Jak już napisałam w poprzednim poście, skasowałam przypadkiem notkę o sobie i swoich zwierzakach, bo coraz słabiej widzę z bliska ( w ogóle coraz słabiej widzę, jak na mnie, bo do niedawna czytałam bez okularów do późnej nocy).
Trudno odtwarzać raz napisane notki, zwłaszcza, jak ma się tysiąc myśli na minutę i słucha nowej pieśni Sinead O'Connor, ale spróbuję coś napisać sensownego, bo boję się, że mój ulubiony czytelnik obrazi się na amen (w paciorku) i przestanie tu zaglądać.
Wiosna wreszcie przyczłapała. Zima, choćby była najłagodniejsza, nie należy do moich ulubionych pór. Jak już kiedyś wspominałam, kocham mroczne powieści, ale jestem istotą ciepło i światłolubną, więc późna jesień i zima to czas, kiedy nie funkcjonuję najlepiej. Łapię różne dziwne infekcje, nic mi się nie chce, a w weekendy śpię do jedenastej (wczoraj, z okazji wiosny wstałam o szóstej, a dziś po siódmej) i nic mi się nie chce.
Wiosną czuję bluesa, biegam, chudnę i tak dalej. I chociaż dokucza mi alergia (co zresztą już na tych zdjęciach widać, jak ktoś przyjrzy się moim zaczerwienionym i załzawionym oczom), to jest to pikuś w porównaniu z zimowymi deprechami. W swoim gabinecie napieprzyłam na ścianach powycinane z tapet kolorowe kwiaty, żeby mi było łatwiej to wszystko przeczekać (zabawa dosyć kosztowna, bo rolka tapety kosztuje ok. 50 zł., a ja kupiłam ich kilkanaście, ale było warto, bo jest kolorowo i inaczej, niż u wszystkich! A resztę tych tapet i tak wykorzystam w pracy, na plastyce lub arteterapii przydają się wszystkie wzorki i kolorki).
Ale teraz jest już cudownie. Nie jestem senna (melancholijna bywam niezależnie od pory roku), a moje zwierzaki towarzyszą mi w tym wszystkim i robią to pięknie.
Nie zamieniłabym ich na żadne inne. Trójka indywidualistów (jak ich właściciele, bo u mnie na chacie każdy coś ma ze spectrum zespołu Aspergera), trójka przecudnych, kochanych, empatycznych stworzeń, za którymi bez wahania poszłabym w ogień.
Moje istoty są bardzo czyste i kochają świeżość, uwielbiają leżeć w czystej pościeli lub na czystej podłodze, którą myję w wodzie z lenorem (ładnie pachnie w całym domu), lubią czyste dywany i świeżo złożone rzeczy po wypraniu (Balbina tylko czeka, żeby wejść do mojej szafy i położyć się na półkę z moimi bluzkami).
Niczko, którego adoptowałam w październiku, uwielbia spacery oraz... wizyty w bibliotece!
A ja uwielbiam te stworzenia, swój dom i swoją pracę, o której napiszę wkrótce.
W każdym razie w najbliższy wtorek między 9:30 a 11:00 trzymajcie kciuki za mnie i za Kubusia Puchatka a może Fredzię Phi - Phi (projekt w MBP, będę gościć oprócz klas z naszej placówki, dzieciaki z przedszkola, a one są niesamowicie spostrzegawcze i bardzo wymagające, boję się!).
Serdeczne serdeczności dla wszystkich, którzy goszczą w moich skromnych progach!
Wszystkie moje zdjęcia zrobił mój Radosny mąż, fotki zwierzaków są moje. Jako bunusik moja córcia w trakcie popołudniowego rekaxu z Niczkiem i Balbą w moim obiektywie. :) Nota bene moja córka twierdzi, że mam tyle zwierzaków nie dlatego, że je lubię, ale dlatego, że mam niezaspokojone instynkty macierzyńskie. ;-)
PS
Dzisiaj urodziny obchodziłby Jacek Kaczmarski. Bardzo lubię większość jego tekstów, a ten poniżej jest jakoś dziwnie aktualny niestety, bo zapędy władców, faraonów, królów, cesarzy i carów nie zmieniły się od zarania ludzkości, choć współcześni, zamiast pisać pamiętniki, wypisują bzdety pełne błędów na Twitterze, Facebooku lub blogach i wstrzykują sobie botox, żeby lepiej się prezentować w zakłamanych mediach...
A ja naiwnie wierzę, jak Kaczmarski, że:
"może wieczne średniowiecze
wreszcie kiedyś trafi szlag"
Bonus nr 2, zdjęcia z dzisiejszego niedzielnego wieczoru: wykąpałam psa i go podsuszyłam, więc on i kocica od razu do wyra! Kocur ma dość plebsu i pospólstwa i się odizolował (siedzi w pokoju u córki).I żyj tu człowieku higienicznie w takiej patologii!
Pa, do miłego!
Wszystkiego dobrego dla Was!
❤
PS
Dzisiaj urodziny obchodziłby Jacek Kaczmarski. Bardzo lubię większość jego tekstów, a ten poniżej jest jakoś dziwnie aktualny niestety, bo zapędy władców, faraonów, królów, cesarzy i carów nie zmieniły się od zarania ludzkości, choć współcześni, zamiast pisać pamiętniki, wypisują bzdety pełne błędów na Twitterze, Facebooku lub blogach i wstrzykują sobie botox, żeby lepiej się prezentować w zakłamanych mediach...
A ja naiwnie wierzę, jak Kaczmarski, że:
"może wieczne średniowiecze
wreszcie kiedyś trafi szlag"
Bonus nr 2, zdjęcia z dzisiejszego niedzielnego wieczoru: wykąpałam psa i go podsuszyłam, więc on i kocica od razu do wyra! Kocur ma dość plebsu i pospólstwa i się odizolował (siedzi w pokoju u córki).I żyj tu człowieku higienicznie w takiej patologii!
Pa, do miłego!
Wszystkiego dobrego dla Was!
❤
















