejrzeń nareszcie pękła
czuje się świetnie nie czeka na telefon list maila znak
wie że tej jesieni poskromi własne ogniste demony
bo nie pozwoli się tłamsić omamiać i szpiegować
wysyłanym przez niego duchom przeszłości
klucz nie otworzył zaryglowanych drzwi zaufania
uciekła stukając obcasami szkarłatnych pantofelków
do lodowego pałacu który nie stopnieje po koniec końców
iluzje zaskakują wyjątkowo długim terminem przydatności
niespełnienia
niespełnienia
JoAnna Idzikowska - Kęsik, 20 X 16
***cytat w tytule notki, Halle Berry
*gify z netu

