poza tym
srebrnymi igiełkami ulatujących wspomnień
nawleczemy swoje przemęczone dusze
na pajęczynę zagmatwanej w sobie nieskończoności
i odpłyniemy z zimnym półoddechem wiatru
w podziurawioną szlistymi łzami czasoprzestrzeń
pozaszywamy krwawiące rany
z premedytacją zadane nam przez życie
feerią przejaskrawionych barw wyhaftujemy
nową bajeczną pseudorzeczywistość
i rozkosznie szczęśliwi
roztopimy się bezszelestnie
w bezcielesnym nieistnieniu
w kruchej znikomości
muskani nieczule
pulsującą naszymi myślami
wiecznością
zaczniemy
naprawdę być
/Bolesławiec, 19 X 2011, p.l.r., na lekcji plastyki w mojej klasie, no tak, nie powinnam była, ale "czasami człowiek musi, inaczej się udusi", JoAnna Idzikowska-Kęsik /
srebrnymi igiełkami ulatujących wspomnień
nawleczemy swoje przemęczone dusze
na pajęczynę zagmatwanej w sobie nieskończoności
i odpłyniemy z zimnym półoddechem wiatru
w podziurawioną szlistymi łzami czasoprzestrzeń
pozaszywamy krwawiące rany
z premedytacją zadane nam przez życie
feerią przejaskrawionych barw wyhaftujemy
nową bajeczną pseudorzeczywistość
i rozkosznie szczęśliwi
roztopimy się bezszelestnie
w bezcielesnym nieistnieniu
w kruchej znikomości
muskani nieczule
pulsującą naszymi myślami
wiecznością
zaczniemy
naprawdę być
/Bolesławiec, 19 X 2011, p.l.r., na lekcji plastyki w mojej klasie, no tak, nie powinnam była, ale "czasami człowiek musi, inaczej się udusi", JoAnna Idzikowska-Kęsik /


