sobota, lutego 07, 2015

"W internecie największy idiotyzm może osiągnąć gigantyczny sukces." ***

XxX

moje wiersze to nie
discopolowe pioseneczki
nie każdy musi je rozumieć

rymowanki popapranki
lekkie łatwe i przyjemne
wyszły ze mnie

już dawno
wypłaciłam im
sutą odprawę

i dobrze
oczywista oczywistość
wpisana w wersy

nie jest poezją

jest bigosem
z bardzo krótką datą
przydatności

do wchłaniania

JoAnna Idzikowska - Kęsik, 7 II 15


Autorem tytułu mojej dzisiejszej notki jest pisarz i publicysta, Krzysztof Varga. Czemu taki tytuł? Powodów jest kilka.
Nasze życie to jeden wielki cytat, więc tytułuję swoje notki w dużej części, cytatami. Myślę jednak, że niebywały sukces, niestety nie tylko w internecie, często osiągają totalne idiotyzmy, bzdety i banialuki!
Ostatnio dowiedziałam się, że piszę za trudne wiersze. Była to bardzo poważna wypowiedź.Zdziwiło mnie to, ale cóż, każdy ma prawo do swojego zdania. Potem trochę poczytałam i doszłam do wniosku, że przeciętny obywatel najlepiej rozumie wiersze, pieśni i inne przekazy na poziomie piosenek zespołu Weekend (nie ujmując ani zespołowi, ani odbiorcy). Obserwuję czasem ilość lajków przy wierszykach o aniołkach i poważnych, dobrych wierszach... Przemilczę.
Kilka dni temu (w środę, na porannym dyżurze) rozmawiałam z kolegą z pracy o książkach i kinie, podniecałam się niedawno obejrzaną "Grą tajemnic" i zadeklarowałam, że pójdę sobie z córką (ponieważ wg mojego męża ta powieść to "lektura dla niedorobionych jełopów")  na "Pięćdziesiąt twarzy Greya", gnana ciekawością, bo cykl tych średnich powieści z braku laku przeczytałam dawno temu... "Nie pójdziesz, a na pewno nie u nas, bo wszystkie terminy już zarezerwowane!" - odpowiedział kolega, a ja myślałam, że robi sobie ze mnie jaja. Nie robił. Wróciłam do domku, chciałam zarezerwować bilety na seans, który będzie miał miejsce 13 lutego... I co? I wszystko już dawno zarezerwowane! Grają toto u nas przez dwa tygodnie, dwa razy dziennie, a ja pójdę dopiero 24 lutego!!! Mówię "toto", bo jak dla mnie nie jest to literatura (film zapewne też) z najwyższej półki.


A obecnie czytam takie oto książeczki, kupione po dyszce na wyprzedaży w Carrefourze (jeszcze w poniedziałek pójdę pogrzebać, choć niezbyt to lubię, bo strasznie zakurzone są te książki):


A oprócz pisania i czytania, upiekłam dwie bezglutenowe pizze, tak pyszne, że od razu pochłonęliśmy z mężem po dwa kawały. Reszta czeka na dziecko i jej kolegów. ;-) Oczywiście przepisu Wam nie podam, bo ja uwielbiam Wielką Improwizację, również w kuchni.



Polecam też film na DVD. Ten film to tacy "Nietykalni" w kieckach, ale wzrusza. Warto obejrzeć, bo świetna Hilary Swank w roli chorej na stwardnienie zanikowe boczne młodej, zdolnej kobiety... W każdym razie ja wyłam jak bóbr i bardzo mi się to przydało, bo miałam jakiś paproch w oku przez dwa dni i nie mogłam go wydłubać.


Pozdrawiam ciepło wszystkich, którzy do mnie zaglądają, przesyłam moc szczerych serdeczności,nie wiem, jak Wy, ale ja czekam z utęsknieniem na wiosnę!

PS
Dalajlama twierdzi, że trzecia wojna światowa nie wybuchnie. Kocham go za jego naiwne, pozytywne myślenie!




*obrazki z netu